PRZYRODA Strona Główna PRZYRODA
Forum dyskusyjne PRZYRODA to doskonale miejsce do wymiany informacji, poszerzania wiedzy, rozwiazywania problemow i wszystkiego co tylko zwiazane z przyroda i jej ochrona.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Google  

Poprzedni temat «» Następny temat
Pogotowie dla zwierząt
Autor Wiadomość
Triturus 


Posty: 54
Skąd: Lublin
Wysłany: 2012-08-01, 08:15   

Ad BJK: do Straży dla Zwierząt będę wktrótce właśnie dzwonił.

Ad. Arkadio: Gmina ma program opieki nad zwierzętami bezdomnymi, ale nie ma podpisanej umowy z żadnym schroniskiem. Wójt w sumie jest w porządku w tego typu sprawach, zdażało się, że zapewniali przewóz znalezionych ptaków do Lublina, do Kliniki Chirurgii Zwierząt czy innych ośrodków rehabilitacji. Ale tu chyba zwierzę jest z tego co zrozumiałem zupełnie zdrowe i dość już samodzielne, nie mniej zarazem młode i niedoświadczone.
_________________
"Potęga lasu nie tkwi w drzewach a w nasionach" www.krev.bnx.pl
 
 
 
Arkadio 
Przyrodnik


Posty: 2430
Skąd: Wągrowiec
Wysłany: 2012-08-01, 10:03   

Cytat:
Ad. Arkadio: Gmina ma program opieki nad zwierzętami bezdomnymi, ale nie ma podpisanej umowy z żadnym schroniskiem. Wójt w sumie jest w porządku w tego typu sprawach, zdażało się, że zapewniali przewóz znalezionych ptaków do Lublina, do Kliniki Chirurgii Zwierząt czy innych ośrodków rehabilitacji. Ale tu chyba zwierzę jest z tego co zrozumiałem zupełnie zdrowe i dość już samodzielne, nie mniej zarazem młode i niedoświadczone.

Program opieki nad zwierzętami bezdomnymi nie ma tu znaczenia, ponieważ jego założenia nie powinny obejmować zagadnień dotyczących zwierząt dzikich - chociaż fakt, że nie mają podpisanej umowy ze schroniskiem jest niezgodny z wymogami ustawy o ochronie zwierząt.
Pisząc o kontakcie z gminą, zaznaczałem, że nie jest jej obowiązkiem zapewnienie opieki zwierzętom wolno żyjącym, jednak bardzo często pewne gminy mają gotowe rozwiązania, ponieważ pozostałe służby umywają od tego ręce.
_________________
Viburnum opulus
 
 
 
NataliaSS 

Posty: 5
Skąd: Oława
Wysłany: 2012-08-29, 10:46   

wydaje się, że inspektoraty weterynarii powinny działać w tym celu lub wskazywać ewentualnie miejsca, gdzie można się udać z takim problemem. w takim przypadku wystarczy po prostu dobra wola ludzi, by rozwiązać problem.
_________________
Na­tura jest zaw­sze mądrzej­sza od ludzkich pomysłów, ale <a href="https://drukarniaspeed.pl/">drukarnie internetowe</a> wychodzą nam lepiej :-) (parafrazując
Antoniego Kępińskiego)
 
 
Mitka 

Posty: 5
Skąd: Bytom
Wysłany: 2012-10-18, 19:53   

Mam pytanie odnośnie saren. Mam nadzieję, że odpowiedni temat :)
Zbliża się zima i jako, że obok mnie jest sad sarny z pobliża (nie wiem, czy z lasu, czy z powiedzmy małego zagajnika) regularnie przychodzą do nas na żer. Jednak w środku zimy wyraźnie zaczyna brakować pokarmu w sadzie i czy w takim razie wolno nam je dokarmiać? Jeśli tak to czym?
_________________
pozycjonowanie stron
 
 
naifka 

Posty: 11
Skąd: wawa
Wysłany: 2012-11-07, 13:33   

Pierwszy raz widzę z tak bliska taka małą wiewiórkę jest piękna.
 
 
Patrycjusz 


otop

Posty: 94
Skąd: Opalenica
Wysłany: 2012-11-07, 17:27   

Mitka,

Dokarmiania tj. wyrzucania pożywienia do ogródka/sadu czy na Twoje pole nikt nie może Ci zabronić. Czym dokarmiać? Marchew, jabłka, siano, słoma, buraki, kiszonka...dużo tego można by wymieniać. Są to typowe pasze zimowe dla tzw. zwierzyny płowej.

Przede wszystkim musisz sobie zadać pytanie, czy Twoje dokarmianie jest tym zwierzętom niezbędne do przeżycia. Sądzę, że nie. Jeśli w czasie zimy nie panują skrajnie niekorzystne warunki, to zwierzęta sobie znakomicie radzą i pokarm znajdują nawet pod śniegiem.

W Polsce jest mnóstwo ozimin (czy to zbóż czy rzepaku), na których sarny, nawet przy sporej pokrywie śniegu spokojnie mogą żerować.
Sady i owoce nie są dla nich głównym źródłem pożywienia, a jedynie czasowym wzbogaceniem. Więc możesz być spokojna.

Poza tym, fakt, że w środku zimy owoce zalegające na ziemi się kończą, nie oznacza wcale, że kończy się pożywienie.
Sarny bardzo chętnie, jeśli nie chętniej niż po owoce, do sadu przychodzą po pędy drzew owocowych.
_________________
Pozdrawiam,
Patryk Kokociński.
 
 
Amo 

Posty: 3
Skąd: Tarnów
Wysłany: 2013-04-30, 13:19   

Witajcie :) Mimo że już nikt nie pisał tu jakiś czas postanowiłam opisać swój przypadek. Od tygodnia opiekuję się małą wiewiórką, z grubsza określam jego (jako że to wiewiór) wiek na 7 - 8 tygodni. Znalazłam go w swoim ogrodzie, pod drzewem. Gniazdo było na drzewie, puste, zniszczone. Czekałam parę godzin, ale matka się nie pojawiła, więc zabrałam wiewiórka do domu. Początkowo karmiłam go ciepłym kozim mlekiem, teraz dorzuciłam do niego pokruszone biszkopty. Mam jednak problem, bo od wczoraj wiewiórek zaczął się lekko trząść i spać niespokojnie. Dodam, że załatwia się bezproblemowo, kilka razy dziennie i nie jest to rzadka kupa. Zastanawiam się czym może być spowodowany ten stan. Wie ktoś coś może na ten temat?

Pozdrawiam :)

http://zapodaj.net/7c0b0842778a9.jpg.html A tu fotka mojego szkraba ;)
Zdjęcie robione parę dni temu, więc wiewiór już zdążył trochę urosnąć a i ogon zrobił mu się bardziej puchaty :D
 
 
leniwiec 

Posty: 7
Skąd: Łódź/Lublin
Wysłany: 2013-05-03, 12:58   

Maluch na zdjęciu wygląda raczej na 5-6 tygodni (choć wiadomo, po jednej fotce ciężko ocenić). Dogrzewasz go? Butelka z ciepłą wodą zawsze będzie doceniona.

Generalnie kozie mleko, nawet takie prosto od kozy, NIE JEST dobre dla wiewiórki. Jest po prostu zdecydowanie zbyt wodniste - to jakby do talerza pożywnej zupy dolać dwa litry wody i próbować tym się najeść... Zwierz ma szansę przeżyć, wielu udała się ta sztuczka, ale prawdopodobnie będzie słabszy, chudziutki i niedożywiony. Normalnie dzieciak w tym wieku powinien jeść co 4h, z przerwą nocną. Przy kozim mleku lepiej karmić częściej i więcej, żeby miał szansę przyswoić przyzwoitą ilość składników odżywczych.

Też teraz wychowuję dzieciaka w podobnym wieku, więc przerobiłam całe mnóstwo zagranicznych stron typu wildlife rescue (głównie brytyjskich i amerykańskich), weterynaryjne książki, fora internetowe poświęcone wiewiórkom, gadałam też z weterynarzami mającymi specjalizację z leczenia dzikich zwierząt. Moim zdaniem w polskich warunkach wiewiórkę powinno się karmić mlekiem dla kociąt/szczeniąt (o równej zawartości białka i tłuszczu) z dodatkiem śmietanki 30%. Ilość wody i proporcje są zależne od składu mleka, które kupisz. Cel jest taki, żeby ostateczna mieszanka była maksymalnie zbliżona składem do mleka wiewiórczego. Nam chyba idzie nieźle, bo mały jest piękny, lśniący, silny i cudownie zwinny.

Co zamierzasz zrobić z maluchem? Proszę, nie oswajaj go za bardzo, nie pozwalaj innym się z nim bawić, nie przyzwyczajaj go do żadnych domowych zwierząt. Wiewiórka nie nadaje się do trzymania w domu i powinnaś tak go wychowywać, żeby umożliwić mu powrót na wolność.

Znasz angielski? Mogę dać tu kilka linków do fajnych stron.

To mój Wiór sprzed kilku dni, kiedy miał ok. 6 tygodni:


Co do trzęsienia się podczas snu - możesz to dokładniej opisać? Bo może to nic złego. Wiewiórki generalnie wiercą się przez sen.
 
 
Andrzej 2107 


Posty: 298
Skąd: z daleka
Wysłany: 2013-05-03, 16:10   

Cytat:
Co zamierzasz zrobić z maluchem? Proszę, nie oswajaj go za bardzo, nie pozwalaj innym się z nim bawić, nie przyzwyczajaj go do żadnych domowych zwierząt. Wiewiórka nie nadaje się do trzymania w domu i powinnaś tak go wychowywać, żeby umożliwić mu powrót na wolność.


Bedac szczerym w stosunku do siebie i zwierzat wypada sobie przede wszystkim otwarcie powiedziec ze najprawdopodobniej 10 na 10 wypuszczonych na wolnosc wiewiorek
nie przezyje dluzej niz 3 miesiace. Z urodzonych i wychowanych na wolnosci zwierzat do zimy dozywa 1/4 - 1/5.
Byc moze beda dane na temat przezywalnosci wypuszczanych na wolnosc wiewiorek,
ktore jedno z niemieckich stowarzyszen zajmujacych sie "znajdami" chce wyposazyc w
nadajniki.
Na razie wyszedlbym z zalozenia, ze jesli na 100 wychowanych w niewoli zwierzat
jedno kiedys dozyje etapu na ktorym przystapi na wolnosci do rozrodu to i tak bedzie dobrze....
Moze jakies programy "adaptacyjne" i nie tylko mleczko ? :?
 
 
leniwiec 

Posty: 7
Skąd: Łódź/Lublin
Wysłany: 2013-05-03, 18:07   

Proszę o źródło danych, na które się powołujesz.

Jak ktoś dzieciaka prosto z domu wywozi do lasu i zostawia, to faktycznie, nie wróżę mu dobrze. Jak się zwierzakowi znajdzie towarzystwo własnego gatunku, nauczy jedzenia tego, co może znaleźć w lesie, poczeka aż osiągnie odpowiednią masę ciała i dojrzałość, przetrzyma przynajmniej miesiąc w dużej zewnętrznej wolierze, wyniesie do lasu wraz z budką z zapasem jedzenia i przez przynajmniej kilka tygodni będzie regularnie dokarmiać - myślę, że szanse na przetrwanie są całkiem spore. Dlatego praktycznie nie ma szans dobrze przygotować malucha w domu. Jak przestaje pić mleko, powinien przeprowadzić się do ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt i tam stopniowo przygotowywać się do życia na wolności.

Wychowane w domu wiewiórki mają tę niewątpliwą przewagę, że przez pierwsze 3-4 miesiące życia są dobrze wykarmione, nie muszą tracić energii na walkę z zimnem i złą pogodą, nie mają pasożytów (jeśli opiekun o to zadba). Mogą mieć bardzo dobry start w samodzielne życie, JEŚLI dobrze się to rozegra.

To po pierwsze. Po drugie - stopniowe przygotowywanie malca do życia na wolności to JEDYNE wyjście. Wiewiórki nie wolno trzymać w domu - to i niezgodne z prawem, i krzywdzące zwierzęcia. Jeśli ktoś podejmuje się wychowania sierotki, jego obowiązkiem jest zabranie się do tego na poważnie i kierowanie się dobrem zwierzaka, nie własnym widzimisię.

Mleko mała wiewiórka przyjmuje różnie, mniej więcej do 10 tygodnia życia. Ale już od otwarcia oczu i wyrzęcia się siekaczy (ok. 5-6 tygodni) powinna mieć dostęp do odpowiedniego pokarmu stałego. W polskich warunkach podejrzewam, że dobrym wyborem jest laboratoryjny granulat dla gryzoni, bo jest kompletny i zbilansowany, eliminuje wybieranie najsmaczniejszych kąsków (karmienie wiewióry orzechami może prowadzić do poważnego deficytu wapnia i MDB). Oprócz tego wszystko to, co takie malce mogą jeść na wolności - świeże szyszki, pędy drzew i krzewów, pąki kwiatów, grzyby. Przy okazji - chętnie usłyszę jakieś Wasze sugestie, bo właśnie wybieram się na poszukiwanie leśnych smakołyków. ;)
 
 
Andrzej 2107 


Posty: 298
Skąd: z daleka
Wysłany: 2013-05-03, 19:08   

Tutaj jest troche na ten temat.

http://eichhoernchen-notruf.com/

To sa ci koledzy, ktorzy zamierzaja obrozowac wypuszczane wiewiorki.

W gruncie rzeczy zasada jest identyczna, jakby Pania wysadzic jutro w amazonskiej dzungli
ze szczoteczka do zebow i niczym wiecej. Ile Pani sobie daje ? 2 - 3 tygodnie ?.
Moze 5 ?. Prosze o szczera odpowiedz.

To tak samo funkcjonuje z dzikimi zwierzetami wyroslymi pod opieka
czlowieka. Tym bardziej z wiewiorka majaca mase naturalnych (i mniej naturalnych)
wrogow. Empatia empatia, ale po co mydlic sobie samemu (i innym) oczy ?.

Jesli na 100 wychowanych wiewiorek przezyje dluzej jedna to
tez dobrze. W przeciwnym wypadku zginelaby cala setka.
Zawsze cos.
Ale to nie powod do bujania w oblokach.
 
 
Amo 

Posty: 3
Skąd: Tarnów
Wysłany: 2013-05-03, 19:26   

No hej ;) już jest dobrze, maluchowi chyba nic nie było, bo teraz już jest normalnie. Do diety wprowadziłam mu biszkopty, które wsuwa już solo + daje mu kawałeczki jabłka i marchewki i też je szybciutko pałaszuje.
Stan, który opisałam trwał tylko jedną noc i więcej się nie powtórzył, co więcej Stachu (bo tak ma na imie ) dostał takiego powera, że skacze po całej klatce i próbuje na siebie zwrócić uwagę wszystkich.
Myślę, że jak dorośnie zgłoszę się z nim do ZOO i niestety będziemy musieli się rozstać, bo jak gdzieś czytałam, podobno bardzo ciężko uzyskać pozwolenie na trzymanie wiewiórki w domu.

W każdym razie wiewiór codziennie biega sobie po trawie, skacze po drzewku, z dnia na dzień ma co raz więcej energii i co raz bardziej rozrabia :mrgreen:

Jak uda mi się to wrzucę tutaj krótki filmik z tamtego tygodnia jak Stachu ładnie wcina śniadanie :mrgreen:
 
 
Amo 

Posty: 3
Skąd: Tarnów
Wysłany: 2013-05-03, 20:34   

Nie mogę już edytować postu.
http://www.youtube.com/watch?v=HQLn7_mH_v0 - Stachu wcina śniadanko :mrgreen:
 
 
leniwiec 

Posty: 7
Skąd: Łódź/Lublin
Wysłany: 2013-05-03, 21:13   

Andrzej 2107, nie znam niemieckiego, a na głównej stronie nie ma żadnych procentowych danych na temat przeżywalności. Może jakiś dokładniejszy link?

Nie wiem zresztą, o jakim "mydleniu oczu" mi tu nawijasz. Czy ktoś powiedział, że luzik, spoko, na pewno zwierzak będzie żył długo i szczęśliwie? Nie, nikt tak nie powiedział. Ale też nie dramatyzuj, proszę. Zwierz po miesiącu życia w wolierze, wypuszczony kilkaset metrów od miejsca, w którym mieszkał, z zapasem żarcia na pierwsze tygodnie, w lecie lub wczesną jesienią, dokarmiany - moim zdaniem ma całkiem spore szanse przeżyć dłużej niż 2-3 tygodnie.

Ale prawdę mówiąc - nie ma to żadnego znaczenia. Bo jeśli ktoś decyduje się zaopiekować dzikim zwierzakiem (szczególnie jeśli należy do gatunku objętego ochroną) i wykarmić go, to musi jak najlepiej przygotowywać go do życia na wolności, niezależnie od szacowanych szans. Dlatego Twoje teksty o "mydleniu oczu", lekko mówiąc, nijak się mają do tematu. Nawet gdyby przeżywała jedna na sto, wciąż trzeba próbować i robić wszystko, żeby zwiększyć jej szansę. Ja w każdym razie tak właśnie będę robić.

Amo, do zoo zadzwoń już teraz, jeśli chcesz mieć pewność, że malucha przyjmą. A najlepiej podzwoń po ośrodkach rehabilitacji dzikich zwierząt, może tam małego wezmą. Na pewno w domu trzymać go nie można, a życie w małej zamkniętej wolierce nie może być szczęśliwe dla zwierzaka, który powinien skakać w gałęziach drzew kilka metrów nad ziemią... Odpowiednio przygotowany miałby chociaż szansę (już mniejsza z tym, jak dużą).

Telefony znajdziesz tutaj: http://dzikaklinika.com/w...-POLSCE-DOC.pdf

Moim zdaniem biszkopty nie są dobre dla młodej wiewióry. Są całkowicie sztuczne, nie mają dużych wartości odżywczych, nie ćwiczą wiewiórczych szczęk. Już lepsza komercyjna karma dla burunduków, przynajmniej mniejsza szansa, że niedoborów żywieniowych się mały nabawi.
 
 
leniwiec 

Posty: 7
Skąd: Łódź/Lublin
Wysłany: 2013-05-04, 22:54   

Przy okazji - na Zachodzie do odchowywania małych dzikich sierot poleca się zwykle mleko Esbilac dla szczeniąt (w każdym razie na dobry początek). Esbilac w proszku ma 33% białka i aż 40% tłuszczu (dużo!), co rzeczywiście nieźle odtwarza proporcje tych składników w mleku np. wiewiórczym. W Polsce ten preparat jest niedostępny, ale możliwie zbliżony skład ma Royal Canin Babydog Milk. Białka też 33%, tłuszczu 39%. Sprzedawane jest w opakowaniach 4x100 g, więc jeśli nie zużyje się wszystkiego, nierozpieczętowane torebki można oddać/odprzedać. Ja karmię Wióra Felinemilk i śmietanką, ale następnym razem kupię RC.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



I N F O R M A C J A
Forum Przyroda wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas korzystania z naszych usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, oznacza to, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki

© PRZYRODA.org | Noclegi Świerże Górne, Kozienice, Chinów - wysoki standard, niskie ceny!

phpBB by przemo  
POLECAMY
hwww.lto.org.pl

www.kuling.org.pl

www.kp.org.pl

www.nietoperze.pl



REKLAMA




.