pomijając fakt konieczności odstrzału( z raczej brak konieczności), to ten "pukawkowy" , tym strzałem pokazał że taki z niego myśliwy jak z koziej dupy trąba!!!!!!!
tylko zwierzak cierpiał.
otóż to... partacz i tyle.
Jeśli podejmował tak trafne decyzje jak oddawał strzały to się facet minął z powołaniem i powinni mu cofnąć pozwolenie na broń
_________________ ogłoszenie:
parkę boćków (którym w głowie prokreacja) do mojej platformy lęgowej przyjmę
stare przysłowie pszczół mówi:
Nie pozwalaj wycinać lasu! Kto wie, może kiedyś będziesz musiał zostać partyzantem!
Temu łosiowi udało się przeżyć spotkanie z dzikusami (chyba...)
Czyżby był mniej dziki niż jego ursynowski kolega i w ogóle się nie stresował na widok człowieka?
1. Dlaczego ostra amunicja, a nie naboje ze środkami usypiającymi?
2. Dlaczego nie dobił "łowczy" rannego łosia?
3. Dlaczego dla ludzi zwierzę to nie jest Życie i można to usunąć?
4.Dlaczego w ludziach w Polsce i nie tylko jest tyle ciemnoty?
5.Dlaczego bilet do Nowej Zelandii jest tak drogi?
Prosta sprawa- chcieli pozbyć się problemu, nie zastanawiając się nad tym, że można go uśpić i wypuścic (w przeciwieństwie do sytuacji z Woli)
A łowczy głupi strzelił, bo frajda- gdzie, jak nie tu?!!! Łoś skoczył 2 razy, na pewno agresywny... Co ma nie być zestresowany, jak zabłądził, a wokół tyle kosmitów?
_________________ "Czy nie starczy, że ogród jest piękny? Czy muszą w nim jeszcze mieszkać wróżki?"
R. Dawkins
Nie wiem co za palant dostał tę broń do ręki, z bronią długą w centrum miasta? Chore! On mógł zrobić krzywdę nie tylko łosiowi ale także ludziom. Niestety łoś nie przeżył.
a wracając do tematu: mam nadzieję, że to był ostatni raz, kiedy ten ignorant trzymał broń w rękach , bo na to, że beknie nie mam nadziei, wybronią go kolesie...
W dniu 30.05.2008 r. dolinie górnego Nurca na Podlasiu koło miejscowości Pawlinowo na grądziku w niewielkim zadrzewieniu wyszedłem prosto na łosia. W jednej chwili znikł w krzakach. Zanim obiegłem krzaki był już jakieś 500 m ode mnie.
DSCN5132.jpg
Plik ściągnięto 7 raz(y) 64.99 KB
DSCN5131.jpg
Plik ściągnięto 9 raz(y) 63.59 KB
_________________ Sekcja Odonatologiczna PTE
Zamojskie Towarzystwo Przyrodnicze - zamtop@wp.pl
W dniu 3.08.2008 r. w dolinie górnego Nurca pomiędzy miejscowosciami Krasnowieś i Czechy Zabłotne znalazłem w studni na łące młodego łosia. Łoszak był mocno poodzierany (tył, głowa). Studnia miała jakieś 2 m głębokości. Wody było ok. 1 m. Studnia była ogrodzona deskami, ale deski były przegniłe i nic dziwnego, że bez trudu młody je przełamał.
Na nieszczęscie to była niedziela - wszystkie instytucje pazamykane. Znalazłem numer do najblizszego leśniczego - niestety odmówił pomocy, bo to nie jego teren i do tego łoś jest chroniony.
Zadzwoniłem do Straży Pożarnej. Na szczęście na strażaków zawsze można liczyć. Po 15 minutach strażacy z Bielska Podlaskiego byli już na miejscu. Młodego udało sie wyciąnąć, ale łoś był mocno osłabiony, zziębnietyMusiał w te\ej studni siedzieć kilka dni. Po wyjęciu bezwładnie leżał i prawienie nie reagował. Po godzinie podnosił już głowę. Strażacy wezwali przedstawicieli Koła Łowieckiego z Kleszczel. Po ok. 30 minutach pojawili się. Ustaliliśmy, że jeszcze godzinę pokręcę sie w pobliżu, natomiast wieczorem odwiedzą go Panowie z koła Łowieckiego. Po godzinie łoś podniósł sie na brzuch i podnosił juz głowę i wyglądał już znacznie lepiej.
Niestety musiałem już wracać do Zamościa.
DSCN5829.jpg łoszak i studnia
Plik ściągnięto 12 raz(y) 96.14 KB
_________________ Sekcja Odonatologiczna PTE
Zamojskie Towarzystwo Przyrodnicze - zamtop@wp.pl
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum