- lis (widziany 2 razy)
- zające (max. 2 na raz)
- kozioł sarny
- wiewiórka
- piżmak (udało mi się nawet zaobserwować końcówkę jego ogona, kiedy przemiszczał się z jednego stawu do drugiego)
2 dni temu miałem fajną obserwację- udało mi się podpatrzeć lisa goniącego zająca. Rudzielec nieźle sobie poczynał, zając był zaledwie jakieś 4-5 metrów przed nim,
myślę, że udało mu się dość blisko podejść tego szaraka, w innym przypadku chyba nie zdecydowałby się zaatakować takiego szybkobiegacza
Wczoraj tuż przed północą wracając do domu zobaczyłem na ul. Świętokrzyskiej (we Wro oczywiście) tuż koło Instytutu Zoologi kunę domową. Zwierzak próbował coś wyciągnąć z foliowego opakowania (pewno po jakimś słodyczu ). Najciekawsza była wybitnie mała płochliwość kuny - zobaczyłem ją z 10 metrów. zatrzymałem się, a widząc brak zainteresowania futrzaka moją osobą zacząłem pomalutku podchodzić. Kuna zareagowała dopiero jak byłem mniej niż 3 metry od niej , ale wcale nie uciekła, tylko spojrzała z politowaniem i spokojnie weszła pod leżący obok stos palet, gdzie kontynuowała walkę z opakowaniem, co jakiś czas wyglądając czy przypadkiem nie znudziło mi się gapienie
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
Wczoraj tuż przed północą wracając do domu zobaczyłem na ul. Świętokrzyskiej (we Wro oczywiście) tuż koło Instytutu Zoologi kunę domową.
Dzisiaj około 1 w nocy znów tam przechodziłem i chyba myślami wywołałem tą samą zapewne kunę. Tym razem przebiegła jakis metr ode mnie całkowicie mnie ignorując i schowała się pod samochodem (pewnie w celu oddania się ulubionej kuniej rozrywce, czyli przegryzania kabli ).
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
- koziołek sarny
- zające (3 w tym jedna trzymająca sie razem parka)
- piżmak
Oczywiście hitem była kuna leśna, którą spotkałam o godzinie 8 rano, kiedy wypatrywałam wilg stojąc na dróżce leśnej pomiędzy niedużym laskiem, a działkami letniskowymi. A było to tak, że w pewnym momencie zauważyłam coś brązowego, długiego i niskiego dreptającego w moim kierunku (w pierwszej chwili myślałam, że to jamnik ).
Oczywiście, kiedy się zorientowałam, że to kuna szybko zrobiłam jej zdjęcie, wtedy ona mnie zauważyła i zwiała do lasu.
Opowiedziałam o tym zdarzeniu mojemu wujkowi, który ma działkę obok moich dziadków, na co on mi odpowiedział, że u nich w domku kuna się zadomowiła, a ponoć nawet miała młode (tylko zapomniałam czy w tym roku, czy rok temu). Dowiedziałam się też, iż kilka lat temu mój wujek miał kunę (tym razem zapewne domową) u siebie w Lublinie (a mieszka na tej samej ulicy, tylko na drugim końcu) . Dlaczego ja nigdy nie dowiaduję się o takich rzeczach
W poprzedni weekend (28.06) na Mazurach w Płowcach udało mi się zobaczyć borsuka z odległości 2 metrów. Niestety nie podejrzewałam, że go spotkam podczas załatwiania przyziemnych potrzeb pod czarnym bzem i nie miałam sprzętu, żeby mu zrobić fotkę.
Przepływając przesmykiem pomiędzy brzegiem a wyspą na jez. Kisajno zauważyłem wypływającą zza rogu norkę. Podpłynąłem na jakieś 2-3m co norki wcale nie zdenerwowało za to ja mogłem się jej bliżej przyjrzeć. Co najlepsze, miała w pysku 20cm linka. Dopiero przy drugim nawrocie łodzi dała nura i wypłynęła parę metrów dalej.
Dzień później wracając z ryb w kanale łączącym Kisajno z Popówką Wlk. spotkałem bobra. Także pozwolił na podpłynięcie na ok. 3m, dopiero gdy zwolniłem dał nura i wzdłuż brzegu popłynął w przeciwną stronę.
W ferworze obserwacji zapomniałem o aparacie. Wstyd. A fotki byłyby klasa...
W dzień gdy spotkałem bobra widziałem także lisa, stał na skarpie w lesie, nad wodą.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum