Dlaczego mamy prawo bronić się przed psem który chce nas pogryźć, a nie mamy takiego prawa jeśli chodzi o niedźwiedzi
dlatego, że pies to nasz "wytwór", a niedźwiedź to dzikie zwierze, które za sprawa zblazowanej turystycznej gawiedzi może zatracić naturalne zachowania. Jeśli decydujemy sie ingerować w jego przestrzeń, trzeba sie liczyć z ryzykiem - On był tu pierwszy. Poza tym przypadek powyższy to ewidentne przekroczenie uprawnień do jakiejkolwiek obrony!
Anem napisał/a:
prawo masz się bronić nawet jak cię atakuje człowiek i w pod pewnymi okolicznościami możesz go nawet zabić i nie poniesiesz kary...
to to chyba bardziej w Stanach, polskie prawo kara uczciwych
_________________ Tomasz Figarski "P.P.Ps"
"Poza gospodarczym wyrachowaniem leśnik musi mieć także i szerszy, przyrodniczy punkt widzenia; powinien mieć również na względzie wartość materialnie niewymierną, jaką jest piękno i urok lasu..." W. Koehler, 1961.
Jeszcze w tym tygodniu zakopiańska prokuratura może postawić zarzuty turystom, którzy pod koniec października zabili niedźwiadka w Dolinie Chochołowskiej. Śledczy otrzymali w poniedziałek opinię, z której wynika że zwierzę zostało utopione, a przed śmiercią rzucano do niego kamieniami.
Sekcję zwłok niedźwiadka przeprowadzili w ostatnich dniach października naukowcy z katedry anatomii patologicznej Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Akademii Rolniczej w Lublinie.
- Właśnie otrzymaliśmy opinię biegłych po przeprowadzonej sekcji. Wynika z niej, że niedźwiadek został utopiony. Na głowie zwierzęcia odkryto też ranę, która mogła powstać od uderzenia kamienia. Biegli znaleźli też w jego ciele bakterie, ale one z pewnością nie przyczyniły się do śmierci - poinformował w poniedziałek Stanisław Staszel, prokurator z Zakopanego.
W najbliższych dniach zakopiańska prokuratura czeka na jeszcze jedną opinię - biegłego lekarza sądowego, który oceni rany zadane przez niedźwiadka turystom. Od jej wyniku śledczy uzależniają postawienie zarzutów turystom.
- Możliwe, że decyzję o dalszych czynnościach w tej sprawie podejmiemy jeszcze w tym tygodniu - zapowiada prokurator Staszel.
Według kodeksu karnego, określającego m. in. kary za przestępstwa przeciwko środowisku, każdemu "kto, wbrew przepisom obowiązującym na terenie objętym ochroną, niszczy albo uszkadza rośliny lub zwierzęta powodując istotną szkodę, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch."
Dyrekcja TPN zamierza wystąpić w tej sprawie jako oskarżyciel posiłkowy, udział w postępowaniu zapowiadają także obrońcy praw zwierząt (...)
Poniedziałkowe ocieplenie spowodowało, że w Bieszczadach obudziły się niedźwiedzie. Od dwóch dni leśnicy znów spotykają je wędrujące po leśnych stokówkach.
Gwałtowny wzrost temperatury w górach (nawet do 15 stopni Celsjusza w poniedziałek), przy jednoczesnym silnym wietrze, spowodował gwałtowne topnienie śniegu. Jego ponad półmetrowa pokrywa zaczęła błyskawicznie znikać. Spowodowało to, iż niedźwiedzie, które w połowie listopada zapadły w drzemkę, obudziły się i znów są aktywne.
W kilku bieszczadzkich nadleśnictwach obserwowano je przychodzące na karmiska dla zwierzyny płowej.
- Żerują wyjadając z jelenich paśników buraki i kukurydzę. – Mówi Jan Mazur, nadleśniczy Nadleśnictwa Stuposiany. – Na jednym z karmisk obserwowałem potężnego samca, którego waga mogła sięgać 400 kilogramów. W innym miejscu natknąłem się na tropy niedźwiedzicy z młodym, rocznym misiem.
Tropy zauważono również na terenie nadleśnictw: Cisna, Lutowiska i Wetlina. Dłuższy okres ciepłej pogody może sprawić, że aktywność niedźwiedzi potrwa przez kilka następnych tygodni i trzeba się liczyć z możliwością ich spotkania w terenie. W górach należy zatem poruszać się wyznaczonymi szlakami turystycznymi, które drapieżniki te omijają. Bieszczadzkie misie w zasadzie unikają ludzi; w tym roku nie dochodziło do żadnych bliskich spotkań z ich udziałem, w których poszkodowanym byłby człowiek.
Niedźwiedź brunatny zaatakował kobietę w okolicach zalewu Solińskiego w Bieszczadach. Ofiara drapieżnika przebywa w szpitalu - ma powierzchowne zadrapania szyi, ud i klatki piersiowej. Jej stan lekarze oceniają jako zadowalający.
Niedźwiedź zaatakował kobietę w poniedziałek po południu, kiedy spacerowała z mężem po lesie. Spotkanie z niedźwiedziem może zakończyć się bardzo groźnie, poszkodowana przez zwierzę miała dużo szczęścia - oceniają lekarze. - Rany, jakie odniosła, były powierzchowne, wymagały tylko zszycia. Były to głównie rany na szyi, udzie i klatce piersiowej. Żadne organy nie zostały uszkodzone - powiedział dyrektor Maciej Fleming ze szpitala w Ustrzykach Dolnych, gdzie leży kobieta.
Według nadleśniczego z Brzegów Dolnych Dariusza Zaletańskiego, atak jest pierwszym od kilku lat na tym terenie. - W poprzednich latach dochodziło do ataków na ludzi, ale w okolicach Lutowisk, w paśmie Otrytu. Za każdym razem była to prawdopodobnie ta sama niedźwiedzica – powiedział na antenie TVN24. Wyjaśnił, że zwierzęta są szczególnie rozdrażnione o tej porze roku, kiedy wybudzają się ze snu zimowego.
W razie spotkania - nie ruszać się
- Niedźwiedzice wychodzą z młodymi, które urodziły się w zimie. Jest to ich pierwsze wyjście. Każda obecność w pobliżu człowieka może być potraktowana przez matkę jako zagrożenie dla młodych. Trudno jednak powiedzieć, czy było tak w tym przypadku – powiedział Zaletański. zalecany jest spokój, nieruszanie się, jeśli bezpośrednio spotkamy się z niedźwiedziem
porada nadleśniczego
Nadleśniczy przestrzegł przed wchodzeniem do lasu o tej porze roku. - A jeśli chodzi o same niedźwiedzie, to najczęściej zalecany jest spokój, nieruszanie się, jeśli bezpośrednio spotkamy się z takim niedźwiedziem - poradził.
W Bieszczadach żyje ponad 100 niedźwiedzi brunatnych - najwięcej w Polsce. Dorosłe osobniki ważą ok. 300 kg, dożywają 50 lat.[
Turyści, którzy zabili niedźwiadka, staną przed sądem
Cytat:
Prokuratura skierowała do zakopiańskiego sądu akt oskarżenia przeciwko trójce turystów, którzy w październiku ubiegłego roku zabili niedźwiadka w Dolinie Chochołowskiej - poinformował prokurator Zbigniew Lis.
Trójce turystów zarzucamy popełnienie wspólnie i w porozumieniu jednego czynu polegającego na tym, że na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego objętego ochroną pozbawili życia niedźwiedzia brunatnego pozostającego pod ochroną gatunkową. Tym samym spowodowali istotną szkodę w świecie zwierzęcym - powiedział pełniący obowiązki prokuratora rejonowego w Zakopanem Zbigniew Lis.
Prokurator dodał, że według kodeksu karnego określającego m.in. kary za przestępstwa przeciwko środowisku, za ten czyn oskarżonym dwóm mężczyznom i kobiecie z województwa warmińsko-mazurskiego grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat dwóch.
Do zdarzenia doszło w październiku ubiegłego roku. O zabiciu niedźwiadka poinformowała dyrektora TPN zakopiańska policja zaalarmowana przez szpital, do którego zgłosiła się dwójka turystów. Według lekarzy twierdzili, że w rejonie Doliny Chochołowskiej rzucił się na nich niedźwiedź, którego w obronie własnej utopili w potoku.
Pracownicy TPN na miejscu zdarzenia znaleźli porozrzucane kanapki, które mogły świadczyć o karmieniu i wabieniu zwierzęcia przez turystów.
Sekcja wykazała, że śmierć zwierzęcia nastąpiła na skutek utopienia. Natomiast obrażenia głowy i ciała niedźwiadka mogły powstać w wyniku obrzucenia kamieniami przez turystów lub w momencie utopienia w korycie potoku o kamienistym dnie.
Prokuratura po rozpoczęciu śledztwa zleciła biegłym opracowanie trzech opinii - lekarskiej, weterynaryjnej i przyrodniczej.
Opinia lekarska wykazała, że obrażenia, jakie odnieśli turyści podczas kontaktu ze zwierzęciem, były niewielkie. Według opinii weterynaryjnej bezpośrednią przyczyną śmierci niedźwiadka było utopienie, potwierdziła ona też liczne stłuczenia na jego głowie.
Wiosna w Tatrach - misie wstały, świstaki śpią
"Polska Gazeta Krakowska": Wysoko w Tatrach zalega półtora metra śniegu, ale niżej widać już oznaki wiosny. Na halach kwitną krokusy, są pierwsze tropy niedźwiedzi. Nie są zainteresowane turystami, lecz nowalijkami czyli roślinnością, która jest ich głównym pożywieniem. W Tatrach śpią już tylko świstaki
Pierwsze niedźwiedzie tropy przyrodnicy zaobserwowali na śniegu w rejonie zakopiańskiej skoczni, gdzie las przylega do obiektów sportowych.
Oprócz roślin misie szukają też pożywienia pozostawionego przez ludzi. - Ktoś mi grzebał przy straganie - mówi gazecie Stanisława Budz spod Wielkiej Krokwi. - Tak mi się widzi, że to pewno niedźwiedź - dodaje. W Tatrach śpią już tylko świstaki, które budzą się zwykle w połowie kwietnia.
Zabiliśmy niedźwiadka, bo się baliśmy
Bartłomiej Kuraś, Kraków2008-04-22, ostatnia aktualizacja 29 minut temu
Przed zakopiańskim sądem rozpoczął się proces trójki turystów oskarżonych o zabicie jesienią niedźwiadka w rejonie Doliny Chochołowskiej. Cała trójka odmówiła składania wyjaśnień. Pracownik Tatrzańskiego Parku Narodowego stwierdził, że zwierzę nie mogło być groźne dla ludzi.
Rozprawa rozpoczęła się równo pół roku po zabiciu niedźwiadka. Turystom prokuratura zarzuca "spowodowanie zniszczenia w świecie zwierzęcym w znacznych rozmiarach". Mieli utopić półtorarocznego niedźwiadka w potoku i uderzać go kamieniami. Grozi za to do dwóch lat więzienia.
Trójka turystów - Michał J., Jolanta J. i Daniel Sz. - z Lubawy i okolic (woj. warmińsko-mazurskie) odmówiła we wtorek składania wyjaśnień przed sądem. Wszyscy stwierdzili tylko, że musieli zabić niedźwiadka, bo bali się o własne życie.
Sędzia odczytał więc zeznania oskarżonych, które złożyli podczas prokuratorskiego śledztwa. Wynika z nich, że to Michał J. wpadł na pomysł utopienia niedźwiadka, którego spotkali w niedzielę 21 października na tatrzańskim szlaku. Jego żona Jolanta J. i Daniel Sz. pomogli mu w tym. Kiedy niedźwiadek przestał się ruszać, Michał J. uderzył go jeszcze kilka razy w głowę kamieniem.
Czemu tak się zachowali? Oskarżeni powiedzieli prokuratorowi, że niedźwiadek był bardzo agresywny, zaczął ich gryźć i drapać pazurami. Świadczyć mają o tym obrażenia oskarżonych, m. in. ugryziony opuszek palca Jolanty J.
Takiemu przebiegowi zdarzeń zaprzeczył przed sądem Jarosław Rabiarz, komendant straży Tatrzańskiego Parku Narodowego, który odkrył zwłoki niedźwiadka w potoku.
- W pierwszej chwili nie uwierzyłem, gdy usłyszałem relację o tym zdarzeniu. Nigdy wcześniej nie słyszałem o takim przypadku, by młody niedźwiadek zaatakował grupę turystów, a ci w obronie własnej musieli go zabić - zeznał Jarosław Rabiarz. - Ze śladów, które wraz grupą pracowników TPN, znaleźliśmy na miejscu zdarzenia wynika, że niedźwiadek przeszedł spokojnie koło turystów przecinając szlak i poszedł w stronę potoku. Dopiero po chwili, równie spokojnym krokiem, zawrócił w ich stronę. Według mnie mógł zostać zwabiony przez turystów. Mogą o tym świadczyć znalezione resztki bułek w potoku i wzdłuż szlaku na długości około sześćdziesięciu metrów. Mógł też być karmiony z ręki, stąd zranienie opuszka palca u kobiety. Niedźwiadek mógł być natarczywy, kiedy zobaczył u turystów jedzenie. Mógł wtedy nawet zadrapać, czy próbować ugryźć turystów. Jednak nie był żadnym zagrożeniem dla dorosłych ludzi, bo był nieporadny. Miał niespełna dwa lata, był wielkości owczarka niemieckiego. Dopiero co odłączył się od matki, uczył się samodzielności - mówił komendant straży TPN.
Mecenas Andrzej Patela, obrońca oskarżonych, uważa, że sąd przy rozstrzygnięciu tej sprawy powinien wziąć pod uwagę stan emocjonalny swoich klientów.
- Nigdy wcześniej w górach nie spotkali niedźwiedzia. Wpadli w przerażenie, działali pod wpływem silnego stresu i obawy o własne zdrowie, a nawet życie. To są zwykli zjadacze chleba, którzy nie wiedzą jak się zachować w przypadku spotkania dzikiego zwierza. Podejrzewam, że większość turystów nie wiedziałaby, jak się zachować w takim przypadku - uważa mecenas Andrzej Patela.
W środę posiedzenie sądu w tej sprawie ma być kontynuowane. Zeznania mają złożyć m. in. lekarz z zakopiańskiego szpitala, który opatrywał turystów zaraz po ich zejściu z gór, a także dziennikarz, od którego oskarżeni mieli żądać zapłaty za możliwość zrealizowania materiału telewizyjnego na temat ich spotkania z niedźwiadkiem w Tatrach.
ogladalam wczesniej material na ten temat i dzisiaj w wiadomosciach i uwazam ze to co zrobili turysci bylo niezrozumiale i pokazalo kolejny raz jak czlowiek moze byc brutalny w stosunku do zwierzat dzikich jak i tych domowych.Kolejny raz obrazuje to jak czlowiek potrafi ingerowac w srodowisko dzikich zwierzat i krok po kroku szkodzi zamiast pomagac.Mam nadzieje ze polski sad podejmie stosowne kroki a rzad odpowiednie kary.Jednak nie ludzmy sie jezeli ludzie sie nie zmienia to na tym zdarzeniu sie nie skonczy
mi tez wydalo sie to malo prawdobodobne, a jezeli cos juz takiego mialo miejsce to turysci sami przyznali ze rzucali mu jedzenie wiec misiek ktory zblizyl sie do srodowiska ludzi pewnie glodny do tego to skusil sie byl maly niedoswiadczony i ti sie odbilo na nim bo zostalo to wykorzystane przeciwko niemu:(
Kary więzienia za zabicie niedźwiadka w Tatrach
rik, PAP
2008-06-04, ostatnia aktualizacja 8 minut temu
Na kilkumiesięczne kary pozbawienia wolności skazał zakopiański sąd trójkę turystów, oskarżonych o zabicie półtorarocznego niedźwiedzia brunatnego w Tatrach.
Michał J. został skazany na 8 miesięcy pozbawienia wolności, a Jolanta J. i Daniel Sz. na kary po 4 miesiące pozbawienia wolności. Dodatkowo zostali obciążeni karami finansowymi i kosztami procesu. Michał J. ma zapłacić 800 zł na rzecz Tatrzańskiego Parku Narodowego, a pozostała dwójka - po 500 zł.
Sąd uznał, że oskarżeni - którzy nie stawili się na ogłoszenie wyroku - przekroczyli granice obrony koniecznej. Wyrok jest nieprawomocny.
Do zabicia niedźwiadka doszło 21 października ub. r. w rejonie Doliny Chochołowskiej. Troje turystów przed sądem nie przyznało się do winy. W trakcie procesu wyjaśniali, że zostali zaatakowani przez niedźwiedzia i utopili go w potoku w obronie własnej. Z powodu działania w stanie wyższej konieczności domagali się razem z obrońcą umorzenia postępowania w tej sprawie.
źródło
Może kary nie bardzo wysokie, ale według mnie ważne, że więzienie
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
Tyle ze grzywny - istna kpina! Po 20tys. + wiezienie bankowo odniesa wiekszy efekt tzw.spoleczny. Wystarczy sprawdzic, ile trzeba zaplacic za takiego miska, jesli ogrod zoologiczny zechce zakupic - banalnie prosta sprawa!
Krzysiek
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum