Niedźwiedź brunatny jest gatunkiem z II załącznika Dyrektywy Siedliskowej, w dodatku ma on charakter priorytetowy Możliwe że Słowacja uzyskała u KE derogację na odstrzał tego gatunku, jednak szczerze wątpię aby władze unijne zgodziły się na taką ilość. Osobom zaangażowanym w zabiegi zmierzające do powstrzymania tego planowanego przez naszych południowych sąsiadów odstrzału radziłbym to sprawdzić koniecznie w Brukseli
Niedźwiedź uwięził myśliwych na ambonie
"Gazeta Krakowska": Chwile grozy przeżył myśliwy, który wraz z kolegą wybrał się na polowanie w pobliżu Wadowic. Niewiele brakowało, by dwaj mężczyźni spędzili całą noc w drewnianej budce w lesie. Wszystko za sprawą niedźwiedzia, który w środę wieczorem pojawił się pod myśliwską amboną w podwadowickiej Jaszczurowej. Do tej pory misie nigdy się nie pojawiały w tych lasach.
Samotnik pod amboną w Jaszczurowej pojawiał się już od kilku dni. Jego ślady wytropił Andrzej Styrna, strażnik łowiecki koła Cietrzew. – Na naszym zaoranym poletku pod amboną widać było jak na dłoni ślady misia, który według mnie waży około 300 kilogramów. To ogromna sztuka — mówi Andrzej Styrna. Niezależnie od potężnego misia na poletko przychodzi również niedźwiedzica z młodymi. Niedźwiedzie wyjadają tam kukurydzę, którą myśliwi dokarmiają zwierzynę.
Strażnik powiadomił o misiach prezesa koła, Adama Mreńcę. Ten w historię o niedźwiedziu Bruno, bo tak nazwał go strażnik, oraz niedźwiedzicy nie mógł uwierzyć, aż do środy. Wtedy to razem ze swoim kolegą Stanisławem Rudzkim poszedł do ambony w Jaszczurowej. O 19.30 zauważyli, że na poletko „coś” weszło. W pierwszej chwili myśleli, że to dzik. Zwierzę podeszło na odległość 10 metrów, zatrzymało się przed amboną i spojrzało prosto w jej okienko. — Już nie miałem wątpliwości, że to niedźwiedź — opowiada Mreńca. Bezszelestnie też zniknął, po to tylko, by za kilka minut pojawić się ponownie. Niedźwiedź był bardzo niespokojny. — Pojawiał się i znikał jak duch, a za każdym razem coraz bardziej zbliżał się do naszej ambony—relacjonuje pan Adam.
Bruno ponad trzy godziny niepokoił myśliwych. Za każdym razem, kiedy wydawało się, że już sobie poszedł, pojawiał się znów. Wyraźnie chciał się pozbyć intruzów, a przynajmniej porządnie ich przestraszyć.
— Podchodził pod samą ambonę i ryczał. Warczał jak wściekły pies, nie wiedziałem co robić, niedźwiedzie są przecież u nas pod ochroną — opowiada Mreńca.
Mężczyźni zaczęli jednak uderzać pięściami w ambonę i hałasować by niedźwiedzia odstraszyć. W końcu miś wystraszony hałasem, a może znudzony, odszedł w las.
Decyzja o zejściu z ambony i o powrocie do samochodu nie była łatwa. A co dopiero droga przez las. — Kolega z reflektorem w ręku, ja z palcem na spuście mojego sztucera, a obaj z duszą na ramieniu — tak opisuje powrót prezes Koła Łowieckiego. Na szczęście miś się już nie pojawił.
Skąd niedźwiedzie wzięły się w jaszczurowskim lesie? Najprawdopodobniej podeszły do nas z Babiej Góry — mówi Andrzej Styrna. Przyszły oczywiście za pożywieniem, którego na poletku pod amboną w Jaszczurowej mają sporo. — Teraz obrastają w sadło, niedługo będą układały się do snu i Bruno oraz cała reszta niedźwiedzi stąd pójdzie — twierdzi Adam Mreńca.
Jednak nic nie jest pewne. Skoro do Jaszczurowej zawitały niedawno wilki, których też wcześniej tam nie było, a teraz niedźwiedzie, to najwidoczniej tym dużym drapieżnikom znudziło się życie na Babiej Górze i postanowiły przenieść się na prowincję.
tylko czekac, aż zacznie się krucjata na wielkiego, niebazpiecznego, agresywnego misia, który chciał pożreć biednych myśliwych...:)
felix napisał/a:
nie wiedziałem co robić, niedźwiedzie są przecież u nas pod ochroną — opowiada Mreńca.
Ciekawe co chodziło po głowie panu myśliwemu...???
w sumie można go zrozumieć, ale przecież misiek amboną nie potrząsał,tylko sobie patrzył. Co innego spotkać ciekawskiego misia na leśnej ścieżynce...:)
_________________ "Czy nie starczy, że ogród jest piękny? Czy muszą w nim jeszcze mieszkać wróżki?"
R. Dawkins
Amerykańscy leśnicy z Parku Narodowego Gór Skalistych pomogą chronić niedźwiedzie w polskiej i słowackiej części Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Park Narodowy Gór Skalistych w stanie Kolorado, w którym dziko żyją grizzly, jest niewiele większy od obu części Tatr - polskiej i słowackiej. Polscy i słowaccy leśnicy postanowili poznać metody ochrony przyrody w Górach Skalistych i podpisali z Amerykanami porozumienie o współpracy.
- Szczególnie zależy nam na poznaniu amerykańskich doświadczeń dotyczących ochrony niedźwiedzi, które coraz częściej w poszukiwaniu żywności wychodzą na szlaki i podchodzą pod ludzkie siedliska -mówi Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. - Amerykanie mają nam pomóc rozwiązać problem tzw. synantropizacji niedźwiedzi. Synantropizacja oznacza zatracenie przez zwierzę cech dzikości. W Stanach Zjednoczonych turystów odwiedzających parki narodowe obowiązują rygorystyczne przepisy, np. żywność można wnosić tylko w hermetycznych pojemnikach, by zapachy nie wabiły zwierząt. Jeśli odwiedzających park jest dużo, wprowadza się dzienne limity wejść. Wszystko po to, by niepotrzebnie nie niepokoić dzikich zwierząt.
W Polsce w ostatnich latach brunatne niedźwiedzie pojawiają się wśród wycieczkowiczów na zatłoczonej drodze do Morskiego Oka. Wyczuwając jedzenie, włamywały się też do samochodów pozostawionych przez turystów.
Na Słowacji na początku czerwca pojawił się nawet pomysł odstrzału 400 drapieżników. Zaprotestowali wtedy polscy leśnicy.
W Polsce niedźwiedzie są pod całkowitą ochroną. W naszej części Tatr jest ich kilkanaście, około 50 w Bieszczadach, a w całej Polsce prawie sto. Tym z TPN leśnicy zakładają obroże telemetryczne, dzięki którym mogą śledzić każdy ich krok. Ogrodzili też schroniska elektrycznymi pastuchami.
- Chcemy, by niedźwiedzie w Tatrach znów zaczęły żyć zgodnie ze swoją naturą i mamy nadzieję, że nam i Słowakom pomogą w tym amerykańscy leśnicy - mówi Skawiński.
Z tego co słyszałem, narazie postanowienia o odstrzale nie ma. Znając życie prawdopodobnie będzie zgoda, choć na liczbę mniejszą (oby dużo mniejszą) niż 400 osobników.
Jeśli odwiedzających park jest dużo, wprowadza się dzienne limity wejść.
i w tym kierunku powinno się iść! Tatry są "przechodzone" i to kilkakrotnie
Rey napisał/a:
Na Słowacji na początku czerwca pojawił się nawet pomysł odstrzału 400 drapieżników. Zaprotestowali wtedy polscy leśnicy.
o prosze! ci źli leśnicy? no nie daje wiary...
_________________ Tomasz Figarski
"Poza gospodarczym wyrachowaniem leśnik musi mieć także i szerszy, przyrodniczy punkt widzenia; powinien mieć również na względzie wartość materialnie niewymierną, jaką jest piękno i urok lasu..." W. Koehler, 1961.
Co Wy na to?
Coś im za to grozi ?(bo misiowi już nie..)
Jak i czy w ogóle da się chronić turystów przy dość popularnych i ruchliwych szlakach przed spotkaniem z niedźwiedziem? (a właściwie czy i jak chronić niedźwiedzia, przed spotkaniem z turystami...bo to wydaj sie groźniejsze:/)
do czego doszło żeby człowiek, musiał walczyć ze zwierzęciem o życie... kolejna trudna do załatwienia sprawa i konflikt człowieka z przyrodą...
No, bez takiego dramatyzmu poza tym człowiek zawsze walczył z inymi zwierzętami Problem jedynie czy da się ustalić rzeczywisty przebieg zdarzeń. Jeśli rzeczywiście niedźwiedź zaatakował, to dla mnie jest koniec sprawy.
Dobrze, że to stało się podczas wyborów - szansa duża że wiadomość przepadnie jako nieistotna
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum