Może więc czas się zastanowić nad słusznoci? przepisu pozwalaj?cego odstrzeliwywać bezpańskie psy. O ile się nie myle taki przepis już jest, czy kto ma jakie informacje czy ( i jak) jest on wykonywany ?
Przepisy takie s? reguluje to ustawa łowiecka weszły w życie po paru latach zawieszenia - protestowali miłonicy zwierz?t że te psy i koty nie s? niczemu winne że żli ludzie itp. generalnie można strzelać - jeżeli się nie mylę 200 m od zabudowań, wielu moich kolegów którzy poluj? ma prosty sposób na odróżnienie psów bezpańskich od "dzikich" bezpański pies reaguje na gwizd , dzwięk zatrzymaniem się często podchodzi - oznacza to że taki pies został niedawno wyrzucony i jemu należy się pomoc - często daje sie " zaci?gn?ć" do domu, pies który na widok człowieka ucieka podkula ogon - niestety jest już niereformowalny i trzeba go odstrzelić - inaczej spowoduje straty w dzikiej zwierzynie, podobnie z kotami - dzięki miłonikom zwierz?t stracilimy praktycznie czyst? populację żbika
Co mi tu do końca nie pasuje. Jak dziki piesek zje sarenkę to bee, a jak wilk co cacy? Dla sarny to na pewno bez różnicy kto j? zje - pies, wilk, kłusownik czy myliwy. Tyle mówimy o selekcyjnej roli drapieżników. Ja jak spotkałem dzikiego psa, który wykopał zim? norę i miał tam młode to byłem po prostu zauroczony. Dla mnie jest to wielkie zwycięstwo natury.
Jest tez paragraf w Zasadach Wykonywania Polowania, ze nie strzela sie do nierozpoznanego celu. Mozna takiego idiote pozwac do sadu o ile ma sie niezbity dowod.
Paragraf jest, a w życiu jak to w życiu. Zdarza się strzelanie do czego co "rozrabia w krzakach". W łowcu Polski czytałem kiedy opis "wspaniałej przygody". Goć (autor artykułu a jakże) zdenerwowany tym, że jelenie nie chc? podejć pod ambonę na której siedział wypalił do celu (jelenia) oddalonego o jakie 700 m - o ile się nie mylę odpowiednie paragrafy mówi? o maksymalnej odległoci 100 m przy strzele ze sztucera Goć był niezmiernie szczęliwy. Trafił. Również w prasie (niepamiętam czy w Łowcu czy w lenej) czytałem o postrzelonych naganiaczach, innych myliwych - uczestnikach tego samego polowania "indywidualnego". Czytałem też jak jaki myliwy (bodajże w Borach Dolnol?skich) postrzelił leniczego i jego żonę (rozwalił jej kolana - kalectwo do końca życia) jad?cych samochodem - lenik wł?czył szperacz i sprawdzał, czy nikt nie ukradł drewna składowanego przy drodze - "myliwy" wzi?ł go za kłusownika. Nawet policja nie ma prawa strzelać bez ostrzeżenia, do niesprawdzonego celu.
A co do dowodów. Człowiek jest w stanie przeżyć trafienie na korpus drobnym rutem, ewentualnie kilka grubszych rucin. Trafienie brenek? lub kul? ze sztucera to chyba pewna mierć - działaj? jak amunicja typu dum-dum.
Dla sarny to na pewno bez różnicy kto j? zje - pies, wilk, kłusownik czy myliwy. Tyle mówimy o selekcyjnej roli drapieżników.
O selekcyjnej roli drapieżników tak ale naturalnych ! Dzikie psy i koty tylko zaburzaj? funkcjonowanie ekosystemów. Zreszt? ostatnio na brak drapieżników narzekać nie można: wszak przybyły do nas norki, szopy a wczeniej jeszcze jenoty .
Poza tym zdziczałe psy mog? odegrać podobn? rolę jak zbiegłe koty - żbika czystej krwi prawie u nas już nie ma - analogicznie może być z wilkami, których i tak dużo wcale nie mamy.
A ma kto dane ile strzela się dzikich psów i kotów ?
A ma kto dane ile strzela się dzikich psów i kotów ?
W jednym z PN w roku ubiegłym strzelono według nieoficjalnych, niepublikowanych danych około 500 psów i 200 kotów - około 100 psów odłowiono i odwieziono do schronisk na koszt Parku
Psy i koty nie pełni? roli wilków i żbików. Dożywia je człowiek, więc nie ma tu relacji drapieżnik-ofiara. Mog? zabić wszystko w otoczeniu.
W Kampinosie psy i koty maj? się dobrze. Ostatnio znowu dwa spotkałem na wolnoci. Kilka tygodni temu w Grochalach widziałem watahę 4-5 psów wielkoci wyżła-owczarka id?cych luzem bez obroży i kagańca, a dalej szedł właciciel. Polował z nimi, czy co?
No wlasnie... Nie umniejszajac roli kotow w zagrozeniu dla zwierzyny lownej i nie, te nie zagroza czlowiekowi. A taka wataha, zlozona juz z chociazby dwoch zdziczalych psow stanowi powazne niebezpieczenstwo dla zycia czlowieka. Ja nie spotkalam jeszcze nigdy wiecej niz jednego zdziczalego psa - cale szczescie. Jednak nie widze z czego tu sie cieszyc, ze dziki pies wyprowadza mlode. Raczej powinnismy sie powaznie zastanowic - a skad bierze pozywienie? Zwierzeta sa terytorialne. Nawet dzik moze zaatakowac czlowieka, szczegolnie locha z mlodymi, jesli poczuje sie zagrozony. Co dopiero mowic o takich psach.
Naturalni selekcjonerzy? A przybysz, norka amerykanska pustoszaca gniazda ptakow w koloniach? A jenot? A caly problem lisa? Juz to nie jest naturalne. Brakowalo tylko psow i kotow. Spojrzmy na Australie
_________________
Why should I hate you? You're perfect. It's you who should be hating me.
No good deed goes unpunished. [i] Winer [i]
Jednak nie widze z czego tu sie cieszyc, ze dziki pies wyprowadza mlode.
Kessy traktuj to jako przywrócenie gatunku naturze To tak jakby Twój oswojony raróg wybrał wolnoć i założył rodzinkę, z przychówkiem oczywicie.
Mi bardziej przeszkadza problem Adasia z psami z "Dnia wira". Setki psich kupek na trawnikach i chodnikach. Albo psy ganiaj?ce sarny w rezerwacie Lasek Bielański. To nie s? wcale bezpańskie psy, a właciciele ich s? wręcz dumni, że maj? takie dzielne pieski.
Albo psy ganiaj?ce sarny w rezerwacie Lasek Bielański. To nie s? wcale bezpańskie psy, a właciciele ich s? wręcz dumni, że maj? takie dzielne pieski.
Do takich to nie miałbym żadnych oporów strzelać - to że ludzie jeszcze szczyc? się tym, to wiadczy o ich wiadomoci i kulturze.
Jak taki piesek zagryzie sarenkę, to niewiele się mówi (czytaj nic), ale jak pogryzie dziecko...
Podobna sytuacja na wsiach: bieda powoduje, że chłop maj?cy psa wychodzi z założenia, że jak wypuci psa samopas, to sobie co znajdzie do żarcia i w ten sposób zaoszczędzi.
Jak spowoduje jak? szkodę, to nie ma właciciela, a jak trzeba, to go przywi?zuje do budy i pilnuje obejcia
_________________ _______________________________________
Ku pamięci Winera
to nie chodzi o zważanie tylko o sens siedzenia - na dziki poluje się o zachodzie słońca bo dopiero wtedy wychodz? z ukrycia a po zmroku już nie można polować (bo nic nie widać) więc nie za bardzo jest po co siedzieć na takiej ambonie...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum