Nie działa,bo już ktoś zablokował - była to strona sklepu,który oferował sidła na lisa / linka,która zawiązuje się wokół nogi z wyraźnym zaznaczeniem,że to na lisa / - myśliwi napisali,że jest to oferta sklepu Francuskiego,gdzie można łapać lisy w sidła,wnyki,gazować i truć,oraz zabijać ptaki drapieżne ( wyraźnie im zazdroszczą ).
Trwa chyba jakaś akcja szczepienia lisów - bo znowu zrzucono z samolotu, te dziwne plastikowe pudełeczka na pastwisko. Przy okazji zaszczepiły się: jeże, dziki, koty, psy oraz krowy - które namiętnie to liżą. To okrągłe jest z tego roku, a to kwadratowe z poprzednich.
Akcja jest prowadzona dwa razy do roku: na wiosnę i jesienią - nie jestem tego pewien,ale chyba teraz szczepionkę przyjmują niedoliski urodzone wiosną ... :mysli:
Z tego co wiem,szczepionka nie jest groźna dla innych zwierząt -mogę się dowiedzieć,jakby co
Lisy odznaczają się dobrą pamięcią, umiejętnością kojarzenia faktów
i uczenia się. Henry [1987] opisuje młodego lisa, który pierwszy raz w życiu
zetknął się z lodem pokrywającym jezioro. Samczyk ten po ostrożnym zbadaniu
tafli wszedł na nią i rozpoczął swój normalny kłus, ale nagle podwinęła
mu się noga i lis przejechał kilka metrów po lodzie. Zaskoczony obejrzał
miejsce wypadku i kontynuował swój bieg dopóki sytuacja nie powtórzyła się.
Po kilku takich doświadczeniach odkrył przyjemności towarzyszące ślizgom
i już z własnej inicjatywy rozpędzał się i szorował zadem lub przednimi
stawkami po lodzie. Henry obserwował później jeszcze wielokrotnie tego
osobnika jak zażywa ślizgawki, a zabawy te trwały do czasu aż śnieg pokrył
powierzchnię jeziora.
Zabawy odgrywają ogromną rolę w życiu większości drapieżnych ssaków,
a lisy nie są w tym względzie wyjątkiem. Oczywiście mają one ogromne
znaczenie dla szczeniąt, stanowiąc przygotowanie ich do przyszłych
łowów i walk o utrzymanie i podwyższenie własnej pozycji socjalnej.
Niekiedy jednak są to zabawy zupełnie „bezinteresowne", płynące z wewnętrznej
potrzeby. Pamiętam, w jakie zdumienie wprowadził mnie, początkującego
wówczas tropiciela, widok tropów lisich na przyleśnej łące po pierwszym,
listopadowym opadzie śniegu. Tropy świadczyły, że wychodzące na łąkę
zwierzęta zupełnie nie interesowały się polowaniem, a tylko biegały, skakały
i tarzały się w śniegu. Odniosłem wrażenie, że lisy reagowały podobnie jak
młode psy, czy dzieci.
Lisy mieszkające w strefach podmiejskich i miejskich stykają się na pewno
z sytuacjami z jakimi ich wiejscy i puszczańscy krewni nigdy nie mają do
czynienia. Mniej prześladowane niż na terenach pozamiejskich, żyją dłużej,gromadzą więcej życiowych doświadczeń, a dzięki bujnemu życiu socjalnemu
i wzajemnemu obserwowaniu się szybciej się uczą. Wspomniany już Henry
powołuje się na przykład lisa, który na lotnisku w Minneapolis w szaleńczych
gonitwach odprowadzał startujące odrzutowce.
z badań przeprowadzonych w 4000 gospodarstw domowych w W.Brytanii wynika,że 65,7% Brytyjczyków lubi miejskie lisy,25,8% nie ma zdania lub nie miało jeszcze kontaktu z lisami,a tylko 8,5% nie lubi lub nie polubiłoby miejskich lisów - w ostatniej ankiecie na ulubione zwierzę Brytyjczyków,lis uplasował się w czołówce.
Pisze o dokarmianiu lisów,że jeśli ktoś lubi widok i obecność lisów w swoim ogrodzie,to w dokarmianiu lisów nie ma nic niestosownego i że Brytyjskie lisy nie głodują,wręcz przeciwnie,cierpią raczej na przesyt jedzenia,niż na jego brak:
Cytat:
Na wielu obszarach bytowania lisów dostępność pokarmu dla drapieżników
może być jeszcze większa. Dotyczy to zwłaszcza terenów podmiejskich i miejskich, gdzie ilość odpadków i resztek pożywienia ludzi może być większa niż
ilość dostępnych pokarmów naturalnych. Na przykład w Anglii, w niektórych
środowiskach biomasa odpadków przypadająca na jedno lisie terytorium wynosi
ok. 6,4 kg na tydzień, co całkowicie pokrywa zapotrzebowanie na pokarm
jednej pary [Macdonald 1981].
Brytyjska populacja lisów liczy sobie ok. 258,000 dorosłych zwierząt - pomiędzy 0.21 - 2.23 lisów / km2.
Kontynuuję temat podjęty tutaj: http://forum.przyroda.org...vt10309,150.htm
Otóż ja też mieszkam na wsi i problemy zwierząt tu żyjących nie są mi obce. Co do szkodliwości lisa. Fakt, jest on szkodnikiem tak jak każde inne zwierze drapieżne. Patrząc jak od jakiegoś czasu myśliwi zaprzestali polowań na zające z równoczesnym odstrzałem lisów, da się zauważyć tendencję wzrostową nie tylko wśród zajęcy ale też wśród polnego ptactwa.
Witku nie zgodzę się jednak z tym, że to lisy są odpowiedzialne za tak małą liczebność zwierząt polnych. Mają w tym swój udział i to niemały ale z pewnością nie największy. Powszechnie wiadomo, że gdy w drugiej połowie ubiegłego stulecia zaczęto stosować pestycydy, szczególnie DDT, zwierzęta bardzo na tym ucierpiały a w szczególności ptaki. Większość z populacji do tej pory nie zdołała się odbudować.
Jeśli chodzi o sposób uprawiania roli. Nie wiem jak to wyglądało u ciebie, ale w moim rejonie każdy miał swoje małe gospodarstwom oraz przynależące do niego kilkanaście hektarów ziemi. Sąsiednie pola miały innych właścicieli a odgrodzone były miedzami, gdzie chowały sie zające i kuropatwy.
Obecnie większość ludzi swoje ziemie sprzedała, a ci co je kupili, dołączyli je do swoich ziem przez co powstały olbrzymie monokulturowe uprawy. Poznikały miejsca dogodne dla gniazdowania dla ptaków i ssaków polnych. Lisy oraz myśliwi tylko dolali oliwię do ognia.
Co do szkodliwości lisa. Fakt, jest on szkodnikiem tak jak każde inne zwierze drapieżne. Patrząc jak od jakiegoś czasu myśliwi zaprzestali polowań na zające z równoczesnym odstrzałem lisów, da się zauważyć tendencję wzrostową nie tylko wśród zajęcy ale też wśród polnego ptactwa.
A czy wiadomo,że jest to efekt odstrzału lisów,czy może jakiś innych czynników? - z wypowiedzi myśliwych wynika,że z zającami nie jest tak różowo,nawet przy intensywnym odstrzale lisów - poprawa jest,ale krótkotrwała - myślę,że nawet wybicie wszelkich drapieżników nie poprawiłoby zasadniczej sytuacji drobnej zwierzyny,bo:
arkadio.k napisał/a:
Sąsiednie pola miały innych właścicieli a odgrodzone były miedzami, gdzie chowały sie zające i kuropatwy.
Obecnie większość ludzi swoje ziemie sprzedała, a ci co je kupili, dołączyli je do swoich ziem przez co powstały olbrzymie monokulturowe uprawy.
Wybijanie drapieżników to tylko leczenie skutków,a nie przyczyn - należy przede wszystkim zrobić coś w sprawie odbudowy naturalnych siedlisk drobnej zwierzyny .
Ja już się nie chcę kłócić,swoje zdanie mam i już wielokrotnie je tu przedkładałem.
Pamiętam jednak wypowiedź z innego forum,gdzie podano przykład dwóch sąsiednich miejscowości,obszarów: na jednym z nich prowadzi się intensywna gospodarkę łowiecką i zwierzyny jest tam niewiele - drugi obszar nie wchodzi w skład żadnego obwodu łowieckiego i są tam i lisy i zające i bażanty - jak znajdę tę wypowiedź to ją tu przytoczę,ale tam jest ponad 160 stron do przejrzenia.
arkadio.k napisał/a:
Fakt, jest on szkodnikiem tak jak każde inne zwierze drapieżne.
Może chodzi o to,że każdy drapieżnik ma negatywny wpływ na swoje ofiary,ale taka jest natura.
Wiele osób narzeka na szczepienia i na brak wścieklizny,ale decyzję o szczepieniach podejmowali ludzie o większej wiedzy od naszej i niedorzecznością byłoby myślenie,że nie przeprowadzono jakiś badan,symulacji - bo to że lisów będzie więcej,było bardzo łatwe do przewidzenia.
Bardzo smuci mnie fakt,że człowiek prowadzi eksperymenty na żywych stworzeniach: wprowadzono szczepionki,wynikły skutki uboczne,więc teraz trzeba wszystko rozwalić i zacząć od początku - tylko ze zwierzęta to nie klocki,które można poprzestawiać na inne miejsce lub odłożyć do pudełka ... nie wiem,czy to porównanie jest zrozumiałe ... trochę źle się dziś czuję i to może mieć wpływ na kształt mojej wypowiedzi.
arkadio.k napisał/a:
Fakt, jest on szkodnikiem tak jak każde inne zwierze drapieżne.
Możesz rozwinąć tą myśl Bo w ustach człowieka, który nazywa siebie przyrodnikiem brzmią one cokolwiek dziwnie
Sorry. Tak się rozpędziłem z pisaniem, że źle to ująłem. Szkodnik w stosunku dla innych zwierząt. Lis ujął to tak jak ja chciałem określić...
Cytat:
A czy wiadomo,że jest to efekt odstrzału lisów,czy może jakiś innych czynników? - z wypowiedzi myśliwych wynika,że z zającami nie jest tak różowo,nawet przy intensywnym odstrzale lisów - poprawa jest,ale krótkotrwała - myślę,że nawet wybicie wszelkich drapieżników nie poprawiłoby zasadniczej sytuacji drobnej zwierzyny,bo:
To są moje prywatne obserwacje z obszaru gdzie mieszkam. Od roku zdarza mi się częściej widywać zające niż lisy. Potwierdza to większość osób. Myśliwi (Ci zaprzyjaźnieni) mówią tak samo. Od kiedy starostwo dotuje odstrzał sytuacja zajęcy nieznacznie się poprawiła. Ale faktycznie wg mnie będzie to efekt, krótkotrwały. Zające po prostu nie maja odpowiednich siedlisk.
W Niemczech zrobiono kiedyś eksperyment: na danym terenie wytępiono lisa i przez pierwsze dwa lata drobna zwierzyna przeżywała okres nagłego wzrostu populacji,która potem tak się załamała,że zajęcy,bażantów było jeszcze mniej,niż za lisich czasów.
A jeśli chodzi o myśliwych,to zauważyłem pewną zmianę: wcześniej winili przede wszystkim lisy,teraz przerzucili się na ptaki drapieżne,a szczególnie na kruki - chodzi pewnie o to,że zabijanie lisów nie przynosi pożądanych efektów i chciano by się zająć zająć gatunkami chronionymi
W Niemczech zrobiono kiedyś eksperyment: na danym terenie wytępiono lisa i przez pierwsze dwa lata drobna zwierzyna przeżywała okres nagłego wzrostu populacji,która potem tak się załamała,że zajęcy,bażantów było jeszcze mniej,niż za lisich czasów.
lisie22, oświeć mnie proszę czemu służyło przytoczenie przez Ciebie po raz tysięczny tego argumentu, który nie wnosi nic do dyskusji (o ile w ogóle można to tak nazwać...) i do tego nie jest polemiką z poglądami nikogo na tym forum
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
Chodziło mi tylko o to,że zależności pomiędzy populacjami są bardzo złożone i ze nie wszystkie z nich znamy i rozumiemy - tylko tyle.
claviceps - trochę zabawny jest fakt,że część forumowiczów traktuje mnie jako zagrożenie ze względu na moje poglądy i chcą mnie przekonać o ich niesłuszności,ale taka dyskusja to zwykła przepychanka i nic z niej nie wynika - tak jak w temacie " po co chronimy przyrodę " - możemy się spierać,ale i tak nie mamy na nic większego wpływu - mogę mówić to,co chce,ale sam nic nie zdziałam,nie będę latał z pałką za myśliwymi a ci nadal będą robić to,co chcą - dopóki całe społeczeństwo nie wyrazi sprzeciwu
Jeżeli źle to odebrałem,to sorry,ale takie mam wrażenie.
Chodziło mi tylko o to,że zależności pomiędzy populacjami są bardzo złożone i ze nie wszystkie z nich znamy i rozumiemy - tylko tyle
Akurat przykład który podałeś świadczy o czymś dokładnie odwrotnym - nie trzeba kończyć studiów przyrodniczych, żeby wiedzieć że całkowite usunięcie drapieżnika z ekosystemu spowoduje lawinę zdarzeń, które odbiją się negatywnie na innych gatunkach z nim współwystepujących (czyli że jednak coś tam wiemy o wzajemnych powiązaniach gatunków w ekosystemach).
lis22 napisał/a:
claviceps - trochę zabawny jest fakt,że część forumowiczów traktuje mnie jako zagrożenie ze względu na moje poglądy i chcą mnie przekonać o ich niesłuszności
Nie wiem jak inni, ale ja wcale nie zamierzam Ciebie przekonywać do niczego (już kiedyś pisałem coś o nakłanianiu Giewontu do skakania). Chcę jedynie, żeby Twoje wypowiedzi na temat ekologii i ochrony przyrody nie pozostawały bez komentarza (głównie ze względu na przedstawianie przez Ciebie własnego myślenia życzeniowego jako sprawdzonych faktów).
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum