Może się trochę Zniechęciła,chłodnym przyjęciem? ...
Jeżeli tak jest, to szkoda. Ja miałabym tysiące pytań w takiej sytuacji.
lis22 napisał/a:
lis mieszkający z ludźmi i obdarzony częściową swobodą,dobrze traktowany przez opiekunów i dobrze się wśród ludzi czujący
Może zgodziłabym się z tym gdyby zwierzę było na tyle okaleczone, że nie potrafiłoby przeżyć na dziko (ślepe, połamane itp). Jest to ingerowanie w naturę, ale zwierze to byłoby już jakby wykluczone z naturalnego środowiska, czyli w moim rozumieniu umarło by dla dziczy. Jak dla mnie zdrowe, urodzone w dziczy niech tam pozostaną. Lisek mógłby być zwrócony naturze, choć pewnie nikt by się tego nie podjął. Koło się zamyka.
lis22 napisał/a:
O ile dobrze pamiętam,to Powiedziała tak 1-go dnia,potem już wyznała,ze to jest lis.
Lisek mógłby być zwrócony naturze, choć pewnie nikt by się tego nie podjął.
Mógłby,gdyby się nie oswoił,teraz jest to już prawie niewykonalne - ewentualnie gdy lisek osiągnie dojrzałość płciową może zatracić zainteresowanie człowiekiem i wtedy można taką próbę podjąć,ale ja bym nie ryzykował - lisów mamy dużo i powrót na wolność oznaczał by dla niego śmierć - nawet po zatraceniu zainteresowania człowiekiem taki lis zachowałby pewne cechy oswojonego zwierzęcia i nie bał by się już ludzi.
Lisie22- dopuszczam w swoich myślach, żebyś akurat Ty hodował takiego, zagubionego pokrzywdzonego przez los liska. Bo masz do tego pasję , serce i ogromną wiedzę. I wierzę, że u Ciebie lisek będzie miał dobrze ( z ludzkiego punktu widzenia). Ale namawiać do tego innych, propagować taką formę hodowli, wśród gawiedzi?. Nie polecam. Wystarczą im psy i koty. Już i tak, czasami dostatecznie cierpią od swoich właścicieli.
Dziewczyny- nie potępiajcie Alette, za to że nie odzywa się, nie bądźcie okrutne dla innych dziewczyn, a dobre tylko dla zwierząt. A z tą miłością do zwierząt, u młodych kobiet, jest tak, że z biegiem czasu ulega przytępieniu. Ostatnio widziałem staruszkę, która patykiem wygniotła pisklęta szpaka w dziupli, z zemsty za ubiegłoroczne czereśnie i wiśnie. Ale wierzę to to nie była kobieta, bo życie wśród takich kobiet byłoby nie do zniesienia.
Pozdr. JK.
JózefK, ja nie potępiam Alette i nie ma we mnie ani kszty okrucieństwa. Jednak nie uważam, że dobrym pomysłem jest, to żeby teraz każda nastolatka brała do domu znalezionego liska.
Co do tej miłości do zwierząt u młodych kobiet, to są wyjątki od reguły
Lisie22- dopuszczam w swoich myślach, żebyś akurat Ty hodował takiego, zagubionego pokrzywdzonego przez los liska. Bo masz do tego pasję , serce i ogromną wiedzę. I wierzę, że u Ciebie lisek będzie miał dobrze ( z ludzkiego punktu widzenia).
Zbyt Łaskawy,Jesteś - pasję i sercem mam,ale nie powiedziałbym o trym,że mam dostateczną wiedzę - tej nigdy za dużo - niestety,w Polsce brak jest fachowej literatury na temat różnych gatunków zwierząt/szczególnie pospolitych ( może ja źle szukam? ),człowiek nie władający biegle językiem Angielskim nie ma szans przeczytać pozycji wydawanych,np w UK ...
JózefK napisał/a:
Ale namawiać do tego innych, propagować taką formę hodowli, wśród gawiedzi?. Nie polecam. Wystarczą im psy i koty. Już i tak, czasami dostatecznie cierpią od swoich właścicieli.
DogTrekkingowa napisał/a:
Jednak nie uważam, że dobrym pomysłem jest, to żeby teraz każda nastolatka brała do domu znalezionego liska
Ale ja też tego nie propaguję i nie polecam - dosyć mamy bezpańskich psów i kotów - ale z drugiej strony nie odbieram oswojonego lisa jako coś dziwnego,nierealistycznego - bardziej dziwnego niż oswojona fretka,czy też szop pracz.
Nawet co niektórzy myśliwi zaczynają już przyznawać,że nagonka na lisa jest sztucznie lansowana przez środowisko PZŁ i prasę myśliwską ( ŁP i BŁ ) - trafiłem na " malowniczy " temat pt. " likwidujmy lisy od 1 lipca " :
Cytat:
czy ty naprawde uwazasz że stany zajęcy i kuropatw zdziesiatkowały lisy???
Wydaje mi się że wiele osób uległo m.in. propagandzie Łowca Polskiego, który z uporem forsuje przekonanie (bo dowodów na to nie ma) że za obecny stan zwierzyny drobnej winny jest lis. I nie dziwie im sie, gdyż są zależni od ZG PZŁ, a oni na poprawę stanów zwierzyny drobnej nie mają żadnego wpływu. Więc za winnego, a właściewie ofiarę obrali lisy.
Cytat:
lis jest chyba na piatym czy szóstym (a jak sie głeboko zastanowić moze jeszcze dalej) miejscu jako negatywny wpływ na populację zwierzyny drobnej
-- nawolywanie do exterminacji swiadczy o wyjatkowej nieznajomości tematu i bezkrytycznym podejściu do tematu lisa w łowisku.
lis jako wróg publiczny nr 1 to temat wywołany sztucznie na potrzeby odwrocenia uwagi od prawdziwych przyczyn obecnego stanu rzeczy.
jak pokazuje historia zawsze trzeba jakiegoś wroga dać ludowi na kogoś /coś zwalić winę to lud czuje sie lepiej -- lis jest przyczyną czy kozlem ofiarnym....? wg mnie to drugie
Cytat:
Odnośnie zwierzyny drobnej to nie ma jej ze względu na dynamiczny rozwój rolnictwa i oprysków. Np. kuropatwa czy bażant w pierwszym tyg życia odżywia się wyłącznie owadami. Są opryski, nie ma owadów i nie ma naszych kuropatw - logiczne.
Cytat:
Tym bardziej, że o tej porze roku młody lisek podejdzie na kilka metrów do człowieka i będzie sie przyglądał, więc łatwo trafić, nawet kilka, bo rodzeństwo po strzale często nie ucieka. Teraz jeszcze można spotkać cały miot razem.
"Moje" 2 lisy które ostatnio obserwuję, żywią się w tej chwili, chyba wyłącznie chrząszczami z gatunku guniak czerwczyk. To taki chrabąszcz, mniejszy od majowego i bez charakterystycznego dla majowego pokładełka na końcu odwłoka. Lisy wychodzą na łąkę i łapią latające nisko owady. Guniak jest tutaj częstym gatunkiem, a w niektórych latach bardzo częstym. Natomiast chrabąszcz majowy występuje tu rzadko, w tym roku widziałem 3 okazy a w innych latach wcale. Lisy tak są zajęte czynnością łapania owadów, że dopuszczają mnie na odległość rzutu kamieniem. Żerujący w pobliżu zając przebywał od lisów w odległości ok. 60 metrów - zupełnie nie niepokojony.
W odchodach lisów, leżących na trawie widziałem wyłącznie chitynowe pancerzyki chrząszczy. Stan futra lisów słaby. Jeden bardzo wyliniały, a drugi ma pierścieniowatą łysinę u nasady ogona o szer. 10cm. Pozdr. JK.
Kiedyś,pisałem o tym,że lisy mogą ... hmmm ... sterować swoim rozrodem,na co wpływ mają gryzonie - ostatnio udało mi się przejrzeć monografie lisa - Jacek Goszczyński 1995 i tam pisze coś takiego:
" W moich badań nad rozrodczością
lisów w środkowej Polsce stwierdziłem istotną korelację między
dostępnością pokarmu (drobnych gryzoni) w okresie zimowym i wczesnowiosennym
a liczbą szczeniąt obserwowanych przy norach (rys. 16). Zmiennością
tego pokarmu, a więc mniejszym lub większym udziałem gryzoni w diecie
lisów, można tłumaczyć ok. 40% obserwowanej zmienności liczby szczeniąt
w poszczególnych latach. Nie dysponowałem szczegółowymi danymi o zmienności
liczby noworodków w kolejnych latach toteż nie mogę tego stwierdzić
z całą pewnością, ale mogę przypuszczać, że dostępność pokarmu wpływa na
liczbę urodzonych szczeniąt, a także na ich przezywalność w pierwszych
tygodniach życia i w konsekwencji na ich liczbę przy norach.
Lmdstrom [1988] analizował liczbę ciałek żółtych i wielkość miotu, porównywał
te wskaźniki płodności potencjalnej i zrealizowanej ze składem pokarmu
lisów, a także z jesiennymi i wiosennymi wskaźnikami zagęszczenia gryzoni
w Szwecji Autor ten, ku swemu zaskoczeniu, stwierdził, ze najsilniejsza
korelacja występowała między liczbą zapłodnionych jaj (mierzoną zimą)
a wiosennym stanem gryzoni Może się wydawać, ze lisy przewidują przyszły
stan gryzoni Te profetyczne zdolności drapieżników byłyby trudne do wytłumaczenia
z punktu widzenia teorii ewolucji, bowiem trudno sobie wyobrazić
mechanizmy mogące je utrwalać Lmdstrom spróbował więc odwołać się do
prostszych wyjaśnień Próbował udowodnić, ze lisy reagują wzmożoną płodnością
lub jej zmniejszeniem na zmiany liczebności gryzoni Na przykład
drapieżniki „wyczuwają", ze w miarę upływu zimy gryzom przybywa, bo
łatwiej je chwytać i reagują na tę sytuację zwiększoną płodnością, tzn większą
produkcją jaj Jednak nie udało mu się znaleźć korelacji między biomasą myszy
i normków w żołądkach lisów a kierunkiem zmian liczebności gryzoni Wysunął
więc inną hipotezę, zgodnie z którą gryzonie przystępujące do intensywnego
rozrodu same informują o tym drapieżnika Wzmożona płodność gryzoni
wyprzedzająca w czasie przyszły szczyt ich liczebności rozpoczyna się bardzo
wcześnie, bo jeszcze w okresie zimowym Samice gryzoni rozradzając się
produkują hormony pobudzające owulację u lisów Z przeprowadzonych
w warunkach laboratoryjnych badań wynika, ze podawanie tych hormonów
(gonadotropiny) samicom różnych gatunków intensyfikuje ich rozrodczość
Lisy w okresie zimowym zjadając rozradzające się gryzonie wchłaniają pewne
dawki tego hormonu, który zwiększa ich płodność Zgodnie z tą hipotezą, ofiai a
informuje drapieżnika o własnym stanie fizjologicznym, a suma takich
bodźców pochodzących od ofiar może w różnym stopniu pobudzać proces
owulacji "
podawanie tych hormonów
(gonadotropiny) samicom różnych gatunków intensyfikuje ich rozrodczość
Lisy w okresie zimowym zjadając rozradzające się gryzonie wchłaniają pewne
dawki tego hormonu, który zwiększa ich płodność. Zgodnie z tą hipotezą, ofiara
informuje drapieżnika o własnym stanie fizjologicznym, a suma takich
bodźców pochodzących od ofiar może w różnym stopniu pobudzać proces
owulacji "
Hipoteza jest więc taka, że hormony "zawarte" w gryzoniach zwiększają płodność lisa. Widzisz różnicę?
Oki,nieprecyzyjnie się wyraziłem - czyli jedząc gryzonie lis zjada też hormon,który stymuluje samice do większego rozrodu - im więcej zje gryzoni,tym więcej hormonu przyjmie,tak?
" Masz rację, najlepiej, niech Alette nasypie w pokoju tonę piachu, zmieszaną z resztkami padlizny i piórami ptaków. " - nie wiem czyje to slowa:) Ale i bez piachu mam w pokoju las
_________________ "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. "
Chodzi o liska, którego zabrałaś z lasu. Podziwiam twoją odwagę. Lisy często chorują na grożne choroby np. wściekliznę, bąblowicę i inne, których są "zawodowymi" nosicielami. Podejrzane są zwłaszcza takie jak twój- dające się złapać, zachowujące się nietypowo. W zasadzie twój lisek powinien zostać poddany obserwacji i badaniu przez Weta. Na razie twój lisek to słodki pieseczek, ale z czasem dorośnie i stanie się uciążliwy dla Ciebie, więc zamkniesz go w kojcu. Lis to nie pies i nie można go nauczyć kultury i czystości. Widziałem, jak taki lis zachowuje się w kojcu. Biega, bezsensownie i jednostajnie z kąta w kąt, z zaciętą, zstęsknioną za wolnością miną. To naprawdę przykry widok. Proponuję, żebyś oddała go do ZOO, jeśli go przyjmą, będzie miał przynajmniej towarzystwo. Nie piszę tego, żeby popsuć Ci dobry nastrój. Po prostu przyjmijcie zasadę - nigdy nie bierzcie dzikich zwierząt z lasu.
( Wyjątek stanowią ranne zwierzęta z Czerwonej Księgi Zwierząt - w takim przypadku należy zgłosić to Straży Ochrony Przyrody, Leśnikom lub zawodowym przyrodnikom).
Pozdrawiam. JK.
Liska znalazłam na drodze, pobiegł za mną. Mam go juz 6 miesiecy i nigdy nie był zamknięty w kojcu, cały czas mieszka w moim pokoju. Do Zoo nie oddam go na pewno.
lis22 napisał/a:
Nie oceniajmy Jej po trzech postach,jeszcze nic o Niej nie wiemy i nie znamy Jej ostatecznej decyzji." Dziekuję bardzo Lisie22, że stajesz w mojej obronie:)
_________________ "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. "
Alette jest młodą kobietą i jak urodzi własne dziecko, przyprowadzi tego, swojego lisa, do Weta, do eutanazji, tłumacząc to zagrożeniem dla niemowlęcia chorobami... ze strony lisa.
Zbyt dużo widziałem takich przypadków w odniesieniu do psów i kotów.
Alette ma 28 lat, dziecko chciałaby mieć w wieku ok 38 lat, i nigdy przenigdy nie zrobiłaby krzywdy swojemu liskowi.
_________________ "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. "
Posłużyłem się wizerunkiem Alette i jej historii z liskiem, w celu napiętnowania procederu pozbywania się zwierząt, przez do tej pory kochających je właścicieli. Sądzę, że w tym przypadku cel uświęca środki. Oczywiście, ani przez chwilę nie myślałem, że Alette tak zrobi, jest osobą wrażliwą i na pewno dobrą. Za tą moją nieuprawnioną antycypację, bardzo Alette przepraszam.
Bardzo się cieszę, że się odezwałaś. Martwiłem się o Ciebie. Zwłaszcza, że jak pisałaś - twoi rodzice nie odróżniają lisa od psa. Każde dzikie zwierzę, a szczególnie lis jest podejrzane o wściekliznę. Zwłaszcza, gdy zachowuje się nietypowo. Np. nie ucieka na widok człowieka i daje się złapać. Nie odzywałaś się, więc obawiałem się, że zwierzę zdechło. To szczególnie niebezpieczna sytuacja - bo mogło zdechnąć właśnie z powodu wścieklizny. I nie ważne, że nie miało typowych objawów: pobudzenia nerwowego, ślinotoku i wodowstrętu. Choroba przybiera różne postaci i objawy. Z tą chorobą nie ma żartów - lepiej dmuchać na zimne. Szczęście, że wszystko potoczyło się dobrze. Ulżyło mi. Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę zadowolenia ze swego podopiecznego. JK.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum