Nie oceniajmy Jej po trzech postach,jeszcze nic o Niej nie wiemy i nie znamy Jej ostatecznej decyzji.
Posłużyłem się wizerunkiem Alette i jej historii z liskiem, w celu napiętnowania procederu pozbywania się zwierząt, przez do tej pory kochających je właścicieli.
Sądzę, że w tym przypadku cel uświęca środki. Oczywiście, ani przez chwilę nie myślałem, że Alette tak zrobi, jest osobą wrażliwą i na pewno dobrą. Za tą moją nieuprawnioną antycypację, bardzo Alette przepraszam.
lis22 napisał/a:
Ja bym się obawiał oddać lisa leśnikom lub kołu łowieckiemu
I ja też, bo lis chyba nie jest wpisany do Czerwonej Księgi Zwierząt i leśników nie obowiązuje jego ochrona.
nettie napisał/a:
może ja nie rozmawiam z człowiekiem? Bo z tego co wiem, to człowiek ma uczucia wyższe które decydują o jego istocie.
Oczywiście, nie gniewam się za te ostre słowa, przeciwnie, imponuje mi twoja wrażliwość na los zwierząt. Na temat ochrony przyrody są różne poglądy i Ty masz prawo mieć własny. Obawiam się jednak, że myślisz o człowieku jako o gatunku wyjątkowym, który łaskawie panuje nad całą przyrodą i dobrotliwie rządzi zwierzętami, stosując humanitarne metody i np. ratuje ranne zwierzęta po lasach. Zapominasz jednak, że w czasie gdy ktoś "ratuje" jednego liska, który niekoniecznie potrzebuje pomocy, ktoś inny dokonuje przemysłowego uboju tysiąca sztuk świń. Więc, uważam niech człowiek nie wtrąca się w sprawy dzikiej przyrody, bo ona tego nie potrzebuje i tam, gdzie stosują się do tej zasady, rozwija się najlepiej. Np. w Parkach Narodowych w USA, nie wolno pomagać tonącemu w przerębli bizonowi. To nieludzkie, niehumanitarne, ale jak to robili, przed wieloma latami, rybom zaczęło brakować pokarmu, gdyż nie było drobnych, wodnych skorupiaków, żywiących się resztkami z rozkładającego się ciała bizona. Z braku ryb, głodowały niedźwiedzie itd. itd. To są skomplikowane procesy, które człowiek łatwo może zakłucić i to cały czas czyni, więc najlepiej niech w resztkach dzikiej przyrody nie ingeruje w jej życie.
lis22 napisał/a:
w takim razie dlaczego w innych krajach ( wspomniana już Wielka Brytania ) posiadają tak rozwiniętą sieć lecznic i szpitali dla dzikich zwierząt?
Odpowiedż jest prosta- pieniądze.
Cytat:
Tylko Wiesz,że w UK np.każde zwierzę jest leczone,odratowane i wraca na wolność
Na terenach zurbanizowanych, gdzie praktycznie nie ma dzikiej przyrody- to zwyczajna hodowla przez człowieka niedomowych zwierząt, więc zasady inne.
nettie napisał/a:
jednak to wymaga bardzo dużego zaangażowania i nie każdy jest w stanie temu podołać,
Masz rację, najlepiej, niech Alette nasypie w pokoju tonę piachu, zmieszaną z resztkami padlizny i piórami ptaków. Koniecznie muszą tam być resztki kości i skrzydełka z piórami kur, które lisek lubi sobie pogryzać. No i oczywiście musi być drugi lisek, bo lisy to zwierzęta stadne i młode lubią się razem bawić, czochrając się w tym piachu. A spanie w poduszeczkach i sikanie do kuwety?- ja na miejscu lisa nie byłbym szczęśliwy.
Dzięki Asi za poparcie moich ortodoksyjno-fundamentalnych poglądów.
Pozdr. JK.
Ale pewnie też zgadzasz się, że ten lisek, nie powinien był zostać zabrany z lasu
Tyle że ten lisek nie został zabrany z lasu - on wybiegł z pola na ulicę i pobiegł do tej dziewczyny,co " może ale nie musi " oznaczać,że jest to lisek osierocony - bardzo mnie dziwi to zachowanie dzikiego zwierzęcia,ale lisy się dosyć zmieniły w przeciągu ostatnich 15 lat.
Mrówek napisał/a:
lis to dzikie zwierzę i dom człowieka nie jest dla niego odpowiednim miejscem.
Hmmm...to zależy od konkretnego lisa i jeżeli zwierzę dobrze się czuje w towarzystwie człowieka to myślę,że nie należy go na siłę uszczęśliwiać - najgorsze to najpierw oswoić i przyzwyczaić do siebie zwierzę,a potem się go pozbyć - tak jak np.zrobili Gucwińscy - jedną ze swoich lisic trzymali przez parę lat w mieszkaniu a potem przenieśli ja na wybieg do ZOO,gdzie zwierzę czuło się osamotnione i cały dzień czekało na opiekunów - myślę,że za zwierzę ( za każde zwierzę jakie się bierze pod swoją opiekę ) trzeba być odpowiedzialnym do samego końca.
Lis,nawet oswojony zawsze będzie dzikim zwierzęciem i nic tego nie zmieni - będzie to taki swoisty mix psa z kotem i dzikiego lisa z psem - nie należy mu tej dzikości odmawiać,trzeba się do niej przyzwyczaić - lisowi trzeba poświęcić wiele uwagi,czasu i cierpliwości - jednak pomimo swojej wrodzonej dzikości oswojony lis bardzo przywiązuje się do swojego ludzkiego opiekuna i bardzo szybko przystosowuje się do nowych warunków życia - to jedna z cech tego gatunku.
Podsumowując - każdy przypadek należy rozważyć i ocenić indywidualnie i wsiąść pod uwagę przede wszystkim dobro zwierzęcia - zwierzę przyzwyczajone do towarzystwa człowieka i do częściowej swobody, nie będzie się czuło komfortowo w ZOO lub w schronisku.
Nic dodać, nic ująć. Kiedyś znalazłam prawie zamarzniętego kociaka w lesie. Prosił o pomoc. Uratowałam go. Żyło nam sie wspólnie nawet zgodnie. Był mixem. Kotek zimą, kot dziki od lutego do śniegów. Nikogo nie krzywdził. Raz mnie tylko zaatakował ale to ewidentnie była moja wina. Decydując się na ratowanie dzikiego zwierzęcia bierzemy na siebie ciężki obowiążek. Chylę czoła przed Dziewczyną. Asia zachowała się po ludzku, a to jest coraz rzadsze.
Kiedyś znalazłam prawie zamarzniętego kociaka w lesie. Prosił o pomoc. Uratowałam go. Żyło nam sie wspólnie nawet zgodnie. Był mixem. Kotek zimą, kot dziki od lutego do śniegów. Nikogo nie krzywdził. Raz mnie tylko zaatakował ale to ewidentnie była moja wina. Decydując się na ratowanie dzikiego zwierzęcia bierzemy na siebie ciężki obowiążek.
O jakim kociaku piszesz? Był to porzucony kot domowy, mieszanka kota ze żbikiem (kot o cechach żbika) czy żbik?
Nie wiem.
Kot o cechach żbika. Waga w zimie około 16 kg, piękne, bardzo gęste futro, charakterystyczny ogon. Był w łaty więc na pewno nie był żbikiem. Znalazłam go na wpółżywego w gęstym lesie w czasie fali bardzo dużych mrozów.Miał mniej więcej 8 miesięcy. Był dziki ale bardzo szybko udomawiał się.
Pisząc "prawa Natury" nie pisałam o wypadkach, pisałam o zwierzętach chorych lub osieroconych, które uratowane przez człowieka nie mają szansy na powrót na łono Natury.
Ale takie zwierzęta,też są leczone,ratowane w innych krajach - np.pokazywano dwa lisy przez dwa miesiące leczone ze świerzbu,którym potem szukano odpowiedniego miejsca gdzie można by je wypuścić i gdzie ludzie nie zrobią im krzywdy - te zwierzęta które się uda wyleczyć i które sobie same poradzą,są zwracane przyrodzie.
Nie rozumiem tego,jak można bezczynnie stać i przyglądać się jak jakieś zwierze cierpi i umiera - to nie jest jego wina,że nie jest gatunkiem z Czerwonej Księgi.
Cytat:
Zapominasz jednak, że w czasie gdy ktoś "ratuje" jednego liska, który niekoniecznie potrzebuje pomocy, ktoś inny dokonuje przemysłowego uboju tysiąca sztuk świń.
Przemysłowa hodowla zwierząt jest,niestety wpisana w nasze życie - należy walczyć o jak najlepsze warunki dla tych zwierząt oraz walczyć z okrucieństwem wobec nich,ale cała ludzkość nie przejdzie na wegetarianizm.
Cytat:
Więc, uważam niech człowiek nie wtrąca się w sprawy dzikiej przyrody, bo ona tego nie potrzebuje i tam, gdzie stosują się do tej zasady, rozwija się najlepiej. Np. w Parkach Narodowych w USA, nie wolno pomagać tonącemu w przerębli bizonowi. To nieludzkie, niehumanitarne, ale jak to robili, przed wieloma latami, rybom zaczęło brakować pokarmu, gdyż nie było drobnych, wodnych skorupiaków, żywiących się resztkami z rozkładającego się ciała bizona. Z braku ryb, głodowały niedźwiedzie itd. itd. To są skomplikowane procesy, które człowiek łatwo może zakłucić i to cały czas czyni, więc najlepiej niech w resztkach dzikiej przyrody nie ingeruje w jej życie.
Wiesz,zgodziłbym się z tym - gdyby myśliwi też przestali ingerować w dziką przyrodę tłumacząc to miłością do niej i faktem,że jest ona już tak zmieniona przez człowieka,ze sama sobie nie poradzi - skoro oni zabijają z " miłości ' to inni z tych samych powodów zwierzętom pomagają.
A więc ja też się mogę posłużyć takim porównaniem,jak myśliwi - nie mamy już takiej przyrody ( puszczy,lasów ) jak kiedyś,gdy dzikie zwierzęta nie utrzymywały z nami kontaktu - obecne lasy nie są już takie jak kiedyś,a wiele zwierząt mieszka w naszym bezpośrednim sąsiedztwie - pola,łąki,miasta - one są ,niestety zdane na naszą łaskę i od niej uzależnione.
Cytat:
Masz rację, najlepiej, niech Alette nasypie w pokoju tonę piachu, zmieszaną z resztkami padlizny i piórami ptaków. Koniecznie muszą tam być resztki kości i skrzydełka z piórami kur, które lisek lubi sobie pogryzać. No i oczywiście musi być drugi lisek, bo lisy to zwierzęta stadne i młode lubią się razem bawić, czochrając się w tym piachu. A spanie w poduszeczkach i sikanie do kuwety?- ja na miejscu lisa nie byłbym szczęśliwy.
Dzięki Asi za poparcie moich ortodoksyjno-fundamentalnych poglądów.
Lis to przedstawiciel gatunku psowatych a wiec ma on wspólne cechy które cechują ten gatunek - szybkie przystosowywanie się do nowych,zmiennych warunków,łatwość w oswojeniu - lis przyjmuje każde warunki jakie zaoferuje mu człowiek i jeśli od małego wychowuje się z ludźmi to nie zna on innego życia,nie tęskni za tym,co utracił - chyba że w okresie dojrzewania zatraci on zainteresowanie człowiekiem - wtedy można próbować go przywrócić naturze - ale są to wyjątki.
Cytat:
sikanie do kuwety?- ja na miejscu lisa nie byłbym szczęśliwy.
Sikanie do kuwety jest tylko w okresie szczenięcym,potem taki lis normalnie chodzi na smyczy.
Cytat:
No i oczywiście musi być drugi lisek, bo lisy to zwierzęta stadne i młode lubią się razem bawić, czochrając się w tym piachu.
Owszem,lubią się bawić ale to wcale nie musi być zabawa z innym liskiem - koty,psy - lisy bawią się z różnymi zwierzętami z którymi się wychowują.
Właściwie to lis nie potrzebuje do szczęścia innego lisa,gdyż z natury jest on samotnikiem,który przez większość życia unika kontaktu z innymi przedstawicielami swojego gatunku.
Z pewnością każdy z nas różni się stopniem przyzwolenia na to, jak daleko człowiek powinien/może ingerować w wolną przyrodę i nie ma w tym nic złego.
Tak sobie myślę, że niezależnie jaką postawę każdy z nas prezentuje, niezmiernie ważna jest świadomość jak dalekie i głębokie powiązania w owej przyrodzie występują i jakie krótko i długofalowe skutki, dobre czy złe nasza ingerencja może przynieść.
lis22 napisał/a:
Lis to przedstawiciel gatunku psowatych a wiec ma on wspólne cechy które cechują ten gatunek - szybkie przystosowywanie się do nowych,zmiennych warunków,łatwość w oswojeniu - lis przyjmuje każde warunki jakie zaoferuje mu człowiek i jeśli od małego wychowuje się z ludźmi to nie zna on innego życia,nie tęskni za tym,co utracił
No cóż, zbyt wiele osób nie radzi sobie z własnymi psami w kwestii wychowania, posłuszeństwa i wzajemnego zrozumienia pomimo, że pies został udomowiony tysiące lat temu.
No cóż, zbyt wiele osób nie radzi sobie z własnymi psami w kwestii wychowania, posłuszeństwa i wzajemnego zrozumienia pomimo, że pies został udomowiony tysiące lat temu.
święte słowa Corbie,
Jeśli chodzi o liska, kilka dni temu przyglądała mi się zza trawy też taka lisia kulka. Przez dziesięć minut wlepiała we mnie swoje czarne węgielki, po czym dała w tył zwrot i czmychnęła do lasu. Też nie było nigdzie widać ani samicy, ani innych młodych, ale zachowanie było inne niż tego liska przybłędy, o którym mowa.
Można gdybać nad prawością zachowania osoby, która go przygarnęła, ale które z nas oparłoby się takiej sytuacji- jako chęci pomocy oczywiście
Choć uważam że trzymanie liska jako domowego pupila mija się z celem.
Można gdybać nad prawością zachowania osoby, która go przygarnęła, ale które z nas oparłoby się takiej sytuacji- jako chęci pomocy oczywiście
lucyna beata napisał/a:
zachowała się po ludzku, a to jest coraz rzadsze.
Wobec opini kobiet- poddaję się, a co będę pod prąd.
W sytych społeczeństwach Zachodu i u niektórych Polaków, zwykłe, domowe zwierzęta znudziły się, stąd zapotrzebowanie na hodowlę, a właciwie chów dzikich zwierząt. Widać to wyrażnie w ulubionym pprzez Lisa22, państwie- UK. Zajmę się chyba pozyskiwaniem lisków z natury, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom społeczeństwa. Będę rozkopywał lisie nory. Może znajdę jakie lisie gniazdo ze szczeniętami. Przecież w sumie będę ratował im życie. Z braku naturalnych wrogów (wilków), zagrażają im mysliwi. Ci mysliwi to okropni ludzie, ale nie można im nic zrobić, bo należą do wierchuszki społecznej i finansowej. Lis22 ma dużą wiedzę na temat lisów, dlatego proszę go o najlepsze terminy do rozkopywania lisich nor.
lis22 napisał/a:
Sikanie do kuwety jest tylko w okresie szczenięcym,potem taki lis normalnie chodzi na smyczy.
To mnie najbardziej kręci- te wszystkie gadżety. Proponuję smycz w kształcie pejcza (widziałem taką), która posłuży też do karania liska. Konieczny też będzie kaganiec na pysk, no i ta kuweta i inne gadżety, pomysłowosć ludzka nie zawodzi.
Trzeba Alette doradzić w temacie ujarzmiania i tresury liska. Proponuje stary sprawdzony system nagród i kar. W przypadku załatwienia się liska poza kuwetą, należy natychmiast unużać pysk liska w odchodach i zlać go smyczo-pejczem. Musi to być natychmiast, żeby kojarzył skutek z przyczyną. Jesli załatwi się prawidłowo, nagrodzić go plasterkiem kiełbaski. Liska trzeba utrzymywać w lekkim głodzie, żeby kiełbaska była dużą nagrodą.
Wszystko co napisałem "italikiem", to oczywiscie zwykłe ironizowanie. W rzeczywistosci myslę dokładnie odwrotnie. Chciałem tylko pokazać sposób myslenia niektórych ludzi i co może spotkać liska.
(nie wchodzi mi alt przy "s", stąd błędy ortograficzne przy słowach; mysliwy, jesli, oczywiscie, w rzeczywistosci, myslę, myslenia.)
Pozdr. JK.
:
Boh pomyłuj.
Opowiem Ci historię pewnego dzieciaka. W pewnej miejscowości w Bieszczadach w stodole rolnika znaleziono młodego niedźwiadka. Ktoś doniósł na sąsiada. Przeprowadzono śledztwo. Mężczyzna znalazł misia obok pustej gawry. Matki nie było. Najprawdopodobniej została skłusowana przez ukraińskich "myśliwych". Niedźwiadaka naukowcy zabrali do lasu. Zostawili przy gawrze dobrze wiedząc, że malec sam nie przeżyje.
No cóż można i tak.
Historię opowiedziałam z pamięci, opierałam się na pewnej wiadomości z "Gazety Bieszczadzkiej".
Wobec opini kobiet- poddaję się, a co będę pod prąd.
Cytowanie selektywne ma pewne wady dodam tylko część drugą mojej wypowiedzi
DogTrekkingowa napisał/a:
Choć uważam że trzymanie liska jako domowego pupila mija się z celem.
Uważam, że dalsze przetrzymywanie zwierzęcia bez zasięgnięcia opinii służb leśnych, ani weterynaryjnych lub jakichkolwiek, które losem liska by się zainteresowały, jest dosyć niemądrym postępowaniem. No a myślenie o lisie w kategoriach psa, to już w ogóle inna bajka jak na moje.
Alette napisał/a:
Moim rodzicom naklamalam w 1 dzien ze to pies Jak tak czytam jak krzywdzi się lisy, to cieszę się, że zabrałam tego malenkiego ze soba. Na razie jest ze mną, a jak pdrośnie, to albo zbuduje mu u siebie woliere, albo zamieszka w schronisku dla dzikich zwierzat w mikolowie, maja tam juz jednego oswojonego lisa, wiec nie bedzie samotny. Ja już go kocham
W ogóle ta spraw z rodzicami ? Nadal myślą, że to pies? Czy osoba która przygarnęła liska nie może się już w tej chwili skontaktować z tym schroniskiem? Uważam, że byłoby to najodpowiedniejsze postępowanie w takiej sytuacji. Alette pamiętaj że lisek się szybko przyzwyczai do Ciebie i do warunków jakie mu stworzyłaś. Takie coś i odsadzenie do klatki jak juz podrośnie, może go bardziej skrzywdzić niż życie tam skąd przybył...
Zajmę się chyba pozyskiwaniem lisków z natury, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom społeczeństwa. Będę rozkopywał lisie nory. Może znajdę jakie lisie gniazdo ze szczeniętami. Przecież w sumie będę ratował im życie.
Ech,i gdzie ja o czymś takim pisałem? - rozumiem sarkazm,ale trochę Przesadziłeś...
Powtarzam - lis żyjący z człowiekiem to nie kaprys,zachcianka,tylko zbieg okoliczności,oblicze losu i świadoma decyzja człowieka podejmującego się opieki nad takim zwierzęciem - nie każdy może się takiej opieki podjąć,potrzebna jest wiedza,zaangażowanie,cierpliwość i mnóstwo czasu,który należy takiemu zwierzęciu poświęcić - mimo że to psowaty,to lis nie będzie ani psem,ani kotem - będzie czymś pośrednim z domieszką dzikości.
Do człowieka trafiają tylko takie zwierzęta,które nie są w stanie samodzielnie egzystować na wolności,a dlaczego jest sporo akurat takich lisich przypadków? - ponieważ lis jest gatunkiem pospolitym i licznym ( na wyspach nie ma naturalnie wścieklizny,dlatego tam lisy są najpospolitszym średniej wielkości drapieżnikiem - między innymi dlatego jest tam parę organizacji zajmujących się tylko lisami z NFWS na czele /Krajowe Towarzystwo Opieki nad Lisami ) i jego relacje z człowiekiem są dość częste i nieuniknione.
Ale nawet w UK nie wolno ingerować w życie dzikich zwierząt,które się ratuje,leczy i wypuszcza na wolność - mimo tego oswojone lisy są,bo nie wszystkie zwierzęta można wypuścić i nie wszystkie sobie poradzą - taki leczony lub odchowany lis musi mieć jak najmniejszy kontakt z człowiekiem,żeby mógł wrócić na wolność jako dzikie zwierzę.
Pomimo tego Brytyjskie lisy ( przede wszystkim te miejskie ) nie są już takimi zwierzętami jak kiedyś,one już są na wpół oswojone i niewykluczone jest,że będą się nadal oswajać,że miejski lis może zacząć się udomawiać na podobieństwo kota - przychodzi na karmienie i odchodzi,kiedy chce.
Ale wracając do oswojonych lisów - są przypadki,gdzie zwierzę samo wybrało życie z człowiekiem: w 1997 roku w Luksemburgu znaleziono trzy,dwudniowe lisie szczenięta ( matka została zabita ),po odchowaniu dwa z nich wybrały wolność,a trzeci lisek - lisiczka Fritzi została z ludźmi,nie skorzystała ze zwróconej wolności,wybrała życie w domu z ludźmi,nie wybrała by tak,gdyby nie czuła się dobrze wśród ludzi.
Ciekawy,choć nieznany mi dokładniej przypadek był w Anglii - gościu ( pracownik The Fox Project ) znalazł lisa pogryzionego przez psy - po wyleczeniu lis jakby zatracił zdolność do życia na wolności i został z tymże człowiekiem.
DogTrekkingowa napisał/a:
Choć uważam że trzymanie liska jako domowego pupila mija się z celem.
Wiesz,to samo można powiedzieć o fretce,szynszyli,a nawet o króliku,to też nie jest do końca oswojony/udomowiony gatunek tylko zwierzę bardziej hodowlane - oprócz tego nawet w Polsce trzymane są szopy pracze a nawet nutrie - ja uważam że co za dużo to niezdrowo,a lis przy tym wydaje się być najmniej kłopotliwym zwierzęciem - szop,np.jest zwierzątkiem dość destrukcyjnym.
Co do kuwety,szkolenia,nagród to jest to wszystko przydatne - lis jest zwierzęciem pojętnym i można go szkolić jak psa za pomocą psich książek do tresury i klikera - tak robią Amerykanie,gdzie w niektórych stanach lis jest legalnym zwierzęciem domowym kupowanym od hodowcy - na zwierzę trzeba czekać rok czasu ( trzeba się zdecydować na rok przed urodzeniem szczeniąt ).
Podkreślam jeszcze raz: - nie jestem za wyjmowaniem zwierząt z ich naturalnego środowiska,wynoszeniem z lasu,itd,ale nie widzę też nic przeciwko jeśli zwierze trafi do człowieka z przypadku i czuje się z nim dobrze.
nie każdy może się takiej opieki podjąć,potrzebna jest wiedza,zaangażowanie,cierpliwość i mnóstwo czasu,który należy takiemu zwierzęciu poświęcić
należałoby się zastanowić nad kompetencją osoby, która tego liska wzięła. Sam fakt, że z Jej strony nastała cisza, o czymś świadczy.
fretka, szynszyl czy królik są już zwierzętami od jakiegoś czasu udomowionymi, w celach hodowlanych, tak samo lisy się trzyma w klatkach na futro, to proceder dobrze nam wszystkim znany (niestety). Moim zdaniem jest różnica pomiędzy lisem odkupionym od hodowcy (np. z litości), a zabraniem liska z pobocza (nawet jeżeli był ranny czy osamotniony) i trzymaniem go jako "pieska". Na pewno nie przez osobę, która wmówiła rodzicom (jeśli to możliwe ) że mają do czynienia z szczeniakiem.
Przykłady które przytaczasz są interesujące jako ciekawostka i niech lepiej nią zostaną
należałoby się zastanowić nad kompetencją osoby, która tego liska wzięła. Sam fakt, że z Jej strony nastała cisza, o czymś świadczy.
Może się trochę Zniechęciła,chłodnym przyjęciem? ...
DogTrekkingowa napisał/a:
fretka, szynszyl czy królik są już zwierzętami od jakiegoś czasu udomowionymi, w celach hodowlanych
Chodziło mi o to,że nie są to gatunki do końca oswojone,udomowione - każdego królika trzeba oswajać,gdy go się kupi.
DogTrekkingowa napisał/a:
Moim zdaniem jest różnica pomiędzy lisem odkupionym od hodowcy (np. z litości)
Tylko że takiego lisa ( jeśli jest on już dorosły ) trzeba trzymać w wolierze,bo on już nie zsocjalizuje się tak jak szczeniak - oczywiście to by było dla niego o wiele lepsze życie,niż krótkie i bolesne życie na fermie - popatrzmy na to z tej strony: lis mieszkający z ludźmi i obdarzony częściową swobodą,dobrze traktowany przez opiekunów i dobrze się wśród ludzi czujący,a lis zamknięty w małej klatce,bez możliwości swobodnego ruchu,z chorobami mięśni i stawów,czasem głuchy i ślepy ( bo dba się przede wszystkim o jego okrywę włosową ) a nawet cierpiący na choroby psychiczne,a na końcu zabijany na futro i mielony na karmę dla pozostałych przy życiu zwierząt ...
DogTrekkingowa napisał/a:
Na pewno nie przez osobę, która wmówiła rodzicom (jeśli to możliwe ) że mają do czynienia z szczeniakiem.
O ile dobrze pamiętam,to Powiedziała tak 1-go dnia,potem już wyznała,ze to jest lis.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum