Ja bardzo lubię "rudzielce"-to moje ulubione zwierzę,niestety,nie miałem okazji zobaczyć żadnego osobnika na żywo i zazdroszczę tym,którym się to udało.Widziałem lisa tylko w Chorzowskim zoo,ale był to widok opłakany - zwierze było kalekie,bez jednej łapy.Od razu chcę zaznaczyć,że nie lubię myśliwych i nir toleruje popowania na ŻADNE zwierzęta.
Witaj lis22
Kolejny user z Zagłębia Mieszkam niedaleko Sosnowca i często widuję lisy - z tego co pamiętam to znajomy lisy widywał często w okolicach Szopienic jadąc tamtędy pociągiem, a i forumowy Krystian widywał je na Hubertusach - nawet ma fajowe foty!
Przykro czytać tego typu komentarze. W dodatku na stronie przyrodniczej, ale w sumie żadne zaskoczenie - typowo ludzkie spojrzenie - ten szkodnik, ten pożyteczny...
Typowo przyrodnicze właśnie Tylko są różne przyrodnicze podejścia. Nie chodzi o to, że lis jest gorszy. Nie jest. Tylko tak się złożyło, że zrobił się problematyczny dla innych gatunków, dla których wcześniej nie był. Myślę, że w stanie liczebności sprzed wykładania szczepionek byłoby o lisie więcej pozytywnych opinii
_________________
Why should I hate you? You're perfect. It's you who should be hating me.
No good deed goes unpunished. [i] Winer [i]
Myślę, że w stanie liczebności sprzed wykładania szczepionek byłoby o lisie więcej pozytywnych opinii
To nie ulega wątpliwości. Zresztą tak znaczne przegęszczenie lisów z jakim mamy obecnie do czynienia odbija się negatywnie na samych tych stworzeniach np. poprzez coraz większy rozwój różnego rodzaju chorób, zwłaszcza pasożytniczych. Ta nadmierna liczebność lisów więcej im samym szkodzi niż pomaga
To nie powód by lisa zaliczyć do szkodników. Lis wnosi też wiele dobrego, a taka klasyfikacja kojarzy się jednoznacznie negatywnie.
Rozwinę troszkę wątek. Tak się składa, że już blisko trzydzieści lat regularnie wędruję po lasach. Cieszę się, że żyje w nim tyle sympatycznych stworzonek i moim zdaniem ciągle jest miejsce dla następnych. Czasem chciałem się podzielić radością ze spotkania jakiegoś, ale teraz dochodzę do wniosków, że to nie ma właściwie sensu. Lepiej to zachować dla siebie...Wszak sarenki, jelonki, daniele, zajączki to szkodniki niszczące uprawy leśne. Dziki czynią szkody na okolicznych uprawach rolnych. Wydra trzebi prywatne stawy rybne. Bóbr zalewa i niszczy drzewka. Nie wspomnę już o "wstrętnych obcych" - np. jenot, czy norka amerykańska. Dziwi mnie to, że takie opinie często padają na stronach mieniących się przyrodniczymi. Bardzo wąskie jest takie spojrzenie na przyrodę...
Mój post ma charakter ogólny. Przepraszam jeśli kogoś nim obraziłem. Chodzi mi bardziej o chwilę refleksji, warto zdać sobie sprawę, że te "szkodniki" wnoszą dużo dobrego i osobiście Bogu dziękuję, że mogę je jeszcze spotkać. Pozdrawiam.
Zgadza się, ale jeśli jego liczebność nie jest nienaturalnie wysoka. Wtedy burzy to naturalne proporcje w ekosystemie i odbija się niekorzystnie na wszystkich jego składnikach.
kostek-brasil napisał/a:
Wszak sarenki, jelonki, daniele, zajączki to szkodniki niszczące uprawy leśne. Dziki czynią szkody na okolicznych uprawach rolnych. Wydra trzebi prywatne stawy rybne. Bóbr zalewa i niszczy drzewka.
Tylko populacje tych zwierząt nie są przegęszczone.
kostek-brasil napisał/a:
Nie wspomnę już o "wstrętnych obcych" - np. jenot, czy norka amerykańska. Dziwi mnie to, że takie opinie często padają na stronach mieniących się przyrodniczymi. Bardzo wąskie jest takie spojrzenie na przyrodę
Radze uważnie przeczytanie adekwatnych tematów. Tam jest wszystko dokładnie w tej kwesti wyjaśnione.
kostek-brasil w pełni Cię popieram, od lat "walczę" na tym forum (i nie tylko) ze swoistą ksenofobią i rasizmem niektórych przyrodników. Otóż stawiają sie oni w roli PANA BOGA i chcą decydować, które zwierzęta są nasze, które nie; które mają prawo żyć w Polsce, a które nie. Zapominają o prostej sprawie, że zwierzęta (generalnie organizmy żywe, poza człowiekiem) nie respektują granic politycznych, ani geograficznych. Jedyną granicą dla nich są fizyczne (klimatyczne przeszkody). I jeśli się im je uda pokonać to mają prawo do życia!!!! Rey i inni pamiętajcie, że i bez działalności człowieka rośliny i zwierzęta zdobywały nową przestrzeń, bo jest to prawo naturalne dające szansę na powiększenie populacji (co z kolei warunkuje przetrwanie gatunku).
Rey, czytałem już wcześniej i za przeproszeniem trochę mnie mdli po tej lekturze.
Widzę, że czujesz poważne zagrożenie ze strony "przegęszczonej populacji lisa". Przypuszczam, że jako miłośnik ptaszków, nie przeszkadza Ci specjalnie podobnie przegęszczona populacja wielu spośród z nich. One również mogą roznosić choroby i pasożyty i stanowić zagrożenie dla innego składnika ekosystemu...
Ciekawe jak czułbyś się, gdyby jakiś inny gatunek w trosce o równowagę systemu, zaczął polować na ciebie? Wypadałoby mu podziękować?
Nie będę więcej zabierał głosu w tej sprawie, bo wątpie by to komuś wyszło to na zdrowie.
Możecie więc teraz sobie ulżyć. Jeszcze raz pozdrawiam.
One również mogą roznosić choroby i pasożyty i stanowić zagrożenie dla innego składnika ekosystemu...
A jaka populacja ptaków jest przegęszczona w sposób naturalny? Kormorany. Może. Ale z kormoranami ludzie walczą - podobnie jak z lisem, tylko o wiele bardziej skutecznie.
kostek-brasil napisał/a:
Ciekawe jak czułbyś się, gdyby jakiś inny gatunek w trosce o równowagę systemu, zaczął polować na ciebie? Wypadałoby mu podziękować?
Tak, wypadałoby. Nawet więcej, już dawno powinno tak być
Namor napisał/a:
Rey i inni pamiętajcie, że i bez działalności człowieka rośliny i zwierzęta zdobywały nową przestrzeń, bo jest to prawo naturalne dające szansę na powiększenie populacji (co z kolei warunkuje przetrwanie gatunku).
A Ty Namor pamiętaj, że bez ingerencji człowieka lis nie osiągnąłby takiej liczebności, którą wcześniej regulowała m.in. wścieklizna właśnie
_________________
Why should I hate you? You're perfect. It's you who should be hating me.
No good deed goes unpunished. [i] Winer [i]
Smoki hoduję.-
Ostatnio zmieniony przez kessy 2006-11-09, 11:27, w całości zmieniany 1 raz
Otóż stawiają sie oni w roli PANA BOGA i chcą decydować, które zwierzęta są nasze, które nie; które mają prawo żyć w Polsce, a które nie.
z tym sie zgadzam
ale nie z tym
Namor napisał/a:
Jedyną granicą dla nich są fizyczne (klimatyczne przeszkody). I jeśli się im je uda pokonać to mają prawo do życia!!!!
bo jesli jeszcze jenot moglby jakims cudem przetruchtac do nas z Syberii to nie widze mozliwosci by taka norka am. czy szop mogly przeplynac same Atlantyk
w tych przypadkach, w ktorych to czlowiek przyczynil sie do ewidentnej zmiany zasiegu jakeigos gatunku powinien byc za niego odpowiedzialny i w jakis sposob eliminowac (chyba, ze w zaden sposob nie zagraza miejscowej faunie i florze co jest chyba niemozliwe)
kostek-brasil napisał/a:
Ciekawe jak czułbyś się, gdyby jakiś inny gatunek w trosce o równowagę systemu, zaczął polować na ciebie? Wypadałoby mu podziękować?
a co by bylo jakby na Ziemii wyladowali kosmici (obcy gatunek ) i zaczeli na nas polowac - nie chcialbys sie bronic i czy mialbys pretensje do tego kto ten obcy gatunek sprowadzil
postaw sie w sytuacji np. jakiejs rodzimej kaczuchy ktorej szop wyjada jajka a ona nie wie (znaczy sie nie jest przystosowana) co ma robic
kostek-brasil napisał/a:
Nie będę więcej zabierał głosu w tej sprawie, bo wątpie by to komuś wyszło to na zdrowie.
zabieraj glos bo bedzie ciekawiej forum jest po to zeby dyskutowac
O kosmitach myślałem jóż dawno - przylatują i mówią:-sorry,nic do was nie mamy,ale,wy,ludzie jesteście"pospolitym" gatunkiem i dostaliśmy zgodę na odstrzał kilkudziesięciu tysięcy.Ciekawe,jak ludzie by się poczuli - a zwłaszcza myśliwi?.
Ciekawe ćwiczenie intelektualne, lis22 Serio. Niemniej co do lisów, to faktem jest że z powodu masowego szczepienia na wściekliznę dramatycznie spadła populacja zajęcy, kuropatw - i jest to wynik naszej ingerencji. Też mi się podobają zwłaszcza małe liski, ale zdaję sobie również sprawę z problemów wynikających z nadmiernego rozwoju jednego gatunku. Mówisz Kostek ptaszki nikomu nie przeszkadzają - po przekroczeniu pewnego progu też by przeszkadzały. Jestem za jak największą różnorodnością (ale bez importu futrzaków zza oceanu) i równowagą w przyrodzie.
Niemniej co do lisów, to faktem jest że z powodu masowego szczepienia na wściekliznę dramatycznie spadła populacja zajęcy, kuropatw - i jest to wynik naszej ingerencji.
Wcale to nie jest faktem - pisałem juz o tym wielokrotnie - głównym pokarmem lisów są gryzonie. Nawet nie trzeba sie podpierać badaniami naukowymi, kazdy kto przez dluższy czas obserwował lisy to widział jak poluja i co jedzą. 30 lat temu było duzo lisów i dużo zajęcy. A ostatnio zwiększa się i ilość lisów i zajęcy. Zależności między populacjami nie są wcale takie proste. Zające i króliki chyba w największym stopniu zniszczyły epizoocje. A jeśli chodzi o zające to presja cywilizacyjna ma daleko wiekszy wpływ niz lisy.
A jesli chodzi o wściekliznę, to warto pamietać, że szczepienia nie są po to aby chronić lisy, ale aby zapobiegać rozszerzaniu się wscieklizny, którą lisy przenoszą na pozostale dzikie i domowe zwierzęta, a w konsekwencji na człowieka.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum