Takie 'dziwne' lisy to sam często widywałem. Nie dość, że ogony były zupełnie łyse, to czasem niektóre lisy miały rzadką sierść w okolicach szyi, na zadzie i grzbiecie.
2 lata temu w mojej okolicy lisica wyprowadziła z nory 2 młode liski. Widywałem je bardzo blisko zabudowań, a jak tylko zboża i rzepaki ruszyły do góry na całego, lisy miały tam poprostu raj, często zakradały się w pobliże ludzkich siedzib i czatowały na drób. Nieraz to i 2-3 razy dziennie przepędzaliśmy lisy z podwórka. Sąsiad stracił około 14 kur, a potem znalazł je jakieś 100 m od domu w krzakach poukładane w niewielki stos. Wszystko to była robota lisów. W ubiegłym roku rzadziej je widywałem a obecnie ani razu za dnia lis nie podszedł blisko zabudowań.
Jakis miesiac temu widzialem lisa z dziwnym ogonem. Wygladal, jakby byl zupelnie bez siersci (tzw. patyk), a jedynie na koncu ogona byla siersc (w "normalnej" ilosci). Czy to jest normalne???
Potocznie określa się na tą chorobę mianem parcha. Co prawda parch to torchę co innego, ale zwykło się określać wszystkie grzbiczne choroby skóry zwierząt futerkowych mianem parcha.
Właściwa nazwa, choroby, która dotknęła obserwowanego przez Ciebie lisa to grzybica strzygąca. Choroba charakteryzuje się tworzeniem ognisk, gdzie włosy najpierw niszczeją a potem łamią się. Pozostaje skóra - często zrogowaciała, ze strupami lub podeszła ropą.
Lis w zaawansowanym stadium tej choroby bardziej przypomina dużego szczura niż lisa. Ogon cienki, skóra ciemna, w różnych miejscach placki jeszcze niewypadłej sierści. Paskudna sprawa.
Choróbka zaczyna się pojawiać najczęsciej w okolicach twarzowych,potem na szyji nogach i ogonie.
Jest to choroba zakaźna więc tam, gdzie lisów jest dużo, roznosi się szybko. Czasem widywałem jednego dnia po kilka tzw. parchatych lisów.
Ale cóż, jakichś naturalnych wrogów lisy muszą mieć. Nie ma praktycznie wścieklizny, to chociaż grzybice toczą nasze rudzielce.
Jak ktoś często chadza z psami do lasu - zwłaszcza z psami w typie teriera lub jamnika - to lepiej, zeby takiego psa zabezpieczył.
Do tej pory prawie zawsze widziałm lisy w kiepskiej kondycjii (jak to mawiają "parchate"), ale ostatnio udałol mi się widzieć harce dwóch tegorocznych lisiaków- jeden prawdziwy rudzielec, drugi z ciemnymi uszami i łapami do stawów skokowych.
A borsuki- nie miałam niestety okazji widzieć żywych...zawsze na poboczach lub rozjechane przez samochody. Była nora borsucza całkiem niedaleko zabudowań osiedla, na którym mieszkam, ale psiarze ( w cudzysłowiu, bo sama lubię psy, ale coś takiego otwiera mi nóż w kieszeni! ) przegonili go niestety...
A borsuki- nie miałam niestety okazji widzieć żywych...zawsze na poboczach lub rozjechane przez samochody.
Alekto, więc zapraszam do siebie tam borsuków w brud
A co do lisów, dzisiaj jeden podwędził mi kurę. Ale chrzanić kurę, lis też chce żyć, a że trafiła mu się dogodna okazja to czemu miał jej nie wykorzystać?
Dzisiaj w dodatku widziałem w pobliżu kilka lisich odchodów.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum