Witam wszystkich forumowiczów!
Przychodzę do Was z prośbą o fachową poradę. Otóż znalazłam w lesie dwie czaszki sarny. Chciałabym je zatrzymać, ale nie wiem, jak powinnam je wyczyścić i „zakonserwować”, żeby kość nie zaczęła gnić albo coś. Co należy zrobić z taką znalezioną czaszką? Wyczyścić „na sucho”, umyć czy może wygotować? Będę wdzięczna za instrukcje.
o to sie nie bój, kośc nie zgnije , jakie to czaszki znalazłaś - "świeże" czy już tylko kości?
_________________ Tomasz Figarski "P.P.Ps"
"Poza gospodarczym wyrachowaniem leśnik musi mieć także i szerszy, przyrodniczy punkt widzenia; powinien mieć również na względzie wartość materialnie niewymierną, jaką jest piękno i urok lasu..." W. Koehler, 1961.
Same kostki, podejrzewam, że to ofiary ostatniej zimy... Ale wyczyścić trochę by się przydało. No właśnie... czy gotowanie tych czaszek coś da i nie zaszkodzi? Czy lepiej tylko wyszorować jakąś szczoteczką?
_________________ www.pajacyk.pl
jedno kliknięcie to 5 gr - niby niewiele, ale wszystko zależy od tego, ile osób kliknie...
Mówcie sobie, co chcecie, a ja jestem przeciw znacznikom nosowym!!!
To moje pierwsze tego rodzaju znalezisko, do tego jest ładne, bo czaszki są w dobrym stanie, jedna jest z różkami , więc nie chciałabym ich niechcący zniszczyć...
_________________ www.pajacyk.pl
jedno kliknięcie to 5 gr - niby niewiele, ale wszystko zależy od tego, ile osób kliknie...
Mówcie sobie, co chcecie, a ja jestem przeciw znacznikom nosowym!!!
Jeżeli są to stare kości, z zimy jak piszesz, to najprościej potraktować je domestosem i wyszorować szczotką do rąk a miejsca mniej dostępne szczoteczką do zębów. Efektu bieli się nie osiągnie, ale zawsze coś pomoże. Można jeszcze kombinować z perhydrolem, ale to trochę niebezpieczne.
Dzięki A ten domestos potem trzeba będzie spłukać z kości, prawda?
Ja tylko przypuszczam, że one są z zimy Faktem jest, że nie ma na nich żadnych świeżych miękkich tkanek. Przynajmniej problem ich obierania mam z głowy
_________________ www.pajacyk.pl
jedno kliknięcie to 5 gr - niby niewiele, ale wszystko zależy od tego, ile osób kliknie...
Mówcie sobie, co chcecie, a ja jestem przeciw znacznikom nosowym!!!
Różki to ma koza i krowa. Jeleniowate mają poroże, a sarna konkretnie parostki.
Gratuluję znaleziska i pozdrawiam
P.S.
Domestos koniecznie wypłukać bieżącą wodą.
Je jestem na razie tylko sympatykiem łowiectwa (do grona myśliwych wstąpie pewnie dopiero za rok) i nigdy nie preparowałem takich trofeów, ale jeśli jest jak piszesz to nie ma sensu ich gotować - gotuje sie świeżyznę (straszny odór!) - należałoby raczej wyszorować, wybielać można perhydrolem, jak wspomniał Irek. Zapytaj jeszcze tu - na forum leśnym (tam chyba nawet ten temat był poruszany kiedys) - www.lasypolskie.pl/forum Ja zapytam Kolege myśliwego! Jak coś będe wiedział nowego to napiszę. Również gratuluje i zazdroszcze bardzo bardzo!
A tak w ogóle to witaj na forum!
_________________ Tomasz Figarski "P.P.Ps"
"Poza gospodarczym wyrachowaniem leśnik musi mieć także i szerszy, przyrodniczy punkt widzenia; powinien mieć również na względzie wartość materialnie niewymierną, jaką jest piękno i urok lasu..." W. Koehler, 1961.
Dziękuję Wam za rady i pomoc. Jedna z czaszek (koziołka) jest już umyta i przez najbliższe dni będzie się suszyć na słońcu. Nie stosowałam żadnego wybielacza, ale jak dla mnie kości i tak są wystarczająco białe.
Pomyślałam, że napiszę co nieco o okolicznościach znalezienia tych kości, bo są ciekawe. Otóż obie czaszki znalazłam przypadkiem, leżały dość blisko siebie, oprócz tego w pobliżu były porozrzucane pod drzewami „kupki” kości – przede wszystkim kości długie, ale znalazłam też dwie łopatki, a obok czaszek leżały fragmenty żuchw. Pomyślałam, że może zimą miał tu swój „rewir łowiecki” jakiś lis. Kiedy następnego dnia odnalazłam to miejsce, trafiłam na wykopane kilka sporych nor w ziemi (zastanawiam się, dlaczego nie zauważyłam ich poprzedniego dnia). W jednej z nich tkwiły żebra z mostkiem – wyglądało na to, że drapieżnik próbował wciągnąć pożywienie do nory. Teraz nory wyglądały na opuszczone, w niektórych z nich wejście zagradzał okazały grzyb. Jak myślicie, czy właściciele tych nor mogą do nich wrócić np. następnej zimy?
Po pierwsze lis jest za mały aby upolować sarnę!! Poluje na gryzonie itp
Za to zwyczaj przechowywania w ten sposób "zdobyczy łowieckiej" tzn wciagąnia w zagłębienia, nory, pod zwalone drzewa ma... ryś... Moge wiedzieć gdzie mieszkasz?
Nie w Bieszczadach
Lisek niekoniecznie musiał upolować te sarenki. Mogły to być (tak przypuszczam) ofiary zimy - padły z głodu, a lis tylko zawlókł je w pobliże kryjówki i zjadł. Może zostały zabite przez bezdomne psy albo nawet kłusowników? Faktem jest, że właściciel systemu nor próbował wciągnąć je do jednej z nich, bo kości były "wklinowane" w szczelinę. Ale rysia nie podejrzewam - zbyt małą powierzchnię ma ten mój las i zbyt blisko byłoby do wsi. Zresztą, w pobliżu latają sobie bieliki (mają gniazdo w okolicy), więc to by było za dużo tych rzadkości w jednym miejscu
Myślałam też o borsuku, ale nie wiem, czy on ma zwyczaj zjadania saren, choćby były padłe ?
_________________ www.pajacyk.pl
jedno kliknięcie to 5 gr - niby niewiele, ale wszystko zależy od tego, ile osób kliknie...
Mówcie sobie, co chcecie, a ja jestem przeciw znacznikom nosowym!!!
Ofiary zimy owszem, ale padają obok siebie?
Zaciągnoł lis? Chyba troszke za mały na to jest, na miejscu by pałąszował, wałęsające sie psy tak samo, kłusonik oczywiście możliwy.
Borskuj jest wszytsko żerny ale bez przesady, starczają mu korzonki i robale
Cały czas zastanawia mnie jak dwa cielska mogły sie znaleść obok siebie... z tego co wiem to tylko rys zaciaga i zjada sarne około tygodnia... wilki tez na miejscu zjadają zdobycz...
Dobrze, napiszę gdzie mieszkam W Lublińcu (woj. śląskie). Bieliki to rzeczywiście może już nie rzadkość, ale na Śląsku chyba raczej nie są zbyt pospolite, a poza tym, o ile wiem, w mojej okolicy gniazdują już od jakiegoś czasu, nie sprowadziły się ostatnio
Psy, nawet zdziczałe, chyba raczej nie kopią systemów nor, a kłusownik nie pchałby żadnemu zwierzakowi kości do nory ... Zastanawiające, rzeczywiście... Na wilka te nory - tak na moje oko - są dużo za małe
Pozostaje mi chyba tylko zaczaić się obok nor i liczyć na to, że ich właściciel pojawi się w pobliżu. Jeżeli zauważę rysia, to napiszę natychmiast
PS. Dziesiaj znowu byłam na miejscu zbrodni i znalazłam dwie małe raciczki wśród tych porzuconych kości.
_________________ www.pajacyk.pl
jedno kliknięcie to 5 gr - niby niewiele, ale wszystko zależy od tego, ile osób kliknie...
Mówcie sobie, co chcecie, a ja jestem przeciw znacznikom nosowym!!!
Bieliki to rzeczywiście może już nie rzadkość, ale na Śląsku chyba raczej nie są zbyt pospolite, a poza tym, o ile wiem, w mojej okolicy gniazdują już od jakiegoś czasu, nie sprowadziły się ostatnio
Powiem więcej, macie w okolicy co najmniej 3 pary, w tym jedna znana od kilkunastu lat
Justyna K napisał/a:
Pozostaje mi chyba tylko zaczaić się obok nor i liczyć na to, że ich właściciel pojawi się w pobliżu. Jeżeli zauważę rysia, to napiszę natychmiast
Możesz też poszukać tropów.
Mimo że miejsce geograficznie nie wydaje się być za dobre dla rysia, ja bym wcale go od razu nie skreślał. Lasy Lublinieckie są odległe jakieś 130 km od czeskich Jesioników, gdzie ryś był reintrodukowany; a w latach 90-tych samica z młodymi (może tylko z jednym, nie pamiętam ) była stwierdzona pod Wrocławiem, w podobnej odległości od tych gór, a jak się spojrzy na mapę, to nawet teoretyczne dojście jest lepsze pod Lubliniec niż pod Wrocław (dużo więcej lasów po drodze).
A pogranicze Śląska i Opolszczyzny potrafiło już zaskoczyć ciekawym drapieznikiem co prawda skrzydlatym - były tam stwierdzone puszczyki uralskie jakieś 12 lat temu
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum