z chęcia poczytam na jakiej podstawie kolega takie wnioski wyci?ga, że tak oddam pytaniem
zapraszam do Puszczy Kozienickiej to pokażę jak mało jest zwierzyny w lasach
Poza tym to nic nowego, że liczebnoć ofiary determinuje występowanie drapieżnika i tak być powinno. Fluktuacje populacyjne zawsze występuj?, a taki los drapieżnika, że czasem chodzi głodny a czasem najedzony.
Przyczyn ataków watah upatrywałbym gdzie indziej. Być może to efekt spróbowania jakie to banalnie proste zabić krowę (w dodatku opalikowan? ). A jak już raz spróbuje to... jak narkotyk. Każdy chyba zna rysia z Kampinosu, który wystarczyło, że raz spróbował kurkę (bodajże sołtysa). Po tym dostał dożywocie ponieważ raz nauczony nigdy nie zrezygnuje z tak banalnego łupu.
Cytat:
co do wilków na Ukrainie z chęcia poczytam na jakiej podstawie kolega takie wnioski wyci?ga
na podstawie filmu dokumentalnego prosto z Ukrainy gdzie takie polowanie było filmowane... nie było to przyjemne dla oka Mogło to być kilka lat temu (nie był to film sprzed roku)
Moze ktos wie ile wynosi standardowe odszkodowanie za sztuke bydla zabita przez wilka i jaki jest procent ponad rzeczywista wartosc jednego zwierzecia....?
Mysle ze sprawiedliwy rolnik odzalowalby juz ta jedna krowke a za odszkodowanie ogrodzil pastwisko - ot chodzby ze zwyklych desek... moze nie uchrnilo by to trzody w 100% ale na pewno ograniczylo w jakis sposob ingerencje wilkow...
Boje sie jednak ze rolnicy wcale nie chca ani sie ubezpieczac ani odgradzac od drapieznikow. Odszkodowania to wielki interes z ktorego zyje sie lepiej niz z dojnej krowy... a jak chodzi o pieniadze to Polak zawsze potrafi, nawet upozorowac ataki wilkow....
Nie twierdze ze tak jest w istocie! jestem tylko ciekaw co myslicie o takim wytlumaczeniu sprawy... 8)
Co do pytania to informację podawałem na zasadzie analogii, a nie stwierdzonego faktu. A że s? miejsca, gdzie zwierzyny dużo to bardzo dobrze
Fluktuacje raczej w naturze, czowiek lubi jak wszystko gra i nic się nie zmienia. Niestety ...
Oczywicie, s? wilki wyspecjalizowane i wcale nie były mzuszane "sił? ludzk?" do ataków na zwierzęta hodowlane. tym bardziej w Białowieży gdzie pokarmu dla nich jest w miarę dużo. Gorzej w bieszczadach, gdzię jelenia co kot napłakał, a miejscowi na dziki kłusuj? ile wlezie. Bo żyć trzeba.........
A co do filmu to różnie z nimi bywa. Tak jak sławetny film o badaniach nad wilkiem w Puszczy. Chcieli pokazać jak dobrze tam maj? wilki, a wyszło odwrotnie.
A czas leci i od filmu kilka lat minęło no i niestety wilka coraz mniej
co do rolników wyłudzaj?cych odszkodowania - pewnie jaka częć tak robi. Podobno często tak robiono z uprawami ziemniaków przy lesie, kukurydzy. Zwierzęta najedzone, rolnicy nie musieli pracować, a myliwi płacili.........
Nie wiem jak wygladaj? stawki za stratę w zwierzęciu, wiem, w każdym razie, że na miejsce takiego ataku przyjeżdza lek. weterynarii , lenik lub myliwy i chyba kto od konserwatora przyrody. Trudno jest zrobić tak? podpuche na kase.
A propos wpływu leników na stan zwierzyny to kolega myliwy z Poronina zarzeka się, że za niski stan zwierzyny w TPN odpowiadaj? lenicy, z których wielu jest zdemoralizowanych i kłusuj? wszystko, ł?cznie z kozicami i wistakami. Nie mam powodu mu nie ufać, a poza tym kilku leników z TPN zna osobicie.
Kłusuj? wszyscy, niezależnie od zajmowanego stanowiska czy wykonywanej pracy. Niestety jest to zamknięte rodowisko i poza pojedyńczymi, udowodnionymi porzypadkami trudno cokolwiek wyci?gn?ć na swiatło dzienne. Zwlaszcza jak kolega oskarża kolegę z jednej firmy. Mało zawici ludzkiej na tym wiecie ..............
Na licie Darzbór padła ciekwa próba wyjanienia takiego stanu - czyli atakowania przez wilki zwierz?t gospodraskich. Ponieważ zmniejsza sie liczba osobników w watasze, wilkom jest trudniej upolować większa lub trudniejsz? zdobycz. Przerzucaj? sie wtedy na łatwiejsze ofiary czyli kozy, owce, krowy. Jak sie dorzuci do tego słabe zabezpieczenia stad, wychodzi z tego całkiem realna teoria.
Pytanie brzmi zatem dlaczego zmniejsza sie liczba osobników w watasze? Tutaj już chyba każdy wie co sobie odpowiedzieć
Jeszcze co mnie martwi czy aby zostan? upolowane te wilki co maj? być. Cały czas próbuję wyci?gn?c informacje od myliwych jak się "dochodzi" tego winnego. O pomyłke łatwo, a za rok mog? nadal gin?ć zwierzeta gospodarskie.
Takie wilki można by odłowić żywcem i przewieĽć gdzie do zachodniej Polski, gdzie wilków nie ma.
Problem nie w tym. Pytanie czy takie wilki jest sens przewozić? To co już pisałem - czy jeli wilk raz spróbuje krówkę, której w skutecznej ucieczce przeszkadzaj? dyndaj?ce między nogami doje i... łańcuch, będzie w stanie się "opanować" na widok krasuli z zachodu Polski? Bardzo w to w?tpię...
Chyba, że przewieziemy wilki-krowojadki w celach edukacyjnych do zachodnich chłopów coby się przekonali na własnej skórze jak to jest jak wilki krowę zjedz?
A tak serio mówi?c, to moim zdaniem wyeliminowanie takich wilków można przeprowadzić doć prosto. Zezwolenia na odstrzał wilków tylko i wył?cznie na terenie pastwiska z dala od Puszczy.
W przyszłoci natomiast trzeba polskiego chłopa nauczyć i wprowadzić skuteczny system na zasadzie:
Masz zabezpieczone pastwisko i chowasz krowy na noc - jest odszkodowanie
Nie masz zabezpieczonego pastwiska i krowy 24h stoj? na wolnym powietrzu - figa z makiem
proste i skuteczne
jak będziemy rozpieszczać rolnika odszkodowaniami to jaki on ma interes w ogrodzeniu terenu i chowaniu bydła na noc?
Włanie, czy jest sens przewozić. Na pewno nie osobniki wyspecjalizowane w zabijaniu zwierzat hodowlanych. Zreszt? watpie czy taka akcja by sie udała no i czy będ? finanse. Zlapać cała watahe to jest nie lada wyzwanie. Wilk jest z asprywtny by tak ławto sie złapać. Pojedyńcze osobniki idzie, ale jak jeden zobaczy co się dzieje to sie szybko nauczy jak uciekać.
A rolnik w Polsce to prawie jak więta krowa w Indiach. Narzekaj? na wszystko i na wszystkich, ale jak im się mówi że można zrobić dla siebie to nie. Taki nabyty opór na wiedze. I niestety jedynym rozwi?zaniem jest narzucenie z góry takiego obowi?zku zabezpieczania stad w miejscach konfliktowych. Fajnie, jak by sie znalazły jakies fundusze np. z gminnych lub powiatowych fund. ochr. rodowiska lub izb rolniczych.
A rolnik w Polsce to prawie jak więta krowa w Indiach. Narzekaj? na wszystko i na wszystkich, ale jak im się mówi że można zrobić dla siebie to nie. Taki nabyty opór na wiedze
o przepraszam - moim zdaniem wręcz przeciwnie, to dowód na to, że polski chłop głupi nie jest i liczyć umie - to "państwo" jest głupie i nie potrafi wypracować odpowiednich narzędzi!
a chłop jak na tym wychodzi na plus to po kiego grzyba ma z własnej woli zmieniać?
I to jest wlanie przykre. Że ludzie zamiast myleć i brać odpowiedzialnoć za swoje państwo, kręc? ile się da. Nie płacenie podatków, wyłudzanie odszkodowań etc. A potem się dziwi?, że nie ma na służbe zdrowia czy opiekę społeczn?. A sk?d państwo ma brać na to pieni?dze jak nie od obywateli ? Najsmutniejsze jest to, że ludzie zaczynaj? cała odpowiedzialnoc za to co się dzieje zwalać na prawo, ustawy i rozporz?dzenie - mówi?ć krótko tych co je ustanawiaj?. Jak prawo czego nie zabrania lub nie nakazuje - to można robić po swojemu, o innych nie myl?c. A samemu w swoim interesie to już trudno pomyleć. Bo nie s?dzę by w interesie rolnika było ci?głe kręcenie, skoro można raz sie postarać, zrobić system zabezpieczeń i miec spokój. Niedługo będzie dochodziło do takich sytuacji, że prawo będzie bardzo szczegółowo regulowało nasze życie, ustalało co jest dobre a co złe.
Nie s?dzę, żeby rolnicy wychodzili na plus na tych odszkodowaniach. Bardziej sie takie przewały opłacaj? za uprawach /słabej jakoci plony i niskie ceny skupu/. Ze zwierzetami jest inaczej. Lepiej jest mieć całe stado niż tracić sztuki. Więc to hodowcy zwierz?t sami sobie po kieszeni bij?.
Przy dużej hodowli małe straty wlicza się w tzw. koszty. Przy dużych stratach nie da się już nic zrobić i trzeba ic po kasę do Konserwatora. I czekać parę miesiecy lub lat, bo często przenosz? wypłaty na inne lata, bo kasy brakuje. A wilki dalej zagryzaj? i jeszcze większa frustracja .
Hodowcy zwierz?t sami sobie po kieszeni bij?. W ich interesie jest szukanie rozwi?zań a nie czekanie na nowe prawo. Tylko szkoda, że trudno jest im to zrozumieć Ale s? też pozytywne przykłady wprowadzania zabezpieczeń. W Bieszczadach udało sie kilku namówić na takie zabezpieczenia i za własne pieni?dze to zrobili. Efekty s? pozytywne.
I to jest wlanie przykre. Że ludzie zamiast myleć i brać odpowiedzialnoć za swoje państwo, kręc? ile się da
to przykre - fakt - ale prawdziwe... obawiam się, że inaczej nie będzie, taka już ludzka natura. A rol? państwa nie jest nakazywanie tylko rezygnacja z wielu funkcji "nadopiekuńczoci" wobec obywatela a ten już sam sobie wykoncypuje jak zrobić, żeby było dobrze. Nie chodzi o narzucanie tylko odcięcie możliwoci naci?gania.
Cytat:
A samemu w swoim interesie to już trudno pomyleć. Bo nie s?dzę by w interesie rolnika było ci?głe kręcenie, skoro można raz sie postarać, zrobić system zabezpieczeń i miec spokój
gwarantuję, że gdyby nie dostał odszkodowania TYLKO DLATEGO, że nie ma ogrodzenia to za dwa tygodnie stał by płot dwumetrowy! Rachunek jest prosty
Cytat:
I czekać parę miesiecy lub lat, bo często przenosz? wypłaty na inne lata, bo kasy brakuje
no włanie... czeka i ma nadzieję, że dostanie. A gdyby nie dostał bo nie spełnił wymogów to zaraz by zabezpieczył
Nie s?dze, że jest to ludzka natura. W wielu krajach takie przekręty s? nie do pomylenia np. kraje skandynawskie.
Z czekaniem jest tak, że jak za długo będzie trwało lub pieniędzy nie będzie, to będ? się domagali odstrzału. I w tym upatruj? jedyne rozwi?zanie. Więc im szybciej na własn? rękę będ? wprowadzali tym lepiej dla nich /mniej strat/.
Rolnik niezależnie czy bed? takie uregulowania prawne /stosowanie zabezpieczeń = wypłata odszkodowania/ czy nie, i tak mu sie będzie opłacało. Na czekaniu też traci, bo szkody cały czas s?. Tylko trudno jest mu to wytłumaczyć.
Regulacje prawne będ? potrzebne i do tego dojdzie kiedy, ale póki co trzeba namawiać rolników na systemy ochrony. A nie czekać na prawo i ten stan rzeczy tłumaczyć jego brakiem i przywalać na przekręty.
A nawet jak prawo będzie, to .... Polak potrafi !!! I tak to będzie chciał obejć, bo przecież " Te ch... znowu co od nas k.... chc?".
Mylę, że problem będzie tkwił w metodach zabezpieczeń.
i tutaj jest dobre pole do popisu dla przyrodników
Masz zabezpieczone pastwisko i chowasz krowy na noc - jest odszkodowanie
Moze mnie kolega mopek oswieci jak mam zabezpieczyc przed wilkami moje 12 ha po których łazi sobie w miare luzno 40 wrzosówek? w sensie ze ogrodzic? wykopac fose?
można stosować fladry, pastucha elektrycznego, itp. itd.
jak będziesz miał wrzosówki to i tak będziesz musiał ogrodzić teren. Zamierzam hodować i już się dowiadywałem, że jest to bardzo wskazane nawet przed psami
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum