Specjalnie dla Kaliny i innych zainteresowanych załączam " Poradnik minimalizowania szkód wyrządzanych przez wilki"
Rey, dzięki
Rey napisał/a:
W tym wypadku odstrzał jest jedynym wyjściem z sytuacji, ale tylko pod warunkiem że wyeliminuje się przewodniczkę watahy.
A ja mam pewne wątpliwości co do słuszności strzelania właśnie do przewodnika stada. Czy to nie spowoduje załamania hierarchii w stadzie, a w najgorszym przypadku jego rozbicie?
Zakładając, że przewodnikiem stada jest osobnik w dobrej kondycji...to jego eliminacja może prowadzić do osłabienia całej watahy... idąc tym tropem dalej można wnioskować że taka osłabiona rodzina wilków polować będzie na to co jest dla nich łatwiejszym łupem (owce, bydło, itd.) więc nawet jeśli wyeliminowanie przewodnika stada odstraszy je, nie można być pewnym, że po jakimś czasie ataki na zwierzęta gospodarskie nie będą znowu dawać się we znaki...choćby na innym terenie. Stado złożone z osobników w dobrej kondycji ma większe szanse na upolowanie zwierzyny płowej...i tu (po przeczytaniu kilku fragmentów z „Poradnika minimalizowania szkód wyrządzonych przez wilki” nasuwa się pytanie; czy wilki mają wystarczającą bazę pokarmową w lasach, których żyją? Hmm ciekawe czy w łowieckich planach hodowlanych faktycznie uwzględnia się potrzeby drapieżników innych niż człowiek tu trochę żartem ale to śmieszne nie jest...bo zdarza się, że do opracowania takiego planu wystarcza leśniczy, myśliwy i woda ognista (aha nie chce tu uogólniać )
Jakkolwiekby nie było, odstrzał może i prowadzi do złagodzenia konfliktu na linii człowiek-wilk, w środowisku hodowców poszkodowanych przez wilki, odstrzał tego drugiego stanowi swoiste „zadośćuczynienie” ...To rozwiązanie wydaje się być dobre na krótką metę i według mnie daje raczej mylne wyniki... już samo to, że zmniejszy się w wyniku odstrzału na jakimś terenie liczba wilków spowoduje zmniejszenie strat w gospodarstwach, bo będzie mniej o jednego „darmozjada”
Staram się zrozumieć ludzi, którym wilcze stada wyrządzają szkody w gospodarstwach...(możliwe, że gdybym była hodowcą też nie pałałabym sympatią do „wyjących do księżyca” ), ale prawda jest taka, że wilk człowieka nie zrozumie...jego zachowaniem kieruje tylko jedno...wola przetrwania...my natomiast moglibyśmy przynajmniej spróbować...i pewnie tak jest, tylko czasem nie wychodzi jak powinno
a teraz kończę ten off top
_________________ "Tylko milczenie
jest właściwym językiem
w obcowaniu z nimi
Tylko w wielkiej ciszy
słyszy się ich głos
idąc tym tropem dalej można wnioskować że taka osłabiona rodzina wilków polować będzie na to co jest dla nich łatwiejszym łupem
Bardziej prawdopodobny scenariusz w tym wypadku, to opuszczenie przez watahe tego rolniczego terenu i przeniesienie się jej na mniej konfliktowy teren (np. do lasu).
Kalina napisał/a:
Stado złożone z osobników w dobrej kondycji ma większe szanse na upolowanie zwierzyny płowej
Nie zawsze, zwłaszcza że jak sama słusznie piszesz:
Kalina napisał/a:
czy wilki mają wystarczającą bazę pokarmową w lasach, których żyją?
Skąd inąd wiadomo że są z tym poważne problemy (m.in. w Bieszczadach).
czy w łowieckich planach hodowlanych faktycznie uwzględnia się potrzeby drapieżników innych niż człowiek
nie uwzględnia się
Kalina napisał/a:
do opracowania takiego planu wystarcza leśniczy, myśliwy i woda ognista
o widzę na wykłady z GPZu chodzimy
_________________ Tomasz Figarski
"Poza gospodarczym wyrachowaniem leśnik musi mieć także i szerszy, przyrodniczy punkt widzenia; powinien mieć również na względzie wartość materialnie niewymierną, jaką jest piękno i urok lasu..." W. Koehler, 1961.
No ja bym nie był taki pewien tego potrącenia... raczek niewiele by z nige zostało... napewno zauważyłbyś jakieś wyraźne obrażenia... na tym zdjęciu nie widać żadnych "urazów" zewnętrznych... no i żeby pociag wilka potrącił
Będzie sekcja, bedzie wiadomo. Wilk ma złamaną tylna łapę, i połamane żebra. A wątpie, żeby ktoś kto zabił wilka zostawaił go na torach i to jeszcze w mieście.
_________________ Nie jest dobrze...
To są trudne rzeczy...
- wbrew pozorom zwierzęta wcale nie są doskonale sprawne, często są tak samo "gapowate" jak ludzie, np. młode małpy spadają z drzew i się zabijają. Na moich oczach samiec nurogęsia [nurogęsi?] lecąc z grupą walnął w dęba i spadł na ziemię. Na szczęście szybko doszedł do siebie i odnieśliśmy go do stawu.
"Poza gospodarczym wyrachowaniem leśnik musi mieć także i szerszy, przyrodniczy punkt widzenia; powinien mieć również na względzie wartość materialnie niewymierną, jaką jest piękno i urok lasu..." W. Koehler, 1961.
ciekawe co skloniło tego wilka do wejścia do miasta
green power napisał/a:
o widzę na wykłady z GPZu chodzimy
a chodzimy, chodzimy, system punktowy mobilizuje chociaż w przypadku GPZ mobilizacja nie jest konieczna...ciekawych rzeczy można się na tych wykladach dowiedzieć
Namor napisał/a:
wbrew pozorom zwierzęta wcale nie są doskonale sprawne, często są tak samo "gapowate"
co do zwierzaków i ich gapowatości... to patrząc na liczbę wypadków z udziałem zwierząt (sarny, jelenie, zające, lisy itd. ginące pod kołami samochodów), można szukać wyjaśnienia w tym, że zwierzęta jeszcze nie nauczyły się na tyle dobrze reagować na wszelkiego rodzaju maszyny(samochody, kombajny, kosiarki...) aby unikać „zderzeń” z nimi... W drodze ewolucji wykształcił się u nich jak na razie naturalny strach przed człowiekiem (i tego starają się omijać), w obliczu pojazdu mechanicznego, mimo że go słyszą nie zawsze wiedzą jak się zachować...
green power napisał/a:
nie uwzględnia się
...a to ja przy okazji jeszcze zapytam ....czy łowieckie plany hodowlane podlegają jakiejś weryfikacji?...
_________________ "Tylko milczenie
jest właściwym językiem
w obcowaniu z nimi
Tylko w wielkiej ciszy
słyszy się ich głos
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum