FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Mapa GoogleMapa Google
Google  

Poprzedni temat «» Następny temat
Ile wilków jest w Polsce?
Autor Wiadomość
Logan 
moderator



Posty: 4621
Skąd: Kraków
Wysłany: 2007-02-20, 21:18   

Cytat:
No żeby to były tylko te, które rzeczywiście te konie pogryzły.


napewno, mysliwi pewnie maja ich rysopisy a po eliminacji analiza zoladkow wykaze ze byly w ich elementy konskiej uprzezy i lancuch od psiej budy
_________________
Łukasz Kajtoch
PRZYRODA ZIEM WIELICKO-LIMANOWSKICH
 
 
 
Rey 
ornitolog


Posty: 8576
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-02-20, 22:52   

Logan napisał/a:
Cytat:
No żeby to były tylko te, które rzeczywiście te konie pogryzły.


napewno, mysliwi pewnie maja ich rysopisy


Logan nie przesadzaj ;) Często zdarzają się sytuacje, że wydawana zgoda jest na odstrzał tylko tego osobnika, który wyrządza szkody w danym gospodarstwie i jest to wyraźnie zaznaczone w decyzji ministerstwa. Mam nadzieje, że tym razem jest podobnie :?
_________________
Marcin
The Show Must Go On
 
 
 
lis22 



Posty: 1778
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2007-02-20, 23:08   

Tylko,że tutaj wydano wyrok nie na jednego osobnika,ale na sześć! - ciekawe,jak oni udowodnią,że to akurat te wilki?...
 
 
SolidForce 


Posty: 108
Skąd: Czerwionka
  Wysłany: 2007-02-23, 19:25   Wilki

wrr te "fakty" mnie dzisiaj załamały najpierw rospuda potem wilki i nasz minister srodowiska az siedmiu bolesci ;/ jak moźna zabijac wilki wrr wkurzyłem sie (musialem to napisac) wogole co to za minister ech nie wiem co się dzieje z tą Polską :/

edit: Rey
Post przeniesiony do istniejącego tematu
_________________
Ruch Chorzów 1920
 
 
 
Rysiek 

Posty: 281
Skąd: Stolica (MŁP)
Wysłany: 2007-02-26, 02:22   

Cytat:

Łowiec Polski

02.2007 r. Aktualności

Wilczy problem

Radykalni ekolodzy nie godzą się na odstrzał wilka nawet tam, gdzie jego nadmierna liczebność przynosi szkodę równowadze w przyrodzie i prowadzi do zachwiania populacji innych gatunków, np. jeleniowatych.

Wilk od wieków uważany był za groźnego drapieżcę i wroga człowieka. Adekwatnie do opinii, jaką miał, był tępiony wszelkimi możliwymi sposobami. Wiele osób uważa, że źródło takiego postrzegania wilków sięga głębokiego średniowiecza. Otóż w okresie wielkich epidemii, które zdziesiątkowały ludność ówczesnej Europy, zaobserwowano, że wilki żerowały na ludzkich zwłokach, których należycie nie pochowano. Od tego był już tylko krok, aby przypisać wilczym watahom napady na ludzi, porywanie niemowląt, atakowanie podróżnych, itp. Takie przerażające sceny możemy zobaczyć na płótnach wybitnych malarzy lub znaleźć ich barwne opisy na kartach powieści i poematów. Tępienie i prześladowanie wilków przetrwało do czasów nam współczesnych. W Prusach Wschodnich funkcjonował nawet specjalny urząd wilczarzy, tzw. Wolfmeister, którego zadaniem było tępienie wilków.

czytaj dalej w numerze str. 18


To numer z lutego, wprost nie mogę się doczekać, co będzie w marcowym :cool:
_________________
"Możesz spytać wody w rzece..."

JKK
 
 
 
claviceps 

Posty: 4825
Skąd: DNA
Wysłany: 2007-02-26, 08:41   

Rysiek napisał/a:
Łowiec Polski

02.2007 r. Aktualności

Wilczy problem

Radykalni ekolodzy nie godzą się na odstrzał wilka nawet tam, gdzie jego nadmierna liczebność przynosi szkodę równowadze w przyrodzie i prowadzi do zachwiania populacji innych gatunków, np. jeleniowatych.

Pewnie powszechnie znani miłośnicy przyrody z PZŁ :evil: zaczynają akcję propagandową w związku z własnym wnioskiem o przywrócenie okresu polowań na wilki.
O dziwo ministerstwo środowiska bezdyskusyjnie odrzuciło tą prośbę :oki: Pewnie dlatego, że Nadszyszkownik zajęty był Rospudą i nawet nie wiedział o sprawie :smile:
_________________
bart smyk
 
 
Logan 
moderator



Posty: 4621
Skąd: Kraków
Wysłany: 2007-02-26, 08:45   

Rysiek napisał/a:
Otóż w okresie wielkich epidemii, które zdziesiątkowały ludność ówczesnej Europy, zaobserwowano, że wilki żerowały na ludzkich zwłokach, których należycie nie pochowano. Od tego był już tylko krok, aby przypisać wilczym watahom napady na ludzi, porywanie niemowląt, atakowanie podróżnych, itp.


domagajmy sie lustracji i oczyszczenia wilkow z tych zarzutow :>
_________________
Łukasz Kajtoch
PRZYRODA ZIEM WIELICKO-LIMANOWSKICH
 
 
 
Rey 
ornitolog


Posty: 8576
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-02-27, 09:23   

Cytat:
Polskie wilki jadą do Szkocji


Szkoci chcą sprowadzać z Polski wilki. Potrzebują 12 sztuk - podaje "Dziennik Zachodni".

Szkoci skontaktowali się w tej sprawie ze specjalistami ze Stowarzyszenia dla Natury Wilk w Twardorzeczce na Żywiecczyźnie, które od 10 lat zajmuje się ochroną drapieżnych ssaków: wilków, rysi, borsuków.

W Szkocji wilki żyły na wolności do XVII wieku, kiedy zostały wybite przez ludzi. Teraz część kraju ma problem z nadmiarem płowej zwierzyny, czyli m.in. saren czy danieli. Przyrodnicy wyliczyli, że 12 polskich wilków w ciągu 50 lat ograniczyłoby liczebność zwierzyny płowej do jednej czwartej obecnej populacji. Chcemy otworzyć centrum wilka w górach Szkocji - tłumaczy Ben Panaman ze szkockiej organizacji Wolf Trust.

Wyłapywaliśmy już pojedyncze wilki i nie było to proste. To sprytne zwierzęta. Odszukanie i schwytanie wilka w pułapkę graniczy z cudem - wyjaśnia Robert Mysłajek, wiceprezes stowarzyszenia. Na złapanie pary drapieżników potrzeba co najmniej pół roku. Koszt operacji przeniesienia zwierząt do Szkocji zamknąłby się w 200 tys. zł.

Projekt wilczych przenosin wymaga zgody ministra środowiska. Musiałby też zostać pozytywne zaopiniowany przez Państwową Radę Ochrony Przyrody.


Źródło
_________________
Marcin
The Show Must Go On
 
 
 
Żmihor 


Posty: 407
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-02-28, 00:04   

Rysiek napisał/a:
Od tego był już tylko krok, aby przypisać wilczym watahom napady na ludzi, porywanie niemowląt, atakowanie podróżnych, itp.


to jednak nie tylko fikcja bo prawdziwe ataki się zdażały
_________________
Science-Blog
http://zmihor.blogspot.com/
 
 
tadekptaku 
redaktor
Człek z zewnątrz



gko

Posty: 1868
Skąd: Black Water V-y
Wysłany: 2007-02-28, 00:21   

odniose sie do pytania zawartego w temacie.Za malo... :)

[ Komentarz dodany przez: Rey: 2007-02-28, 08:14 ]
:oki:
_________________
"Budujemy zamki z piasku foremkami z blachy przebijając się przez warstwy betonowej masy..." ;)
http://picasaweb.google.com/tadekptaki

http://www.airport-data.c...k+Tadeusz;4507/
 
 
 
hajstra 

Posty: 118
Wysłany: 2007-02-28, 14:55   

To wstęp do dużego artykułu poświęconego polskim wilkom - Brać Łowiecka 2/2007

Cytat:

Pytania o wilka

Wśród wielu pytań, jakie stawiają sobie naukowcy, myśliwi, leśnicy i urzędnicy, bez odpowiedzi wciąż pozostaje to, czy możliwy jest kompromis w sprawie gospodarowania populacją wilka? A jeśli nie, to w jaki sposób pozyskać przychylność przeciwników ochrony tego gatunku, tak aby stała się ona rzeczywista i pełna?

W kwietniu 2007 roku minie dziewięć lat od czasu, gdy na terenie całego kraju wilk został objęty ochroną gatunkową. Czy był to słuszny krok? Czy nauka dostarczyła nam dowodów na trafność decyzji ministra ds. środowiska? A może rzeczywistość przerosła przewidywania zwolenników ochrony wilków i przyszedł czas, aby pomyśleć o powrocie do polowań na te drapieżniki?



A to fragment tekstu również dotyczacego wilków, ale nie tylko - Brać Łowiecka 3/2007

Cytat:
Los sprawił, że w ostatnich miesiącach dość dużo czytałem i pisałem o wilkach. Siłą rzeczy mój wzrok szczególnie wyczulony był na wszelkie materiały dotyczące tych drapieżników. Mojej uwadze nie umknął artykuł Macieja Łogina "Wilki u wrót miasta" opublikowany w Łowcu Polskim (1/2007). Jest on doskonałym przykładem tego, że niektórzy członkowie PZŁ swoją postawą szkodzą łowiectwu i przyczyniają się do obniżania pozycji myśliwych, jako grupy, w odbiorze społecznym. Otóż główny felietonista ŁP swym tekstem próbuje "podgrzewać" atmosferę nieprzychylności między myśliwymi a, jak sam pisze, zielonymi i tzw. ekologami. Poza tym używając dalekich od prawdy stereotypów, stara się podsycić niechęć do wilków. Nie wiem w jakim celu to robi, bo wydaje się, że współczesne łowiectwo powinno szukać sprzymierzeńców, nie wrogów. Wiem natomiast, że na potwierdzenie swoich tez, wybrał fałszywe argumenty, ośmieszając tym samym reprezentowane przez siebie środowisko łowieckie.


Z kolei to już fragment kolejnego dużego tekstu o wilkach, który ukaże się w Braci Łowieckie nr 4/2007

Cytat:

W poprzednim artykule poświęconym wilkom ("Pytania o wilka" BŁ 2/2007) wspomniałem, iż badania tras migracyjnych wilków służą dziś m.in. do określania najdogodniejszych miejsc do budowy przejść dla zwierząt ponad powstającymi szlakami komunikacyjnymi. Takie konsultacje z badaczami drapieżników przeprowadzono np. przy okazji projektowania dróg ekspresowych i autostrad w zachodniej i południowej Polsce. Jednak waga obecności wilków w polskich lasach jest dużo większa niż tylko "pomoc" w projektowaniu dróg. Choć w tym miejscu warto dodać, że ustalenie wilczych szlaków migracyjnych, byłoby dużo trudniejsze, o ile w ogóle możliwe, gdyby nie parasol ochronny rozpięty nad gatunkiem w latach 1995-1998 r. umożliwiający powolne rozprzestrzenianie gatunku w zachodniej części kraju. Zostawiając jednak temat wilków i drogowców na boku, warto przyjrzeć się podstawowym funkcjom wilków w przyrodzie. Warto też zwrócić uwagę na zakres pokrywania się roli wilka z rolą myśliwego.



Polecam, bo wbrew pozorom nie ma w nich praktycznie nic o polowaniach na te zwierzęta. Jest za to odniesienie do pytania czy za dużo, czy za mało.
 
 
Kalina 
szefowa fora :]


Posty: 812
Skąd: Krzeszowice
Wysłany: 2007-03-28, 22:39   

Cytat:
Wracają do nas wilki

Ostatnio widziano wilki na terenie Drawieńskiego Parku Narodowego, na Pojezierzu Myśliborskim i Wałeckim, a także w okolicy Bornego Sulinowa i na poligonie drawskim. Według szacunków leśników, żyje tam kilka rodzin drapieżnika.

Jeszcze do niedawna wilk uchodził za pierwszego wroga człowieka. Od 1993 roku jest pod ochroną, bo grozi mu wyginięcie. Myśliwi twierdzą, że całkowita ochrona drapieżnika spowoduje, że na Pomorzu wilk urośnie w siłę, podobnie jak bóbr. Dlatego potrzebny jest jego kontrolowany odstrzał. Z drugiej strony uspokajają, że wilki nie są zagrożeniem dla człowieka i nie będą powodować większych szkód.

- Na ślady wilka i kilku młodych natrafiliśmy w okolicach byłego poligonu radzieckiego koło Wałcza i Bornego Sulinowa - mówi Kazimierz Weksej, emerytowany leśnik, łowczy i zapalony myśliwy. - Teraz stado zapewne się powiększyło.

Nad Piławą wilki mają doskonałe warunki bytowania. Pożywienia jest tam w bród.
W latach 70-tych za zastrzelenie drapieżnika wypłacano myśliwemu premię. Ale teraz w naszym regionie wilk, to niezwykle rzadki gość. W styczniu na pograniczu województwa zachodniopomorskiego leśnicy znaleźli rozszarpanego psa i konia. Ich zdaniem, to sprawka wilków.


źródło: http://www.gs24.pl/apps/p...LNOSCI/70316039
 
 
 
Jurek7 

Posty: 1032
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-03-29, 11:11   

Mozesz wrzucic cale artykuly z Braci Lowieckiej? Brzmia ciekawie...
 
 
hajstra 

Posty: 118
Wysłany: 2007-03-31, 00:25   

Obecnie mogę jedynie to. Za kilka dni będę mógł dwa kolejne, ale ostatni dopiero za miesiąc. W tekście jest sporo wypowiedzi różnych osób, które po wklejeniu nie wyróżniają się od reszty tekstu, ale mam nadzieję, że się połapiesz kto i w którym miejscu mówi. Trochę czytania jest, ale sam chciałeś...

Pytania o wilka

Wśród wielu pytań, jakie stawiają sobie naukowcy, myśliwi, leśnicy i urzędnicy, bez odpowiedzi wciąż pozostaje to, czy możliwy jest kompromis w sprawie gospodarowania populacją wilka? A jeśli nie, to w jaki sposób pozyskać przychylność przeciwników ochrony tego gatunku, tak aby stała się ona rzeczywista i pełna?

W kwietniu 2007 roku minie dziewięć lat od czasu, gdy na terenie całego kraju wilk został objęty ochroną gatunkową. Czy był to słuszny krok? Czy nauka dostarczyła nam dowodów na trafność decyzji ministra ds. środowiska? A może rzeczywistość przerosła przewidywania zwolenników ochrony wilków i przyszedł czas, aby pomyśleć o powrocie do polowań na te drapieżniki?
Sytuację, w której człowiek i wilk funkcjonują jako partnerzy, do tego nastawieni do siebie przyjaźnie, należy uznać za nierealną. Wilk nigdy nie był przyjacielem człowieka, a człowiek wilka. Konkurowali ze sobą o pokarm, miejsce do życia, a w końcu także o samo życie. Jednak w pewnym momencie przewaga umysłowa ludzi i wynikające z niej możliwości techniczne sprawiły, że walka stała się nie tylko nierówna, ale wręcz jednostronna. Obecnie jest to szczególnie widoczne w mocno przekształconych rejonach świata, gdzie wilki zostały zepchnięte na najbardziej niedostępne obszary. Przełamując barierę strachu, zaczęły zachowywać się nienaturalnie i np. żerować na wysypiskach śmieci bądź dożywiać się na wyrzucanej przez ludzi padlinie, jak ma to miejsce gdzieniegdzie w południowej Europie.

odczucia a wiedza
Współcześnie nie da się pisać i rozmawiać o wilkach bez emocji. Ci, którym – tak jak mnie – dane było obcować z oswojonymi wilkami, darzą te zwierzęta sympatią, często odwzajemnioną. Uczucie to pojawia się również u osób, które widziały te drapieżniki wyłącznie w telewizji. Inni, np. część hodowców owiec, z pewnością mają zupełnie odmienne odczucia. Straty w inwentarzu, nieprzespane noce spędzone na pilnowaniu stada, dochodzenie swoich praw do odszkodowania i w końcu oczekiwanie na powtórny atak wilków – zrozumiałe, że to wszystko może wywoływać złość i nienawiść. Ale żeby decydować o losie wilków, potrzebne jest nie kierowanie się odczuciami, ale wiedza, fakty oraz doświadczenia, i to zbierane przez długie lata.
Zanim jednak o wiedzy i faktach, pozwolę sobie jeszcze na słowo o odczuciach. Podobno nie powinno się przypisywać zwierzętom ludzkich cech. Jak jednak opisać wilka, jeśli nie za ich pomocą? Dumny – z pewnością, odważny – bez wątpienia, piękny – jak najbardziej. Te określenia przychodzą na myśl jako pierwsze. Zestaw iście królewski. Zupełnie niepasujący do zwierzęcia, które z podwiniętym ogonem wyjada odpadki na włoskich wysypiskach. A jednak taka jest smutna prawda.
Dlaczego o tym wspominam? Rozmawiałem przed kilkoma laty z doświadczonym, dziś już nieżyjącym myśliwym, który wilka nigdy nie zabił, bo nie chciał, choć okazji ku temu miał sporo. Człowiek ten popierał jednak limitowane odstrzały drapieżników. Tuż po wprowadzeniu ochrony wilków powiedział coś, co zapadło mi głęboko w pamięć. Brzmiało to mniej więcej tak: /k/ Dziwią mnie myśliwi, którzy natrząsają się z Brigitte Bardot, walczącej o ochronę polskich wilków. Ma święte prawo wspomagać w tym polskich ekologów, tak samo jak każdy znany aktor mógłby wspomagać polskich myśliwych w tym, żeby utrzymać odstrzały wilków. Pytanie, dlaczego nikt nas nie wspomagał? Ja już tego nie dożyję, ale boję się, aby po latach bezmyślnej nagonki na wilki, która miała miejsce w latach 50. i 60., teraz nie nastąpiła bezmyślna ochrona. Bo najgorsze, co mogłoby spotkać polskie wilki, to konieczność podjadania na podmiejskich wysypiskach. Lepiej niech będzie ich mniej, ale niech siedzą w lasach, tam gdzie ich prawdziwy dom.

czy liczby mówią prawdę?
Tuż przed wybuchem II wojny światowej wilki na ziemiach polskich były uznawane za szkodniki i polowano na nie przez cały rok, wszelkimi znanymi metodami. Dzięki temu ich liczebność była na tyle niska, że postrzegano je jako rzadki gatunek, a na zachód od Bugu i Narwi praktycznie nie występowały. Po wojnie wilki odbudowały stan liczebny i – według oficjalnych danych – w początkach lat 50. żyło ich w Polsce ok. 1000 osobników.
Nasilające się ataki na zwierzęta gospodarskie sprawiły, że w 1955 roku wydano im kolejną wojnę, określaną mianem „akcji wilczej”. Ponownie można było zabijać wilki na wszelkie sposoby, z truciem włącznie. Wprowadzono też nagrody finansowe za uśmiercanie wilków. Wystarczyły dwie dekady, żeby oficjalne statystyki łowieckie, podawały dziesięciokrotnie niższą liczbę tych zwierząt.
Dopiero w 1973 roku wprowadzono zakaz trucia i zlikwidowano nagrody za zabicie wilka (utrzymano je jedynie na terenach ówczesnych województw: rzeszowskiego, lubelskiego i białostockiego). Kolejne ograniczeniae w eksterminacji drapieżników nastąpiło dwa lata później. Wilki wpisano wówczas na listę zwierząt łownych i wyznaczono im okres ochronny, który nie dotyczył obszarów podkarpackich (województw: krośnieńskiego, przemyskiego i nowosądeckiego). Gatunek znów zaczął odbudowywać swą liczebność. Na początku lat 90. minionego wieku statystyki mówiły już o ok. 900 sztuk osobnikach.
Wprowadzona w 1991 roku ustawa o ochronie przyrody dawała wojewodom możliwość objęcia wilków całkowitą ochroną. Wielu urzędników skorzystało z tego zapisu już w 1995 roku. Legalne polowania mogły się odbywać tylko w Bieszczadach.
Już w początkach lat 90. oficjalne statystyki, tworzone na podstawie danych pochodzących od myśliwych i leśników, były podważane przez niektórych naukowców. Badania prowadzone wówczas w Bieszczadach i Puszczy Białowieskiej wskazywały na to, że liczebność tamtejszej populacji może być dwu-, a nawet trzykrotnie niższa od oficjalnie podawanych. Stało się to jednym z podstawowych bodźców dla wielu organizacji społecznych, które zaczęły głośno i – jak się okazało – skutecznie domagać się całkowitej ochrony.

liczenie wilków
Spór o to, ile wilków zamieszkuje nasz kraj, ciągle trwa. Kiedyś z jednej strony stali myśliwi, a z drugiej ekolodzy, wspierani przez nielicznych naukowców. Sytuacja zmieniła się, kiedy dwa lata po objęciu wilka ochroną naukowcy rozpoczęli realizację ogólnopolskiego projektu badawczego, trwającego do dziś. Jego podstawowym celem jest monitorowanie liczebności populacji wilków i rysi w całym kraju, badanie zmian i określanie ich przyczyn. Analizowane są również szkody powodowane przez drapieżniki wśród zwierząt hodowlanych. Programem kieruje prof. dr hab. Włodzimierz Jędrzejewski z Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży, a współkoordynatorami są badacze ze Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” i Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie. Projekt jest częściowo finansowany przez Lasy Państwowe, pozostałe zaś środki pochodzą z funduszów własnych ZBS PAN, Fundacji Euronatur, Norwegian Research Council oraz UK Wolf Conservation Trust.
Akcja liczenia wilków i rysi jest zakrojona na wielką skalę. Do tej pory wzięło w niej udział 431 nadleśnictw (z 439 istniejących) i wszystkie parki narodowe. Ponadto zbieraniem danych zajmują się osoby niezwiązane z wymienionymi instytucjami, choć zaangażowane w badania przyrodnicze w Polsce. W efekcie, na podstawie ok. 15,5 tys. otrzymanych informacji, naukowcy oszacowali całkowitą liczbę wilków w kraju na ok. 600 osobników.
Na czym polegają liczenia? Każdej zimy, w czasie ponowy, na wyznaczonych trasach prowadzone są obserwacje wilczych tropów. W założeniu, w dużych kompleksach leśnych są one prowadzone tego samego dnia we wszystkich nadleśnictwach. Zadaniem obserwatorów jest nie tylko wyszukanie tropów przecinających lustrowaną trasę, ale również określenie liczby zwierząt w watasze. Nie zawsze jest to możliwe, niemniej naukowcy uznali, że drogi i linie oddziałowe są najlepszymi miejscami do przeliczania watah, gdyż te – wchodząc na nie bądź z nich schodząc – bardzo często rozbijają szyk i każdy wilk idzie swoją ścieżką (wilki wędrujące na przełaj przez las często wstawiają łapy na tropach poprzednika, co uniemożliwia dokładne policzenie zwierząt w grupie).
Do zadań obserwatorów należy też podjęcie próby określenia, czy wszystkie napotkane na transektcie tropy należą do tej samej watahy, czy może do dwóch różnych. W tym celu nie tylko porównuje się liczbę osobników w danym ugrupowaniu, ale również określa się miejsca odpoczynku watah. Jest to zajęcie dość pracochłonne, bo wymaga dokładnego skontrolowania terenu poza stałymi trasami przejazdu.
Obserwacje zimowe są wspierane informacjami o spotkaniach z wilkami, które spływają do ZBS PAN przez cały rok. Mogą one pomóc w identyfikacji członków poszczególnych watah, tym bardziej że w wielu wypadkach zbierane są również materiały (próbki padłych zwierząt lub odchody) poddawane później badaniom genetycznym, co pozwala precyzyjnie ustalić ich „właściciela”. Analiza porównawcza próbek zebranych na większych obszarach daje szansę na poznanie zmienności genetycznej krajowych populacji wilka. Umożliwia też określenie kierunków przepływu genów, a co za tym idzie, tras migracji drapieżników.

wielki potencjał
Jednym z celów, któremu służyły koordynowane przez prof. Jędrzejewskiego badania, było szacunkowe określenie potencjalnej liczebności wilków w Polsce oraz środowisk najchętniej przez nie zamieszkiwanych. Uzyskanie tych informacji było możliwe dzięki wielostronnej analizie danych dotyczących obecnego i historycznego areału wilków, zagęszczenia ofiar i infrastruktury drogowej. Okazało się, że dla wilków istotne są nie tylko duże i zwarte przestrzenie leśne, ale również bliskość terenów podmokłych i wód.
Dysponując danymi o warunkach przyrodniczych kraju, naukowcy ustalili, że ilość dogodnych dla wilków środowisk daje możliwość bytowania w naszym kraju 1400-1800 sztuk tych drapieżników. Obecnie najwięcej odpowiednich, choć nie zajętych przez wilki obszarów znajduje się na zachodzie kraju. Według danych ZBS PAN, na obszarach znajdujących się na zachód od Wisły potencjalnie mogłoby żyć ponad 930 wilków. Z inwentaryzacji wynika jednak, że obszary te zamieszkiwane są przez zaledwie kilkanaście, a w dobrych latach do 30 osobników. Potencjał jest więc ogromny.
Po wschodniej stronie Wisły (wliczając w to całe polskie Karpaty) sytuacja jest zupełnie inna. Według wyliczeń, w tej części kraju może żyć ok. 630 wilków. Jest ich o 100 mniej. Istnieją jednak rejony, w których liczba faktycznie bytujących zwierząt przekracza wyliczoną komputerowo liczebność potencjalną. Z taką sytuacją mamy do czynienia w Kotlinie Biebrzańskiej i puszczach: Augustowskiej, Knyszyńskiej i Białowieskiej, w Lasach Sobiborskich, na Roztoczu oraz w południowo-wschodniej części Karpat.
O ile w niektórych miejscach różnice między liczebnością rzeczywistą a potencjalną są niewielkie, o tyle w Dolinie Biebrzy i Puszczy Augustowskiej oraz na Podkarpaciu i w Karpatach wynoszą już ponad 20 proc., a w okolicach Sobiboru niemal 60 proc. na korzyść liczebności rzeczywistej. Czy w tych rejonach wilków jest zbyt wiele?

za dużo?
Opisana sytuacja skłania niektóre osoby do postawienia tezy, że skoro w pewnych miejscach wilków jest więcej, niż być może, to należy przywrócić ich odstrzał. Część zainteresowanych osób domaga się tego, tym bardziej że – jak zauważa Edward Marszałek, rzecznik krośnieńskiej RDLP – wyniki badań naukowych dowodzą, że mimo ochrony wilków nie przybywa. Pogarsza się natomiast nastawienie miejscowej ludności do tych zwierząt, co może mieć wpływ na wzrost kłusownictwa w jego najniższych formach przez wybieranie młodych, trucie itp. Podobnego zdania jest rzecznik prasowy PZŁ Marek Matysek, który zwraca też uwagę na rozmiar szkód powodowanych przez drapieżniki.
Według danych Ministerstwa Środowiska, w latach 2000-2003 w całym kraju wilki zabiły 2321 zwierząt hodowlanych (średnio 580 szt. rocznie). Najwięcej w województwach małopolskim i podkarpackim – odpowiednio 852 i 709 sztuk, czyli ok. 213 i 177 na rok. W czteroleciu szkody odnotowano też na Podlasiu (287 szt.) oraz województwach warmińsko-mazurskim (161 szt.), mazowieckim (154 szt.) i śląskim (146 szt.). Choć całkowity rozmiar szkód w poszczególnych latach bywa różny, to na Podkarpaciu i w Małopolsce z roku na rok rośnie. Wyraźny wzrost był również obserwowany w latach 2000-2003 na Mazowszu.
Jednak – jak twierdzi prof. Jędrzejewski – z obliczonych przez jego zespół potencjalnych możliwości środowiska nie można wyciągać wniosków o nadmiarze wilków. Jest to model matematyczny oparty na zależnościach liniowych – mówi profesor – a w przyrodzie takie występują rzadko. Mamy świadomość jego niedoskonałości, wynikającej m.in. z tego, że nie uwzględnia ukształtowania terenu. Dlatego liczby dotyczące gór i pogórzy jak najbardziej mieszczą się w błędzie tej metody i nie dają podstaw do twierdzenia, że drapieżników jest tam za dużo.
Okazuje się, że również w przypadku Lasów Sobiborskich istnieje wytłumaczenie znacznego przekroczenia wartości potencjalnych. Komputer policzył dane tylko dla zwartych i dość dużych kompleksów leśnych, w tamtym rejonie zaś wilki występują także w krajobrazie mozaiki polno-leśnej. Zwierzęta zostały jednak odnotowane dzięki obserwacjom terenowym, co w pewnym stopniu potwierdza skuteczność inwentaryzacji.
Obecnie nikt rozsądny nie twierdzi, że wilków w Polsce jest za dużo. W niektórych rejonach straty wśród zwierząt hodowlanych są znaczne, ale – jak podkreśla dr Sabina Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” –taka sytuacja ma miejsce szczególnie tam, gdzie nie stosuje się odpowiednich metod ochrony inwentarza. Analiza odchodów wilków wskazuje, że zwierzęta te zwykle nie specjalizują się w wykorzystaniu tego źródła pożywienia i korzystają z niego tylko od czasu do czasu. Jednak dla konkretnych hodowców szkody zazwyczaj są dotkliwe – mówi dr Nowak.

...czy może za mało?
Między naukowcami badającymi populacje wilka praktycznie nie ma sporu o to, czy we wschodniej Polsce wilków jest za dużo, za mało czy może w sam raz. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy pada teza o potrzebie polowań na te drapieżniki. Profesor dr hab. Bogusław Bobek z Akademii Pedagogicznej w Krakowie stwierdza wprost: Wilka objęto ochroną gatunkową w momencie, kiedy jego populacja w naszym kraju była stabilna i panowała równowaga pomiędzy drapieżnictwem wilków a gospodarką łowiecką i hodowlą zwierząt domowych. Zdjęcie wilka z listy gatunków zwierząt łownych to duże nieporozumienie, spowodowane strachem polityków przed utratą głosów wyborców. Rozsądna regulacja liczebności populacji wilka z pewnością zmniejszyłaby poziom szkód i strat, jakie ten drapieżnik wyrządza wśród zwierząt domowych i łownych. Odstrzał oparty na rzetelnej ocenie liczebności wilków może przynieść tylko pozytywne skutki.
Z tą opinią zgadza się wielu myśliwych, którzy - podkreślając, że wcale nie nastają na życie wilków - zastanawiają się, czy wielkość ubytków powodowanych przez te drapieżniki wśród jeleni, saren i dzików jest uzasadniona.
Problem polowań na wilki komplikuje się jednak, jeśli spojrzymy na zachodnią część kraju. Według dr. Wojciecha Śmietany z Bieszczadzkiej Stacji Terenowej IOP PAN, występująca tam niewielka populacja wilków nie tylko wymaga ścisłej ochrony, ale również potrzebuje zasilania osobnikami migrującymi ze wschodu. Eksploatacja łowiecka wilków we wschodniej części kraju spowodowałaby zmniejszenie się liczby osobników podejmujących migracje. Trzeba zdać sobie również sprawę z tego, że tylko nieliczne osobniki migrujące mają szansę dotrzeć do dużych kompleksów leśnych leżących w północno-zachodniej i zachodniej Polsce. Na marginesie muszę powiedzieć, że brak wzrostu liczebności wilków w zachodniej części kraju w ciągu ponad 10 lat ich ścisłej ochrony jednoznacznie wskazuje na wielką śmiertelność w tej populacji, i z pewnością to nie naturalne upadki ją powodują. Dla porównania, ochrona wilków w Skandynawii w ciągu podobnego okresu (ok. 10 lat) pozwoliła na wzrost liczebności wilków z kilkunastu do ponad 100 osobników.
Na problemy z migracją wskazuje też prof. Jędrzejewski, który zaczyna obawiać się o wpływ ruchu drogowego na śmiertelność wilków nie tylko w centrum, ale i na północnym-wschodzie kraju. Według posiadanych przez nas informacji – mówi profesor – ostatniego lata w Puszczy Białowieskiej pod kołami samochodów zginęły dwie wilczyce, w tym jedna prawdopodobnie karmiąca młode. Śmiertelnie ucierpiały też dwa wilki w Puszczy Augustowskiej. Wydaje się więc, że śmiertelność na drogach staje się ważnym czynnikiem ograniczającym możliwości migracji wilków na zachód.
Alternatywą dla naturalnych wędrówek jest przesiedlanie wilków. Profesor Jędrzejewski nie ma nic przeciwko temu rozwiązaniu, tym bardziej że z powodzeniem jest ono stosowane w innych krajach. Jednak, jak podkreśla, inicjatywa w tej sprawie musiałaby wyjść od Ministerstwa Środowiska, odpowiedzialnego za realizację ochrony, lub Lasów Państwowych jako gospodarza terenu, na którym miałyby pojawić się wilki. Z całą pewnością jest dokąd przenosić te drapieżniki i ich obecność w lasach zachodniej Polski przyniosłaby dużo dobrego.

co ze skutecznością ochrony?
Wprowadzenie całkowitej ochrony wilków było decyzją oczekiwaną przez wiele środowisk. Nie jest jednak tajemnicą, że nie wzbudziła ona powszechnej akceptacji zarówno wśród wielu myśliwych, jak i części mieszkańców terenów, na których bytują wilki, szczególnie hodowców owiec w południowo-wschodniej Polsce.
Konsekwencją decyzji o ochronie jest odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkody w inwentarzu wyrządzone przez drapieżniki. A szkody te w skali kraju, wyrażone w kwotach wypłacanych odszkodowań, wynoszą obecnie kilkaset 200-300 tysięcy rocznie. Ale czy jest to jedyna zmiana w podejściu do wilków? Wydaje się, że nie. Na dowód tego przytoczmy fragment artykułu opublikowanego w marcu 2006 roku w piśmie „Nowiny”: Zdesperowani rolnicy mogą sparaliżować ruch na drogach (…). Najpierw pikieta pod Ministerstwem Środowiska, później blokada przejść granicznych. Takimi działaniami grożą hodowcy owiec, jeśli minister nie zgodzi się na odstrzał wilków. Pozwolenia ministra jednak nie było, bo ostatecznie nikt nie wystąpił z wnioskiem o odstrzał.
Kilka miesięcy wcześniej, w grudniu 2005 roku, minister Jan Szyszko podpisał zgodę na odstrzał i do końca lutego 2006 roku z czterech przeznaczonych do odstrzału zwierząt padły trzy. O śmierci każdego z nich informowały media ogólnopolskie i ogólnoświatowe. Natomiast pod koniec 2006 roku, po przeanalizowaniu przez naukowców rozmieszczenia i nasilenia szkód powodowanych przez wilki, hodowcy wystąpili z kolejnym wnioskiem o zezwolenie na odstrzał 12 wilków.
W sprawie wilków społeczeństwo zaczęło się wyraźnie polaryzować, a każdy wniosek o odstrzał drapieżników wywoływał gwałtowne reakcje organizacji ekologicznych. W takiej sytuacji coraz częściej można było usłyszeć nieoficjalne głosy, że hodowcy załatwią sprawę we własnym zakresie. Choć nikt nikogo za rękę nie złapał, nie ulega wątpliwości, że nielegalna walka z wilkami trwa. I to nie tylko w Bieszczadach i Beskidach, gdzie szkody są największe. Profesor Bobek uważa, że kontrola liczebności wilków przez lokalną ludność odbywa się obecnie poprzez niszczenie nor i wybieranie młodych szczeniąt wilków. Takie „oswojone” wilki można spotkać na terenie Bieszczad.
Doktor Śmietana dodaje: Znam bezsporne przypadki odnalezienia wilków, które zostały zastrzelone. Mam też informacje, pochodzące z wiarygodnych źródeł, o takich zdarzeniach. Jeden z odłowionych przeze mnie do badań telemetrycznych wilków miał ślady postrzelenia śrutem. Oczywiście mógł strzelać do niego ktoś, kto nie był myśliwym. Poza tym dwa śledzone przeze mnie wilki przepadły razem z radioobrożami po tym, jak wielokrotnie odwiedzały padlinę wyłożoną pod amboną myśliwską. Poza tym znajdowane są wilki we wnykach oraz potrącone przez samochody. Ostatnio jeden z zaobrożowanych wilków został złapany we wnyk. Obroża prawdopodobnie uratowała mu życie (linka nie mogła się zacisnąć). Po długim szarpaniu wilk zdołał się uwolnić. Przypadki zastrzelenia lub postrzelenia wilków znane są również prof. Jędrzejewskiemu, który stwierdza: Niedawno otrzymaliśmy informację o osobie, która preparuje wilcze skóry. Widuje się Znam też zwierzęta, które wpadły we wnyki i albo w nich zginęły, albo noszą trwały ślad tego zdarzenia.
Kłusownictwo uprawiane głównie przez osoby spoza PZŁ, ale niestety także przez myśliwych. Jak mówi dr Sabina Nowak, od 1998 roku wielokrotnie przesyłano informacje o wilkach skłusowanych przez myśliwych, np. w okolicach Magurskiego Parku Narodowego (w tej sprawie toczyło się nawet śledztwo), w Puszczy Piskiej i Beskidzie Śląskim. Przekazano nam też kasetę video z wypowiedzią myśliwego o strzelaniu do wilków. W zeszłym roku myśliwy dewizowy zastrzelił wilka w Lasach Napiwodzko-Ramuckich; zapłacił 2 tys. euro kary.
Edward Marszałek podsumowuje ten stan rzeczy następująco: Dopóki ludzie krzyczą, protestują i mówią o wilczym problemie, dopóty jest dobrze. Jeśli przestaną mówić, to będzie oznaczać, że załatwili problem we własnym zakresie. Dla dobra wilków należałoby przywrócić kontrolę nad ich populacją. Ograniczony – ale legalny – odstrzał powodował bardzo wysoką samokontrolę ze strony samych myśliwych i niemal wykluczał kłusownictwo.

wilki i banany
Czy można pogodzić ochronę wilków z gospodarką łowiecką? Takiej próby podjął się, na zlecenie wojewody podkarpackiego, wieloosobowy zespół pod przewodnictwem doc. dr. hab. Kajetana Perzanowskiego ze Stacji Badawczej Fauny Karpat, Muzeum i Instytutu Zoologii PAN. Opracował on „Strategię ochrony i gospodarowania populacją wilka w województwie podkarpackim”. Już we wstępie do tego opracowania można przeczytać trafną – jak się wydaje – diagnozę sytuacji na Podkarpaciu: Bez szerokiego konsensusu społecznego i kompromisu wszystkich zainteresowanych stron nie jest możliwa skuteczna ochrona i gospodarowanie populacją tego gatunku. Samo wprowadzenie prawnej ochrony nie spełnia swojej roli, gdyż podejmowane są wtedy zazwyczaj na szeroką skalę nielegalne działania mające na celu zmniejszenie liczebności wilków.
Z oczywistych względów nie da się tu przedstawić całej koncepcji. Warto jednak zwrócić uwagę na niektóre jej elementy. Przede wszystkim założono podjęcie stałego monitoringu populacji oraz szkód powodowanych przez drapieżniki. Zaproponowano wprowadzenie systemu dopłat dla hodowców z południowej części województwa, a także wspomaganie ich we wprowadzaniu zabezpieczeń przed atakami wilków. Monitoringiem objęto by także wpływ wilków na zwierzynę. Regulacja liczebności miałaby się odbywać lokalnie i jej celem byłoby dostosowanie do rzeczywistej pojemności wyżywieniowej danego terenu. Projekt przewidywał też propozycję usprawnienia systemu szacowania szkód oraz dopłat dla użytkowników obwodów za utrzymanie stabilnych populacji dużych zwierząt kopytnych. W celu stworzenia lepszych warunków do rozwoju populacji zaproponowano strefową ochronę miejsc rozrodu. Ważnym elementem programu była stała ocena realizacji ochrony i gospodarowania populacją wilka w województwie przez Zespół ds. Monitoringu Wilka. Orientacyjny koszt wprowadzenia strategii w życie opiewał na 2350 tys. zł rocznie, z czego znaczną część miały pokrywać środki Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Pomysł nie spotkał się jednak z przychylnością prof. Andrzeja Bereszyńskiego, przedstawiciela Państwowej Rady Ochrony Przyrody, który w imieniu Rady opiniował „Strategię…”. Profesor co prawda dostrzegł w niej „pewne elementy pozytywne”, ale generalnie miał w stosunku do niej wiele zarzutów, m.in. o nieuwzględnienie obowiązujących rozwiązań prawnych oraz niecałkowitą zgodność z „Europejską strategią ochrony i gospodarowania wilkiem”. Zauważył też szereg wad dyskwalifikujących projekt. Zacytuję fragment opinii dotyczący dostosowywania liczebności populacji do rzeczywistej pojemności wyżywieniowej terenu. Profesor Bereszński określił ten pomysł mianem „szokującego i kuriozalnego”, pisząc: Na świecie żyje tylko 100 tys. wilków. Na świecie żyje 100 tys. goryli. Nikomu nie przyszło jeszcze (na szczęście) do głowy, żeby liczbę goryli dostosować do ilości bananów, a mówiąc poważniej – do kurczącego się obszaru lasów równikowych. W ramach proaktywnej ochrony… goryli. Po tej opinii projekt zniknął w jednej z szuflad Ministerstwa Środowiska.
Pozostaje pytanie: dlaczego ograniczone polowania na wilki budzą taką niechęć?

sprawa wilka a pieniądze
Truizmem jest stwierdzenie, że wilki pełnią ważną rolę w ekosystemie. Nikt nie stara się tego podważyć, choć istnieją pewne różnice poglądów na temat tej roli. Zanim jednak o tym, warto przez chwilę zastanowić się, jaki wpływ ma sprawa wilka na kieszenie podatników.
Obecnie główne koszty związane z ochroną wilków to wypłata odszkodowań za straty w inwentarzu. Biorąc pod uwagę długość krajowej listy gatunków zwierząt chronionych, jest to sytuacja dość nietypowa, bo np. za szkody wyrządzone przez szpaki w sadach nikt nie wypłaca pieniędzy, choć z pewnością byłoby za co. Zważywszy na to, hodowców owiec i krów (które najczęściej padają łupem wilków) można uznać za grupę uprzywilejowaną, bo za każdą utraconą sztukę otrzymują zadośćuczynienie. Przed wprowadzeniem całkowitej ochrony wilków tak dobrze nie było mieli. Paradoksalnie można uznać, że to właśnie hodowcy powinni być najbardziej zadowoleni z ochrony tego gatunku, choć oczywiście nie można pominąć niezadowolenia części osób z wysokości odszkodowań.
Pieniądze są wypłacane z budżetu, czyli tak naprawdę z kieszeni każdego obywatela płacącego podatki. A że kieszenie generalnie mamy płytkie, pieniądze nie zawsze trafiają do poszkodowanego. Niemniej jednak wcześniej czy później trafić powinny, bo gwarantuje to prawo. Na marginesie warto dodać, że w każdym województwie sposób przyznawania lub ewentualnie dochodzenia prawa do odszkodowania jest inny.
Profesor Bereszyński, opiniując omówioną wyżej „Strategię…”, zwrócił uwagę również na jej aspekt finansowy. Ze zdziwieniem stwierdził, że koszt realizacji projektu kilkakrotnie przekracza wysokość odszkodowań wypłacanych na Podkarpaciu, i pytał o racjonalność takich wydatków. Wydaje się, że nie bez racji, skoro wdrożenie strategii w jednym województwie pochłaniałoby dwukrotnie większe sumy niż wartość odszkodowań wypłacanych we wszystkich rejonach, w których odnotowano szkody. Pytanie o racjonalność wydatków pozostaje otwarte, bo nie istnieją nawet przybliżone szacunki dla innych obszarów.
Część naukowców i ekologów zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt związany z propozycją powrotu do polowań na wilki. Wiąże się on z nakładami ponoszonymi na ochronę lasu przed szkodami powodowanymi przez zwierzynę. Rocznie Lasy Państwowe przeznaczają na nią kilkadziesiąt milionów złotych. Wilki w naturalny sposób ograniczają liczebność zwierząt powodujących te szkody i przyczyniają się do ich rozproszenia, co powoduje, że niejednokrotnie stają się one łatwiejsze do zniesienia nie tylko dla lasu, ale i dla budżetu nadleśnictw. Z tego punktu widzenia odstrzał wilków może być uznawany za błąd.

po co komu wilk?
Badania nad wilkami i ich rolą w przyrodzie trwają od niespełna wieku. W Polsce ich intensyfikacja nastąpiła pod koniec lat 80. i na początku lat 90. XX wieku. Trudno oceniać, czy jest to wystarczająco długi czas, by już do wyciągać nia daleko idące wnioski ów, szczególnie. Niepewność ta wynika z postawy samych naukowców.
Jedni, jak prof. Bobek, twierdzą, że w tym okresie nauka nie dostarczyła żadnych istotnych argumentów uzasadniających pozostawienie wilków na liście gatunków chronionych w Polsce.
Inni widzą to inaczej. Doktor Nowak w badaniach nieeksploatowanej populacji wilków dostrzega wiele korzyści, pośrednio również dla myśliwych: Na bazie badań nad migracją wilków powstał projekt ochrony korytarzy migracyjnych w naszym kraju. W oparciu o zidentyfikowane korytarze wiemy, gdzie na autostradach i drogach ekspresowych powinny być budowane przejścia dla dużych ssaków lądowych. Skutecznie egzekwujemy projektowanie tych przejść na nowych odcinkach A1, A2, A4, S3, S8 i wielu innych drogach. Status wilka jako gatunku chronionego oraz wyznacznikowego dla obszarów Natura 2000 jest koronnym argumentem w negocjacjach nad lokalizacją i wymiarami przejść, a także ich finansowaniem ze środków unijnych. Przejścia te służyć będą wszystkim dużym ssakom, także zwierzętom kopytnym. Korzyści z zachowania integralności środowiska przyrodniczego w kraju odniosą też myśliwi. Ale - jak dodaje - uzyskanie takich wyników badań w przypadku użytkowanej populacji byłoby bardzo trudne, bo w populacjach eksploatowanych łowiecko, w zależności od natężenia odstrzałów, reprodukcja wystarcza zaledwie na pokrycie „strat własnych”, a wówczas zasięg występowania gatunku nie zwiększa się, a nawet maleje tam, gdzie lokalna populacja jest odizolowana od innych.
Na temat roli wilków w przyrodzie napisano już wiele, a badania wciąż dostarczają nowych danych. Trzeba jednak przyznać, że wykorzystanie wiedzy pochodzącej z tych badań do projektowania przebiegu infrastruktury drogowej to zupełna nowość, którą warto podkreślać.

rola myśliwych
Wielu myśliwych pogodziło się z faktem wpisania wilka na listę zwierząt chronionych. Pragnący zachować anonimowość działacz łowiecki z Podkarpacia mówi: Problem wilka to w znacznej mierze problem myśliwych z dużych miast, dla których ten drapieżnik jest zwierzyną niemal egzotyczną i posiadanie trofeum z niego jest wielką nobilitacją. Myśliwi w terenie oczywiście dostrzegają problem szkód, ale nie podejmują oficjalnych kroków, żeby zmienić obecny status gatunku. Wilk jest pod ochroną i my to szanujemy.
W podobnym tonie wypowiada się rzecznik prasowy PZŁ Marek Matysek, który przyznaje, że w Związku toczą się dyskusje na temat wilków, ale nie prowadziły one i zapewne w najbliższym czasie nie będą prowadzić do proponowania zmian w kwestii ochrony tych drapieżników.
Nawet zwolennicy przywrócenia polowań na wilki, do których należy prof. Bobek, nie wierzą, aby możliwy był powrót do nich na dawnych zasadach. Gdyby jednak miało w ogóle dojść do polowań, to – według profesora – liczbę wilków przeznaczonych do odstrzału powinna ustalać administracja państwowa w oparciu o liczebność populacji. Natomiast odstrzał powinien się odbywać przy okazji polowań zbiorowych na zwierzęta łowne.
Obecny system, pozwalający, po uzyskaniu zgody ministra, na eliminację określonych osobników przez konkretnego myśliwego i w konkretnym miejscu, jest w opinii krośnieńskich myśliwych trudno wykonalny, a proces uzyskiwania zgody dość długotrwały. Być może zastanowienia wymagałaby propozycja wyrażona przez Edwarda Marszałka, aby decyzje w kwestii wilków w obszarach Polski wschodniej przekazać w kompetencje wojewodów. Trudno się jednak spodziewać, żeby nie wzbudziło to protestów ekologów, którzy - nauczeni doświadczeniem z 2002 roku, kiedy ówczesny wojewoda podkarpacki wystąpił do ministra o zgodę na odstrzał 50 wilków - dziś protestują przeciwko niemal każdej zgodzie na zabicie choćby jednego przedstawiciela tego gatunku.
Dla myśliwych nie ulega też wątpliwości, że sama eliminacja wilków w dzisiejszych realiach nie ma nic z uroku dawnych polowań. W zapomnienie odeszły fladry czy wielonocne wyczekiwanie na ambonach w napięciu: „przyjdzie czy nie przyjdzie”, które byli w stanie przetrwać tylko najtwardsi, prawdziwi wilczarze.
Na zakończenie oddajmy jeszcze głos dr. Śmietanie, od wielu lat badającemu wilki w Bieszczadach: Nie ulega wątpliwości, że ochrona wilka, niestety, łączy się z koniecznością eliminacji niektórych osobników. Brak reakcji ze strony organów ochrony przyrody na nasilające się lokalnie szkody wśród zwierząt domowych spowodowane przez wilki powoduje narastanie wrogiego stosunku lokalnej ludności do ochrony tego gatunku, ochrony przyrody w ogóle i może prowadzić do prób rozwiązywania problemu poprzez nielegalne zabijanie tych drapieżników. W przypadku konieczności dokonania odstrzałów interwencyjnych powinny być one wykonywane przez lokalnych myśliwych. Jestem też zwolennikiem odstrzałów zimowych, a nie letnich. Uważam również, że myśliwi mogą odegrać dużą rolę w ochronie wilków poprzez współpracę z naukowcami, organizacjami ekologicznymi i państwowymi organami ochrony przyrody w celu kształtowania harmonijnej koegzystencji lokalnych społeczności i tych drapieżników.
 
 
Kalina 
szefowa fora :]


Posty: 812
Skąd: Krzeszowice
Wysłany: 2007-04-10, 20:06   

Cytat:

Wilk padł z wycieńczenia

Blisko dwa tygodnie męczył się wilk, który wpadł we wnyki zastawione przez kłusownika. Padłe z głodu i wycieńczenia zwierzę nieopodal wsi Monety, znalazł miejscowy leśniczy.
- Widać, że podwójna stalowa linka zastawiona była na grubego zwierza. Pętla zacisnęła się na brzuchu przed tylnymi łapami. Wilk nie miał szans, ale widać, że nim padł walczył o życie, bo wszystkie brzózki wokół były przez niego pogryzione - opowiadał Sławomir Stadkiewicz - szef straży leśnej Nadleśnictwa Drygały. - Dwa, czy trzy lata temu około dwustu metrów od tego miejsca we wnyki wpadła wadera (samica wilka - red.), wówczas ją uratowaliśmy. W tym roku śniegu było niewiele więc i wnyków stawiano mniej. Rok wcześniej we wnykach znaleźliśmy łosia.

- W sprawie prowadzimy postępowanie wyjaśniające, jak do tej pory nikomu nie postawiliśmy zarzutów. Za kłusownictwo grozi grzywna oraz kara pozbawienia wolności do roku - mówi Lech Kalwejt, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Piszu.



żródło: http://ww3.wm.pl/?main=17&c=152,3,21757,,4242
:cry:
myśle, że kara za kłusownictwo :evil: jest stanowczo za niska
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
-


I N F O R M A C J A
Forum Przyroda wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas korzystania z naszych usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, oznacza to, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki

© PRZYRODA.org
POLECAMY
hwww.lto.org.pl

www.kuling.org.pl

www.kp.org.pl

www.nietoperze.pl



REKLAMA


www.sadistic.pl



.