Razem z Antrem'em znalezlismy miejsce gdzie czesto bywają dziki.
Na górze w choinkach znalezlismy wylezaną trawę, kłebki sierści teren na oko 200 metrów kwadratowych.
Na dole teren bagnisty, szlak ciagnący sie na oko 200 metrów i szeroki miejscami od 5 - 20 metrów.
I mam pytanie kiedy mąga znajdowac sie tam dziki?
O w jakich godzinach najłatwiej je spotkac.
Mam prośbę do forumowiczów. Otóż prof. Zbigniew Jakubiec z Instytutu Ochrony Przyrod PAN zbiera informacje o synantropijnych dzikach. Trochę już ma danych - głównie z artykułów w różnych gazetach. Ale jeśli ktoś ma własne obserwacje, i ma ochotę się nimi podzielić, to może wpisywać w tym temacie - podając datę, miejsce i ololiczności zdarzenia.
I nie chodzi tylko o jakieś nowe fakty, ale też sprzed wielu lat - dzięki temu będzie możliwe zrobienie mapki z naniesionymi stwierdzeniami dzików żyjących wśród ludzi razem z określeniem kiedy w danym miejscu nastąpiła synantropizacja.
Z góry dziękuję za wszelki odzew
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
prof. Zbigniew Jakubiec z Instytutu Ochrony Przyrod PAN zbiera informacje o synantropijnych dzikach.
to Profesor przerzucił się z misiów na dziczki? o Krakowie nie będę pisał, bo to ma zapewne obcykane
_________________ Tomasz Figarski "P.P.Ps"
"Poza gospodarczym wyrachowaniem leśnik musi mieć także i szerszy, przyrodniczy punkt widzenia; powinien mieć również na względzie wartość materialnie niewymierną, jaką jest piękno i urok lasu..." W. Koehler, 1961.
Krakowie nie będę pisał, bo to ma zapewne obcykane
Prawda to; mówił zresztą, że w zeszłym roku bodaj w granicach administracyjnych Krakowa strzelili 100 świniaków.
A tak trochę z innej geograficznej beczki - w Berlinie jest populacja 8000 dzików
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
Prawda to; mówił zresztą, że w zeszłym roku bodaj w granicach administracyjnych Krakowa strzelili 100 świniaków.
tak, u nas w Krk jest ich bardzo dużo, znajomy robi z ich telemetrii doktorat u prof. Okarmy
_________________ Tomasz Figarski "P.P.Ps"
"Poza gospodarczym wyrachowaniem leśnik musi mieć także i szerszy, przyrodniczy punkt widzenia; powinien mieć również na względzie wartość materialnie niewymierną, jaką jest piękno i urok lasu..." W. Koehler, 1961.
dowiedziałem się prawie przypadkiem od znajomego stażysty z LP, że populacja dzików wygląda nadzwyczaj dobrze.
Namor, mógłbyś się do tego ustosunkować i cisnąć jakimiś konkretnymi danymi ??
_________________ ogłoszenie:
parkę boćków (którym w głowie prokreacja) do mojej platformy lęgowej przyjmę
stare przysłowie pszczół mówi:
Nie pozwalaj wycinać lasu! Kto wie, może kiedyś będziesz musiał zostać partyzantem!
A teraz trochę o dzikach, a ściślej o organizacji populacji dziczych.
W populacjach dziczych występuje ostro zarysowana drabina hierarchiczna, którą można zobrazować wg schematu, czytając tak jakby od góry: odyńce - wycinki - lochy - samury - przelatki, inną „parę kaloszy” stanowią warchlaki, ale o tym trochę później. Ten układ wywodzi się z dwóch, na pierwszy rzut oka przeciwstawnych, podstawowych cech behawioralnych dzików: z niskiej tolerancji wzajemnej osobników oraz organizacji stadnej (watahy) na poziomie subpopulacyjnym. Aby te dwie cechy mogły się zrealizować, musi powstać w populacji układ wyraźnego uporządkowania wzajemnych wzajemnych stosunków międzyosobniczych. Uporządkowanie to określa jakie miejsce dany osobnik zajmie w populacji. Pozycja osobnika zależy od takich czynników, jak: płeć – dojrzałe samce z reguły dominują nad samicami, status rozrodczy dojrzałych samic – lochy prowadzące warchlaki dominują nad samurami i lochami pauzującymi, wiek – odyńce zawsze dominują nad wycinkami a przelatki zajmują najniższą pozycję socjalną w populacji, masa ciała – osobniki cięższe tej samej kategorii socjalnej zazwyczaj dominują nad lżejszymi. Przypuszcza się też, że osobniki chętnie i często walczące zajmują wyższe pozycje w swych kategoriach socjalnych.
Jak już wcześniej wspomniałem, specyficzną pozycję w tym uporządkowaniu socjalnym, zajmują najmłodsze osobniki – warchlaki. Mimo, że w grupie rodzeństwa (jednym miocie) już w trzecim – czwartym dniu po urodzeniu zaczyna się kształtować układ hierarchiczny (w wyniku rywalizacji o miejsce przy sutkach), to dla pozostałych zwierząt w populacji warchlaki są są grupą powszechnie tolerowaną i w pewien sposób uprzywilejowaną. Pozostają niejako poza układem tworzonym przez starsze osobniki.
W populacjach ustabilizowanych występują trzy rodzaje watah: bardzo nieliczne małe watahy samcze (mocny odyniec plus jeden lub dwa wycinki albo tylko dwa wycinki), watahy loch z warchlakami, które stanowią podstawowy trzon populacji dziczych, bardzo zróżnicowane pod względem ilości osobników i watahy przelatków liczące od kilku do kilkunastu osobników. W populacji nie wszystkie osobniki przebywają w watahach, pewien nikły procent osobników prowadzi samotniczy tryb życia, są to najczęściej: nomen omen - odyńce, samury i rzadziej wycinki. Pomiędzy watahami istnieje taki sam model stosunków społecznych jak pomiędzy osobnikami. Sporadycznie zdarza się też, że do watah loch z warchlakami dołączają pojedyncze przelatki i lochy bez potomstwa. W watahach loch dominującą pozycję zajmuje przewodniczka stada, którą zawsze jest locha prowadząca warchlaki i która swoją pozycję zawdzięcza wiekowi, masie ciała, waleczności i, być może, także swojej pozycji w ubiegłych latach.
Watahy również konkurują pomiędzy sobą o zasoby środowiska. Jeżeli dwie watahy spotkają się przy atrakcyjnym żerowisku, np. karmnik z owsem lub kukurydzą, to wataha słabsza czeka aż zaspokoi głód wataha silniejsza. No i tutaj znowu widać zupełnie inną pozycję warchlaków w populacji: Po prostu warchlaki z watahy słabszej korzystają z karmy razem z warchlakami z watahy silniejszej. po prostu warchlaki są niejako na uprzywilejowanej pozycji bez względu do jakiej watahy należą.
To na razie byłoby tyle.
Powyższe napisałem na podstawie artykułu Włodzimierza Jezierskiego „Organizacja populacji dziczych”, Łowiec Polski nr 6 z 2002r.
Jeżeli moje grafomaństwo komuś na coś się przyda, to będzie mi bardzo przyjemnie.
Witam !!!
Dziś wybrałem się na bird watching rowerem. Jechałem Ul. Mehoffera . Po przecieciu Ul.Modlińskiej ulica ta jakies 200 m. dalej wpada w las. W tym miejscu przy ulicy spostrzegłem stado dzików. Składało sie ono z 3 dorosłych osobników ( w tym na pewno 1 locha) i ok. 15 warchlaków. Nic by w tym dziwnego nie było( bo codziennie jeżdze to ulica do pracy i czesto widuje tam dziki), gdyby nie to że 2 warchlaki były białe w czarne plamy. Czy to normalne u dzików? Dołączam kilka fotek. Zbyt dobrze nie wyszły bo bałem sie zbyt blisko podejść.
Pozdrawiam
Piotrek
(...)2 warchlaki były białe w czarne plamy. Czy to normalne u dzików?
Normalne chyba nie, ale zdarza się nawet często. W mojej okolicy też takowe kilkakrotnie widywałem. Najwięcej tego widać na forach myśliwskich w albumach.
A wydaje mi się, że to pozostałość czasów kiedy świnie wypasano w lasach i niektórym lochom zdarzało się popełniać mezalianse. No i teraz też hodowców amatorów od świniodzików nie brakuje.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum