Tak,krukowate są bardzo inteligentne i również łatwo się oswajają,jednak lis to psowaty,przez co jego predyspozycje są,jakby większe
Wytłumacz mi na czym polegają te "większe" predyspozycje? Chodzi o to, że lis jest "bardziej miłym" zwierzęciem (nie wiem jak to inaczej określić) Bo jeśli faktycznie o to chodzi to ja wolałbym oswojoną kawkę w domu niż lisa
Nie,chodziło mi o to,że to psowaty i jako taki ma właśnie predyspozycje do oswajania się.;)
A Słyszałeś może kiedyś o,tzw.eksperymencie Belyaeva? - jakieś 50 lat temu na Syberii niejaki Belyaev zaczął oswajać dzikie lisy srebrne z ferm - dobierał do rozrodu zwierzęta o jak najmilszym usposobieniu ( tzw,gen życzliwości ) - w efekcie powstało coś,co już nie przypomina lisa,tylko takiego pso/lisa - niektóre osobniki mają oklapłe uszy i podwinięte ogony,a samice mogą mieć ruję dwa razy w roku.
http://cbsu.tc.cornell.ed...viour/Index.htm
Mnie się coś takiego nie podoba,bo to już nie jest lis...podobają mi się lisy takimi,jakimi są i nie chciałbym ich upodobniać do psa - to,przecież indywidualne cechy świadczą o niezwykłości gatunku - nie podobieństwa do psa.
Pamiętam kruka mojego Dziadka. Zachowywał się jak pies, nawet naśladował ludzkie głosy i "dyskutował" z moim Dziadkiem. A znaleziony był jako przygłodzony pisklak ( z tego co mi Dziadek opowiadał), odchował go i nie miał zamiaru trzymać przy sobie. I wyglądało to tak jak z kotem. Wylatywał i wracał kiedy chciał. Podobno to była piękna historia. Niestety już nie ma wśród ani Dziadka ani kruka.
Ja pamiętam kruka z zoo z byłej Czechosłowacji ,który uwielbiał gdy go się drapało po głowie i dziobał,gdy się przestawało drapać
U mnie w rodzinie było trochę ptaków / papugi /,ale według mnie ptaki są zbyt delikatne i bałbym się takiego zwierzaka skrzywdzić - lepiej je oglądać.
Lubię ptaki,ale lis fascynuje mnie już od ponad 10-ciu lat i nic nie wskazuje na to,żeby ta fascynacja miała przeminąć.;)
A do mnie na podwórko, codziennie przychodzi jeż - wchodzi do kociej miski i wylizuje resztki mleka. Robi to po zmierzchu, a poznaję po tym, że oszczekuje go mój piesek.
Lituję się nad tym jeżem i wlewam mu pół szklaneczki krowiego mleka. Na początku jeż zwijał się w kulkę na mój widok, a teraz chlipcze mleko w mojej obecności. To mleko chyba mu nie szkodzi, bo już od wiosny przychodzi i jest ciągle zdrowy.
Lisie22 - znalazłem sposób, żebyś mógł legalnie posiąść lisa. Po prostu zapisz się do PZŁ. Po zdaniu egzaminów (z twoją wiedzą bez problemów), zostaniesz przyjęty w poczet członków niezrzeszonych. Nie musisz należeć do koła łowieckiego, nie musisz kupować broni. Składka członkowska w PZŁ - wynosi ok. 200zł. Gdy już zostaniesz członkiem PZŁ - złożysz wniosek do Wojewody o wydanie pozwolenia na utrzymanie lisa z uzasadnieniem, że np. potrzebny Ci jest do prób z psami norowcami lub innym. Przyznaję, że to skomplikowana droga, ale dla chcącego itp.
Jak pisałem,nie jest to możliwe: po pierwsze,nigdy bym nie strzelił do żywego stworzenia,a po drugie nigdy bym nie dostał pozwolenia na broń / jestem inwalidą drugiej grupy,nie widzę na jedno oko i nie słyszę na jedno ucho / - tak więc,taki scenariusz jest nierealny.
lis22, a nie myślałeś o założeniu jakiegoś mini ośrodka dla pomocy dzikiej przyrodzie? Nie znam się na takich instytucjach ale z tego co wiem ludzie prywatni prowadzą takie ośrodki. Oczywiście jeżeli masz warunki. Może wtedy miałbyś szanse pomóc jakiemuś liskowi-kalece, albo osieroconemu maluchowi.
Aż chciało by się żyć ze świadomością, że łącząc pasje z pomocą daje się szanse zwierzakowi.
Bo ja wiem czy wykształcenie.
Był program o jakimś nazwijmy go Panu X (nie pamiętam niestety nazwiska), który zaczynał od zbierania piskląt, które wypadały z gniazda. Wieści rozchodziły się wśród sąsiadów, aż zaczęto mu znosić różne ranne i chore zwierzęta. Z początku niechętnie się tym zajmował, ale z czasem wybudował woliery, izolatki... i tak opiekuje się dziką przyrodą. Oczywiście nie leczy ich sam, od tego ma weterynarza. Myślę, że na tym szczeblu, czyli ośrodek jaki prowadzi musi mieć stosowne pozwolenia i dokumenty. Chcę tylko zauwazyć od jakiego zera zaczynał. I że wykształcenie chyba nijak się ma, bo on z zawodu był górnikiem
Co do miejsca i pieniędzy zgodzę się, acz...
Ludzi, którzy opiekują się dziką przyroda jest bardzo dużo. Zwykłych, nie działaczy organizacji. Tu znowu wtrącę się z programem o kobiecie, która w bloku odchowywała znalezione pisklaki. Były to w przewadze gołębie, wrony, kawki, sroki, czyli miastowe ptaki. Wszystko to w mieszkaniu. Choć osobiście ja nie chciałabym tego u siebie w mieszkaniu.
Tak że Lisu wszystko stoi przed Nami otworem, ja tam się nie poddaję i wierze że można spełnić każde swoje marzenie.
Ludzi, którzy opiekują się dziką przyroda jest bardzo dużo.
Ech,gdyby to była prawda ...
Myślę,że jednak takich ludzi jest mało,za mało - ludzie teraz izolują się od zwierząt,przeszkadza im obecność nawet zwykłego schroniska dla zwierząt,a co dopiero ośrodka dla dzikich zwierząt.
Myśliwi wytknęli mi takie powody,dla których w Polsce nie może być ośrodków i lecznic dla dzikich zwierząt:
Cytat:
Powinno być, ale lisie myślę, że gdyby powstały nie byłoby zbytnio zainteresowania. Po pierwsze trzeba by było edukować ludzi od samego dzieciństwa.
Jaki w tym problem? - przecież o to tu,właśnie chodzi,o edukację młodzieży - czy jest to aż tak trudne?
Cytat:
Po drugie odpowiednie służby, które by się zajmowały wyjazdami, zwożeniem, wywożeniem zwierząt i karaniem.
W innych krajach wiele z tych czynności wykonują wolontariusze / chyba,poza karaniem /,u nas powinno być podobnie - problem tylko w tym,ilu takich ludzi by się znalazło?
Cytat:
Po trzecie i najważniejsze chyba w naszych czasach- nie ma pieniędzy. W dobie problemów ze służbą zdrowia, dofinansowywaniem policji, straży miejskiej aby nadgonić zachód i być "cywilizowanym krajem"
To jest najczęstszy argument przeciw - jesteśmy za biedni więc po co nam,to - ja myślę,że jako państwo wydajemy wiele pieniędzy na różne,niepraktyczne cele,a i sami myśliwi wpompowują ok.30 - 40 milionów złotych na dokarmianie zwierząt i na zawyżanie w ten sposób stanów zwierzyny - przy rozsądnym systemie,kasa by się znalazła.
Tez bym coś napisała, ale zrobi się z tego mega off top.
Wracając do tematu, ciekawa jestem jak wygląda "życie" lisa Alette, jego dzień? Czy nie ma z nim żadnych problemów? Przeca to dorastający osobnik. Czy normalnie z nim wychodzisz na smyczy?
A Alette nie chce umniejszyć mojej ciekawości.
Hmmm ... słyszałem,że jeżom nie powinno się podawać mleka,ale nie jestem ekspertem w tym temacie.
ale jeze lubia mleko, mialem to samo u tesciow w domu, najpierw pil mleko a potem wyjadal karme z psiej miski, jezeli nie bylo mleka od razu zerowal na karmie.
Mleko a mleko - to jest różnica. Moje jeżowi nie szkodzi i bardzo je lubi.
lis22 napisał/a:
nigdy bym nie dostał pozwolenia na broń / jestem inwalidą drugiej grupy,nie widzę na jedno oko i nie słyszę na jedno ucho / - tak więc,taki scenariusz jest nierealny.
Dlaczego? To by była dyskryminacja niepełnosprawnych, a w krajach cywilizowanych tego się nie robi. Przeciwnie - tworzy się dla nich różne udogodnienia. Poza tym, jak pisałem - nie musisz mieć broni, jako członek PZŁ. Tworzy się tam podobno, różne sekcje np. sokolnictwo, łucznictwo itp. Nie zgłębiam tego, nie jestem członkiem PZŁ, ale myślę, że nie masz racji pisząc to co powyżej.
A co do ośrodka dla pomocy zwierzętom, to po co Lisowi22, taki kłopot. On po prostu chce mieć jednego lisa, tak jak Alette.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum