PRZYRODA Strona Główna PRZYRODA
Forum dyskusyjne PRZYRODA to doskonale miejsce do wymiany informacji, poszerzania wiedzy, rozwiazywania problemow i wszystkiego co tylko zwiazane z przyroda i jej ochrona.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy można trzymać lisa w domu?
Autor Wiadomość
lis22 



Posty: 1778
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2010-01-25, 18:46   

W ostatnim linku jest już zimowe zdjęcie i pisze o cyrku,także zimowy krajobraz panował w telewizyjnym reportażu którego końcówkę widziałem więc myślę że to ten lew ;)
 
 
lis22 



Posty: 1778
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2010-03-04, 02:13   

Fotki lisiczki i jej opiekuna z ORZW w Przemyślu:
http://www.orzw.pl/pl/fot...zka-z-opiekunem
 
 
Tess 

Posty: 158
Skąd: Elbląg
Wysłany: 2010-03-07, 16:57   

Chciałam zakomunikować, że mój ogrodowy lis po kuracji zaaplikowanej przez zaprzyjaźnionego weterynarza pozbył się świerzba i obecnie nie jest już w połowie łysy. Kita zarosła pięknym futrem :mrgreen: Widziałam dzisiaj łobuza jak świtem smigał do nory.
 
 
lis22 



Posty: 1778
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2010-03-09, 20:37   

Tess - gratuluję Ci postawy
mało który człowiek byłby w dzisiejszych czasach zadowolony z obecności lisa na swoim terenie a jeszcze mniejszy procent / o ile w ogóle / byłby gotów pomóc choremu zwierzakowi - wszak strach przed dzikimi zwierzętami jest nadal bardzo silny,zwłaszcza gdy chodzi o chore zwierzę.
Tak więc :res: :oki: :res:
 
 
Tess 

Posty: 158
Skąd: Elbląg
Wysłany: 2010-03-09, 21:33   

Lisie22 - ze zwierzętami mam do czynienia od lat. Z reguły są to zwierzęta chore i potrzebujące pomocy. I nie ma dla mnie znaczenia czy to jest kot, pies, lis czy mysz polna, którą tez zdarzyło mi się leczyć :roll: . Staram się przeciwdziałac bezsensownemu cierpieniu. Ale to chyba normalne, nie? Z najnowszych wieści - wygląda na to, że mój lis to panienka, bo ciągną do niej samczyki. Ostatnio sporo pracuję w domu i mam przy biurku rewelacyjny punkt obserwacyjny... Słychać je i widać. Ciekawa jestem, czy doczekam się niedolisków, czy jednak na czas rozrodu przeniesie się gdzieś dalej. W sumie latem w ogrodzie sporo się kręcimy, a koło mnie to tylko pola, rzeka i trochę ugorów...
 
 
lis22 



Posty: 1778
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2010-03-09, 21:57   

Tess napisał/a:
ze zwierzętami mam do czynienia od lat. Z reguły są to zwierzęta chore i potrzebujące pomocy. I nie ma dla mnie znaczenia czy to jest kot, pies, lis czy mysz polna, którą tez zdarzyło mi się leczyć :roll: . Staram się przeciwdziałac bezsensownemu cierpieniu. Ale to chyba normalne, nie?


Tym większy podziw bo takich ludzi jest wciąż za mało na tym dziwnym świecie ...
Przypomina mi się wywiad z Marie-Noelle Baroni,hodowczynią zwierząt,która pracowała przy filmie " Mój przyjaciel lis "

Cytat:
W tej małej dziewczynce rozpoznałam siebie z tym samym zażartym pragnieniem, żeby zwierzęta nie uciekały ode mnie, jak tylko pojawiam się w lesie. Dorastałam w domu na wsi, otoczonym przez drzewa. Króliki, lisy, wiewiórki miały w zwyczaju przebiegać przed moim oknem. Pewnego dnia mój kot przyniósł małe liski. Ich matka zaginęła, więc ja zajęłam się wychowaniem ich. Potem sąsiedzi przynosili mi zranione zwierzęta, które znajdowali. Od tego czasu zawsze mieszkałam ze zwierzętami.


Tess napisał/a:
wygląda na to, że mój lis to panienka, bo ciągną do niej samczyki.
Tess napisał/a:
Ciekawa jestem, czy doczekam się niedolisków, czy jednak na czas rozrodu przeniesie się gdzieś dalej.


Hmm ... nie wiem czy to trochę nie za późno - cieczka to przełom stycznia i lutego,lisy mogą być płodne chyba nawet do kwietnia,więc teoretycznie wszystko jest możliwe - najczęściej młode przychodzą na świat w kwietniu,przez pierwsze dwa tygodnie są ślepe i głuche,na zewnątrz wychodzą po ok.miesiącu.
Czy się przeniosą? - to chyba zależy od poziomu bezpieczeństwa - lisia para dysponuje zazwyczaj drugą norą do której przenosi młode w razie zagrożenia.

Jeszcze zdjęcie lisa " mordercy ":
http://d.facdn.net/art/na...y_23_1_2009.jpg
;)
 
 
Tess 

Posty: 158
Skąd: Elbląg
Wysłany: 2010-03-09, 22:03   

Wcześniej obserwowałam w poblizu tylko tego jednego "łysego" lisa, potem zaczął zarastać, teraz jest już prawie normalnie ofutrzony i od kilku dni pojawia się kawaleria. Nie wiem, być może z powodu choroby cieczka była opóźniona. Po odrobaczeniu i odświerzbieniu organizm wrócił do normy. Pozyjemy zobaczymy. Nor w sumie jest kilka. Jedna na moim terenie, jedna już za ogrodzeniem ( nie bardzo szczelnym :roll: ), i jedna bliżej rzeki - zimą ślady prowadziły między nimi. Jesli chodzi o młode - stawiałabym na tą najbliżej rzeki. Tam mało kto chodzi, psów nie ma i ewentualnej zdobyczy multum ( myszy, norniki, karczowniki...).
 
 
lis22 



Posty: 1778
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2010-03-09, 22:22   

Fajnie mieszkać w takiej okolicy gdzie zwierząt nie brakuje :)
u mnie też ponoć lisa spotkać można ale najwięcej jest różnego ptactwa a z ssaków " mój " park nawiedzają jeże ;)
Co do wpływu choroby na termin cieczki ... musiałbym się skontaktować z wetem który się na tych sprawach zna o wiele lepiej niż ja ;)
 
 
lis22 



Posty: 1778
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2010-03-13, 14:38   

Z tego co się dowiedziałem to istotnie choroba mogła opóźnić cieczkę u lisicy - tyle że wet z którym rozmawiałem nie wiele wie o lisim cyklu rozrodczym i kierował się tym że dzikie zwierzęta potrafią ów cykl w pewien sposób " dostosować " do panujących warunków.

A pozostając przy lisach:

http://www.flickr.com/pho...578691680/show/

http://www.flickr.com/pho...604387210/show/
 
 
lis22 



Posty: 1778
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2010-04-07, 16:09   

Głucha lisiczka która rozumie prosty język migowy:

http://www.pawnation.com/...-sign-language/

http://www.dailymail.co.u...-Coco-Pops.html

http://forteanzoology.blo...-life-with.html
 
 
CzarnaLisiczka 


Posty: 4
Skąd: Głogów
Wysłany: 2010-04-15, 20:45   ^^

Hej Lisku 22 ^^ Ja także bardzo chciałabym mieć lisa :( Nawet te oswojone i z ferm mają "ten a nie inny" wspaniały charakter za który kocham lisy ^^ No i są bardzo piękne :) Te marzenie siedzi mi w głowie od bardzo dawna, ale dopiero dziś przyszło mi na myśl sprawdzić na internecie czy mogłabym je spełnić :p I trafiłam tutaj :)
Na razie nie mam warunków, mieszkam w bloku, ale w przyszłości, jak będę mieć własne mieszkanie z ogródkiem... :)
Już wiem coś nie coś o trzymaniu lisów ponieważ mój chłopak kiedyś liska posiadał. Porzucony szczeniak, niestety był bardzo agresywny, a wypuszczony zawsze wracał, nawet jak się go gdzieś zostawiło daleko, także był trzymany na "wybiegu". Jednak z czasem zaczął się robić mniej agresywny, nie dał się dotknąć, ale można mu było, szybko i stanowczo, przypiąć smycz taką 3 metrową i pohasać z nim, nie rzucał się wtedy tylko skupiał na otoczeniu i spacerze. Niestety zdechł na nie wiadomo co nagle, mimo że był trzymany nielegalnie był pod opieką weterynarza, takiego wyrozumiałego, który sam polecił trzymanie go albo uśpienie :( Dodam że lisek był zgłoszony do schroniska, ono jednak uznało że nie mają dla niego miejsca, wezmą go ale jedyne co mogą zrobić to uśpić :( Tak że lisek został.

dodane po chwili :

A to zdjęcia liska który bardzo mi się podoba ^^
http://img686.imageshack..../utredfox08.jpg
http://img512.imageshack..../utredfox14.jpg
http://img265.imageshack..../utredfox09.jpg
_________________
"Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu."
 
 
 
lis22 



Posty: 1778
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2010-04-17, 02:30   

Witam
pamiętać należy że lis nigdy nie będzie psem lub kotem / choć ma coś z kota ;) /,to bardziej miks tych dwóch gatunków - różni go od nich to że nie jest gatunkiem udomowionym / choć nie jest nim także królik,fretka,szynszyla,itp./.

Trochę mnie zaskakuje owa agresywność liska,zwłaszcza że w opisanych przypadkach oswojonych lisów nie spotkałem się jeszcze z takim zachowaniem - ale ja jestem tylko teoretykiem,więc wiele mnie jeszcze może zaskoczyć,zadziwić i wiele się jeszcze muszę nauczyć.
W jakim wieku lisek trafił pod opiekę ludzi? - może to mieć znaczenie,choć czytałem już o prawie dwu miesięcznym niedolisku który świetnie się oswoił i mieszkał w bloku - lisiczka z linków wyżej trafiła pod opiekę człowieka w wieku ok.6 miesięcy.

Ogólnie,interesuje mnie bardzo zachowanie tych zwierząt,różnice i podobieństwa pomiędzy lisami i psami,kotami,pomiędzy poszczególnymi lisami / lis jest wielkim indywidualistą / - np.czeska lisiczka Vixey zakupiona na fermie jest przykładem opanowania,spokoju,wszystko robi z taką wrodzoną gracją,nawet " szaleje " po mieszkaniu z takim wyczuciem ;) - opisana wyżej lisiczka jest natomiast niezłą bałaganiarą / uwielbia rozrzucać po ziemi wszystkie swoje zabawki - i wszystkie inne przedmioty ;) / - mieszkająca w Luksemburgu Fritzi / obecnie 14-sto letnia lisica / bardzo lubi towarzystwo ludzi,dzieci,jest urodzoną gwiazdą filmową - każdy lis jest inny,każdy ma swój własny zestaw " dziwactw " i przyzwyczajeń ;) ,do każdego trzeba dotrzeć w inny sposób - jako teoretyk i laik myślę że dużą rolę odgrywa socjalizacja zwierzęcia z człowiekiem od jak najwcześniejszego okresu,choć jak pisałem wyżej,każdy przypadek,każdy lis jest inny i nie ma tu chyba reguły - każde zwierzę reaguje inaczej na daną sytuację,więc zachowanie jednego nie jest tożsame dla drugiego osobnika.
Dużo ciekawych informacji zebrali na pewno ludzie prowadzący badania na temat domestykacji srebrnych lisów fermowych na Syberii:
http://www.sibfox.com/
to jeden z takich lisów:
http://www.youtube.com/watch?v=AAV6ywEDfNE
choć,niestety muszę przyznać że nie jest to już ten lis,który tak mnie oczarował swoim specyficznym,lisim charakterem i zachowaniem - choć zwierzak z filmiku wygląda na całkiem szczęśliwe zwierzę - na pewno jest mu tu lepiej niż na fermie.

Jednak bardziej interesują mnie przypadki przyjaźni ludzi z lisami, którym nikt nie " majstrował " w genetyce;
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...VY&feature=fvsr
 
 
CzarnaLisiczka 


Posty: 4
Skąd: Głogów
Wysłany: 2010-04-17, 13:02   

Lisek nie wiem ile mógł mieć, nie widziałam go jeszcze wtedy, mój Misiek mówi że ładnie już chodził, fikał i wszystko gryzł bo chyba wypadały mu ząbki (nie jest pewny bo już wtedy nie lubił jak się go dotykało, a to zjawisko kojarzyło mu się z pieskami). Z tą agresywnością, można było do niego wejść do wybiegu, zmienić miski, posprzątać itp. ale wystarczył ruch jakby się chciało go dotknąć a on już miał się na baczności. No i ciekawe czemu zdechł, nagle w nocy :(
_________________
"Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu."
 
 
 
lis22 



Posty: 1778
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2010-04-18, 01:06   

CzarnaLisiczka napisał/a:
No i ciekawe czemu zdechł, nagle w nocy :(


A czy lisek zapuszczał się gdzieś samotnie?,czy uciekał? - jeśli tak to może ktoś go otruł? ... :|

Dużo myślę nad tą agresywnością liska ... właśnie na tv puls leci jakiś niemiecki program o weterynarzach i była,min.lisiczka z urazem mózgu / niestety,włączyłem już w trakcie /,lisiczka była mała,może ok.dwóch miesięcy i spokojnie dawała się dotykać,brać na ręce ...
lisek którego znałaś musiał być niezłym charakternikiem ;) lub mieć jakieś traumatyczne,nieprzyjemne doświadczenia z ludźmi ...
Oczywiście to tylko gdybanie,jak już pisałem,jestem teoretykiem i brak mi wiedzy i doświadczenia.
 
 
CzarnaLisiczka 


Posty: 4
Skąd: Głogów
Wysłany: 2010-04-18, 19:02   

Od dłuższego czasu nie uciekał akurat wtedy, ale może coś zjadł jak łaziliśmy po "łące gdzie urzędują w nocy bezdomne żule" :( Był zawsze przypięty do 3 metrowej smyczki jak gdzieś hasaliśmy po nieużytkach i lasach, czasem coś kopał, próbował coś złapać :(
Mnie też ciekawi patrząc na oswojone liski z youtube'a jego charakter, ale widocznie taki był, i psy i koty się takie zdarzają.
Ale może i ktoś otruł np. w nocy, podrzucił zatrute mięso czy jak, apetyt to on miał na wszystko, lubił suszone owoce, psią/kocią karmę, mięso surowe, kiełbasę, ziemniaki ugotowane bez soli jadł, kasze bez soli i nigdy mu nic nie było, chleb, także od jedzenia normalnego na pewno nie zdechł :(
No i wypytałam się narzeczonego dokładniej, znalazł go jak jeszcze był szczeniakowaty, ale chodził normalnie i wszystko gryzł jakby go zęby swędziały ale lubił jeszcze pić mleko, po jakimś miesiącu już nie chciał za specjalnie, ile mógł mieć? Umarł po ok 4 latach, nie był chory, nie miał robaków ani niczego, weterynarz jak go zobaczył pierwszy raz to stwierdził że jest zdrowy i poprawnie zbudowany. A potem sobie żył. :sad:
_________________
"Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu."
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



I N F O R M A C J A
Forum Przyroda wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas korzystania z naszych usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, oznacza to, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki

© PRZYRODA.org | Noclegi Świerże Górne, Kozienice, Chinów - wysoki standard, niskie ceny!

phpBB by przemo  
POLECAMY
hwww.lto.org.pl

www.kuling.org.pl

www.kp.org.pl

www.nietoperze.pl



REKLAMA




.