No nie wiem arkadio.k czy 20 lat temu gospodarka rolna była bardziej przyjazna dla zwierząt. Chemizacja rolnictwa (opryski, nawozy) była stosowana na o wiele większą skale niż obecnie. Dawniej każdy kawałek ziemi musiał być zagospodarowany a za dopuszczenie do ugoru chłop stawał przed sądem. Wszystko to miało na celu osiągnięcie jak największej wydajności z ha. Wszak żywiliśmy nie tylko siebie. I jak pisałem zwierzyna jakoś sobie radę dawała. Obecnie z powodu spadku opłacalności produkcji rolnej coraz więcej powierzchni ulega zugorzeniu a i rosnące ceny nawozów i środków ochrony sprawiają że polska wieś staje się coraz zdrowsza. Z powodu szczepień zdrowsze są też niestety lisy które obwiniam za spadek liczebności drobnych zwierzat.
_________________ Nie bójmy się zadawać pytania
Wszak tyle jest do poznania
Przyroda jest kopalnią wiedzy
Więc do dzieła, Koleżanki, Koledzy!!!
A co z zającami, kuropatwami i innymi drobnymi zwierzętami które za sprawą lisa znikają z naszych łąk, pól i lasów? Pamiętam jak w latach 80-tych chodząc do Szkoły Leśnej w ramach praktyk jeździliśmy na odłowy zajęcy. Było tego mnóstwo. Zachód, gdzie nasze kicajce były eksportowane płacił wtedy 100 dolców za sztukę. I z tego co mi opowiadano to mimo różnych wahnięć populacji zajęcy zawsze wystarczało ich i dla myśliwych, i dla lisów, starczało też dla różnych innych drapieżników i na eksport (nie wspominając kłusowników ). Myślę że lis nie jest jedyną przyczyną zanikania populacji wspomnianych wcześniej zwierząt ale ma w tym udział największy. I w dużej mierze jest to zasługą człowieka że zrobił z lisa mega-szkodnika i to człowiek powinien coś z tym zrobić.
Myślę,że arkadio.k, ma trochę racji:
arkadio.k napisał/a:
Nie zgodzę się z Tobą. Największy udział ma człowiek poprzez zmianę zagospodarowania pól, likwidację miedz, stosowanie pestycydów, ect. Lis ma w tym duży udział ale na pewno nie największy.
Zające mają się źle z różnych powodów - najwięcej zaszkodziło im współczesne rolnictwo oraz groźne choroby,podobnie kuraki - po części jest to też efekt złej gospodarki łowieckiej / zające były silnie eksploatowane,a kuraki,głuszec,cietrzew jeszcze w latach 90-tych stanowiły bardzo cenne trofeum / - lis,drapieżniki ogólnie to dopiero 7 lub 8 przyczyna złego stanu zwierzyny drobnej.
witekpl napisał/a:
I w dużej mierze jest to zasługą człowieka że zrobił z lisa mega-szkodnika i to człowiek powinien coś z tym zrobić.
Człowiek w ogóle wymyślił pojęcie " szkodnika " i nie powinien go w ogóle używać - od kilku lat czytam,z jaką pogardą panowie z dwururkami wypowiadają się na temat lisa,spora ich część chciała by lisy truć i gazować,a także strzelać młode przy norach - najgorsze jest to,że tym panom nie chodzi tyle o dobro przyrody ile o swoje dobro i swoje korzyści.
Człowiek już bardzo zaszkodził przyrodzie ingerując w nią,ingerencja polegająca na naprawie tego,co się popsuło,to także ingerencja - ja uważam,że nie wolno eksperymentować na żywych stworzeniach,jeśli coś pójdzie nie po naszej myśli.
W obronie kruka,który też jest bardzo licznym drapieżnikiem i w dodatku chronionym,wysnuwa się argument,że kruk jest gatunkiem terytorialnym i ten fakt ogranicza w pewien sposób ogranicza jego populację - lis także jest gatunkiem terytorialnym,ale nikt nie używa tego faktu w jego obronie
Czytałem,że lisia populacja jest zawsze w równowadze z bazą pokarmową i jest ona głównym czynnikiem regulującym liczebność populacji - lis ma tylko tego pecha,że jest gatunkiem łatwo i szybko adaptującym się do nowych,zmiennych warunków i na tym właśnie,cierpi.
Na temat szkodnictwa lisa było już sporo w lisim temacie w którym piszę od dwóch lat i nie chcę,tutaj ponownie roztrząsać tych samych kwestii - to inny temat.
Chemizacja rolnictwa (opryski, nawozy) była stosowana na o wiele większą skale niż obecnie. Dawniej każdy kawałek ziemi musiał być zagospodarowany a za dopuszczenie do ugoru chłop stawał przed sądem. Wszystko to miało na celu osiągnięcie jak największej wydajności z ha. Wszak żywiliśmy nie tylko siebie. I jak pisałem zwierzyna jakoś sobie radę dawała. Obecnie z powodu spadku opłacalności produkcji rolnej coraz więcej powierzchni ulega zugorzeniu a i rosnące ceny nawozów i środków ochrony sprawiają że polska wieś staje się coraz zdrowsza. Z powodu szczepień zdrowsze są też niestety lisy które obwiniam za spadek liczebności drobnych zwierzat.
Zauważ jeszcze,że warunki środowiskowe się nie polepszają,jest raczej odwrotnie - człowiek zagarnia coraz więcej terenów dla siebie,zwierzęta są wypierane ze swoich siedlisk,co odbija się niekorzystnie na ich populacjach.
Człowiekowi trudno jest zauważyć swoje winy a łatwiej jest przerzucić ciężar na kogoś innego - w tym wypadku,cierpią ogólnie drapieżniki.
Zające i kuraki cierpią także z powodu zanikania ich naturalnych siedlisk,miedz:
Cytat:
Udowodniono np., że wysoka śmiertelność młodych kuropatw spowodowana została nie tyle bezpośrednim wpływem pestycydów, co zniknięciem wielu gatunków chwastów, dostarczającym pożywienia licznym gatunkom owadów. Młode kuropatwy są bowiem wybitnie owadożerne; dostatek pokarmu zwierzęcego jest warunkiem prawidłowego rozwoju piskląt. Okazuje się, że wśród pól wysokotowarowego rolnictwa, młode kuropatwy po prostu giną z głodu!
Myśliwi twierdzą,że o wiele groźniejsze dla drobnej zwierzyny są nie lisy a kruki - koty i psy - z dwoma ostatnimi się,niestety zgodzę,ale to także jest winą człowieka - pamiętam że nasz rząd nie ratyfikował jakiejś części ustawy o ochronie zwierząt domowych obowiązującej w UE,bo ta nakładała na nas obowiązek sterylizacji i chipowania zwierząt,a co rząd uznał za zbędny wydatek ... niska karalność za puszczanie luzem psów i kotów robi swoje,a cierpią na tym nie tylko dzikie zwierzęta,ale i te nasze,domowe zabijane przez myśliwych za ludzką bezmyślność i brak wyobraźni...
Sorry,za post pod postem ... .
No nie wiem arkadio.k czy 20 lat temu gospodarka rolna była bardziej przyjazna dla zwierząt. Chemizacja rolnictwa (opryski, nawozy) była stosowana na o wiele większą skale niż obecnie. Dawniej każdy kawałek ziemi musiał być zagospodarowany a za dopuszczenie do ugoru chłop stawał przed sądem. Wszystko to miało na celu osiągnięcie jak największej wydajności z ha. Wszak żywiliśmy nie tylko siebie. I jak pisałem zwierzyna jakoś sobie radę dawała. Obecnie z powodu spadku opłacalności produkcji rolnej coraz więcej powierzchni ulega zugorzeniu a i rosnące ceny nawozów i środków ochrony sprawiają że polska wieś staje się coraz zdrowsza
Witek - ty kumasz sprawy rolnictwa. Jeszcze takiego nie spotkałem, na tym forum. Masz moje uznanie i duży plus. A co do tej drobnej zwierzyny, to sprawa wygląda różnie. Kuropatw ostatnio było tragicznie mało, ale w tym roku sytuacja się poprawiła. (Również dzięki mnie, bo zawsze dokarmiam zimą) Jeśli w tym roku zima będzie korzystna, a myśliwi jeszcze ze 2 lata wstrzymają się z polowaniami, to będzie zupełnie dobrze. Jest o wiele więcej dzikich kaczuch w moim terenie. Pojawiają się w sporych stadkach, nawet na wiejskich stawikach, oczkach wodnych i rowach melioracyjnych. Zajęcy jest w tym roku więcej niż w latach ubiegłych. W/g mnie główną przyczyną ubytków pogłowia są po prostu samochody. W roku 2008 osobiście znalazłem na szosie 4 sztuki. Podnoszę je i oddaje mojemu znajomemu, emerytowanemu leśniczemu. który je po prostu przeznacza do celów kulinarnych. Osobiście tego nie robię bo się brzydzę. Poprawiło się wyrażnie pogłowie przepiórek, a szczególnie kwiczołów, które w/g mnie powinny z powrotem zostać włączone na listę ptaków łownych. Dzisiaj zauważyłem koło mojego domu polujących sokolników. Rozmawiałem z nimi - mówili po czesku. Mieli orła przedniego i sokoła wędrownego. Obserwowałem próbkę polowania: zając wyskoczył z kotlinki, a pan wyrzucił za nim orła. Ten orzeł poleciał ze 20 m. i usiadł na ziemi. Zając był już na widnokręgu. Mało się obawiam, ze strony tych myśliwych.
W/g mnie główną przyczyną ubytków pogłowia są po prostu samochody.
Również lisy są bardzo często ofiarami wypadków drogowych - jest to,oprócz chorób główna przyczyna śmiertelności niedolisków - wścieklizny nie ma,ale inne czynniki przejmują jej rolę.
Przyczyną złego stanu zajęcy,jest też kłusownictwo,także wśród myśliwych - miałem gdzieś fragment o tym,ile zajęcy " pozyskuje " się nielegalnie,jak znajdę to tu wrzucę.
JózefK napisał/a:
Poprawiło się wyrażnie pogłowie przepiórek, a szczególnie kwiczołów, które w/g mnie powinny z powrotem zostać włączone na listę ptaków łownych.
Pod tym już się nie podpiszę - jestem zdeklarowanym przeciwnikiem łowiectwa.
W ciągu ostatnich 5 lat widziałem na szosie co najmniej kilka zabitych przez samochody lisów, a także: sarnę, dzika, 2 kuny, tchórza, piżmaka, kilka łasic, szczurów, dziesiątki mysz, różnych ptaków w tym nawet krzyżówkę. A najciekawsze, że znalazłem 2 wydry, mimo, że nie ma tu żadnych zbiorników wodnych. Nie mówię już o psach i kotach.
Jest tu taki temat - " ssaki zdechlaki " i tam widać,ile zwierząt ginie właśnie na drogach - zdarzają się wśród nich,też gatunki chronione,nawet wilki.
Jeśli mówimy o lisie,to on często trzyma się dróg i szuka padliny - lis często staje na drodze i patrzy się prosto w światło,oczy muszą mu się przyzwyczaić do światła,reakcja jest często zbyt wolna.
Dzięki Józku!
Wiesz, urodziłem się na wsi i mam nadzieję że na niej umrę.
Nigdy nie byłem rolnikiem ani nawet nie pochodzę z rodziny rolniczej ale kocham polską wieś i chciałbym żeby działo się na niej jak najlepiej. Wieś to oczywiście też przyroda i zachodzące w niej zjawiska. Z tej racji że jakiś czas pracowałem jako Leśnik, poznałem też kilkudziesięciu myśliwych. W Moim leśnictwie mieściły się dwa obwody łowieckie. I zgodzę się z forumowiczami że myśliwi to też kłusownicy i tzw. "mięsiarze". A w dodatku ludzie pazerni na kasę. Pamiętam jak kiedyś na polowania dewizowe przyjechali Włosi z psami. Naparzali do wszystkiego co tylko z trawy wyskoczyło. Czajka, skowronek, pliszka; wsio rybka byle tylko ubić i puścić psa bo to głównie o szkolenie psów chodziło. A nasi myśliwi na oczach mieli klapki z dolarów i na cały ten proceder przyzwalali. Oczywiście samo łowiectwo i myślistwo z zasady nie jest rzeczą złą, szkoda tylko że sporo ludzi zajmujących się tą dziedziną życia w ogóle nie powinna zostać myśliwymi. Znam przypadek biznesmena który został myśliwym tylko po to by mieć w domu broń. Przejść przez procedury obowiązujące przy wydaniu pozwolenia na osobistą krótką broń ostrą jest niezmiernie trudno więc Pan biznesmen poszedł na skróty i zapisał się do koła łowieckiego. Pamiętam też dzika którego zapędzono w narożnik ogrodzenia szkółki leśnej a potem bez możliwości ucieczki odstrzelono. Lecz nie wszyscy myśliwi to idioci naparzający do każdego żywego mięcha jakie im wejdzie pod lufę. Pamiętajmy też że niektóre koła łowieckie we własnym zakresie prowadzą hodowle gatunków łownych w celu ich ponownego zasiedlenia. I choć zdarzają się różnego rodzaju patologie to ja bym nie uogólniał i nie obwiniał za ten stan rzeczy w głównej mierze myśliwych.
_________________ Nie bójmy się zadawać pytania
Wszak tyle jest do poznania
Przyroda jest kopalnią wiedzy
Więc do dzieła, Koleżanki, Koledzy!!!
Oczywiście samo łowiectwo i myślistwo z zasady nie jest rzeczą złą,
Cóż,ja mam odmienne zdanie - uważam łowiectwo i gospodarkę łowiecką za zbędny element naszej cywilizacji,kultury,a najbardziej wkurzają mnie panowie myśliwi,którzy mówią,że człowiek jest najwspanialszym drapieżnikiem na ziemi i dlatego ma prawo,aby panować nad wszystkim co żyje - wysnuwają także teorie,że najwspanialszym dokonaniem ludzkiego umysłu,było wynalezienie broni palnej ...
witekpl napisał/a:
Lecz nie wszyscy myśliwi to idioci naparzający do każdego żywego mięcha jakie im wejdzie pod lufę. Pamiętajmy też że niektóre koła łowieckie we własnym zakresie prowadzą hodowle gatunków łownych w celu ich ponownego zasiedlenia. I choć zdarzają się różnego rodzaju patologie to ja bym nie uogólniał i nie obwiniał za ten stan rzeczy w głównej mierze myśliwych.
Nie uogólniam,ale mam jednak wyraźną alergię na tę grupę społeczną,gdyż jestem przeciwnikiem zabijania zwierząt i dominującej roli człowieka,jako pana wszelkiego stworzenia - owszem,myśliwi robią też pożyteczne rzeczy,ale nie ukrywajmy,że robią to we własnym interesie a nie dla dobra ogółu - wkurza mnie,robienie z myśliwego świętego,który kocha przyrodę,dba o nią i bez którego ta przyroda sobie nie poradzi - ogółem,robi same dobre rzeczy,a zabija ze łzami w oczach - przyroda była,jest i będzie nadal,gdy nas już zabraknie - no chyba,że najpierw ją zniszczymy.
Sorry za taki wywód nie na temat,ale od 2-3 lat czytuję to,co piszą myśliwi i dyskutuję z nimi jako ich przeciwnik,przez co naraziłem się na ich obelgi i wyzwiska - zauważyłem już,z jaką pogardą panowie ci wypowiadają się o niektórych gatunkach zwierząt i dyskutowałem z takimi osobnikami,którzy traktują strzelanie do żywych stworzeń,jako wyzwanie snajperskie - im dalszy cel,tym większe wyzwanie ... poza tym,postulują oni o coraz bardziej absurdalne rzeczy: polowanie z łukiem,kuszą,dobijanie kordelasem,itp ... mam nadzieję,że takie pomysły nie przejdą.
Nie rozumiem,też określenia " myśliwska etyka ',bo czy etyczne jest walenie do zwierząt na obrzeżu puszczy Białowieskiej?,polowanie na klatkowe bażanty?,polowania zbiorowe i przy nęciskach?.
Mam głęboką wiarę w to,że w miarę rozwoju cywilizacyjnego naszego gatunku i w wyniku zmian społecznych zachodzących w społeczeństwach,rola łowiectwa,myślistwa zostanie najpierw ograniczona,a potem całkowicie zniesiona - wiem,wiem - jestem utopistą ...
Sorry za ten post ,już i tak zeszliśmy daleko z głównego tematu rozmowy - jeśli ten post tu nie pasuje,to proszę go przenieść do myśliwskiego tematu.
Panowie zbaczacie z tematu. Proponuje przenieść się do topicu o myśliwych w dziale ochrona przyrody oraz do topicu o lisie w tym dziale. Mój następny post tamże.
Bardzo niepokojący jest fakt,że z tego co zrozumiałem,część zwierząt po zakończonym eksperymencie skończyła jako futra ...
Wydaje mi się,więc że cel eksperymentu był zwykłym kaprysem człowieka,skoro tak go zakończono - bardzo nie lubię takich zabaw.
Muszę przyznać,że lisiczka cały czas robi na mnie wielkie wrażenie przede wszystkim dlatego,ze zachowuje się dosyć odmiennie w stosunku do innych lisów: jest towarzyska,nie boi się obcych - ale gdyby mnie się coś takiego przydarzyło,to nie chciałbym tego tak medialnie nagłaśniać ... zapewne medialny szum wokół lisiczki działa pozytywnie na rzecz lisów,ale myślę że nawet dla najbardziej oswojonego zwierzęcia jest to pewnego rodzaju stres,tym większy dla lisa który z natury jest zwierzęciem płochliwym - choć jak pisałem,Fritzi ma zupełnie inny charakter,niż większość lisów.
Ale ja szanuje Twoje zdanie,tylko się z nim nie zgadzam - wieżę też,że świat bez myśliwych jest możliwy,ale to nie jest odpowiedni temat na tego typu dyskusję - poza tym,mam już jej trochę dosyć,a zwłaszcza dyskusji z samymi myśliwymi,bo w ciągu ostatnich miesięcy miałem do czynienia z kilkoma świrami ...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum