W zasadzie gdybyśmy mieli być fair to nie powinno się trzymać żadnych zwierząt w domu (nawet psów - kiedyś czytałem na ten temat ciekawy artykuł dr Sumińskiej).
Pies i kot to gatunki,które są od nas uzależnione - to my je udomowiliśmy,stworzyliśmy / niepotrzebnie / wiele nowych gatunków i teraz jesteśmy za te zwierzęta odpowiedzialni.
Bez naszej opieki te dwa gatunki nie miały by racji bytu.
arkadio.k napisał/a:
Popieram twoje podejście do trzymania zwierząt w wolierach.
Chciałbym zostać opiekunem lisa,najlepiej zwykłego rudzielca,ale nie za wszelką cenę,nie po trupach i nie kosztem jego szczęścia i wolności - jeśli miałby on przebywać w klatce do było by to uwięzienie,a nie przetrzymanie.
Trochę zawiodłem się na sytuacji z fermami,liczyłem że tam jest to jednak łatwiejsze ...
arkadio.k napisał/a:
A co do lisa (i innych zwierząt) rehabilitowanych w naszych posesjach (nie używam słowa dom bo tak jak pisałeś musi być to odpowiednia woliera), z tego co mówiła mi znajoma, każda z osób składających wniosek jest pouczona co do tego, żeby kontakt ze zwierzęciem był ograniczony do minimum (podanie karmy, zmiana opatrunku) żeby nie przyzwyczaiło się ono do człowieka
Tak się postępuje w Brytyjskich lecznicach,schroniskach dla dzikich zwierząt,oraz w lisich organizacjach - kontakt ograniczony do minimum,zwierzęta młode przebywają z innymi osobnikami w tym samym wieku,ale nawet tam nie udaje się przywrócić wszystkich lisków naturze - czytałem wypowiedzi Brytyjskiego weta / specjalisty od dzikich zwierząt,ze Brytyjczycy często zajmują się porzuconymi lisiętami a potem gdy zwierzak urośnie lub znudzi się opiekunowi,zwracają mu wolność - taki lis lgnie do ludzi i psów i najczęściej kończy zabity przez ludzi lub przez psy.
arkadio.k napisał/a:
(zdaję sobie sprawę, że jeśli jest to młody osobnik to jest to nieuniknione).
Dokładnie,taki zwierz nie jest już zdolny do samodzielnego życia,a umieszczanie go w zoo lub w jakimś klatkowym schronisku to tak naprawdę kara dla zwierzęcia za to,że się oswoiło...
Zastanawia mnie,jednak skąd jest tyle oswojonych lisów,skoro cała droga prawna jest tak skomplikowana i utrudniona?.
Hmmm...może wyjściem była by znajomość lub pomoc w zoo,może byłaby chociaż okazja do bliższego poznania tego zwierzęcia i jego zachowań? - choć z drugiej strony,po pierwsze ogrody zoologiczne nie trzymają już lisów pospolitych,a po drugie ... nie przepadam za tym miejscem.
Z ciekawostek mogę powiedzieć,ze na innym forum czytałem,iż ogrody zoologiczne sprzedają szczenięta psów dingo ...
Zastanawia mnie,jednak skąd jest tyle oswojonych lisów,skoro cała droga prawna jest tak skomplikowana i utrudniona?.
Nie trzeba być właścicielem lisa, żeby go oswoić. Pewnie sam sobie zdajesz sprawę z tego ile takich osobników jest "nielegalnie" trzymanych od małego w domach. Co do miast. W samym Poznaniu przy trasie PST (Poznański Szybki Tramwaj), na odcinku biegnącym pomiędzy dwoma skarpami, można naliczyć dziesiątki lisich nor. A dookoła jest zwarta zabudowa i pełno śmietników. O dokarmianie lisów nietrudno w takich warunkach.
Pewnie sam sobie zdajesz sprawę z tego ile takich osobników jest "nielegalnie" trzymanych od małego w domach.
Tak,wiem - ale chodzi mi bardziej o te opisane przypadki.
Smuci mnie fakt,iż tak łatwo jest odebrać życie: zabić,zakopać lub zutylizować i zapomnieć,a tak trudno ocalić i zachować przy życiu.
arkadio.k napisał/a:
Co do miast. W samym Poznaniu przy trasie PST (Poznański Szybki Tramwaj), na odcinku biegnącym pomiędzy dwoma skarpami, można naliczyć dziesiątki lisich nor. A dookoła jest zwarta zabudowa i pełno śmietników. O dokarmianie lisów nietrudno w takich warunkach.
Czytałem o ciekawym przypadku z jednego z Polskich miast,gdzie młodego lisa dokarmiał jeden z pracowników restauracji - pewnego dnia się spóźnił i zbulwersowany lis wparował do lokalu,wywołując powszechny popłoch.
Czytałem o ciekawym przypadku z jednego z Polskich miast,gdzie młodego lisa dokarmiał jeden z pracowników restauracji - pewnego dnia się spóźnił i zbulwersowany lis wparował do lokalu,wywołując powszechny popłoch.
Dobre. Też bym tak postąpił na miejscu lisa.
A co nabycia lisa z fermy. Nie załamuj rąk bo Pani powiedziała, że nie spotkała jeszcze takiego przypadku, ale nie oznacza to, że jest to niemożliwe.
Był jeszcze,ciekawy przypadek we Wrocławiu,gdy mały lisek wtargnął do zakładu krawieckiego - w środku było osiem pracownic.
Jedna z nich wpadła w panikę,wybiegła na ulicę i zatrzasnęła drzwi za sobą,zostawiając w środku " wściekłego " lisa - reszta,uciekła do ubikacji ( 7 kobiet ) ,a lis bez pośpiechu pozjadał im kanapki i ... zwinął się w kłębek.
Pracownicy Wrocławskiego zoo,napisali:
" Gdybyście państwo zobaczyli tych siedem bab w maleńkiej ubikacji,to tak samo śmialibyście się,jak my. Tego obrazka długo nie zapomnimy.
W separatce kwarantanny obejrzeliśmy lisa,stwierdzając,że jest to młody-wiosenny osobnik,zupełnie oswojony,bez objaw chorobowych. "
to my je udomowiliśmy,stworzyliśmy / niepotrzebnie / wiele nowych gatunków
lis22, wyjasnij proszę na jakiej podstawie twierdzisz, że "stworzyliśmy" jakiekolwiek gatunki niepotrzebnie
Jeśli nie chcesz tu robić OT, możesz odpowiedzieć w innym temacie (może o domestyfikacji psowatych, bo zdaje się jest coś takiego).
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
Nie " niepotrzebnie " - chodziło mi oto,że ludzie bawiąc się w kojarzenie różnych ras stworzyli ich jeszcze więcej - chodziło mi tylko oto,że nie wszystkie psie rasy były przemyślane,np.psy do walk.
Myślę, że możesz na farmie kupić jednego lisa, ludzie mają różne zachcianki zoologiczne włącznie z węzami, krokodylami i innymi - więc to będzie zrozumiałe. Ustawa o ochronie przyrody która zobowiązuje do uzyskania zezwolenia na przetrzymywanie zwierzęcia dotyczy dziko występujących zwierząt , co mówi art.2 ust. 1 pkt. 1. , ustawa nie dotyczy zwierząt hodowlanych, podobnie jak roślin - możesz przecież mieć w ogródku rośliny chronionych gatunków i je zrywać, mimo że to samo w naturalnym środowisku podlega ochronie.
Myślę, że możesz na farmie kupić jednego lisa, ludzie mają różne zachcianki zoologiczne włącznie z węzami, krokodylami i innymi - więc to będzie zrozumiałe
Wcale nie jest to tak zrozumiałe. A zachcianki ludzi z ustawowego punktu widzenia są mało ważne... Jeśli czytałaś wcześniejsze posty to okazało się że są podstawy prawne do nabycia takiego zwierzęcia. Problem polega na tym, że ferma może powiedzieć coś w stylu "Nie mamy czasu na sprzedaż Pani jednego lisa".
Zachcianka człowieka nie może być powodem do robienia tego,co się chce i do niewolenia takich zwierząt,na jakie się ma ochotę ...
Taka decyzja nie powinna być dyktowana kaprysem: jeśli już się ją podejmie to powinna ona być dobrze przemyślana,bo dotyczy żywego stworzenia za które stajemy się odpowiedzialni i któremu musimy zapewnić najlepsze warunki do życia.
Pracowałem kiedyś na lisiej fermie. Były tam lisy srebrzyste i platynowe (prawdopodobnie pochodzą od lisa pospolitego) i lisy polarne (tzw. pieśce) niebieskie i białe. Te srebrzyste były najcenniejsze. U "żyda" w Grecji można było dostać 1$ za cm z ogonem. To był w latach 80-tych, 20 wieku wielki - pieniądz w PRL-u. Te lisy cały rok żyły na podłodze z siatki w małych klatkach i tylko samice szczeniące się miały budkę z desek, bez ściółki. Raz dziennie dostawały zmieloną z kośćmi padlinę ok. 0.5 kg/szt. i wodę w miseczce. Zabijane były prądem (220v), jedna elektroda w odbyt, druga podana lisowi w zęby. Następował skurcz ciała i zwiotczenie pośmiertne. Trwało to kilka minut. I wszystko po to by Paniusie miały piękne ubranko. Obecnie wyjście w futrze na ulice Londynu lub NY, jest bardzo ryzykowne. Można zostać zaatakowanym spray'em przez aktywistów praw zwierząt.
arkadio.k napisał/a:
Problem polega na tym, że ferma może powiedzieć coś w stylu "Nie mamy czasu na sprzedaż Pani jednego lisa".
To mały problem: rązwiąże go argument finansowy. I Lis22 w końcu spełni swoje marzenie i nabędzie liska z hodowli, co chyba nie stanowi żadnych prawnych przeszkód.
claviceps napisał/a:
lis22, wyjasnij proszę na jakiej podstawie twierdzisz, że "stworzyliśmy" jakiekolwiek gatunki niepotrzebnie
No właśnie- obecnie hodowla zwierząt futerkowych jest chyba moralnie naganna. A Wy co o tym sądzicie?
A na pytanie: "Czy można trzymać lisa w domu"- odpowiem : można, ale po co?
Pracowałem kiedyś na lisiej fermie. Były tam lisy srebrzyste i platynowe (prawdopodobnie pochodzą od lisa pospolitego) i lisy polarne (tzw. pieśce) niebieskie i białe. Te srebrzyste były najcenniejsze. U "żyda" w Grecji można było dostać 1$ za cm z ogonem. To był w latach 80-tych, 20 wieku wielki - pieniądz w PRL-u. Te lisy cały rok żyły na podłodze z siatki w małych klatkach i tylko samice szczeniące się miały budkę z desek, bez ściółki. Raz dziennie dostawały zmieloną z kośćmi padlinę ok. 0.5 kg/szt. i wodę w miseczce. Zabijane były prądem (220v), jedna elektroda w odbyt, druga podana lisowi w zęby. Następował skurcz ciała i zwiotczenie pośmiertne. Trwało to kilka minut. I wszystko po to by Paniusie miały piękne ubranko. Obecnie wyjście w futrze na ulice Londynu lub NY, jest bardzo ryzykowne. Można zostać zaatakowanym spray'em przez aktywistów praw zwierząt.
Dobrze wiem,jak wygląda życie fermowych lisów i innych zwierząt futerkowych,hodowanych na futra: bez możliwości ruchu,częsty niedowład kończyn,zanik mięśni,choroby psychiczne,głuchota,ślepota ( dba się tylko o pokrywę włosową ) - zimą,zwierzętom mogą nawet przymarzac języki do prętów klatki ( na niektórych fermach pokarm rzuca się na dach klatki )...
JózefK napisał/a:
No właśnie- obecnie hodowla zwierząt futerkowych jest chyba moralnie naganna. A Wy co o tym sądzicie?
Jestem zagorzałym przeciwnikiem futer naturalnych - ze zwierząt fermowych,jak i z dzikich - w wielu Europejskich krajach jest już zakaz hodowli na futra,niestety,Polska jest jeszcze zacofana w tej kwestii i to od nas idą zwierzęce skóry na eksport do krajów,gdzie ten proceder jest zabroniony...
Tak więc,mam moralny dylemat: z jednej strony ferma " może " mi zapewnic spełnienie marzenia,ale z drugiej strony...nie chciałbym dawac zarobic hodowcom,gdyż jest to niemoralne ...
Tylko czy oni i tak nie zarobia w inny sposób a tak,przynajmniej zwierzę przeżyje? - ciężka to kwestia do rozstrzygnięcia...
JózefK napisał/a:
A na pytanie: "Czy można trzymać lisa w domu"- odpowiem : można, ale po co?
Po to,po co trzyma się psy,koty lub inne zwierzęta.
10 lat temu myślałem,że to tylko młodzieńczy kaprys,który szybko minie ( miałem ok.20 lat ),ale z biegiem lat," choroba " na lisa nasilała się,więc nie można tego tłumaczy kaprysem,zachciankom.
Nic nie poradzę na to,że lis ( szczególnie pospolity ),fascynuje mnie bardziej niż psy i koty,które tez b.kocham i mam - ale muszę przyzna,że przeżyłem lekki szok,gdy pierwszy raz przeczytałem o oswojonych lisach mieszkających z ludźmi - no ale wtedy,moja wiedza o lisach była znikoma,teraz jest troszeczkę lepiej.
Ciekawostką jest fakt,ze dziewczynka grająca główną rolę w filmie nie miała wcześniej kontaktu z przyrodą,bała sie zwierząt - jej stosunek do zwierząt zmienił się podczas zdjęć na planie i w trakcie przygotowywania się do roli ( pomagała,między innymi opiekować sie lisimi szczeniętami ) - na planie nawiązała się przyjaźń pomiędzy dziewczynką a 11-nasto letnim lisem,Titusem,którego regularnie odwiedza.
W życie mają wejść jakieś zmiany w prawie łowieckim - i tak w kwestii przetrzymywania dzikich zwierząt:
Cytat:
USTAWA z dnia 5 września 2008 r. o zmianie ustawy o ochronie przyrody oraz niektórych innych ustaw w Art. 3. stanowi:
W ustawie z dnia 13 października 1995 r. - Prawo łowieckie (Dz.U. z 2005 r. Nr 127, poz. 1066, z późn. zm.[7])) wprowadza się następujące zmiany:
1) w art. 9:
a) w ust. 1 pkt 3 otrzymuje brzmienie:
„3) zakaz wybierania i posiadania jaj i piskląt, wyrabiania i posiadania wydmuszek oraz niszczenia legowisk, nor i gniazd ptasich.”,
b) ust. 2 otrzymuje brzmienie:
„2. Starosta może wyrazić zgodę, na okres do 6 miesięcy, na przetrzymywanie zwierzyny, osobie, która weszła w jej posiadanie w wyniku osierocenia, wypadku lub innego uszkodzenia ciała zwierzyny, mając na uwadze potrzebę podjęcia koniecznej opieki i leczenia. Zwierzyna ta powinna następnie być przekazana uprawnionym podmiotom w celu dalszej hodowli.”;
Hmmm ... w celu dalszej hodowli? - czyli,teoretycznie - co się stanie z takim oswojonym lisem po tych 6-ciu miesiącach?
Trafiłem jeszcze na coś takiego na innym forum:
Cytat:
W gruncie rzeczy wszystko można trzymać. Jeśli jest to gatunek z listy cites (lub aneksów unijnych) musi miec dokument potwierdziający urodzenie w niewoli lub zezwolenie na odłów lub zezwolenie importy itd Jesli nie to w gruncie rzeczy musi miec aktualne badania weterynaryjne, ksiazke szczepien, paszport i kilka innych dokumentow i moze przyjechac. Jesli to gatunek z listy niebezpiecznych zwierząt to mozna się ubiegać o zezwolenie na chów i hodowlę.
Jak widać,prawo w tej materii jest bardzo zagmatwane i pokręcone ...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum