Hmmm ... a jeśli chodzi o niezgodność z prawem łowieckim:
Cytat:
Miał dobre serce dla sarny...
BĘDZIE MIAŁ KŁOPOTY
NR.: 1 z dnia: 03-01-2008
Nawet 5 tysięcy złotych grzywny grozi Z.M., mieszkańcowi podkęckiej Nowej Wsi za to, że miał - jak twierdzi - dobre serce. Jak to możliwe?
Kilka miesięcy temu Z.M. zauważył przy drodze potrąconą sarnę. Przygarnął ją i wyleczył. Po kilku tygodniach dowiedział się, że, aby ją przetrzymywać musi mieć specjalne zezwolenie. Otrzymał je od starosty oświęcimskiego Józefa Kały. Okazało się jednak, że dostał je za późno i teraz Z.M. będzie się musiał tłumaczyć przed sądem z nielegalnej hodowli dzikiej zwierzyny. Grozi mu za to do 5 tysięcy złotych grzywny.
Część mieszkańców Nowej Wsi jest zbulwersowana sytuacją i uważa, że Z.M. będzie musiał zapłacić za okazanie dobrego serca. Zdaniem części miejscowych w tej sprawie bezdusznością wykazało się Nadleśnictwo Andrychów, które złożyło skargę na policję.
Sprawa staje się już na tyle głośna, że szefowie Nadleśnictwa Andrychów wydali w tej sprawie specjalny komunikat! Podkreślają, że sarna przetrzymywana była w złych warunkach i nie miała właściwej opieki weterynaryjnej. Intencją leśników było zapewnienie zwierzęciu jak najlepszych warunków przez oddanie go do schroniska lub ogrodu zoologicznego. Leśnicy podkreślają, że zgłoszenie o nielegalnym przetrzymywaniu sarny otrzymali od miejscowego koła łowieckiego i anonimowych mieszkańców. Obowiązkiem funkcjonariuszy Straży Leśnej było sprawdzenie stanu faktycznego. W rozmowie Z.M. oświadczył, że nie przetrzymuje żadnej sarny. Jednak udało się sfotografować sarnę w jego obejściu, co świadczyło o próbie świadomego wprowadzenia w błąd. Funkcjonariusze sporządzili stosowne notatki i przekazali je miejscowej policji. I na tym skończyła się ich rola. (...) Obowiązkiem zarówno policji, Straży Leśnej i innych podobnych służb jest reagowanie na sygnały o łamaniu prawa. A przetrzymywanie zwierząt dziko żyjących bez stosownego zezwolenia jest bezprawiem - czytamy między innymi w komunikacie.
Leśnicy dodatkowo podkreślają, że decyzja starosty była nie tylko spóźniona, ale i sprzeczna z ustawą o prawie łowieckim.
Przypomnijmy, że podobna sprawa miała miejsce kilka miesięcy temu na Żywiecczyźnie. Tam sarenkę przetrzymywała jedna z rodzin z Biernej (gmina Łodygowice). Zwierzę zostało znalezione ponad dwa lata temu na łące, gdy było atakowane przez watahę psów. Rodzina z Biernej zaopiekowała się sarenką, która została wyleczona i była trzymana w ogrodzie. W lipcu ubiegłego roku ktoś z mieszkańców doniósł na policję, że rodzina nielegalnie przetrzymuje dzikie zwierzę. Opiekunowie sarny starali się u starosty żywieckiego Andrzeja Zielińskiego o pozwolenie na przetrzymywanie zwierzęcia, ale ten odmówił wydania takiego dokumentu. Starosta stwierdził, że sarenka powinna zostać przekazana do schroniska dla dzikich zwierząt w Mikołowie. Za rodziną z Biernej wstawił się Urząd Gminy w Łodygowicach, który w jej imieniu napisał odwołanie od decyzji starosty do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Dodatkowo za rodziną ujęła się powiatowa weterynaria z Żywca i Związek Łowiecki z Bielska-Białej. Ostatecznie SKO uchyliło decyzję starosty i zezwoliło na pozostanie sarenki u jej opiekunów. Pozostaje ona w Biernej do dziś. (ps)
Dwa podobne,lecz inne przypadki - w jednym sprawa w sądzie a w drugim,precedens w prawie - sarna została u ludzi.
Cytat:
Wielka awantura o dwuletnią sarnę Basię
W ogródku państwa Mrowców mieszka dwuletnia sarna, której uratowali życie. Po anonimowym donosie, że przetrzymują dzikie zwierzę, mają oddać ją do schroniska. Wszystko zaczęło się przed dwoma laty. Sąsiad Stanisławy i Kazimierza Mrowców z Biernej koło Żywca znalazł na pastwisku malutką sarnę, którą atakowały psy. - Sąsiad przyniósł ją do nas, bo tylko my mieliśmy kozę, której mleko nadawało się dla sarenki. Była ranna i ledwie żywa - mówi pani Stanisława.
Mrowcowie zajęli się sarną, którą nazwali Basia. Wyleczone i odchowane zwierzę całymi dniami hasa po dużym ogródku, śpi w szopie. Basia jest ulubienicą mieszkających w okolicy dzieci. - Polubiła się nawet z naszym psem - uśmiecha się pan Kazimierz.
putBan(62); Niestety, kilka tygodni temu do drzwi państwa Mrowców zapukał policjant. - Ktoś wysłał do komendy donos, w którym napisał, że przetrzymujemy dzikie zwierzę. Policjant powiedział, że to nielegalne i sarnę trzeba będzie oddać. Przecież ona tego nie przeżyje, jest bardzo do nas przywiązana - martwi się pani Stanisława.
Sprawa trafiła do żywieckiego starostwa powiatowego, które nie wyraziło zgody na dalsze przetrzymywanie sarny. Powołując się na przepisy prawa łowieckiego, urzędnicy kazali do końca sierpnia oddać ją do schroniska dla zwierząt łownych w Mikołowie.
Opiekunka Basi poszła po pomoc do Urzędu Gminy w Łodygowicach. - Ci państwo są bardzo zżyci z sarną i dobrze się nią opiekują. Dlatego napisaliśmy odwołanie od decyzji starostwa - mówi Stanisław Kucharczyk, sekretarz gminy w Łodygowicach.
Po stronie małżeństwa stanęła też Ewa Fidler-Kwiatek, powiatowy lekarz weterynarii w Żywcu. - Byłam na miejscu, sarna ma tam rewelacyjne warunki, o wiele lepsze niż w schronisku. Próba transportu może skończyć się dla niej śmiercią. Dlatego powinna zostać tam, gdzie jest. Prawo łowieckie w szczególnych przypadkach dopuszcza taką możliwość - tłumaczy.
Nawet Polski Związek Łowiecki w Bielsku-Białej stwierdził, że Basia powinna zostać u państwa Mrowców.
Sprawą sarny zajmie się teraz Samorządowe Kolegium Odwoławcze. - Jeżeli jego orzeczenie nam na to pozwoli, to kierując się względami społecznymi, pójdziemy opiekunom sarny na rękę i wyrazimy zgodę na jej przetrzymywanie - zapowiada Jan Miodoński, wicestarosta żywiecki.
No coz, sa ludzie i ludziska!!!
Ja trzy lata temu kilka miesiecy trzymalem w domu jeza znalezionego w srodku zimy, na sniegu przy 15 stopniowym mrozie. Widocznie wybudzil sie ze snu z powodow zbyt szybko wyczerpanych zapasow. Moze powinienem go w lesie zostawic by zdechl bo takie sa prawa natury i czlowiek ich nie powinien poprawiac. Ja go przez zime przetrzymalem a na wiosne wynioslem do lasu, calego i zdrowego. I moze zlamalem prawo bo wzialem pod dach dzikie i to w dodatku chronione zwierze nikomu nie zglaszajac, ale mam to gdzies i bede w takich przypadkach lamal je czy sie to komus podoba czy nie. Na sasiedniej wiosce, w jednym z gospodarstw wychowano bociana ktory wypadl z gniazda. Fakt ten byl nawet tematem reportazu w regionalnej TV. I z tego co wiem mimo naglosnienia sprawy nikt tych ludzi nie ukaral a przecież prawo chyba zlamali? Tak wiec uwazam ze z tym przestrzeganiem prawa nie ma co przesadzac. Niestety jest takie przysłowie ze "Nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu" i wydaje mi sie ze idealnie pasuje ono do zachowan niektorych ludzi i urzednikow.
Chociaz zdarzaja sie urzednicy bedacy ludzmi!!!
_________________ Nie bójmy się zadawać pytania
Wszak tyle jest do poznania
Przyroda jest kopalnią wiedzy
Więc do dzieła, Koleżanki, Koledzy!!!
Ja go przez zime przetrzymalem a na wiosne wynioslem do lasu, calego i zdrowego.
I to jest prawidłowa postawa. Gorzej gdy taki jeżyk trafi w ręce ludzi, którzy nie wiedza jaki rodzaj opieki mu zapewnić, a trzymają go w domu tylko dlatego, że jeżyk jest taki śliczny i jest pupilkiem dzieci...
I to jest prawidłowa postawa. Gorzej gdy taki jeżyk trafi w ręce ludzi, którzy nie wiedza jaki rodzaj opieki mu zapewnić, a trzymają go w domu tylko dlatego, że jeżyk jest taki śliczny i jest pupilkiem dzieci...
I czegoś takiego nie pochwalam,bo opieka nad zwierzakiem to nie kaprys - ale z drugiej strony jest u nas bardzo mało ośrodków,które zajmują się takimi zwierzętami - moim zdaniem,jeżeli jest szansa na uratowanie zwierzęcia to trzeba podjąć próbę ratunku,a dopiero potem zastanawiać się,co dalej.
A jeśli chodzi o lisy,to jest tak,jak pisał witekpl - wypuszczenie na wolność oswojonego lisa,który nie boi się ludzi i zwierząt domowych,jest dla takiego lisa wyrokiem,dlatego należy dokładnie przemyśleć swoją decyzję,zanim się podejmie jakieś działanie.
Takie przypadki opisywał pewien Brytyjski weterynarz,który widział takie lisy zabite przez ludzi lub przez psy - opisywał też,jak ludzie z wyższych sfer reagują na lisa: jego matka była oburzona,że jedzie w jednym samochodzie razem z lisem - Brytyjska arystokracja nadal uważa,że zabijanie lisów jest ich wrodzonym przywilejem społecznym.
Gorzej gdy taki jeżyk trafi w ręce ludzi, którzy nie wiedza jaki rodzaj opieki mu zapewnić, a trzymają go w domu tylko dlatego, że jeżyk jest taki śliczny i jest pupilkiem dzieci...
...i jeszcze dadza mu do jedzenia jablko bo ktos kiedys taka "madrosc" namalowal w elementarzu.
Mnie w podstawowce Pani od biologii uczyla ze nasze ropuchy sa bardzo jadowite i nalezy unikac z nimi kontaktu. I dlugo sie ich balem i np. nie bylo mowy by wejsc do piwnicy po ziemniaki bo dosc czesto wsrod pyrkow trafialy sie te plazy. I sam przelamalem strach i opor kiedy znalazlem nad woda ropuche zaplatana w wedkarska zylke i jedynym sposobem jej uwolnienia bylo reczne jej wyplatanie.
Na szczescie daje sie zauwazyc wsrod spoleczenstwa rosnace zainteresowanie przyroda i ekologia. I tutaj nalezy hold zlozyc internetowi gdyz obserwujac rozne fora widac rosnace zainteresowanie tymi tematami. Niestety jeszcze nie wszyscy maja dostep do netu. Podstawa zmiany stosunku czlowieka do przyrody jest tez oczywiscie wlasciwa edukacja najmlodszych (zeby np. nie bali sie ropuch i nie rozdeptywali kazdego napotkanego na swej drodze "robaka").
lis22 napisał/a:
opisywał też,jak ludzie z wyższych sfer reagują na lisa: jego matka była oburzona,że jedzie w jednym samochodzie razem z lisem - Brytyjska arystokracja nadal uważa,że zabijanie lisów jest ich wrodzonym przywilejem społecznym.
Nie powinnismy oczekiwac od ludzi by wszyscy nagle pokochali zwierzeta. Ja np. rozumiem ludzi dla ktorych milosc do zwierzat jest czyms niezrozumialym i sa mu one obojetne. Caly sek wtym by ta obojetnosc nie przeradzala sie w nienawisc do nich i znecanie sie badz tepienie ich na kazdym kroku.
_________________ Nie bójmy się zadawać pytania
Wszak tyle jest do poznania
Przyroda jest kopalnią wiedzy
Więc do dzieła, Koleżanki, Koledzy!!!
Nie powinnismy oczekiwac od ludzi by wszyscy nagle pokochali zwierzeta. Ja np. rozumiem ludzi dla ktorych milosc do zwierzat jest czyms niezrozumialym i sa mu one obojetne. Caly sek wtym by ta obojetnosc nie przeradzala sie w nienawisc do nich i znecanie sie badz tepienie ich na kazdym kroku.
Najgorsze jest to,że zwierzęta w naszym otoczeniu coraz częściej wywołują strach a strach to już pierwszy krok do gorszych emocji ... niestety,ludzie bardzo często przesadzają i stosują nadinterpretację tego,czego byli świadkami - najczęstsza reakcja jest taka,ze dzwonią do " odpowiednich ludzi " żeby ci się pozbyli nieproszonych gości - na szczęście,oni nie mają takiego prawa.
Czytałem gdzieś nawet jakieś pomysły o tym,żeby ogradzać podmiejskie lasy żeby zwierzęta nie zaglądały do miast,ale myślę że to tylko takie pobożne życzenia i nic z tego nie wyjdzie.
witekpl napisał/a:
Podstawa zmiany stosunku czlowieka do przyrody jest tez oczywiscie wlasciwa edukacja najmlodszych (zeby np. nie bali sie ropuch i nie rozdeptywali kazdego napotkanego na swej drodze "robaka").
Dokładnie,świadomość powinno się kształtować od najwcześniejszych lat - niestety,w szkołach tak naprawdę nie uczy się miłości i szacunku do przyrody,szkolne lekcje to zwykłe nudy,nic wartościowego,nic o życiu,zwyczajach zwierząt,tylko suchy,podręcznikowy materiał.
...i jeszcze dadza mu do jedzenia jablko bo ktos kiedys taka "madrosc" namalowal w elementarzu.
Ja sie tylko wtrącę że kiedyś konsultowałam cos w studio dla Woronicza dla programu przyrodniczego i puszczali także fragment starego ale juz kolorowego polskiego filmu, jak to cała rodzina jeży z mlaskaniem zajada jabłka. Widziałam na własne oczy, fotomontaż to nie był. Tak że w starych mądrościach bywa ziarno prawdy z całą pewnością jeże uwielbiają jabłka, choć jako rarytas a nie podstawa diety
zgadzam sie z Joanną , miałam parę lat temu przyjemność dokarmiania jeżowej rodzinki, która niespodziewanie zagościła w przydomowej szklarni. Oprócz tego, co matka przynosiła maluchom z ogrodu, jeżyki chętnie jadły jabłka, gruszki, winogrona i piły mleko wszystkie w zdrowiu opuściły w odpowiednim momencie szklarnię i zasiedliły pobliskie ogrody
_________________ tylko ptaki & Życzliwość jest przyjemna Władysław Bartoszewski
ak że w starych mądrościach bywa ziarno prawdy z całą pewnością jeże uwielbiają jabłka, choć jako rarytas a nie podstawa diety
Dokładnie. Podstawowym pokarmem jeży jako zwierząt owadożernych są wszelkie bezkręgowce, ale jabłka i inne owoce są bardzo często uzupełnieniem ich diety. Jedyna rzecz, która jest nieprawidłowością w wizerunku jeża jest jabłko przenoszone na grzbiecie.
Dzikie zwierzęta chętnie przyjmują wiele oferowanych przez nas pokarmów (niekoniecznie pełnowartościowych) vide lisy czy dziki żywiące się na miejskich śmietnikach, ptaki żerujące przy zrzutach ścieków, kaczki karmione zapleśniałym chlebem itd., itp.
Kiedy jednak świadomie podajemy określony pokarm i nie mamy pewności czy jest odpowiedni, można się zawsze zastanowić na ile jest on zbliżony do tego z czym dany gatunek może się zetknąć w swoim naturalnym środowisku i wtedy zdać się na instynkt zwierzęcia.
Inaczej na pewno wygląda też sytuacja, w której podawane pożywienie pochodzi w całości wyłącznie z naszej ręki, a inaczej kiedy jest dodatkiem do tego co zwierze znajduje sobie samodzielnie.
A na koniec, wiele zwierząt ma swoje naturalne sposoby na leczenie dolegliwości gastrycznych czy odtruwanie się, dzięki czemu może zjadać potencjalnie trujące czy szkodliwe dla innych gatunków pokarmy. Dość wspomnieć amazońskie papugi wyżerające jakiś rodzaj glinki kaolinowej (?) w celu detoksykacji po zjadanych trujących owocach.
Pewnie też ta populacja lisów, która wyemigrowała ze wsi do miasta i żywi się na śmietnikach, z biegiem czasu przystosowuje się do nietypowego pokarmu.
Co Ty na to lis22 ? Badał ktoś dietę lisów miejskich i wiejskich ? I jej oddziaływanie na nie ?
Hmmm ... jeśli chodzi o Brytyjskie lisy to przyrodnicy zajmujący się tymi zwierzętami ( np.prof.Harris ) piszą,żeby nie dawać zwierzętom pokarmu,którego one nie zjedzą,lub który im zaszkodzi,żeby pożywienie dla ogrodowych lisów było pełnowartościowe - tam jest dobrze opisane,co można a czego nie należy lisom dawać i ludzie się do tego stosują,podają zwierzętom nawet leki.
Są ludzie,którzy żyją dokarmianiem i obserwacją miejskich lisów: jest takie starsze małżeństwo,które ma w ogrodzie poukrywane kamery ( np.w donicach z kwiatami ) i co noc obserwuje " swoje " lisy,znają ich cechy,znaki szczególne i martwią się,jeżeli któregoś zwierzęcia brakuje.
Widziałem kiedyś bardzo fajną książkę o zwierzętach Polskich lasów i o lisie było tam b.dużo - był opisany eksperyment przeprowadzony przez dziennikarzy BBC,którzy chcieli sprawdzić,po jakim czasie miejskie lisy przyzwyczają się do obecności ludzi i kamer; po dwóch tygodniach obserwowane lisy zmieniły tryb życia z nocnego na dzienny i zaczęły śmiało paradować przed kamerami.
To zdjęcie ilustruje,chyba podobne przedsięwzięcie:
Jeśli chodzi o Polskę,to wiem,że badania nad miejskim lisem prowadzone są w Krakowie:
Pisząc o tym jabłku miałem na myśli zachowanie, kiedy ludzie, kierowani mitami, dają jeżowi wyłącznie jabłko, bo nawet jak gdzieś przeczytają ze jeż. jest owadożercą to jabłko dać jest prościej. Bo niby skąd nabrać tyle owadów. Wydaje mi się że jedzenie przez jeży jabłek jest raczej metoda na uzupełnienie płynów i gdybyśmy mu dali arbuza to tez by go jadł.
Ponieważ za płotem mam las, latem wyprowadzałem do niego moje gęsi i obserwowałem jak zbierają z krzaków jagody. Nie mówiąc o psach, dla których jest to norma. Tak wiec nawet udomowione zwierzęta, kiedy tylko mogą korzystają z wiedzy odziedziczonej po przodkach a zakodowanej w genach. Te ciekawe zachowania bywają nieraz dla nas niezrozumiałe, choć dla nich pewnie normalne.
A by temat z lisów nie zszedł na jeże na koniec napiszę że w zeszłą zimę lis zabrał Nam 5 kur. Koguta udało się mi uratować. O 22-giej, kiedy już leżałem w łóżku, usłyszałem jego pianie. Zdziwiła mnie pora tego piania ( choć mieliśmy kiedyś koguta który piał w okolicach północy!!!) i kiedy prawie nagi wyskoczyłem na podwórko lis ciągnął koguta pod płotem. Kiedy zacząłem krzyczeć lis koguta puścił i uciekł do lasu. Daleko nie miał gdyż jak pisałem mieszkam w jego granicy. Kogucik poza pokaleczonym grzebieniem i lekkim podduszeniem właściwie nie ucierpiał. Te lisie wybryki zmusiły nas do… uszczelnienia ogrodzenia. Choć paru innych chłopków którym lisiura wzięła kury postanowiło zastosować radykalniejsze rozwiązania i rozłożyć w koło nor trutkę. Co z tego wyszło, nie wiem ale pewnie nic bo przynajmniej raz w tygodniu jadąc wieczorem autem lis przelatuje mi drogę.
_________________ Nie bójmy się zadawać pytania
Wszak tyle jest do poznania
Przyroda jest kopalnią wiedzy
Więc do dzieła, Koleżanki, Koledzy!!!
Te lisie wybryki zmusiły nas do… uszczelnienia ogrodzenia.
I to jest prawidłowe podejście ,niestety,ludzie wolą używać siły,niż zacząć od siebie - jak to się mówi: " chłop żywemu nie przepuści " - sam byłem świadkiem,jak moja babcia namawiała sąsiadów,żeby wzięli widły i poszli z nią " na lisa ",który ośmielił się zamieszkać gdzieś w okolicy wsi.
Kurczę,ponad 10 lat jeździłem w lesiste i polne okolice / Roztocze,okolice Biłgoraja,Zamościa / i przez tyle lat nie widziałem żadnego lisa ... no,ale wtedy jeszcze się lisami nie interesowałem - wczesne lata 90-te.
Jeśli chodzi o przykład z kurnikiem to pamiętam wypowiedź muzyka,Stinga,który opowiadał o podobnym przypadku: lis wydusił mu wszystkie kury,mógł go zabić,pozwolić by zabili go myśliwi z psami,ale mówił że wtedy wykazałby się okrucieństwem niegodnym człowieka,więc po prostu wybudował solidniejszy kurnik.
Cytat:
Pewnie też ta populacja lisów, która wyemigrowała ze wsi do miasta i żywi się na śmietnikach, z biegiem czasu przystosowuje się do nietypowego pokarmu.
Co Ty na to lis22 ? Badał ktoś dietę lisów miejskich i wiejskich ? I jej oddziaływanie na nie
Najgorzej mają te lisy,które żyją w ścisłych centrach miast ( UK )- te zwierzęta żywią się odpadkami i śmieciami,pozostałościami po fast foodach,co nie wpływa zbyt dobrze na ich kondycję i zdrowie.
Najlepiej mają lisy śródmiejskie,które żyją w parkach i zapuszczają się do ogrodów:
Cytat:
W Bristolu żyje duża populacja lisów.
Zwierzęta te żyją w niewielkich grupach,z których każda posiada terytorium wielkości około pół kilometra kwadratowego,czyli znacznie mniejsze niż lisy żyjące w lasach.
W większości przypadków lis opuszcza swoją kryjówkę na krótko przed zmierzchem i kieruje się w stronę ludzkich domostw,w pobliżu których zwykle udaje mu się znaleźć coś do jedzenia - potem przemieszcza się do innych części swojego terytorium na dalsze poszukiwania jedzenia.
Przez kolejne dwie godziny odpoczywa,a następnie powtarza cały obchód.
witekpl napisał/a:
Te lisie wybryki zmusiły nas do… uszczelnienia ogrodzenia.
I to jest prawidłowe podejście
Prawidłowe podejście jeżeli chodzi o inwentarz gospodarski. A co z zającami, kuropatwami i innymi drobnymi zwierzętami które za sprawą lisa znikają z naszych łąk, pól i lasów? Pamiętam jak w latach 80-tych chodząc do Szkoły Leśnej w ramach praktyk jeździliśmy na odłowy zajęcy. Było tego mnóstwo. Zachód, gdzie nasze kicajce były eksportowane płacił wtedy 100 dolców za sztukę. I z tego co mi opowiadano to mimo różnych wahnięć populacji zajęcy zawsze wystarczało ich i dla myśliwych, i dla lisów, starczało też dla różnych innych drapieżników i na eksport (nie wspominając kłusowników ). Myślę że lis nie jest jedyną przyczyną zanikania populacji wspomnianych wcześniej zwierząt ale ma w tym udział największy. I w dużej mierze jest to zasługą człowieka że zrobił z lisa mega-szkodnika i to człowiek powinien coś z tym zrobić.
_________________ Nie bójmy się zadawać pytania
Wszak tyle jest do poznania
Przyroda jest kopalnią wiedzy
Więc do dzieła, Koleżanki, Koledzy!!!
Myślę że lis nie jest jedyną przyczyną zanikania populacji wspomnianych wcześniej zwierząt ale ma w tym udział największy.
Nie zgodzę się z Tobą. Największy udział ma człowiek poprzez zmianę zagospodarowania pól, likwidację miedz, stosowanie pestycydów, ect. Lis ma w tym duży udział ale na pewno nie największy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum