Interesuje mnie wszystko, co dotyczy egzystowania tego gatunku na terenach miejskich, i nie na peryferiach, które, choc administracyjnie naleza do danego miasta, w duzej mierze zachowuja rustykalny charakter, tylko na terenach SCISLE I BEZDYSKUSYJNIE miejskich, w centrach miast najlepiej.
Tak sie bowiem wlasnie sklada, ze z takim przypadkiem mamy do czynienia tu, gdzie mieszkam. Chyba kilka tygodni temu (kiedy dokladnie, to oczywiscie nie wiem) przywedrowal bobr na jeden ze stawkow w dolinie Potoku Oliwskiego, przy ulicy Subislawa.
Miejsce to wyglada tak: niespelna dwuhektarowy staw, pelniacy role zbiornika retencyjnego, nad stawem troche olsz, kasztanowcow, lip i wierzb (ale rzadko rozmieszczone, nieduzo ich jest), na stawie wyspa z wierzbami przede wszystkim (wokol kilku z nich ludzie chyba z Zarzadu Drog i Zieleni juz okrecili siatki), wokol stawku: ruchliwa ulica z jednej strony, ogrodki dzialkowe z drugiej, ale przede wszystkim zwarta zabudowa - osiedle domkow jednorodzinnych i bloki, duzo blokow. W jednym z tych blokow - ja, i teoretycznie jest szansa, ze zobacze go jeszcze nie wychodzac z domu, z okna! Na razie widzialem go dwa razy, bedac z psem nad stawkiem, we wtorek i wczoraj.
I teraz tak: dzialalnosci rolniczej nikt tu oczywiscie nie prowadzi, ale na pewno pojawia sie ludzie, ktorzy znajda argumenty przeciwko obecnosci bobrow w takim miejscu. Stad moje pytanie - jak widzicie perspektywy na egzystowanie bobra w takim, jak opisane, miejscu? Czy odłowienie go (lub ich) i przesiedlenie nie bedzie forsowane jako koniecznosc? Czy, jesli zostanie, nie bedzie narazony na zbyt duze niebezpieczenstwo ze strony ludzi i ich psow? Jak wyglada sytuacja w innych miastach w Polsce?
Bobry w Krakowie wystepuja nad Wisla w Tyncu i od Legu po N. Hute. W samym miescie znalazlem bobry przy ujsciu Wilgi, 100 m od ruchliwej trasy, dzialek i blokowisk. Scinaja tam dosc pokazne drzewa.
W Warszawie także( i to już od dość długiego czasu) są bobry - rezydują sobie po praskiej stronie np. w porcie.
mikus.zet napisał/a:
jak widzicie perspektywy na egzystowanie bobra w takim, jak opisane, miejscu? Czy odłowienie go (lub ich) i przesiedlenie nie bedzie forsowane jako koniecznosc? Czy, jesli zostanie, nie bedzie narazony na zbyt duze niebezpieczenstwo ze strony ludzi i ich psow?
To czy trzeba będzie odławiac bobry będzie znając życie zależeć od tego czy będą one jakoś człowiekowi przeszkadzać. Poza tym złapanie bobra to wcale nie jest taka prosta sprawa Czy będzie narażony na niebezpieczeństwo Cóż ludzka głupota nie zna granic więc jak się ktoś bardzo uprze to może zwierzęciu wyrządzić krzywdę. Generalnie jednal bóbr jest zwierzęciem nocnym, więc ludzie i psy nie powinni mu zbytnio szkodzić.
jak widzicie perspektywy na egzystowanie bobra w takim
w Krakowie nie slyszalem zeby robily problemy, te nad Wisla moga podkopac waly ale sa one raczej poza ich zasiegiem, na Wildze moze byc problem bo jak im zabraknie drzew nad rzeczka pojda pewnie na grande w pobliskie ogrodki dzialkowe i moga tez przekopac sie do pobliskich starorzeczy. A dla psa ktory by zadarl z bobrem i wyszedl z tego calo duzy
No, mojej bestii kontaktu z bobrem bym nie zyczył (kiedys z piskiem uciekal przed labedziem ), ale byl czas, ze nad tym stawkiem pewien staruszek prowadzal gigantycznego dobermana - najwiekszego, jakiego w zyciu widzialem - chyba z domieszka rotweilera i jeszcze na jakichs sterydach, tak wygladal; jak zaczynal biec, to sie ziemia trzesla. Taki to chyba moze byc grozny, nawet dla bobra...
Ale z innej beczki: macie moze jakies rozeznanie, jak sie na bobry zapatruje srodowisko wedkarzy, czyli - bylo nie bylo - glownych uzytkownikow akwenow miejskich (i nie tylko)? Wiadomo, ze tutaj wiele zalezy zawsze od konkretnego przypadku, ale moze jakies generalizacje beda pomocne... Czego zazwyczaj mozna spodziewac sie po moczykijach - sympatii czy niecheci do bobra we wspolnie uzytkowanych wodach? (wydra to to nie jest, ryb nie je... ale z drugiej strony, wydra moze pojawic sie w slad za bobrem za jakis czas...itd., argumentow za i przeciw moze byc pewnie wiele)
W Suwałkach jest mały ciek wodny płynący przez starszą część miasta (od Szpitala do zbiornika sztucznego służącego za kąpielisko). Od kilku lat bobry zaczęły być tam utrapieniem mieszkańców którzy nad owym ciekiem mieszkają (wzdłuż cieku nie rosnie już praktycznie żadne drzewko:)
Mieszka tam mój dziadek który musiał zbudować mały płotek bo mu bobry zjadały kapuste:)
W każdym bądz razie bobry maja sie dobrze i mimo starań mieszkańców nikt im jeszcze nic złego nie zrobił.
_________________ Grunt to żoł?dek. Niektórzy wiedz? o co chodzi:)
jakiś czas temu bóbr zadmowił się na osiedlu w Białymstoku, odszukałem link do wiadomości z regionalnej telewizji. nie wiem, czy jeszcze tam jest, bo to było już jakiś czas temu.
http://ww2.tvp.pl/tvppl/View?Cat=119&id=44977
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum