W rodę (07.01) w okolicach Sycowa (przy drodze nr8 Wrocław-Warszawa) ok godziny 13.00 zaobserwowałem pięknego puchacza
"Ptaszek" przelaciał 2 razy nad drog? na wysokoci 3-5 metrów i usiadł na jednym z drzew w sadzie. Niestety byłem tylko przejazdem i nie mogłem zatrzymac sie na dłużej
Czy to normalne, żeby ten ptaszek w południe latał zamiast smacznie spać i czekać z polowaniem do zmierzchu?
Ponieważ obserwacja jest niezwykła, czy mógłby podać wygl?d ptaka, np. czy to nie była sowa uszata ?
Nie chodzi o to, że Ci nie wierzę, ale sam bym w takim wypadku podał takie cechy.
Rozumiem
Sowa uszata nie mogła to być ze względu na wielkoć ptaka. Porównać go mogę z myszołowami które często widuję przy drogach. Sowa ta była z pewnoci? większa od myszołowa. Poza tym nie miała zbyt wyraĽnej (kontrastowej) szlary jak u uszatej. Poza tym więcej szczegółow nie zaobserwowałem, ponieważ jak mówiłem obserwacja ta miała miejsce podczas poróży samochodem i nie miałem możliwoci zatrzymania się z powodu sporego ruchu (mogłem tylko zwolnić).
Szczerze mówi?c nie słyszałem jeszcze o przypadku obserwacji puchacza w dzień, w dodatku w pobliżu drogi. Wydaje mi się że sowa ta to jeden z najbardziej skrytych i płochliwych gatunków i chyba raczej w dzień nie ma w zwyczaju latać, a tym bardziej polować.
Mam pytanie z jakiej odległoci sowa ta była obserwowana ?
Z odległoci rednio 50 metrów. Jak zobaczyłem ptaka byłem w odlełoci 100m od niego, był on nad drog? przed samochodem, jak zbliżałem się do niego zrobił koło i leciał równolegle do drogi nad sadem, wtedy go wyminołem a za moment usiadł na drzewie w odległoci 15 metrów od drogi.
Wtedy wyraĽnie, BARDZO WYRANIE, wudziałem "uszy", które były odchylone od pionu o jakie 45 stopni (podaje te informacje o k?cie pochylenia uszu bo nie wiem czy może to mieć jakie znaczenie dla oznaczenia gatunku, a na rysunkach w atlasach sowa uszata ma zwykle uszy pionowo a puchacz pochylone. nie wiem tylko czy sowy te moga ruszać uszami tak aby stawiać je i kłać?)
Sowa uszata, tak jak inne ptaki w czasie mrozow czesto napusza sie tak, ze wydaje sie znacznie wieksza! Niejednokrotnie juz widzac lecaca w zimie uszatke pierwsza moja mysla byl PUCHACZ.Taka napuszona uszatka moze przypominac takiego nienapuszonego myszolowa.
Mam wiec pytanie do Radka czy widzial kiedys puchacza w innej okolicznosci w locie lub w innej okolicznosci i porownal z tym widzianym w Sycowie.
Do tego za niepuchaczem, oprocz tego ze byl widziany w dzien przemawia jeszcze obserwacja w sadzie przy drodze! Dla usztaki to bylby nie problem. Znam okolice Sycowa dosc dobrze - jest wokol mnostwo lasow takze wyboru na dzienna kryjowke nie byloby tam problemow.
Tak czy owak obserwacja jest bardzo ciekawa i proponuje Ci Radku wyslac ja na liste dyskusyjna Ptaki - ciekawe co powiedza na ten temat czlonkowie KF oraz ludzie penetrujacy dokladnie okoliczne tereny Wroclawia.
Jest to o tyle podejrzane ze od niedawna kilku obserwatorow podawalo puchacza z lasow kolo Namyslowa - a to dosc blisko Sycowa.
Nigdy w życiu nie widzałem puchacza (oczywicie z wyj?tkiem zoo), uszat? też zreszt? widziałem tylko w zoo tak więc małe porównanie mam ale obserwacja na dziko to zupełnie co innego.
Argumenty Szymona o napuszeniu się uszatej s? przekonywuj?ce, ale co w takim wypadku z rozpiętoci? skrzydeł w locie, która była znacznie większa od rozpiętoci skrzydeł myszołowa, (no i uszatej)?
Nie upieram się oczywicie, że to co widziałem było puchaczem, szczególnie ze względu na miejsce i czas obserwacji.
Rodzi się inne pytanie: czy jeli byłaby to sowa uszata to czy taka dzienna obserwacja jest czym normalnym?
Na PTAKI też chyba podam informację o tej sowie. Mam nadzieję że nie zostanę rozszarpany przez Listowiczów, bo puchacz w południe przy drodze krajowej i w dodatku w okolicach Sycowa, to brzmi jak herezja
Precyzyjna ocena wielkosci ptaka w warunkach terenowych (na zasadzie, ze byl wielkosci np. myszolowa) jest w zasadzie niemozliwa.
Pogoda, brak pewnosci w ocenie odleglosci, a w koncu indywidualne dla obserwatora pojecie rozmiarow gatunku widzianego i tego do ktorego jest porownywany moga platac rozne figle i w takich momentach bez szczegolow sylwetki czy ubarwienia sie nie obejdzie.
A z ta wielkoscia w rzeczywistosci tez bywa roznie : najwieksza usztaka moze byc wielkosci mniejszego myszolowa + typowe sowie napuszenie moze sie rownac myszolowi normalnemu.
Z kolei puchacz jest znacznie od myszolowa wiekszy i wlaczajac w to wlasciwy jemu "gruby" wyglad moze sprawiac wrazenie bardziej orle niz myszolowowe.
Ale skoro widziales ta sowe w locie to jezeli byla to uszatka musialo wpasc Ci w oczy wyrazne jednolite rdzawe lustro u nasady lotek I rz. Usztaka ma w locie skrzydla raczej zaokraglone i macha nimi bardzo miekko jakby glaskala powietrze.
Puchacz ma skrzydlo z wierzchu raczej jednolite, ma rozczapierzone lotki I rz. niczym orzel i macha skrzydlami mocno co tez rzuca sie w oczy.
Ogolnie rzecz biorac ktos kto widzi po raz pierwszy puchacza, i to jeszcze na otwartej przestrzeni jest w stanie sie go przestraszyc - jest to wielkie ptaszysko i potwornie wspaniale.
Przyznam sie ze ja rowniez puchacza na swobodzie nie widzialem! Ale w chorzowsim zoo moglem sie na te ptaszory do woli napatrzec. Bardzo bym chcial zeby sowa widziana przez Radka byla puchaczem - Sycow to moje znajome strony i sam bym tam pobuszowal.
Rodzi się inne pytanie: czy jeli byłaby to sowa uszata to czy taka dzienna obserwacja jest czym normalnym?
Sowa uszata jest aktywna przeważnie noc?, w dzień maskuje się, a jeli już lata to raczej zmieniaj?c kryjówke.
Możliwa jest tutaj też taka opcja, że była to sowa błotna( Asio flammeus). Ona też ma na głowie "uszy" utworzone z piór, lecz s? one o wiele krótsze niż u sowy uszatej co raczej nie bardzo by tutaj pasowało . Poza tym sowa błotna jest aktywna w dzień, choć napewno nie jest mniej płochliwa od puchacza.
oj, to zależy... ja obserwowałem sowę błotn? z ok. 2m (!) z samochodu. Zatrzymałem się przy niej i zdziwionej zrobiłem spokojnie 2 zdjęcia zanim odleciała (siedziała na ziemi na poboczu). Prawdopodobnie przybyła na zimowisko ze Skandynawii i dlatego się nie bała
Błotn? na 100% mogę wykluczyć ze względu na wyraĽne uszy długoci min. 5cm.
Poza tym ubarwienie sowy widzianej przeze mnie było raczej br?zowe w ciemniejszych tonacjach (to chyba nie tak jak u błotnej)
Z drugiej strony coraz czesciej slyszy sie o stopniowym "osmielaniu" sie puchacza wobec cywilizacji. W Niemczech puchacz przy smietniku czy w ogrodzie nie budzi juz rewelacji. Slyszalem tez od znajomego sowiarza o dokarmianiu jednego osobnika, ktory przylatywal mu (albo jego znajomemu, nie pamietam) do zagrody porywal przygotowane mieso - a mialo to miejsce nawet w dzien!
Wydaje mi sie iz rzekomy wzrost liczebnosci tej sowy w Polsce pochodzi wlasnie z tej stopniowej synantropizacji gatunku - po prostu wzrosla liczba obserwowanych puchaczy bo same do nas przylatuja.
Mysle ze ten "krok" tak kiedys skrytej sowy w strone cywilizacji da mu wieksze szanse na zwiekszenie rzeczywistej populacji.
moze wlasnie dzieki temu ukryty w podsycowskich lasach puchacz ukazal sie wlasnie teraz i odkryl go Radek.
Radku i jak to bylo z tymi skrzydlami? Pamietasz wyrazne rdzawe lustro u nasady lotek I rz? a takze co z rozcapierzeniem tych lotek... to wazne cechy - powinny byc dobrze zauwazalne.
Z drugiej strony coraz czesciej slyszy sie o stopniowym "osmielaniu" sie puchacza wobec cywilizacji
oj prawda to... na spotkaniu sowim (>>tutaj) Janusz Wójciak z LTO mówił np. o problemach z utworzeniem w niektórych przypadkach stref ochronnych bo gniazdo znajduje się przy ruchliwej szosie lub w jakim chłopskim lasku kilkadziesi?t metrów od gospodarstwa...
ale to mimo wszystko trzeba uznać za pozytywne objawy
obymy tylko takie zmartwienia mieli w ochronie przyrody
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum