żywienie znalezionych ptaków - różne gatunki
słonkę możemy chyba zaliczyć tutaj do grzebiących - możesz zrobić zdjęcie? chociaż aparatem z komórki? zobaczylibyśmy czy to jest słonka!
i najlepiej jednak pójść do wterynarza, żeby obejrzał skrzydło, ewentualnie unieruchomił. problem w tym, że nawet w dostępnym na Forum Ciconia wykazie lekarzy i azyli nie ma Elblaga i okolic
Witaj rolencja !
Najlepiej zadzwoń do Ptasiego Azylu - 022-6702207 - w Warszawie !
Fajnie żeby jakiś wet obejrzał jej skrzydło, ale z tego co pamiętam słonki muszą mieć specyficzne warunki przetrzymywania - w Azylu trzymają je na wyściółce z ziemi bo inaczej nie pobierają pokarmu.
Może najsensowniej byłoby wysłać ją jutro rano przesyłką konduktorską do Warszawy, może ktoś z forumowiczów mógłby ją odebrać i podrzucić do Azylu ?
Póki co ważne jest ograniczenie stresu czyli ciemne i ciche miejsce w jakimś kartonowym pudle.
Nie wiem czy piszę o tym w dobrym miejscu.W Krakowie przy wyjściu z tunelu biegnącego pod ulicą Pawią,idąc w kierunku Galerii Krakowskiej,zauważyłam gołębia z opuchniętymi łapkami. Biedak siedział skulony z zimna.Pewnie ma na nogach zacisniętą żyłkę lub coś w tym rodzaju. Czy jest ktoś kto mógłby go złapać i mu pomóc?
Jest pilna sprawa - trzeba przewieźć ranną pustułkę z Wrocławia do
Mysliborza pod Jaworem. Dzwonił do mnie weterynarz - ptak jest opatrzony i
nakarmiony, ale człowiek który do tej pory się nią zajmował, nie może tego
dalej robić; w lecznicy też nie może zostać. Dlatego najlepiej byłoby ją
zabrać od weta dzisiaj przed 21 (do tej godziny on bedzie w lecznicy).
Jesli ktoś dałby radę, to proszę dzwonić do mnie, przekażę namiary szczegółowe
(nr komórki - 603126292).
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
Wysłany: 2008-11-21, 14:52 Synogarlica po przejściach.
Wczoraj wieczorem jadąc autem w ostatniej chwili w światłach ujrzałem leżącego na asfalcie ptaka. W ostatniej chwili wziąłem go między koła i po przejechaniu go zatrzymałem się i do niego podszedłem. Okazało się że jest to synogarlica, dodam żywa synogarlica. Ze wstępnych oględzin dopatrzyłem się iż poza urazem oka nic poważniejszego jej nie dolega. Żadnych widocznych na zewnątrz ran i złamań. Jedyne co dało się zauważyć to leżące obok niej ziarno które widać zwróciła. Ptaszek wciąż żyje i nawet jest całkiem bystry tyle że nic nie je ani nie pije. Oko opuchnięte i lekko ropiejące. Dostaje mieszankę zbóż. Nie chcę go karmić na siłe gdyż boję się o jego oko bo mogę mu je przypadkiem podrażnić. Czy może zacząć jeść sam? Przypominam, sierpówka jest całkiem bystra.
_________________ Nie bójmy się zadawać pytania
Wszak tyle jest do poznania
Przyroda jest kopalnią wiedzy
Więc do dzieła, Koleżanki, Koledzy!!!
witekpl, oko powinien obejrzeć weterynarz, prawodpodobnie jest zakażenie bakteryjne... Być może zdrapanie przez kota, albo gałązkę, albo... nie wiem . Można przemywać mu przegotowaną letnią wodą z dodatkiem rumianku, ale nie wiem czy to będzie skuteczne. Wydaje mi się, że powinna być maść typu oxycort, neomycyna , ale te maści są na receptę. Powinien ocenic to lekarz
Chyba zostałem wywołany.
Faktycznie dobrze by było gdyby, jak radzi BeaJolKa, obejrzał Twoją sierpówkę jakiś wet znający się na gołębiach.
Podejrzany jest fakt, że ptak leżał sobie na drodze. Może oberwał już wcześniej od kogoś, kto przejeżdżał tamtędy przed Tobą. W takim razie mogło dojść do jakichś obrażeń wewnętrznych i tu trzeba by ptaka dobrze pooglądać.
Z drugiej jednak strony ropa w oku sugeruje, że problem trwa już jakiś czas i może to np. spowodowało, że ptak znalazł się osłabiony na drodze i nie zdążył uciec przed kierowcą. Takie zmiany w oku, które opisujesz mogą np. świadczyć o chlamydiozie.
Skoro ptak nie chce jeść spróbuj nakarmić go na siłę, przy okazji zajrzyj głęboko do gardła czy ptak nie ma jakichś nalotów, guzków, śluzu, zaczerwienienia wewnątrz dzioba. Zwróć uwagę na nozdrza czy nie ma jakiejś wydzieliny, nie są zatkane? Czy ptak oddycha normalnie czy otwartym dziobem ? Czy drugie oko jest o.k., nie ma wypływu, łzawienia, zaczerwienienia ?
Czy ptaszor robi normalną kupę czy ma biegunkę ? Jeśli się jeszcze nie załatwiał popatrz na pióra wokół kloaki, przy biegunce będą uwalane kałem i pozlepiane. Pomacaj mu pierś, jeśli jest w dobrej kondycji będzie wypukła, jeśli jest chory, osłabiony pośrodku będzie mu sterczał grzebień mostka – to byłby dowód, że ptak choruje już pewien czas. Czy ptak siedzi cały czas w kącie czy próbuje chodzić ?
Sorry, że tyle pytań, ale trudno tak wymyślać przez internet…
Oko spokojnie możesz przemywać naparem rumianku, albo zastosować którąś z maści, o których wspomniała BeaJolKa.
Jeśli potwierdziłoby się to, że ptak choruje już dłużej powinien dostać antybiotyk np. doksycyclinę lub enrofloxacynę.
Oczywiście jakaś żarówka, żeby go dogrzewać i dobrze będzie zwiększyć mu wilgotność otoczenia.
Jeśli wykluczysz objawy, o których wspomniałem to może to tylko jakiś uraz i wówczas kilka dni w spokoju powinny pozwolić mu dojść do siebie. Oczywiście pod warunkiem, że nie został jakoś poważniej poturbowany.
Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz, ale przez weekend mogę nie mieć czasu żeby wejść na internet. W każdym razie postaram się pomóc w miarę możliwości.
Witam ponownie.
Co do Łódzkiego ZOO to dzwoniłem kiedyś do nich w sprawie nietoperza który miał skrzydło posklejane nalepką z szyby wymienianego okna. I pani mi odpowiedziała że nie mają środków i możliwości interwencji w takich przypadkach i żeby go przywieść samemu. A dodam że znalazłem go w okolicach Łódzkiej Filmówki. Niestety byłem w pracy i nie mogłem się wyrwać a na drugi dzień było po nietoperzu gdyż gdzieś mi zwiał z pudła gdzie był naszykowany do transportu.
Ale wróćmy do sierpówki. Teściu ma gołębie pocztowe i trochę się nauczyłem jak rozpoznać kondycje takiego ptasiora. Kupka typowa dla gołębia. Wole puste. Grzebień mostka wyczuwalny ale nie sterczący. Skrzydła całe gdyż ptaszek cały czas je rozciąga i nimi sprawnie trzepocze. Oko dzisiaj otworzył i niby jest całe tyle że patrząc od góry jest mniej wypukłe od tego zdrowego. Ropa już się nie sączy. Trochę go napoiłem. Niestety nic nie je. Karmiłem kiedyś ręcznie młodego pocztowego ale sprawa była o wiele prostsza gdy gołąbek miał większy dziób i był bardziej uległy. Sierpówka ma mały dzióbek i jest bardziej energiczna. Ptak na pewno wcześniej był potrącony przez auto i pewnie to oko uszkodził sobie w tej kolizji, uderzając łebkiem.
Dziękuję za wcześniejsze rady i zwracam się z pytaniem czy spróbować nakarmić go na siłę. I czy takie karmienie nie zestresuje jej zbytnio?
Trzymam go w mieszkaniu w temperaturze pokojowej gdyż wydaje mi się że w cieple nie traci tyle energii jak gdyby miał siedzieć na mrozie.
Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki!!!
_________________ Nie bójmy się zadawać pytania
Wszak tyle jest do poznania
Przyroda jest kopalnią wiedzy
Więc do dzieła, Koleżanki, Koledzy!!!
Witam po weekendzie. Ma nadzieję, że z Twoją sierpówką w porządku.
Z tego co piszesz wygląda, że to jednak tylko zderzenie z samochodem. Co do oka jeśli jest całe, to powinno się wygoić. Możesz podać jakąś maść lub krople z antybiotykiem. Przy silnym urazie gałki ocznej bywa, że jest ona „wciągana” do oczodołu przez mięśnie stąd wrażenie, że oko jest mniej wypukłe od zdrowego – to taka forma ochrony. Ptaka możesz karmić sparzoną pszenicą, twarogiem płatkami zbożowymi, bułką. Najlepiej ulepić z tego kulki wielkości grochu i pakować bezpośrednio do dzioba. Możesz wcześniej owinąć sierpówkę ręcznikiem, wtedy nie będzie się szarpać i przy okazji nie zniszczysz jej upierzenia. Karmienie na siłę na pewno nie spotka się z jej entuzjazmem, ale może odmawiać samodzielnego przyjmowania pokarmu na skutek stresu. Po paru takich seansach powinna zacząć jeść sama pod warunkiem, że nic innego jej nie dolega. Jeżeli wypadek nie był poważny i ptak czuje się dobrze, to po paru dniach kiedy już zacznie sama jeść będzie ją można wypuścić.
Pozdr.
Wysłany: 2008-11-24, 16:46 Synogarlica po przejściach, cd.
Dzięki Corbie za rady. Przydadzą się na przyszłość. Na przyszłość bo problem sierpówki rozwiązał się sam. Oko faktycznie, wciągnięte było tak jak piszesz w wyniku jakiegoś odruchu obronnego i na dzień dzisiejszy wróciło do normy. Przez te parę dni sierpówka jedynie piła i to też z oporami. Maczałem jej dzioba w pojemniczku z woda i czekałem aż zacznie ją łykać. Aż sam siebie podziwiam za swoją cierpliwość bo zanim coś tam przełknęła to kilkadziesiąt razy uciekała od wody odwracając głowę. Ale po wielu próbach dała za wygraną i napiła się. Z jedzeniem było gorzej. "Obsypana" była ziarnem dookoła, podtykane miała pod dziób jak tylko było to możliwe. Puściłem ją nawet na fotel i podsypywałem jej na niego ziarno i nic. Próby przymusowego karmienia nie przynosiły efektów gdyż wyrywała się jak tylko mogła. Aż w końcu wyniosłem ją na zewnątrz, posadziłem na stercie chodnikowych płytek i sypnąłem ziarnem. I stał się cud. Bez żadnych specjalnych działań z mojej strony zaczęła dziobać ile tylko weszło. Najadła się ile tylko mogła. Po wniesieniu do domu i podstawieniu poidełka bez żadnych namów zaczęła łapczywie pić wodę. Wynoszę ją co jakiś czas na to karmienie i jak sobie podje wnoszę do domu. Je tylko większe ziarno takie jak pszenica, owies, pszenżyto. Ziarno prosa i rzepaku jest dla niej zbyt małe i nie może go udziobać. Tzn. próbuje ale górna połowa dzioba zakończona jest rogowym wyrostkiem który nie pozwala jej dziobnąć małe ziarno. Ciekawi mnie fakt że w mieszkaniu podejmuje próby lotu natomiast na zewnątrz ani jej się myśli. Zresztą nawet lepiej gdyż mieszkam w granicy lasu i jej ucieczka niechybnie skończyła by się w szponach jastrzębia których mamy u nas pełno. Jak już wcześniej pisałem teściu hoduje gołębie i jastrzębie stale czatują na pobliskich drzewach na jakiegoś gołąbka, których stracił już sporo. Jak się ociepli, a ma około czwartku, wywiozę ją w miejsce znalezienia i spróbuje wypuścić. Trochę się rozpisałem ale myślę że nikogo nie zanudziłem opisując te moje perypetie z synogarlicą.
Pozdrawiam.
PS
Spróbuję wrzucić zdjęcia które jej dzisiaj zrobiłem. W okolicy prawego oka widać zieloną obwódkę. To pozostałość po tym wysięku.
DSC06060.JPG
Plik ściągnięto 8 raz(y) 74.87 KB
DSC06051.JPG
Plik ściągnięto 7 raz(y) 78.09 KB
_________________ Nie bójmy się zadawać pytania
Wszak tyle jest do poznania
Przyroda jest kopalnią wiedzy
Więc do dzieła, Koleżanki, Koledzy!!!
Witam
mam zapytanie. znalazłem te forum - gdyz całkiem sie nie orientuje. W Gdansku w jednym z parków naprzeciw radia Gdansk w okolicy ulicy Uphagena, na malutkiej wysepce w zbiorniku regencyjnym od dwoch dni siedzi chyba mewa ze złamanym skrzydłem. nic nie je, nie ma jak odleciec przepłynac. Poziom wody sie podnosi - szkoda ptaka. Czy mozna do kogos zadzwonic w Gdansku kto powinien sie tym zajac?!Ktos kto by złapał ptaka?Czy raczej nasz kraj jak ze wszystkim .... !?
Pozdrawiam z gory dziekuje ze w miare pilne info.
mail xlinex@wp.pl
koleżanka z Forum Ciconia znalazła taką informację:
"Znalazłam teraz w necie o straży : Sprawy do interwencji można zgłaszać pod numerem telefonu: 517 468 463, czynny w poniedziałki i środy w godzinach 16-18. Interwencje można zgłaszać również za pośrednictwem forum internetowego przy stronie www.strazdlazwierzat.pomorskie.pl
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum