FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum
Google  

Poprzedni temat «» Następny temat
PTASIE POGOTOWIE
Autor Wiadomość
krotom 
administrator
ludź od prądu



Posty: 7902
Skąd: Brodnica
Wysłany: 2008-08-07, 08:39   

sirwiz w temacie o identyfikacji ptaków napisał/a:
Dziś znaleziono go po burzy na stadionie miejskim w Toruniu. Miły spokojny, je delikatnie z ręki, i pięknie ćwierka ;)
[...]2. Gdzie mam to zawieść?[...]


w Toruniu jest "tylko" ogród zoobotaniczny ale pracuje tam niejaki Leszek Wasielewski który jest prodrapolowcem (i KOOowcem), jestem pewien że się odpowiednio ptakiem zajmie: 606 972 549, oepe[małpa]konto.pl
_________________
ogłoszenie:
parkę boćków (którym w głowie prokreacja) do mojej platformy lęgowej przyjmę :!:

stare przysłowie pszczół mówi:
Nie pozwalaj wycinać lasu! Kto wie, może kiedyś będziesz musiał zostać partyzantem!
:cry: Winer'owi... Q pamięci :(
 
 
 
sirwiz 

Posty: 7
Skąd: Pod Toruniem
Wysłany: 2008-08-07, 09:55   

Tak się składa że znam ogród toruński od podszewki, współpracuje z nim, sponsoruje również. I dlatego szukam innego miejsca dla ptaszka ;)

We Włocławku jest ośrodek zajmujący się restytucją sokoła wędrownego, i ta opcja wydaje mi się najodpowiedniejsza w tej chwili. Odwoziłem im już pustułki kilka lat temu i wydawali się być ok. Czy są tutaj inne opinie?

Hmm Trzmielojad, ja tam mam inne podejrzenia. Ale ekspertem nie jestem.
 
 
 
Michu 


Posty: 1858
Skąd: Białystok
Wysłany: 2008-08-07, 09:58   

sirwiz napisał/a:
Hmm Trzmielojad, ja tam mam inne podejrzenia. Ale ekspertem nie jestem.


A jakie masz podejrzenia? :> Pozdr
_________________
Michał Polakowski
 
 
 
sirwiz 

Posty: 7
Skąd: Pod Toruniem
Wysłany: 2008-08-07, 10:00   

Mi to wygląda na młodego myszołowa. Nie chciałem pisać co by nie sugerować ekspertów ;)
 
 
 
krotom 
administrator
ludź od prądu



Posty: 7902
Skąd: Brodnica
Wysłany: 2008-08-07, 10:01   

sirwiz napisał/a:
Tak się składa że znam ogród toruński od podszewki, współpracuje z nim, sponsoruje również. I dlatego szukam innego miejsca dla ptaszka [...]
nie napisałem że będą go tam trzymać, po prostu Leszek by dopilnował by ptak trafił pod dobrą opieke

sirwiz napisał/a:
[...]Hmm Trzmielojad, ja tam mam inne podejrzenia. Ale ekspertem nie jestem.
To może wstaw więcej fotek, zwłaszcza spodu ptaka.

P.S. A jaki gatunek Ty obstawiasz :?:
_________________
ogłoszenie:
parkę boćków (którym w głowie prokreacja) do mojej platformy lęgowej przyjmę :!:

stare przysłowie pszczół mówi:
Nie pozwalaj wycinać lasu! Kto wie, może kiedyś będziesz musiał zostać partyzantem!
:cry: Winer'owi... Q pamięci :(
 
 
 
sirwiz 

Posty: 7
Skąd: Pod Toruniem
Wysłany: 2008-08-07, 10:10   

Ok, nie wiem jak należy fotografować ptaki drapieżne w celu identyfikacji. Po powrocie z pracy sporządzę odpowiednią dokumentację fotograficzną.

Ponawiam pytanie o ośrodek restytucji sokoła, bo ja jednak unikał bym zoo w Toruniu, nawet jeśli chodzi o możliwości doradcze ;)

Nie stanowi przeszkody, żeby wsiadł w samochód i go zawiózł gdzieś, np do Włocławka.
 
 
 
Corbie 


Posty: 587
Wysłany: 2008-08-08, 11:58   

Mati napisał/a:
Weterynarz powiedzial ze ptak w pełni zdrowy. Więc go wypuscilem z drugiego piętra polecial na drzewo (ledwie dolecial) zawial wiatr i spadl z galązki na ziemie poszedl pod krzak i zjadl pare tlustych much jak go podrzucilem chwile lecial ale zaraz o tym znow spadl bezradnie na trawe. wziolem go do domu i dalem jeszce dwie duze muchy. juz sie mnie nie bal. widac ze byl spokojniejszy. pomyslalem ze będel chodzil z nim co dziennie na podworko i będe go prubowal uczyc latac oraz mialem nadzieję ze poje sobie much. Niestety wyszedlem z domu. wrocilem po poludniu a ptak sie nie ruszal. wziąłem go do ręki ale juz byl caly sztywny...

Szkoda ptaszka ale pomyslalem tez ze kot mugl do zębami uszkodzic wewnątrz.

Kilka słów komentarza.
W przypadku pokąsania przez kota wydaje się, że oprócz równolegle występujących obrażeń ciała, znaczącą rolę odgrywa możliwość zarażenia rany bakteriami z rodz. Pasteurella często występującymi w jamie ustnej kota. Jeśli popatrzymy na długie i wąskie kły kocie, które zatapia on w ciele ofiary, to można przyjąć, że jest to czymś w rodzaju podania szczepionki złożonej ze wspomnianych bakterii głęboko do tkanek ciała.
W takiej sytuacji bezwzględnie wskazane jest jak najszybsze podanie antybiotyku np. Enrofloxacyny w dawce ok. 5-10 mg/kg m.c. dwa razy dziennie przez 7-10 dni.
Zanim wybierzemy się do weta dobrze jest znać przybliżoną wagę ptaka (np. poszukać w książce jaka jest średnia masa ciała dla danego gatunku). Pozwoli to szybciej wyliczyć potrzebną dawkę leku.
Preparat taki najwygodniej podawać kroplami bezpośrednio do dzioba pamiętając, by nie doprowadzić do zachłyśnięcia.
Co do oceny kondycji ptaka, to bywa ona myląca nawet dla fachowców, ponieważ ptaki maskują wszelkie objawy chorobowe (zgodnie z zasadą nieoznaczoności ;) ). Wiąże się to z tym, że w naturze osobnik wyglądający na chorego i osłabionego jest w pierwszym rzędzie wybierany jako ofiara przez drapieżniki. Średnio można przyjąć, że jeśli ptaszor sprawia wrażenie osowiałego, to proces chorobowy toczy się już ze dwa tygodnie. Zależy to oczywiście od intensywności urazu, ale żeby obiektywnie przekonać się w jakiej ptak jest formie należałoby go poobserwować, nie będąc przez niego widzianym. Przesiadywanie w kącie, nastroszone pióra, półprzymknięte powieki wskazują jednoznacznie na zła kondycję.
Zresztą jak to mawiają lekarze: „nie ma ludzi zdrowych, są tylko nieprzebadani ”. :>
Dobrym sposobem na poprawę kondycji ptaka jest dogrzewanie go przy pomocy niewielkiej żarówki 20-40 W przez ok.12-14 godzin dziennie. Chodzi tutaj o 2 rzeczy – podniesienie temperatury otoczenia ptaka, co pozwala mu na mniejszy wydatek energetyczny w celu utrzymanie właściwej temperatury ciała (pozwala to na sprawniejsze zachodzenie procesów metabolicznych, a co za tym idzie szybszy powrót do zdrowia), druga rzecz to wydłużenie dnia świetlnego, w którym te procesy aktywnie przebiegają.
Pamiętać również należy o utrzymaniu odpowiedniej wilgotności powietrza. Tak więc temperatura powinna wynosić co najmniej 25° C, a wilgotność być na poziomie przynajmniej 70 %.
Źródło ciepła najlepiej umieszczać w taki sposób, żeby ptak miał możliwość oddalenia się jeśli będzie mu za gorąco.
Rzecz jasna, należy też wykonać poprawkę na porę roku.
Niebagatelną rolę odgrywa tu także stres, dlatego wszelkie manipulacje należy ograniczyć do niezbędnego minimum. Trzymałem kiedyś śpiewaka, który rozbił sobie głowę o jakąś przeszkodę, ptak był tak zestresowany, że sam nie pobierał pokarmu w ogóle, a przy próbach podawania go do dzioba, mdlał po przyjęciu 2-3 kulek mieszanki nabiałowej. Być może jakieś znaczenie miał tu również uraz głowy, finał jednak był smutny.
Tak więc początkowo dobrze jest umieścić ptaka w niewielkim, zaciemnionym pudełku w celu ograniczenia stresu.
Na koniec należy chyba wspomnieć, że nie powinniśmy oczekiwać zbyt wiele w przypadku postępowania z ptakiem rannym ( to zupełnie co innego niż wychowywanie pisklęcia), dlatego jeśli obrażenia wydają się poważne i nie rokują na pełny powrót do zdrowia, najbardziej humanitarne jest poddanie go eutanazji.
 
 
Justyna K 


Posty: 491
Skąd: Polska
Wysłany: 2008-08-08, 12:36   

Corbie napisał/a:
W przypadku pokąsania przez kota wydaje się, że oprócz równolegle występujących obrażeń ciała, znaczącą rolę odgrywa możliwość zarażenia rany bakteriami z rodz. Pasteurella często występującymi w jamie ustnej kota. Jeśli popatrzymy na długie i wąskie kły kocie, które zatapia on w ciele ofiary, to można przyjąć, że jest to czymś w rodzaju podania szczepionki złożonej ze wspomnianych bakterii głęboko do tkanek ciała.
W takiej sytuacji bezwzględnie wskazane jest jak najszybsze podanie antybiotyku np. Enrofloxacyny w dawce ok. 5-10 mg/kg m.c. dwa razy dziennie przez 7-10 dni.
Czyli wynika z tego, że (pomijając wetów specjalizujących się w dzikich zwierzętach) trzeba do weterynarza iść z gotowymi żądaniami konkretnych leków, a wet jest po to, żeby wypisać receptę :?
_________________
www.pajacyk.pl
jedno kliknięcie to 5 gr - niby niewiele, ale wszystko zależy od tego, ile osób kliknie...

Mówcie sobie, co chcecie, a ja jestem przeciw znacznikom nosowym!!!
 
 
Corbie 


Posty: 587
Wysłany: 2008-08-08, 13:30   

No powiedzmy, że z grubsza tak to wygląda, choć może nie do końca. :>
W każdym razie przynajmniej do czasu kiedy nie powstanie w naszym kraju sieć wyspecjalizowanych placówek ratujących dzikie zwierzęta.
Nie ma co się oszukiwać i oczekiwać cudów od weta. Pisałem o tym już kiedyś.
Tak samo jak „miejski” weterynarz nie poradzi sobie z chorą krową bo jego najbardziej intymny kontakt z nią od czasu zdobycia dyplomu ogranicza się do zamówienia befsztyka w restauracji ;) , tak samo lekarz nie mający do czynienia z ptakami, a do tego jeszcze dzikimi, może posługiwać się tylko ogólną wiedzą teoretyczną, jeśli jeszcze pamięta ją ze studiów.
Warto jednak pamiętać, że nawet najmniej doświadczony lekarz weterynarii o pewnych sprawach ma lepsze pojęcie niż nawet najbardziej doświadczony przyrodnik.
Dlatego w przypadku zwierząt egzotycznych, rzadkich czy dzikich najlepsze efekty przynosi właśnie współpraca hodowcy bądź przyrodnika z lekarzem bo tylko wzajemne uzupełnianie się swojej wiedzy pozwala osiągnąć najlepszy rezultat. Oczywiście bardzo ważny jest tu wzajemny szacunek i współpraca bez uprzedzeń typu – „co on mnie tu będzie pouczał” i „czego oni go tam uczyli”.
Medycyna dzikich zwierząt to w naszym kraju wciąż jeszcze terra incognita, ale moim zdaniem to kwestia pewnie kilku lat, kiedy będziemy mieli takie same możliwości jakie istnieją w krajach położonych bardziej na zachód. Główny problem to jak zawsze pieniądze, ponieważ dzikie zwierzęta są bezpańskie i nie ma komu pokrywać kosztów leczenia i opieki. W przeciwnym wypadku PTASIE AZYLE funkcjonowały by już pewnie w każdym większym mieście. :)
 
 
Justyna K 


Posty: 491
Skąd: Polska
Wysłany: 2008-08-08, 13:35   

Corbie napisał/a:
nawet najmniej doświadczony lekarz weterynarii o pewnych sprawach ma lepsze pojęcie niż nawet najbardziej doświadczony przyrodnik.
Tak, tylko nie zawsze to, o czym akurat ma pojęcie, przyda się do uratowania zwierzaka. jakoś ty wiedziałeś, że ptakowi trzeba było podać antybiotyk, a wet nie wiedział. Najlepiej to mają warszawiacy - mają gdzie oddawać znalezione ptaki :)
_________________
www.pajacyk.pl
jedno kliknięcie to 5 gr - niby niewiele, ale wszystko zależy od tego, ile osób kliknie...

Mówcie sobie, co chcecie, a ja jestem przeciw znacznikom nosowym!!!
 
 
Corbie 


Posty: 587
Wysłany: 2008-08-08, 14:11   

Ha ! No bo ja czytam to Forum, a tamten wet pewnie nie. :-D ;)
Oprócz Warszawy jest jeszcze parę miejsc gdzie można pomóc ptakom. Kiedyś taką funkcję spełniały ogrody zoologiczne, niestety histeria związana z ptasią grypą pogrzebała nadzieje.
Ale tak jak mówię są pierwsze jaskółki. Jakiś czas temu na rynku pojawiła się książeczka „Zwierzęta w mieście. Interwencje. Poradnik dla służb miejskich i lekarzy weterynarii” autorstwa dr Kruszewicza i jego wpółpracownicy Agnieszki Czujkowskiej. Podstawy postępowania z dzikimi zwierzętami i ptakami, które trafiły w ręce człowieka.
Powoli będzie tego coraz więcej.
Dlatego mimo wszystko jestem orędownikiem odwiedzania lecznic ze znalezionymi ptakami z prostej przyczyny - bardzo trudno jest po raz kolejny spojrzeć w oczy osobie przynoszącej chorego ptaka mówiąc: „ale ja się na tym nie znam”. Chociażby dlatego, że jeśli będzie to stały klient chodzący z dwoma psami i trzema kotami, to w tym momencie autorytet lekarza może zostać nadszarpnięty. A jak powszechnie wiadomo potrzeba jest matką wynalazków.
 
 
Justyna K 


Posty: 491
Skąd: Polska
Wysłany: 2008-08-08, 15:51   

Corbie napisał/a:

Dlatego mimo wszystko jestem orędownikiem odwiedzania lecznic ze znalezionymi ptakami z prostej przyczyny - bardzo trudno jest po raz kolejny spojrzeć w oczy osobie przynoszącej chorego ptaka mówiąc: „ale ja się na tym nie znam”.
Niestety, obawiam się, że znaleźliby się tacy, którym by nie było trudno :? Obm się myliła. Ale masz rację, może jak ludzie zaczną męczyć weterynarzy, to oni się w końcu zaczną "dokształcać" w kwestii dziczyzny. A póki co trzeba mieć swój rozum nawet jak się idzie do weta i nie ufać mu bezgranicznie.
 
 
mem 

Posty: 2
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-08-08, 16:23   DOROSłA JASKółKA - PROSZE O POMOC

Witam,
mam dorosła jaskółeczkę.
Wykarmiłam już sporo pisklaków wypadających z gniazda przy mojej kamienicy karmiąc mieszanką nabiałową.
Chciałam spytać czy dorosłą jaskółkę też można karmić tą mieszanką?

Jutro dopiero mogę zabrać ją do weterynarza, ma skręconą(złamaną?) nóżkę i być może coś ze skrzydłem.

z góry dzięki za pomoc!
 
 
Corbie 


Posty: 587
Wysłany: 2008-08-08, 16:44   

Jak najbardziej mem, można podawać mieszankę.

Justyna K napisał/a:
może jak ludzie zaczną męczyć weterynarzy, to oni się w końcu zaczną "dokształcać" w kwestii dziczyzny. A póki co trzeba mieć swój rozum nawet jak się idzie do weta i nie ufać mu bezgranicznie.

Jest jeszcze jedna bardzo ważna kwestia oprócz wiedzy, o której należy tu wspomnieć - mianowicie opieka.
Lekarz może być świetnym specjalistą, znawcą w temacie, ale po udzieleniu pomocy jego rola się kończy.
Nie można przecież oczekiwać, że będzie np. co godzinę karmił małego pisklaka, którego mu przyniesiono. Trudno też spodziewać się, że zleci to osobie, która ptaka przyniosła i która nie ma o tym pojęcia. Pomoc dzikim zwierzętom nie sprowadza się przecież do podania zastrzyku i opatrzenia rany. To całodobowa praca wymagająca czasu, wiedzy i olbrzymiego zaangażowania. Wie o tym każdy, kto choć raz próbował odchować jakiegoś „dzikusa”.
Dlatego tylko powstanie specjalistycznych placówek zatrudniających fachowców, lekarzy,przyrodników i wolontariuszy pozwoli na profesjonalne podejście do tematu, a nie jak to zwykle bywa działania pozorowane.
 
 
claviceps 
moderator
Siedzący Łoś



Posty: 3252
Skąd: Vratislavia
Wysłany: 2008-08-08, 22:51   

Ponieważ kolejny raz dyskusja odbiegła od głównego tematu, jakim jest tu pomoc ptakom, wydzieliłem część postów do nowego wątku w kuluarach.
Dalsze rozważania o sensie i potrzebie ingerowania w życie rannych tudzież młodych ptaków (i wszelakich innych dzikich zwierząt) proszę zatem kontynuować w odpowiednim miejscu.
_________________
Bart Smyk

"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"


Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji!
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

oceń stronę w
katalogu molos.pl
oceń stronę w
katalogu przyroda.org