są gatunki ptaków które potrafią przenosić swoje jaja w przypadku zaistnienia niebezpieczeństwa (oczywiście jeśli mają odpowiednio dużo czasu) - potrafią tak robić np. lelki, gołębie tego jednak nie potrafią!
Lagopus ma racje, coś się po prostu pożywiło się tymi jajkami
_________________ ogłoszenie:
parkę boćków (którym w głowie prokreacja) do mojej platformy lęgowej przyjmę
stare przysłowie pszczół mówi:
Nie pozwalaj wycinać lasu! Kto wie, może kiedyś będziesz musiał zostać partyzantem!
Wysłany: 2008-06-15, 21:02 Znalazlem małego ptaszka, pomocy
Witajcie,
Dzisiaj znalazlem malego ptaszka, probowal latac ale nie potrafi, tylko piszczy i podskakuje. Wzialem go do domu, dal sie karmic, szeroko otwiera dziobek i az sam sie prosil o jedzenie. Nakarmilem go chlebe, kawalkami ziemniaka i makaronem - mam nadzieje, ze to mu nie zaszkodzi. Nie mam zielonego pojecia czy powinienem mu dac cos do picia ? W jaki sposob ? Domyslam sie, ze samodzielnie sie napije, on podnosi glowe do gory i otwiera dziobek zeby mu wsadzac jedzenie wiec napewno jest bardzo mlody. Ponizej zamieszczam zdjecia, co to jest za gatunek ?
jak najszybciej odnies go w miejsce gdzie go znalazłeś, to jest podlot i napewno rodzice sie nim opiekują. Postaw go na jakiejś gałazce aby koty nie miały dostępu, jest szansa, że rodzice do niego wróca.
Dokladnie to znalazla go moja mama, mowi, ze byly dwa, jeden odlecial a ten spadl z galezi, probowala go postawic na galezi ale spadal, ja go odniose napeno koty go zjedza bo akurat tam jest pelno kotow.Sprobuje go odniesc jutro, a dzisiaj dac mu cos do picia / jedzenia ?
intruder2600, tak na szybko z tego co z reguły jest w domu, to najlepiej jajko ugotowane na twardo + woda najlepiej z glukozą, podawana zakraplaczem prosto do dzioba, albo krople roztworu prosto z zamoczonego palca wprost do dzioba.
chleb do karmienia nie nadaje się, ponieważ zawiera sól i różne ulepszacze, które ptakom szkodzą a zwłaszcza młodym! (pomimo tego, że obserwujemy ptaki, które dożywiają się tu i tam rzuconymi przez człowieka kromkami chleba, nie powinniśmi chlebem karmić! sól uszkadza nerki!).
Gdybyś chciał karmić żywymi robakami ze sklepu zoo lub wędkarskiego, to koniecznie takie robaki trzeba przed karmieniem podlota, uśmiercić, żywe potrafią narobić szkód w układzie pokarmowym ptaszka.
jeżeli jutro odniesiesz ptaszka na miejsce skąd go wzięła mama, upewnij się czy nie czają się w pobliżu koty, potem posiedź tam przynajmniej 1 godzine i upewnij się, że dorosłe ptaki znalazły swoje dziecko i podjęły karmienie. Jeżeli tak się stanie, to możesz spokojnie wrócic do domu, jeżeli nie, to musisz ptaszka zabrać i poszukać azylu dla ptaków, gdzie fachowo nim sie zajmą i bedzie miał szanse wrócić w swoje środowisko.
narazie trzymaj go w osłonietym kartonie, ptak na pewno jest przestraszony. karton wyłóż albo jednorazowymi ręcznikami , albo papierem toaletowym , nie wkładaj trawy! bo butwieje i staraj sie nie przyzwyczajac go do siebie!
powodzenia!
_________________ tylko ptaki & Życzliwość jest przyjemna Władysław Bartoszewski
Probowalem go wypuscic ale on jednak ma cos nie tak z jedna lapka, stoi ciagle tylko na jednej, latac nie potrafi, wzialem go z powrotem, jest kompletnie ezbronny. Wiem, ze robie zle, nie moge go oswoic ale caly czas piszczy, nie chce siedziec w klatce, siedzi ciagle ze mna, gdzie go postawie tam siedzi. Kila razy dziennie piszczy, zeby go nakarmic, apetyt ma spory Jak go przynieslismy nie byl w stanie wejsc na patyk, ktory mu przygotowalem i na nim usiedziec, teraz widze poprawe bo juz wlazi i siedzi, czyli wraca do sil. Mam nadzieje, ze niedlugo zacznie latac i sie usamodzielni, wtedy bede go mogl wypuscic.
przeszukalam forum i o grzywaczu takich info nie ma, jakich ja potrzebuje niestety. ponoc one insze jakies.
otoz: mlody grzywacz (Felek), opierzony, potrafiacy latac, ale jeszcze nie jesc, trafil w moje rece. przez trzy dni probowalam go dokarmiac rozmiekczonym ziarnem i jablkiem, ale bardzo malo zjadal i niesamowicie schudl. dzis znajomy polecil mi dawac mu glownie zielenine i gotowane warzywa, wiec zaserwowalam mu
1 gotowane buraczki
2 gotowana marchewke
3 liscie salaty, pokrzywy, buraka
4 gotowane jajco
5 jablko
6 ziarno (przenica glownie) - w malej ilosci
wcinal, az sie piora trzesly, tylko pytanie, czy ktoryms z tych skladnikow mu nie zaszkodze? poradzcie i poratujcie- to pilne, bo juz chudzinka z niego a bardzo bym chciala, zeby uzyskal samodzielnosc.
ps wydaje mi sie niezbyt madry - czy trzeba go jakos uczyc dziobania, czy wreszcie sam na to "wpadnie"?
dzisiaj znalazłam przed domem rozwalone gniazdo jaskółek z czterema małymi,ale tylko jedno było żywe.wcisnęło się w kącik w cień od upału,reszta martwych piskląt miała otwarte dziobki,a jedno nawet było oddalone tak jakby próbowało podfruwać.pisklę które wzięłam do domu ,najpierw napoiłam dopiero zamknęło dziobek,jest troszkę upierzone,dałam mu ugotowane jajko(sam nie chce)i wodę i co dalej? teraz po paru godzinach zaczął trochę piskać dużo śpi,nie wiem czy mu coś dolega
raczej nie, gniazdo powinno zamortyzować upadek , ale zawsze możesz spróbować rozprostować skrzydełka i sprawdzić czy nie ma jakiś nieprawidłowości, chociaż ja się na tym nie znam...
co do karmienia i pojenia, to wszelkie informacje znajdziesz w tym temacie, musisz się tylko przebić przez gąszcz postów, ale jak mniemam zależy Ci na dobru maluszka i motywacji Ci nie brakuje myślę, że powinnaś dać radę odchować jaskółkę, chociaż nie wiem czy nie byłoby korzystne gdyby malucha podrzucić jakieś innej karmiącej rodzince... <głośno mysli>
powodzenia!
_________________ Maciej Szajda
Poznańska Grupa OTOP
www.otop.org.pl
Kilka godzin temu spadla mi do ogrodu sroka. Przez chwilę szmotala się na ziemi, potem się uspokoila. Natychmiast zainteresowaly sie nią koty więc zabralam ją na balkon (nawet nie protestowala, tylko mocno chwycila pazurem za mój palec i nie chciala puścić). Teraz leży w pudelku. Przykrylam pudelko gazą żeby miala świeże powietrze ale i troche ciemno. No i dalej nie mam pomyslów. Weterynarz odmówil pomocy. Sroka wygląda niezle. Calkiem zywa ale nie może się poruszyć. Leży na boku i tylko rusza glową. Lapki ma chyba sprawne. Czy to zlamane skrzydlo? Ktoś ma jakiś pomysl?
mika, było już kilka takich przypadków, że gniazdo z różnych przyczyn lądowało wraz z zawartością na ziemi kilka razy udało się rozwiązać problem kładąc gniazdo w kartoniku (żeby było osłonięte przed bezpośrednim słońcem), na zewnętrznym parapecie okna, rodzice podejmowali karmienie, bo młode nawoływały i w efekcie lęg spokojnie ruszał w świat. Takie rozwiązanie zależy od tego na którym piętrze mieszkasz i czy rodzice kręcą się w pobliżu szukając młodych - powinni!
spróbuj, może akurat się uda!
_________________ tylko ptaki & Życzliwość jest przyjemna Władysław Bartoszewski
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum