Dzi na polu które znajduje się naprzeciw bloku w którym mieszkam pojawił się nowy goć. Ponieważ przed południem padał nieg i widocznoć była na prawdę kiepska ciężko mi było rozpoznać co to za ptak. Potem wyszło słońce i wszystko stało się jasne. To samica krogulca przyleciała i przez niemal cały dzień uganiała się za ptakami, które w małych stadkach latały po polu (co to za ptaki tego nie wiem, bo na ziarnojadach się nie znam).
Nowy lokator nie spodobał się jednak najwyraĽniej stałemu mieszkańcowi i łowcy na tym terenie czyli samicy pustułki. Pustułka przyleciała i bez większej zwłoki zaatakowała krogulca. Krótka szamotanina w powietrzu i krogulec odleciał. Pierwszy raz widziałem co takiego. Ponieważ wielkoć obu ptaków jest mniej więcej taka sama szanse były wyrównane. Było to tym bardziej dziwne, że przecież dieta obu gatunków różni się i właciwie polowania nie kolidowałyby ze sob?.
Przez pewien czas był spokój. To jednak co zdarzyło się póĽniej było jeszcze bardziej niespodziewane. Krogulec wreszcie co upolował bo siedział na ziemi i skubał. Pustułka znowu przyleciała. Siadła na pobliskim krzaku. Chwilę siedziała, a potem poderwała się, zrobiła dwa kółka spadła z góry na krogulca gwizdnęła mu obiad i odleciała!!!
Zastanawiam się czy jutro sytuacja się powtórzy i czy ten konflikt spowoduje wyniesienie się którego z ptaków.
Czy mielicie już podobne obserwacje walk pomiędzy różnymi gatunkami drapieżników. Dodam, że walk nie maj?cych na celu konsumpcjię siebie nawzajem.
_________________ FACTA NON PRAESUMUNTUR, SED PROBANTUR
Faktów się nie domniemywa, lecz je udowadnia
Well , typowe "dziobem i pazurem " -tylko pozazdrocić obserwacji .
W zeszłym roku w Stańczykach widziałem dwa drapole gdzie "mały" (krogulec)zawzięcie
atakował "dużego" (ten pewnie wleciał w rewir lęgowy)
Niestety nie miałem przy sobie lornetki a i widocznoć nie była najlepsza, więc co najwyżej mogę tylko snuć domysły na temat tego ,co to było.
Morał jest taki że już nie zapominam o lornecie ,
w koncu nigdy nie wiadomo,co gdzie i kiedy.
Ja kiedy widziałem jak dwa kobuzy usiłowały przegonić dorosłego bielika, który wleciał w ich rewir lęgowy. Pomimo dużego powięcenia dwóch sokołów bielik nic sobie z ich ataków( raczej ich prób) nie robił i kr?żył jeszcze ponad pół godziny aż w końcu ku uciesze wyczerpanych kobuzów poleciał dalej.
Widziałem niejedn? gonitwę błotniaka stawowego za dorosłym bielikiem nad stawem, nad który chadzam (przynajmniej od wiosny do jesieni, bo w zimie spuszczaj? wodę ). Na tym stawie w zeszłym sezonie były dwa gniazda błotniaków, a bieliki zalatywały tam codzienie (prawie codziennie) na obiadki. Bardzo częst nie podobało się to któremu z błotniaków i przeganiał bialika. Wyniki tych przepychanek bywały różne, ale pewn? przewagę punktow? miały jednak błotniaki.
Jutro wybieram się na nieco dokładniejszy rekonesans. Biorę lornetkę, aparat i być może znowu co ciekawego uda się zaobserwować. Sytuacja jest co najmniej intryguj?ca.
Dam znać wieczorem jak było.
_________________ FACTA NON PRAESUMUNTUR, SED PROBANTUR
Faktów się nie domniemywa, lecz je udowadnia
Wysłany: 2004-02-13, 15:42 Re: Krogulec vs. Pustułka
Anem napisał/a:
[...]Czy mielicie już podobne obserwacje [...]
Miałem podobn? obserwacje co Tatra, z tym że samiec błotniaka stawowego gonił samice jastrzębia nios?c? upolowan? zdobycz (po wielkoci łupu wnioskowałem że to co a'la goł?b). Pomimo "ciężkiego" lotu (leciała jakie 2 m nad ziemi?) i usilnych prób odebrania łupu przez błotniaka, jastrzębica zdobywała sie na karkołomne uniki ale nie pozwoliła sobie odebrać zdobyczy.
Raz też widziałem jak bocian odpędzał myszolowa który zanadto zbiżył sie do bocianiego gniazda... podlatywał do kr?ż?cego myszołowa i klekotał na niego dziobem-co niesamowitego.
Dwa razy (rok po roku) byłem wiadkiem jak młoda dymówka latała metr za gołębiem, zrobili tak z dwa kółka wokół zabudowań i jaskółka sobie odpuciła... czemu to miało służyć... nie mam zielonego pojęcia-widać miała takie "widzi mi sie"
_________________ ogłoszenie:
parkę boćków (którym w głowie prokreacja) do mojej platformy lęgowej przyjmę
stare przysłowie pszczół mówi:
Nie pozwalaj wycinać lasu! Kto wie, może kiedyś będziesz musiał zostać partyzantem!
Jak chcesz to możesz na mojej stronie relacje umiecić
No tym razem nie za bardzo jest co opisywać. Pogoda była zła, krogulec pojawił się tylko na krótk? chwilę, ale że widocznoć była kiepska właciwie nie polował. Pustułka natomiast nie przyleciała w ogóle. Dzisiaj jest znowu mgła i właciwie nic nie widać. Obiecuję, że jak tylko pogoda się poprawi wybiorę się znowu w teren i wtedy może pojawi się odpowiednia relacja.
_________________ FACTA NON PRAESUMUNTUR, SED PROBANTUR
Faktów się nie domniemywa, lecz je udowadnia
Widzialam rozne kombinacje, ponizej tylko kilka z nich
kruki - myszolow
wrony siwe - bielik
myszolowy - jastrzebie (pary)
pustulki - wrona siwa
pustulka - pustulka
pustlka - rarog i jego sokolnik powaznie!
Itd. Z czego wniosek: dla pustulek trzeba miec respekt!
_________________
Why should I hate you? You're perfect. It's you who should be hating me.
No good deed goes unpunished. [i] Winer [i]
Mozna
Na ogolnopolskich Lowach z Sokolami w zeszlym roku poszlismy jak zwykle w pole. Byla telewizja, chcieli nakrecic material filmowy jak poluja sokoly i jastrzebie sokolnikow. Jeden sokolnik puscil wiec samice raroga na wystawionego bazanta, bazant oczywiscie zwial (jak to sie w 80-90% przypadkow dzieje), wiec sokol jak przystalo na dobrze nauczonego ptaka lowczego zaczal krazyc nad swoim sokolnikiem. No i wzbil sie na tyle wysoko, ze zobaczyla go z daleka dzika pustulka. Przyleciala spoza lasu i zaczela atakowac raroga. Psy przestaly wystawiac miejsce, w ktorym stalismy, wiec sokolnik zawolal raroga na rekawice. Ale pustulce wcale to nie przeszkodzilo! Zaczela atakowac schodzacego raroga, a gdy ten juz siedzial u swojego sokolnika - samego sokolnika Wygladalo to niesamowicie smiesznie, na czlowieka opuszczala sie jakby polowala na gryzonie, pionowo z lotu trzepoczacego Cos wspanialego...
_________________
Why should I hate you? You're perfect. It's you who should be hating me.
No good deed goes unpunished. [i] Winer [i]
Ja widzialem samca pustulki dobierajacego sie do doroslego orla (i tu nie wiem czy przedniego czy cesarskiego ) ale ten zdawal sie nawet nie zauwazac, spokojnie szybowal, a ta go skubala... w koncu sobie odpuscila, ale porownanie wielkosci tak skrajnych pod tym wzgledem gatunkow imponujace...
Co za skromnosc Nie wiem czy bardziej zazdroscic "moze cesarskiego" czy pieknej obserwacji przedniego... (zadnego dzikiego oczywiscie nie widzialam nigdy... ale Szymon jest z "doktorow", podpisujacych sie imieniem i nazwiskiem, wiec ptakow duzo widzial i duzo o nich wie )
_________________
Why should I hate you? You're perfect. It's you who should be hating me.
No good deed goes unpunished. [i] Winer [i]
A mnie sie na tego orla nad Biebrza udalo pojechac! Tylko i wylacznie dzieki zyczliwosci pewnego malzenstwa spod Warszawy, ktore zaprosilo mnie do siebie na tydzien na wakacje... (pozdrowienia!) Rowniez milosnicy ptakow, dlatego wszyscy razem z przyjemnoscia pojechalismy nad Biebrze chociaz podroz byla dluga, kilometrow duzo i diabelnie goraco.
Ale warto bylo...
_________________
Why should I hate you? You're perfect. It's you who should be hating me.
No good deed goes unpunished. [i] Winer [i]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum