Dzisiaj po raz pierwszy (przynajmniej świadomie) miałem możliwość w ułamku sekundy zobaczyć krogulca!
Najpierw obserwowalem 6 mlodych wróbli w kupce na ogrodzeniu, domagających się głośnym ćwierkaniem jedzenia od rodziców. Nagle wszystkie wróble schroniły się w oddalonym raptem o 1m żywopłocie i pobliskich krzakach. W tym samym momencie nadleciało około 10 jaskółek (które zwykle gdzieś w oddali sobie latają) , ktore nisko krążyły i nerwowo nawołwały (podobnie jak opisywał michalczek). Usłyszałem kilka klaśnięć skrzydłami, gdy jakiś niewielki ptak usiadł na gałęziach wiśni, które na chwilę się zakołysały. Niestety, próbowałem dostrzec przybysza, lecz doskonale maskował się wsród gałęzi. Wtem ptak zerwał się do energicznego lotu (zobaczyłem tylko prostujące się gałęzie i usłyszałem klaskanie skrzydeł)! I po chwili zobaczyłem w ulamku sekundy bardzo szybko i bardzo nisko lecącego ptaka (akurat po ataku leciał w moim kierunku), który trzymał w szponach piszczącego wróblaka! Drapieżnik odleciał w kierunku pobliskich drzew i zniknął mi z pola widzenia. Jaskółki poleciały w jego kierunku i długo zaniepokojone, odzywając się krążyły nad najwyższym drzewem.
Ciekawe, czy jeszcze wróci??? Szkoda mi małych wróbli, makolągw, pliszek ale z drugiej strony, chciałbym go jeszcze raz zobaczyć! W akcji również!
P.S. Zdjęcia które "podlinkowali" Numenius i Kamil są moim zdaniem fotomontażem!!!
Odlatujący sokół (chyba?) ma dziwne prawe skrzydło. Zdjęcie myszołowa jest zrobione o innej porze dnia (o wiele ostrzejsze słońce). Dwa koszmarne ostatnie zdjęcia są również inaczej doświetlone. Wokól głowy i szyi, zwłaszcza w powiększeniu dostrzec można podejrzaną otoczkę pikseli. Noga "kroczącej" mewy jest jakaś dziwna. Na ostanim zdjęciu, w zbliżeniu, widać nieudolną próbę korekcji tła (z przodu oskubanej szyi), i chociaz w tej chwili na małym monitorze kineskopowym nie widzę tego wyraźnie, to wcześniej na większym LCD nie miałem wątpliwości!
Ktoś zapragnął sensacji albo wręcz dorabia złą sławę drapieżnikom!!!
Uważaj na kogo rzucasz podejrzenia... Numenius i Kamil są osobami którym na tym forum jeszcze nikt nigdy nic nie zarzucił... A Numeniusa zna przynajmniej z połowa spośród aktywnie udzielających sie...
Uważaj na kogo rzucasz podejrzenia... Numenius i Kamil są osobami którym na tym forum jeszcze nikt nigdy nic nie zarzucił... A Numeniusa zna przynajmniej z połowa spośród aktywnie udzielających sie...
Heimik, a kto tu rzuca podejrzenia na naszych userów Chodzi nie o ich zdjęcia, tylko o foty do których dali linki. Mógłbyś się zorientować dokładniej o co biega zanim będziesz się wypowiadał
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
Kilka lat temu, "miałem" krogulca, który zorientował się, że wypłaszam wróble, ze stosu gałęzi i przylatywał, siadał na czubku drzewa i czekał na mnie. Gdy zobaczyłem, że siedzi i czeka na drzewie, wypłaszałem ptaki, a on doganiał jednego i odlatywał z łupem. Czułem się jak sokolnik. Było to zimą, krogulec wydawał mi się osłabiony, więc mu pomagałem, a wróbli miałem tego roku w nadmiarze. Trwało to ok. 2 tygodnie, a skuteczność ataków wynosiła jakieś 30%, ale wróble szybko zorientowały się w zagrożeniu i uciekały chować się w inne odległe miejsca. Od lat obserwuję przykłady ataków jastrzębi i krogulców, na ptaki domowe. Kury wracały do domu potwornie okaleczone, np. bez mięśni piersiowych po jednej stronie, a zatakowany przez krogulca gołąb, leżał nieruchomo, mimo że był po prostu żywcem spożywany przez drapieżnika. Zaatakowany przez drapola ptak, prawdopodobnie nie czuje bólu, pod wpływem szoku. Po wypłoszeniu przez człowieka krogulec odlatywał, a gołąb wracał do gołębnika. Oglądałem u sąsiada jego rany, były potworne, bardzo krwawił i oczywiście zdechł nazajutrz. A był to gołąb pocztowy, mający za sobą wiele tysięcy lotów konkursowych, między innymi wrócił z Assen (Akwizgran) w Niemczech przy granicy francuskiej. Dał się łatwo złapać, a krogulec nie był od niego większy.Znam różne skuteczne pułapki na ptaki drapieżne, ale ich nie stosuję, bo uważam te ptaki za pełnoprawne składniki ekosystemu.
Pozdr. JK.
sam sie złap w pułapke "sokolniku"...
Atakj jastrzebia na ptactwo domowe jest sporadyczny i w dzisiejszych czasach bardzo rzadki. Polowanie zimą krogulców na gołebie jest standardem z tym, ze są to w wiekszości samice migujące z północy.
ZaP
Źle mnie zrozumiałeś- oczywiście nigdy nie łapałem i nie łapię jastrzębi w pułapki, ale nie można ukrywać, że takie pułapki istnieją i są ludzie którzy je stosują. Ja takie praktyki zdecydowanie potępiam. Ataki jastrzębi na ptactwo domowe nie są takie rzadkie. Sam straciłem w zeszłym roku ok. 5 kur. Łatwo odróżnić np. od lisa po ilości wyskubanych piór kurzych. Nie potępiam za to jastrzębia- taka jego natura. Natomiast nigdy nie widziałem ataków jastrzębi na koty i zające, co opisywał J.Sokołowski- nestor polskiej ornitologii. Jeśli znacie takie przypadki, napiszcie.
Krotom pyta, czy chodzi o tysiące kilometrów gołębia - oczywiście. JK.
Masz rację Jolu, teraz się tego wstydzę, a wtedy byłem młody. Człowiek się zmienia. Jednak, żeby to zło, które wyrządziłem przyrodzie nie poszło zupełnie na marne, podzieliłem się mym doświadczeniem w tym temacie. To był chyba krogulec z terenów Europy, gdzie jest mało ludzi i ptak tak bardzo się ich nie obawia. A wróbli, obecnie rzeczywiście jest mniej. Myślałem, że to z powodu dużej ilości kun w moim gospodarstwie. Taka kuna potrafi spenetrować gniazdo wróbli umieszczone nad krokwiami u szczytu dachu, oczywiście od spodu. Kot czegoś takiego nie może. Dlaczego w innych miejscach wróbli jest mniej? Może ma to związek z brakiem koni, tak jak z dzierlatką? Pozdr. JK.
Może ma to związek z brakiem koni, tak jak z dzierlatką? Pozdr. JK.
a owszem, nie ma owsa! nie ma końskich odchodów! nie ma skąd wyjadać obroku!
poza tym wróble są ptakami ciepłolubnymi, przywędrowały do nas z południa prawdopodobnie z Półwyspu Arabskiego i Azji Mniejszej , ich pióra nie do końca są przystosowane do ochrony w trakcie tęgich mrozów i muszą mieć wtedy schronienie.
Opisywane są przypadki znalezienia jednocześnie kilkudziesięciu zamarzniętych i leżących pod drzewem wróbli
A człowiek teraz wszystko uszczelnia stajni i obór też jest mniej
w sumie na wymieranie wróbli składa się wiele czynników.
a krogulce są cwane mi w ubiegłych latach, zimą, w środku miasta systematycznie samica krogulca wybierała dokarmiane ptaki z karmnika , gdzieś umieściłam nawet zdjęcia z reanimacji dzwońca po takim ataku
Dziś byliśmy z żoną świadkami udanego ataku samca pustułki na jerzyka, przy wlocie do gniazda w kanale wentylacyjnym. Nigdy wcześniej takiego polowania nie widziałem. Nie sądziłem, że pustułki mogą skutecznie polować na jerzyki. Samiec dość długo siedział na wystającym ze ściany kawałku blachy, pod okapem dachu. Trochę padało, więc myślałem, że się chowa przed deszczem. Nagle podleciał do wlotu kanału wentylacyjnego i porwał jerzyka. Po chwili zauważyłem jednego z młodych z jerzykiem w szponach. Samiec po zabiciu, jak sądzę, oddał zdobycz jednemu z młodych. Młodziak manipulował ze zdobyczą przy gzymsie i zaczepił nią o jakiś przewód. Kiedy na chwilę wypuścił jerzyka inny młodzik podleciał, złapał zdobycz i odleciał na inną część dachu. Ten pierwszy nawet nie bronił zdobyczy.
Nie, jednego z rodziców, odwiedzających gniazdo.
Bezpośrednio po ataku usiadł na daszku takiej konstrukcji z belek, do zabawy, dla dzieci.
Tam pechowego jerzyka uśmiercił a następnie poleciał na dach. Od tygodnia, kiedy trzy młode pustułki z budki na sąsiednim bloku zaczęły latać, późnym popołudniem przeważnie przesiadują na dachu budynku. Widywaliśmy już nieudolne ataki młodych pustułek, na krążące w dużej grupie jerzyki, jakby rozdrażnione ich wirowaniem, ale oczywiście nigdy nic nie upolowały.
Jakieś dwa miesiące temu, miałem dosyć ciekawą obserwację z udziałem myszołowa.
Najpierw chwilkę obserwowałem stado kilkudziesięciu gawronów i kawek, żerujących na polu z którego niedawno zebrano siano. Jak zwykle, spokój ptaków był czasem przerywany pojedynczym krakaniem. Drugi raz z ciekawości wyjrzałem przez okno, gdy usłyszałem potężne krakanie stada, które jak sie okazało, poderwało się z ziemi. Ptaki utworzyly "głośny wir", pod którym powoli przelatywał nękany myszołów! Duży ptak próbował uniknąć nacierających z góry ptaków, aż w końcu "przygwożdżony" usiadł na jednym z kilku w grupie drzew. Czarne ptaki zrobiły to samo (obsiadły te drzewa) i przestały krakać. Drapieżnika nie widziałem, byl gdzieś za gałęziami. Pomyślałem - ma przerąbane, będzie czekał, aż ptaki odlecą. Po chwili usłyszałem na krótko ponownie glosy wydobywające się z kilkudziesięciu dziobów, które zaraz zamilkły. Lecz po kilku sekundach chmara ptaków kracząc zerwała się do lotu i zauważyłem, ze zza drzew, nisko nad ziemią ucieka myszołów z czarnym ptakiem w szponach! Wyladował na chwilę ze zdobyczą na polu, rozpoczął konsumpcję, ale zbliżające sie ptaki sprawiły, że gdzieś odleciał z ofiarą.
[ Komentarz dodany przez: kessy: 2008-07-13, 13:27 ] Może drapole się podmieniły, ale większe prawdopodobieństwo jest że Twój myszołów był jastrzębiem
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum