Myślę sobie,że te temat powinien nosić nazwę - techniki łowieckie ptaków szponiastych...W zabijaniu to najlepszy jest człowiek bez wątpienia....
Jako autor tytułu nie zgłaszam sprzeciwu, jestem zaskoczony że wątek się tak fajnie rozwinął. Miałbyć dość wąski znaczeniowo bo chodziło o bezpośrednią przyczynę śmierci. Ale techniki łowieckie szeroko rozumiane też jest ok.
Apropos skubania i pożerania przez drapieżców swoich ofiar żywcem - coś, co do tej pory oglądałem na fotkach lub filmikach z netu dziś widziałem w realu.
Na łąkach pod Bialogardem natknąlem sie na myszaka skubiącego żywego maściucha.
Drapieznik spłoszony moją obecnością odleciał, pozostawiając poranionego gołebia na łące. Po bliższych oględzinach okazało się, że ten nie lata, bo ma lotki i sterówki posklejane jakimś żółtawym świństwem ( sądząc po smrodzie wiszącym dookoła była to gnojowica, którą jakiś rolnik z pobliskiej wsi pewnie wylał na łąkę). Myszołów postanowił zapewne wykorzystać okazję na łatwy obiad, choć nie potrafił sobie z nim do końca poradzić.
Dodam, że nieco wcześniej w pobliskim mlodniku sosnowym znalazłem oskub gołębia z podobnie wyglądjącymi piórami ( po profesjonalnych śladach obróbki żarcia można było wnioskować, że tu skubał gołebiarz )
Hmm...ciekawe
Jeszcze się nie wypowiadałem w tym temacie więc się wypowiem;
Tylko dwa-trzy razy w życiu z tego co pamiętam widziałem polowanie drapieżcy;
1 krogulca- jak polował na wróbla- obserwacja z daleka, ale ciekawa,
1 pustułki- szczegółów nie pamiętam, ale coś mi świta że widziałem
1 kobuza- genialne : przechadzając się lasem i obserwując ptaki natknąłem się na kobuza. Latał sobie niewinnie podobnie do pustułki. W pewnej chwili zniknął mi z oczu, a zwróciłem uwagę na małą przemieszczającom się powietrzem kuleczkę. Najprawdopodobniej był to jakiś phylloscopus; nagle zza drzew wyleciał nasz kobuz, zakotłowało się i w powietrzu unosiła się już tylko chmura puchu a kobuz jak szybko się pojawił tak zniknął
Od 4 dni mam okazje obserwowac polowanie krogulca. Cwaniak pojawia sie tu codziennie w róznych porach dnia, a przyciąga go tutaj duza liczba kwiczołów (co najmniej 4 pary + młode z pierwszego lęgu na malym terenie - gniazda sa w odleglosci od siebie jakies 30m ). Jak do tej pory na 4 ataki 2 byly skuteczne. Krogulec od razu gdy sie pojawi jest wykrywany przez jaskółki, które razem z kwiczołami straszą go podlatując a potem szybkim zwrotem uciekając. Kwiczoły są chyba jednak zbyt wolne jak na takie manewry bo krogulec w odpowiednim momencie potrafi sie zerwac i na dystansie okolo 40m chwyta kwiczoła w szpony. Dokładnie przed chwilą bylem świadkiem kolejneog ataku (jaskółki tak na niego krzycza ze nie da sie calej akcji przeoczyc). Złapany kwiczoł wydarł sie ze szponów krogulca ale w panicznej ucieczce zabił sie o siatke . Nie znam zwyczajów tego drapola, ale "zeby sie nie zmarnowało" polozylem martwego kwiczoła pod drzewem z którego krogulec atakował. Myślicie ze wróci po swoją ofiare??
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum