według minie to głownym problemem jest zanik tradycyjnego rolnictwa i w przypadku dropia coraz większa sieć lini energetycznych,jeżeli będzie tak dalej to możemy sie spodziewać wyginięca większoci siewek,nie mówi?c już o krasce i cietrzewiu
Mozna by rzec
"Ludzie ludziom zgotowali ten los"
Co do przyczyn takiego a nie innego stanu rzeczy, to rzeczywiscie zmianyzachodzace w ostatnich dziesiecioleciach w rolnictwie sa jedna z głownych przyczyn zaniku niektorych gatunkow. Az strach pomyslec co bedzie gdy wejdziemy do UE!. Liczebnosc kuropatwy, przepiorki, derkacza, bociana białego poleci pewnie ostro w dół
głownym problemem jest zanik tradycyjnego rolnictwa
Tradycyjnego? A w takim razie jakie jest Twoim zdaniem obecnie w Polsce rolnictwo? Bo chyba mi nie powiesz, że nowoczesne? Jest bardzo tradycyjne lub ewentualnie nie ma go wcale:( Taka jest alternatywa
U nas jest co przeciwstawnego do intensyfikacji jaka miała miejsce na zachodzie Europy i doprowadziła do tak rozpaczliwego stanu ichniejszej przyrody. U nas jest coraz więcej ugorów, nieużytków... ziemia leży odłogiem i nie ma kto jej uprawiać - jedynie to może nieco szkodzić na dłuższ? metę. Przestańcie już narzekać na to nasze rolnictwo! Jeszcze zatęsknimy za tym co teraz mamy na co dzień. Nie ma państwa w zachodniej Europie, którego rolnictwo tak by sprzyjało dzikiej przyrodzie jak nasze!
Jak wejdziemy do Unii to dopiero zapłaczemy... ale wtedy już będzie za póĽno!
Doceniajmy to co mamy i chwalmy się tym na lewo i prawo, a nie ci?gle narzekamy, że jeszcze co prawda co tam u nas jest ale pewnie i tak jutro zdechnie...
Szkoda, że nie widzielicie jak na europejskiej konferencji karabidologicznej gocie z zachodniej europy rzucali się na wysypane na stół biegacze skórzaste... u nas s? w każdym lasku (nawet w monolicie sosnowym), pod każdym konarem, a oni u siebie mog? je już tylko podziwiać w atlasach entomologicznych!
Musimy sobie uzmysłowić, że to my jestemy w komfortowej sytuacji i na wygranej pozycji!
. U nas jest coraz więcej ugorów, nieużytków... ziemia leży odłogiem i nie ma kto jej uprawiać - jedynie to może nieco szkodzić na dłuższ? metę. Przestańcie już narzekać na to nasze rolnictwo! Jeszcze zatęsknimy za tym co teraz mamy na co dzień. Nie ma państwa w zachodniej Europie, którego rolnictwo tak by sprzyjało dzikiej przyrodzie jak nasze!
Dokładnie a najlepszym przykładem jest m.in. to że u nas jest 6 razy więcej skowronków niż w Wielkiej Brytanii, a tamtejsza liczebnoć derkacza nie przekracza chyba 500 par. Teraz trzeba tylko mieć nadzieje że po akcesji do UE nasze rolnictwo nie stanie się tak intensywne i szkodz?ce przyrodzie jak w UE. I ostatni przykład : w Holandii tamtejszy rz?d wykupuje ziemię od rolników i stara się ponownie stworzyć wilgotne ł?ki i bagna, wkładaj?c w to potężne pieni?dze. A u nas wystarczy tylko ochronić te ekosystemy i nie wydawać w przyszłoci wielkich pieniędzy na ich renaturyzacje, po ich uprzednim zniszczeniu.
Panowie, zgadza sie obecnie wiele gruntów lezy odłogiem lub jest zalesianych co rowniez czesto negatywnie wpływa na flore i faune. Ale nie zgadzam sie z opinia ze nasze rolnictwo jest rodem ze sredniowiecza. W ostatnich latach zaszły powazne zmiany. Podam przykladowe w punktach
1)zamiana uzytkow zielonych na gruntu orne
2)melioracja i intensyfikacja gopodarki ł?kowej
3)likwidacja lub zmniejszenie powierzchni miedz
4)likwidacja zadrzewien sródpolnych (szpalery wierzbowe)
5)likwidacja starych sadow
6)wzrost chemizacji (głownie w sadownictwie)
7)mechanizacja (powrzechniejsze wykorzystanie wydajniejszych maszyn)
8)likwidacja (zasypywanie i zasmiecanie) oczek wodnych
Wszystkie te zmiany zachodza juz od kilkudziesieciu lat, chociaz ostnio mozna zauwazyc ich natezenie. Mowiac o polsim rolnictwie macie na mysli rolnictwo Podlasia, czesci Mazowsza, czy tez Mazur i Warmi. Ale wystarczy popatrzec na rolnictwo na zachodzie kraju, a głownie na Wielkopolskę. To wszystko sie zmieni jak wejdziemy do UE. Obawiam sie ze dla wielu gatunków nie wyjdzie to na dobre
Tak to juz jest, że w przyrodzie jedne gatunki zmiejszaja swoje areały wystepowania i liczebnoć. Ale np. sytuacja wielu gatunków, które jeszcze 20 lat temu były bardzo rzadkie lub rzadkie, jest całkiem niezła. Przykładem może być żuraw, bocian czarny, bielik, błotniak ł?kowy. Sporód małych gatunków znacznie poprawiła się sytuacja pleszki, chyba derkacza. Czasami na pewne procesy nie mamy wpływu. Życie człowieka jest zbyt krótkie, aby przeledzić pewne procesy w przyrodzie (np. fluktuacje liczebnoci na większym areale wystepowania). Raczej nie liczy bym specjalnie na znalezienie dzierzby czarnoczelnej czy rudogłowej. Sa to gatunki skrajnie nieliczne. Pojawienie się ew. tu i ówdzie może być teraz chyba tylko przypadkiem. Chyba w Polsce nie można mówić o wystepowaniu populacji tych gatunków.
Wszystkie te zmiany zachodza juz od kilkudziesieciu lat, chociaz ostnio mozna zauwazyc ich natezenie. Mowiac o polsim rolnictwie macie na mysli rolnictwo Podlasia, czesci Mazowsza, czy tez Mazur i Warmi. Ale wystarczy popatrzec na rolnictwo na zachodzie kraju, a głownie na Wielkopolskę. To wszystko sie zmieni jak wejdziemy do UE. Obawiam sie ze dla wielu gatunków nie wyjdzie to na dobre
Niestety podzielam te obawy. OTOP do którego należe prowadził niedawno badania dotycz?ce występowania ptaków w krajobrazie rolniczym naszego kraju. I co się okazało ? Sytuacja w niektórych częciach Wielkopolski przypomina tę znan? z Unii Europejskiej. Znaczny spadek liczebnoci w skali lokalnej stwierdzono tam m.in u : skowronka, trznadla, pliszki żółtej, pliszki siwej oraz prawdopodobnie pokl?skwy. Natomiast np. na Niznie Południowopodlaskiej popualcje gatunków, których liczebnoć spadała w zachdniej częci kraju s? albo stabilne albo jak np. trznadel zwiększaj? swoj? liczebnoć. St?d niepokoi mnie to że jeli wszystko będzie dalej szło tak jak w tej chwili to po niedługim czasie może się okazać że nasze rodowisko się stanie takie jak w UE.
Może dodam jeszcze że największy spadek liczebnoci w krajobrazie rolniczym zanotowano u następuj?cych gatunków ptaków : turkawka, pustułka, kuropatwa, dudek oraz miejscami ortolan.
Co do zmian w rolnictwie - osobicie s?dzę, że w Polsce będ? mniejsze, niż na zachodzie.
Tamtejsze zmiany spowodowały w dużym stopniu hojne subsydia UE. W Polsce nie ma pieniędzy na - mówi?c krótko - zapłacenie rolnikom za zniszczenie przyrody i wyprodukowanie nadmiaru żywnoci. UE też wcale nie kwapi się przyznawać nam tak hojne dotacje, raczej zmodyfikuj? system tak, zeby nie było nadprodukcji, tylko np. żywnoć ekologiczna.
Na legowe dzierzby czarnoczelne i rudogłowe nie ma raczej juz co liczyc
To pradwa Mirku, ze jedne gatunki zmniejszaja swoj areal wystepowania natomiast drugie rozszerzaja. To naturalna rzecz ). Moze sie okazac ze gatunki ktore teraz przezywaja regres po jakims czasie (liczonym najczesciej w latach) moga sie przystosowac do nowych warunkow i odbudowac liczebnie swoje populacje. nalepszym tego przypadkiem jest własnie błotniak łakowy. Gatunek przystosował sie do nowych warunkow i zaczal wyprowadzac legi w uprawach zboz. Dzieki temu zwieksza sie obecnie jego liczebnosc. Niestety nie wszystkie gatunki sa na tyle plastyczne. Wiekszosc nie potrafi poradzic sobie z nagłymi zmianami zachodzacymi w ich siedliskach. Dlatego tez ciesza mnie wiadomosci o tym ze np. kuliki wielkie zaczeły gniezdzic sie w uprawach zboz a pojdzki czy plomykówki zaczeły zasiedlac bloki. Tak własnie powstaja populacje ktore beda mogły jakos przetrwac
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum