Hej. W najnowszej Krasce przeczytałem o serwisie smsowym informuj?cym o tym gdzie można w Polsce zobaczyć rózne ptaki dziwne np. ibis (artykuł następny). W zwi?zku z tym mam pytanie. Co s?dzicie o tych smsach i "zaliczaniu" kolejnych gatunków. Czy to ma wogóle zwi?zek z byciem przyrodnikiem? Wg. mnie to trochę dziwne podejcie do ornitologii. W artykule o obserwacjach ze l?ska było napisane, że "jedziemy na ibisa na zbiornik goczałkowicki". Czy to ma sens? Ja nigdy bym nie jechał ogl?dać ptaków już znalezionych i większoć mioch znajomych też.Wydaje mi się, że prawdzi? satysfakcję można mieć wtedy gdy się idzie w teren i co ciekawego samemu wyszuka.
Pewnie sobie przer?bałem u kilku osób ale chciał bym poznać zdanie członków forum. Co s?dzicie o takim podejciu do ornitologii?
Popieram. Ja też wolałabym ić w "swój" teren i może nie zobaczyć aż TAKICH okazów, ale zawsze mam pewnoć, że nowy ptak, którego wypatrzyłam to w pełni moja zasługa. A nie rozgłosu gazet czy mediów.
Zaliczanie ptaków to rzeczywicie trochę sport. Ale można zrobić tak, żeby był nieszkodliwy dla ptaków.
Ja go propaguję, bo potrzeba jak najwięcej sposobów czerpania przyjemnoci z ptaków, żeby jak najwięcej osób interesowało się przyrod?. WejdĽ na stronę RSPB. Tam mnóstwo uwagi powięcaj? dokarmianiu, ptakom w ogrodach, rezerwatom, włanie po to, żeby zainteresować ludzi. Nie dlatego, że karmnik w ogrodzie ochroni orły przednie i inne kulony I maj? tyle członków i rezerwatów, że głowa mała.
Jak w zeszłym roku zagnieĽdziły się zołny w Anglii, pierwszy raz od X lat, to od razu zrobili budę, strażnika i artykuł, żeby jak najwięcej osób zainteresowały żołny.
... chyba zostalem niejako wezwany do tablicy w tej sprawie...
Drogi(a) żyrafo!
Rozumiem Cie w 100%, ... ale postaw sie w mojej sytuacji:
Mieszkam jakies 50 km od Zbiornika Goczalkowickiego.Tego pamietneo lata siedze sobie w domu i sie nudze i codziennie prawie dostaje wiadomosci ze niemalze u mie w ogrodku siedzi sobie ibis! Pierszwy tydzien, drugi tydzien ....no i kurde nie wytrzymalem! I co sie okazalo? ze zdazylem w sama pore bo moja obserwacja ibisa z 2.VIII byla ostatnia, potem nikt go tam juz nie widzial!!!
Sam sie zawsze dziwilem ludziom ktorzy jada 500 km bo ktos tam cos wyhaczyl i najlepsze jak jeszcze nic nie znajduje bo ptaszek juz sobie odlecial.
Masz racje ze najprzyjemniej jest samemu znalezc ptaka i miec go tylko dla siebie . Ale jak taki rarytas nie rusza kupra z jedneo bajorka przez prawie miesiac, to jak tu spokojnie usiedziec, jeszcze tak blisko domu...
Co do zaliczania i kolekcjnowania kolejnych gatunkow uwazam to za przyjemna zabawe, czasem fajna rywalizacje ktora w zadnym stopniu ptakom nie szkodzi, a dodaje smaczku kazdym, wyjsciom w teren.
Choc znam takich ktorzy rozumieja zaliczanie zupelnie inaczej: np. w Bialowiezy pojawila sie sowa jarzebata rok temu, nie minely dwa tygodnie i juz pod antena w Pogorzelcach stala kolejka gosci z lornetami - z Wroclawia, Szczecina, Krakowa....
... to sa dopiero zaliczacze !!!!
Wysłany: 2004-02-04, 15:19 Re: Co o tym s?dzicie???
cyt. "Hej. W najnowszej Krasce przeczytałem o serwisie smsowym..." - Kase kto wyw?chał moim zdaniem, czysta komercja. Większoć ludzi będ?cych w temacie doskonale wie gdzie co i kiedy można zobaczyć i sk?d się o tym dowiedzieć.
cyt."Pewnie sobie przer?bałem u kilku osób" - nie mart się jestem z Tob?!
cyt."Popieram." - ja też!
cyt."Drogi(a) żyrafo!" - znaczek w postaci kółka i id?cej w górę strzałki wskazuje na "chłopca"
Jak dla mnie to sport jak każdy inny, a na pewno mniej szkodzi (jeli w ogóle) przyrodzie niż motorowodniactwo, wędkarstwo itp. Nie wspomnę o pożytku z potwierdzonych obserwacji ptaków i ich zwyczajów. Poza tym była tam mowa o "Czarku" czyli pewnie o Cezarym Pióro, o którym słyszałem same dobre rzeczy więc na pewno jego ekipa żadnym ptaszorom krzywdy nie zrobi "gnaj?c Czarka terano z prędkoci? 150 a czasami nawet 170 km na godzinę i [...] lustruj?c okoliczne stawy swoimi svarowskimi" (niedokładny cytat z pamięci prezentuj?cy charakterystyczny styl autora) 8)
no to ja chyba należę do gatunku zaliczaczy (choć dystans 500 km to może siut za daleko dla mnie). MOIM ZDANIEM warto czasem sie pofatygować żeby zobaczyć co wyj?tkowego nawet jeli nie jest się autorem danego odkrycia. I jeli kto przykładowego Ibisa chce do końca życia znać tylko z atlasu ptaków lub z programu przyrodniczego - jego sprawa s? różnorakie definicje pojęcia satysfakcja... zatem Szymonie B. jak wylookasz jak? ornitologiczn? perłę daj znać
_________________ ogłoszenie:
parkę boćków (którym w głowie prokreacja) do mojej platformy lęgowej przyjmę
stare przysłowie pszczół mówi:
Nie pozwalaj wycinać lasu! Kto wie, może kiedyś będziesz musiał zostać partyzantem!
Nie, no jasne, jeli kto ma 30km. do miejscowoci, w której widziany był jaki naprawdę niespotykany okaz to rozumiem, ale przecież niektórzy ludzie jeżdż? po 300km. jak tylko usłysz?, że w danym miejscu jest jaki ptak-dla mnie to już przesada i to duża. Ale oczywicie wszyscy robi? jak im się podoba i (raczej) nikt tego nie zmieni.
znaczek w postaci kółka i id?cej w górę strzałki wskazuje na "chłopca
Tak, ale nie chcialem pisac DROGI zyrafo bo to glupio brzmi, a jakbym napisal DROGA zyrafo to "ten ktos" moglby to wziac do siebie....
... wiec wybrnalem z tego w taki wlasnie sposob....
Widzę ,że s? osoby które s? "za" i "trochę za". Chyba nikt nie napisał ,że mu się to nie podoba. Właciwie to postawa kilku mioch znajomych dała mi do mylenia. Kolega był w okolicach p.białowieskiej kiedy tam siedziała sowa mszarna, a on nie pojechał bo to tak niebardzo jechać i ogl?dać siedz?c? sowę, któr? kto pokazuje ci palcem. Drugi wiedział ,że s? żołny w okolicy gdzie często bywa i specjalnie nie jechał.
Ja sam gdy dowiedziałem się o koloni żołny w mojej okolicy to nie wnikałem gdzie one s? tylko wzi?łem mapę i pojechałem szukać. Nie znalazłem żołny ale kilka ciekawych dla mnie spraw zaobserwowałem.
ale przecież niektórzy ludzie jeżdż? po 300km. jak tylko usłysz?, że w danym miejscu jest jaki ptak-dla mnie to już przesada i to duża.
No tak moze i masz racje, to zalezy kto co chce. Jeden bedzie patrzyl na ptaki, tylko na te ktore przylatuja na parapet. Drugi bedzie robil wyprawy na drugi koniec swiata.
Kazdy robi to na swoj sposob, wolna reka. Jezeli ktos chce sobie cos zaliczyc, jego sprawa- nie krytykujmy tego. Jeden zrobi to oficjalnie, a ktos inny bedzie sie czail i w koncu nic nie zobaczy
Ja tez mysle, ze to jest raczej przyjemna zabawa. A i nauczyc sie pewnie mozna - w koncu jak pojade te 300 km i popatrze na puszczyka maszarnego, to bede wiedzial jak on wyglada.
A niektorzy to jada z obowiazku, jak np. czlonkowie Komisji Faunistycznej - ci musza wiedziec jak dany gatunek wyglada na prawde.
Co prawda nigdy nie wybralem sie dalej niz 5 km, aby obejrzec jakis ciekawy gatunek (nie liczac raz wyjazdu z Warszawy do Gdanska.. Ale moze byl to tylko pretekst zobaczenia sie z Narzeczona? ). Zreszta zawsze juz zdazyly uciec... Ale lubie zobaczyc cos nowego.
_________________ Marek Kowalski
Towarzystwo Przyrodnicze "Bocian"
"Żegnam Was. Już wiem..."
Kolega był w okolicach p.białowieskiej kiedy tam siedziała sowa mszarna, a on nie pojechał bo to tak niebardzo jechać i ogl?dać siedz?c? sowę, któr? kto pokazuje ci palcem. Drugi wiedział ,że s? żołny w okolicy gdzie często bywa i specjalnie nie jechał.
- bo jedni ludzie id? do rybnego i kupuj? sobie karpika na obiad a inni bior? wędki i jad? złowić samemu Z tego wnioskuję, że Twoi koledzy, podobnie jak ja, to "wędkarze", a ci pozostali to ..."pozostali"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum