Wysłany: 2008-05-13, 09:20 Propozycja ukrywania nazw stanowisk rzadkich roślin
Ptyś napisał/a:
byłem w tych okolicach (***) dzisiaj i powiem tylko tak ze trzeba będzie Panowie i Panie bardziej uważać komu i co sie mówi bo jak zajechałem ok 15.00 to zastałem sporo dziur
W związku z tekstem z cytatu proponuję od dzisiaj nie piszemy w postach dokładnych lokalizacji stanowiska, jak miejscowość, nazwa rezerwatu, etc. - jeno krainy, gdzie sfocona/obserwowana roślina.
Dotyczy to kometarzy-opisów do wstawianych wlasnych zdjęć roślin, opisów wycieczek florystycznych, etc.
Oczywiście chodzi o tak zwane "rozsądne granice" - wiadomo, że część stanowisk jest opublikowana i np. wszyscy wiedzą, ze szachownica kostkowana ma naturalne stanowisko gdzieś nad Sanem .. I chodzi raczej o rośliny bęące łakomym kąskiem, a nie jakieś chronione niepozoraki.
Chodzi o to, by nie podawać tak jakby "na tacy" wskazówek topograficznych z własnych, bieżących obserwacji - ewentualnym kolekcjonerom i handlarzom - gdzie mają się udać, by wykopać rzadką roślinę.
Czy jest tu zgoda aktywnych floriuserów ?
Jeśli jest zgoda, to ja będę moderował (= usuwał) wsie nazwy miejscowości, rezerwatów, etc. - okej ?
_________________ Irlandia to Polska nad Atlantykiem, Polska to Eire nad Bałtykiem -:}
Ostatnio zmieniony przez Kejbii 2008-05-13, 09:38, w całości zmieniany 3 razy
W związku z tekstem z cytatu proponuję od dzisiaj nie piszemy w postach dokładnych lokalizacji, jeno krainy, gdzie sfocona roślina.
już wielokrotnie na to zwracałem uwagę, idea słuszna. Ja np. jeszcze nigdy nie podałem na forum lokalizacji stanowiska gatunków bardzo rzadkich (oprócz bardzo ogólnych, typu "nad Biebrzą"; "nad Rospudą").
Ale bez przesady - nie stosujmy takich restrykcji do pospolitaków ani do lokalizacji typu "Warszawa". Jak ktoś chce napisać, że oglądał miodunki w Lesie Bielańskim, to droga wolna
Na dobrą sprawę wystarczyło by tą regułą objąć wszystkie storczykowate z czerwonej listy (czyli wszystkie krajowe storczyki oprócz Dactylorhiza majalis, D. incarnata, Epipactis helleborine, E. atrorubens, Listera ovata, Platanthera bifolia, P. chlorantha i Neottia nidus-avis) oraz wszystkie inne gatunki roślin z czerwonej księgi i listy z kategoriami CR, EN i VU (że o EX nie wspomnę).
(a przy okazji będzie edukacyjnie, bo forumowi botanicy będą musieli się nauczyć, które gatunki są naprawdę zagrożone, a które nie).
(...)wszystkie gatunki storczykowatych z czerwonej listy(...) i wszystkie inne gatunki roślin z czerwonej księgi i listy z kategoriami CR, EN i VU (że o EX nie wspomnę).
Rojst
Podrzuć może linka do tych list, jeśli masz takowego - to będzie łatwiej się orientować, pls.
_________________ Irlandia to Polska nad Atlantykiem, Polska to Eire nad Bałtykiem -:}
Ja jestem jak najbardziej za, ale może uściślijmy że podajemy np. do powiatu, bo nieraz sie ktos pyta ze stalych bywalców i nieraz trzeba podać region.
jestem za ale naprawdę nie przesadzajmy z tym... "okolice Miechowa" to nie jest na tyle konkretna lokalizacja żeby coś tu ukrywać. Oczywiście nie podawajmy konkretnych danych np współrzędnych geograficznych, oddziałów i wydzieleń leśnych itp. Ale stwierdzenie że niedaleko od Suwałk, czy nad rzeką Marychą znalazłem to czy tamto nie nie sie ze soba zagrożenia że ktoś niepowołany znajdzie to stanowisko.
No i oczywiscie przychylam się do propozycji Rojsta o rozróżnieniu gatuków rzeczywiście zagrożonych od np chronionych ale pospolitych.
_________________ Najpiękniejsze są górskie roślinki... jak te Doronicum clusii..
Po pierwsze. Co to znaczy: "stałych bywalców"? Ile postów powinna mieć taka osoba, jak długo przebywać na forum, ewentualnie jak powinna wyglądać wypadkowa tych dwóch elementów? Z całym szacunkiem, ale gdybym dostał pw z pytaniem, gdzie widziałem buławniki od kogoś, kto ma tyle postów, co ja w tej chwili, miałbym nieliche wątpliwości. Chyba żeby z jego postów tryskałaby taka na prawdę pozytywna energia. Bo gdzie bedzie leżeć ta granica? 1000 postów to jasne, że to stały bywalec, ale takie 100? 50? Czy mam zdawać się na własne odczucia?
Po drugie. Może warto obok krajowych czerwonych listy i księgi uwzględnić także regionalne? A tam, już dla samych siebie, zwrócić uwagę właśnie na te gatunki małe i niepozorne. Bo też się można nieźle przejechać. Zerwałem kiedyś do zielnika (na magisterkę), taką małą roślinkę, co to w ogóle nie miałem pomysłu, co to może być. Później wyszła mi naradka północna. Nie znajduje się na polskiej czerwonej liście, ale na liście dla Polski środkowej Kucharskiego i Gabary już tak. CR. Wg "Atlasu rozmieszczenia roślin naczyniowych" nowe stanowisko. I ja już od roku się zastanawiam, czy aby jej tam przypadkiem nie wytępiłem. Roślinka mała, a ja tam znów aż tak czesto nie bywam, nie wiem.
_________________ Na szukanie lepszego świata nie jest jeszcze z późno
Generalnie, jeżeli stanowisko jest w rezerwacie czy PN to można napisać jego nazwę, to jest forum przyrodnicze i temu służy, co nie dotyczy znalezisk w miejscach "zwyczajnych", bo to rzeczywiście może zwabić rabusiów, wystarczy podać okolicę i siedlisko bo to przecież jest ważne dla florystów - jeżeli chce się wymieniać informacjami, to forum temu służy
Zadnego podawania lokalizacji czy są one w rezerwatach czy nie -niektóre rezerwaty -zwlaszcza kserotermiczne to są chustki 1-3 ha jak sie poda nazwę takowego to tak jakby taka roślina już była wyryta Ja bedę pisał :okolice N czy M Albo dajmy na ten przyład Ponidzie
_________________ "Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament" .
To możliwe jest podawanie tylko nazw parków krajobrazowych i narodowych, zważywszy na ich powierzchnie.
edit: Kejbii
zmoderowane
_przez litość ortografię poprawiłem _ Zainstaluj sobie może Google toolbar, Łukasz L. i sprawdzaj sobie ortografię spox przed wysłaniem postu
No ja uważam podobnie jak Maciek, że zakrywanie "okolic Miechowa" to na prawdę lekka przesada. Mogę już powiedzieć śmiało, że byłem tam i nawet znając konkretne rezerwaty wcale by mi łatwo nie było ich znaleźć samemu. Teren wbrew pozorom nie jest taki mały, a rarytasów mimo, że w skali Polski jest tam masa, to ciągle wcale nie są łatwe do odnalezienia!
Dodatkowo, nawet gdybym napisał, co zresztą czynię, że w lesie na południe od Żar jest masa storczyków, to ukoronuję każdego, kto w tym lesie znajdzie coś poza kruszczykiem szerokolistnym... Sam wiem, że nawet znając dokładny punkt na mapie, czy to rezerwat czy to namiar np 300 m na zachód od trasy jakieś tam, wcale nie jest takie łatwe do znalezienia. Trzeba mieć już wtedy wielką wprawę w wykopywaniu wszelkich dóbr, aby szybko wszystko znaleźć.
I nie czarujmy się, jak ktoś już tak bardzo poszukuje jakiegoś gatunku do wykopania, to znajdzie go z wielką łatwością w internecie. Sam wygrzebałem konkretne namiary na wiele rarytasów w Polsce. Ale nawet jak wiem gdzie rosną, to ciągle pozostaje kwestia dojazdów na koniec świata... Ja na takie wycieczki bez przewodnika wolę się nie wybierać, bo szkoda mi zmarnować tyle czasu i pieniędzy na błądzenie.
Może jeszcze przytoczę przykład ostatniej tragedii z jednej populacji storczyka purpurowego. Ktoś wykopał, wręcz prawie wyrwał kilka dorodnych KWITNĄCYCH osobników tego gatunku. Uważam, że zrobił to ktoś z okolicy, komu się te rośliny spodobały. Gdyby coś takiego uczynił jakiś parszywy kolekcjoner, to wykopałby je albo w czasie początkowego wzrostu, albo po zakończeniu okresu wegetacyjnego. Bo wie coś o tych roślinach. Niestety to co ja przewiduję, przewidują inni, że te rośliny komuś niestety, ale padły. Bo storczyk wykopany nawet nie koniecznie w czasie kwitnienia a intensywnego wzrostu, po uszkodzeniu korzeni więdnie i zamiera. To nie zrobił kolekcjoner, który poszukiwał długo tego gatunku. A zwykły dziad z okolicznej ludności. Tacy na internet nie wchodzą.
_________________ Pozdrawiam,
Krzysztof Ciesielski
Sam wiem, że nawet znając dokładny punkt na mapie, czy to rezerwat czy to namiar np 300 m na zachód od trasy jakieś tam, wcale nie jest takie łatwe do znalezienia. Trzeba mieć już wtedy wielką wprawę w wykopywaniu wszelkich dóbr, aby szybko wszystko znaleźć.
właśnie, właśnie coś jak moja wczesnowiosenna wyprawa rowerowa w padającym deszczu, do kompleksu leśnego powyżej 1000 ha (takie miałem ogólne namiary ), w którym nigdy wcześniej nie byłem, z zamiarem namierzenia i upolowania aparatem cieszynianek... selerowate żankiele były, a jakże nawet urocze stawki otoczone kożuchami torfowców się znalazły, ale nie cieszynianki Choć na koniec grądy wreszcie znalazłem
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum