Zadnego podawania lokalizacji czy są one w rezerwatach czy nie -niektóre rezerwaty -zwlaszcza kserotermiczne to są chustki 1-3 ha jak sie poda nazwę takowego to tak jakby taka roślina już była wyryta Ja bedę pisał :okolice N czy M Albo dajmy na ten przyład Ponidzie
Jeżeli rezerwat jest, to są zrobione badania jego flory, więc te dane nie są żadną tajemnicą.
ale takich danych może po prostu nie być opublikowanych w sieci a póki tak jest to niech tak zostanie co do zdolności wyszukiwania to ja np robie teren -40-50 ha w jeden dzień -wystarczy mi lokalizacja z dokładnością do 2-3 km Mysle ze nie jestem jakimś specem w te klocki i sadze ze są osoby które mogą zrobić w ciągu dnia sporo więcej - rzecz jasna chodzi tu o rośliny w okresie kwitnienia np storczyki czy inne rośliny efektownie kwitnące przecie jak sie idzie przez murawę czy łąkę to 30 m w każdą stronę widać co rośnie A jak sie ma doczynienia z 3-4 osobami to można "zrobić" naprawdę duży teren na ponidziu jest jeden rezerwat który ma kilkadziesiąt arów z tego co sie orientuję to rośnie na nim kilka gatunków chronionych z czego 3 rzadkie w skali kraju - wiecie ile sie eksploruje ten teren - 20 minut
_________________ "Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament" .
Ptysiu, twoje tereny to jest coś w ogóle wyjątkowego. Podejrzewam, że napisać coś w stylu: "w okolicy Pondzi", to jak dać konkretny punkt. Bo u Ciebie to jest wszystko wszędzie i jeden na drugim, ale nie wszędzie tak jest. A mi się ten pomysł z ukrywaniem lokalizacji podoba i nie podoba. W niektórych przypadkach, oki, jak się ktoś z pośpiechu machnie, to można poinformować autora i ewentualnie ukryć lokalizację, ale w niektórych przypadkach, to będzie bez sensu, a posty będą jakieś takie dziwne. Już nie mówiąc o tym, że ja np. nie życzyłbym sobie ukrywania żadnych lokalizacji z okolicy Żar, jakie bym umieszczał. Bo dopóki są to moje własne odkrycia, to nie chciałbym, aby ktoś mi ograniczał możliwości rozreklamowania tego.
Poza tym, ja myślę, że wątek dotyczy ukrywania lokalizacji głównie gatunków storczyków, albo jakiś innych bardzo atrakcyjnych roślin. Bo jak zaczniemy ukrywać lokalizacje przylaszczki pospolitej, albo rosiczki okrągłolistnej, to też będzie śmieszne. Jak wspomniano wcześniej, można by ukrywać lokalizacje gatunków bardzo, albo skrajnie rzadkich i do tego atrakcyjnych. Jakoś nie czuję, aby ktoś się połakomił na dziewięćsiła popłocholistnego, albo nawet groszek pannoński...
Na prawdę zmartwię Ciebie, ale dzisiaj jest tyle informacji w internecie, że dla sprawdzenia chciałem zobaczyć ile lokalizacji storczyka purpurowego znajdę w 5 minut. Znalazłem 3! Całkowicie bez wysiłku...
_________________ Pozdrawiam,
Krzysztof Ciesielski
To ja poproszę Cepha o ocenę skuteczności takiej to linii, że nie będziemyn już podawać nieopisanych w literaturze stanowisk roślin z kartegorii takich, jak wskazał Rojst
Ma to sens ?
Albo inaczej - Ceph, Ty jesteś z nas chyba najwiękzym czesaczem sieci co do rzadkich roślin - możesz zarzucić koncepcyję uwzględniającą realia internetu, gdzie jest granica tego, co możemy, a czego nie powinniśmy zarzucać w postach z floriobserwacji ?
W tym roku jest jakaś plaga wykopywania rzadkich gatunków roślin - najpierw ktoś pozbawił 99% populacji miłka wiosennego w zaproponowanej przeze mnie do nowej shadowlisty ostoi N2000 a wczoraj szukałem często odwiedzanej przeze mnie dużej kępy obuwika i znalazłem tylko dołek . Przynajmniej moich zarazowatych nikt nie tyka ale to marne pocieszenie. Jeśli chodzi o ukrywanie lokalizacji różnych rarytasów to jestem oczywiście za.
_________________ Zamojskie Towarzystwo Przyrodnicze
u mnie w jednym miejscu to ktoś sie za len wlochaty zabrał ale szczęście w nieszczesciu ze ten to łanowo występuje- o innych roślinach nie piszę bo szkoda gadać -miłki to są kopane masowo to samo z omanami szczególnie wąskolistnym -zwlaszcza gdy rośnie kępiasto- bo litych muraw nie ruszają
_________________ "Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament" .
Znam rezerwat, 50 ha, gdzie storzyków nie trzeba szukać, bo rosną przy wydeptanych ścieżkach. Nie wiem, czy miejscowa ludność nic jeszcze o nich nie wie, jest tak uświadomiona, czy te rośliny są jej totalnie obojętne, czy po prostu woli w ogródku iglaki, dość, że jakoś się utrzymują. Albo nie zauważyłem wykopywania, bo nie ma ono charakteru masowego. W niedzielę tam jadę, zobaczyć, a nuż będą pąki. Ale chyba się nie pochwalę na forum, gdzie byłem. Bo jasne, że można w necie znaleźć lokalizacje. Ale to nie oznacza, moim zdaniem przynajmniej, że skoro gdzieś tam zostało o tym napisane, to już można o tym głośno trąbić. Dla kwiatka wszystko jedno, czy ten, kto go wykopał, dowiedział się o jego stanowisku z mojego posta, czy też z wrogiego ideowo forum www.rwiemystorczyki.pl (adres zmyślony, mam nadzieję, że nie występuje nigdzie jego odpowiednik). Ale dla mnie jest to różnica.
_________________ Na szukanie lepszego świata nie jest jeszcze z późno
odwiedzając z aparatem pełnikowe łąki z tydzień temu specjalnie zmieniłem nieco trasę, aby zahaczyć o piękną kępę Narcissus poeticus , które akurat powinny kwitnąć. Wiem, że pewnie zdziczałe (choc obecnie najbliższe zabudowania ze 2 km odległe), gatunek niekrajowy, ale na wilgotnej łące z zimowitem i mieczykiem wyglądały jak najbardziej naturalnie. I wpadłem w małą konsternację, gdy po długim poszukiwaniu znalazłem tylko dołek... A więc nie takie odludzie jak myślałem...
Kejbii, mówiąc zupełnie poważnie i szczerze, to najlepszą linią ochrony pewnych gatunków i ich stanowisk byłoby zwyczajne NIE pokazywanie ich zdjęć. Bo jak ktoś nie zobaczy zdjęcia rośliny, to się na nią nie napali. Jeżeli jest to pseudokolekcjoner, to takiego na prawdę zupełnie NIC nie powstrzyma. W internecie są całe programy ochrony rezerwatów itp. Można dokładnie wszystko się dowiedzieć od opisu liczebności, bo środowisko i na prawdę szczegółową lokalizację. Nawet w takim stopniu jak: 1 km na trasie od miejscowości A do B po lewej stronie drogi tuż na skraju lasu. Niestety...
Nie wiem czy byłby jakiś sens stworzenia jakiegoś tematu z możliwością dostępu doń tylko określonym ludziom... A warunki udostępniania go nowym były jakoś określone. Wiem, że na forum o storczykach gruntowych trzeba być członkiem towarzystwa aby móc wejść do działu wymiana... Myślę, że to byłoby lepszym rozwiązaniem.
Jeżeli jednak nie ma to szans na zaistnienie. To myślę, że ochrona lokalizacji powiedzmy tych skrajnie rzadkich gatunków, albo skrajnie atrakcyjnych ma jeszcze jakiś sens. Bo ukrywanie lokalizacji groszku pannońskiego, albo dziewięćsiła popłocholistnego, mija się z celem...
_________________ Pozdrawiam,
Krzysztof Ciesielski
Ceph od razu widać ze nie widzialeś kwitnącego popłocholiściaka zwykly bezlodygowiec to karzełek jest Onopordifoliak jest wspaniałą i bardzo efektowną rośliną- tyle ze jest niewykopywalny W mojej skali urody jest na 2 miejscu zaraz po dyptamie
_________________ "Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament" .
Co to za problem znaleźć stanowisko jakiejś rośliny w Polsce. W "Chronimy Przyrodę Ojczystą" są publikacje, a ostatnio było o bodajze o buławiku mieczolistnym i sie ciesze bo w moim województwie. Nawet po forach na upartego coś się znajdzie.
Na dobrą sprawę wystarczyło by tą regułą objąć wszystkie storczykowate z czerwonej listy (czyli wszystkie krajowe storczyki oprócz Dactylorhiza majalis, D. incarnata, Epipactis helleborine, E. atrorubens, Listera ovata, Platanthera bifolia, P. chlorantha i Neottia nidus-avis) oraz wszystkie inne gatunki roślin z czerwonej księgi i listy z kategoriami CR, EN i VU (że o EX nie wspomnę).
dziki napisał/a:
obok krajowych czerwonych listy i księgi uwzględnić także regionalne?.
- dziki, serdeczne dzieki za ten glos zdrowego rozsadku. Nie wiem czy Rojst kiedykolwiek pokusil sie o zajrzenie do jakiejkolwiek regionalnej czerwonej listy, choc sadzac po pierwszym cytacie to raczej watpie. Dla przykladu - Dactylorhiza incarnata na Dolnym Slasku dawno ma status CR a Platanthera chloranthaEN przy czym samo zakwalifikowanie danego gatunku do danej kategorii - i tak wedlug mojego uznania, nie wystarczy. W okolicy mojego rodzinnego Lubina w Zaglebiu Miedziowym jedyne storczykowate jakie mozna dzis spotkac, to dwie nieliczne populacje Listera ovata - i naprawde niewiele mnie obchodzi, ze kilkadziesiat kilometrow dalej ten gatunek wystepuje lanowo. Dodam jeszcze, ze "za Niemca" rosly w okolicach Herminium monorochis, Anacamptis (Orchis) coriophora, Anacamptis (Orchis) morio czy Neotinea (Orchis) ustulata zeby juz o kukulkach nie wspominac.
Co sie tyczy stwierdzenia:
Rojst napisał/a:
a przy okazji będzie edukacyjnie, bo forumowi botanicy będą musieli się nauczyć, które gatunki są naprawdę zagrożone, a które nie
to powiem tak - dostanie dawno wyczerpanych nakladow "czerwonych list" danych regionow graniczy z cudem. Mimo ze jest zapotrzebowanie, wydawcy nie robia absolutnie nic aby dodrukowac kolejne partie. Na "czerwona ksiege" Opolszczyzny poluje sam juz nie wiem jak dlugo - jedyna nadzieja, ze pojawi sie w jakims antykwariacie. Forum to nie jest miejsce, na ktorym mozna zglebiac jakies zagadnienie - moze stanowic jedynie uzupelnienie lub byc zrodlem dodatkowych informacji, zwlaszcza z terenu.
Na zakonczenie wielka prosba - i tu i na forum "storczykowym" slychac co jakis czas lamenty o wykopywaniu czy dewastacji stanowisk. Tylko ze zarowno Wy jak i moi koledzy z "terrorchid" nie przedstawiliscie do tej pory ani jednej fotki, ani jednej dokumentacji takiego zdarzenia - i jak pragne zdrowia, za nic nie jestem w stanie pojac tego faktu. Tak jak najbardziej spektakularne i robiace wrazenie sa zdjecia kwitnacych roslin, tak nic bardziej nie porusza ludzi jak pokazanie czegos takiego szerszej publicznosci. Naprawde trzeba to tlumaczyc???????
Pozdrawiam i udanego weekendu zycze
Krzysiek
Co to za problem znaleźć stanowisko jakiejś rośliny w Polsce. W "Chronimy Przyrodę Ojczystą" są publikacje,
podstawowa różnica między "Chrońmy Przyrodę Ojczystą" a danymi w sieci jest taka, że to pierwsze czyta stosunkowo wąska grupa osób najbardziej zainteresowanych, w dużej mierze naukowców albo przyrodników zaangażowanych w ochronę przyrody, natomiast do danych z sieci dostęp ma KAŻDY
Krzynianek napisał/a:
Nie wiem czy Rojst kiedykolwiek pokusil sie o zajrzenie do jakiejkolwiek regionalnej czerwonej listy, choc sadzac po pierwszym cytacie to raczej watpie.
Wyobraź sobie, że mam osobiście większość polskich ksiąg i list a prawdopodobnie wszystkie widziałem. Popatrz na ochronę przyrody trochę szerzej, niż jedynie przez pryzmat własnego podwórka.
Wyobraź sobie, że mam osobiście większość polskich ksiąg i list a prawdopodobnie wszystkie widziałem. Popatrz na ochronę przyrody trochę szerzej, niż jedynie przez pryzmat własnego podwórka.
- niestety ale dalo sie to wyczuc. Coz, to szczegolnego rodzaju zboczenie zawodowe sprawia, ze podchodzi sie do natury mniej wiecej w podobny sposob co dyrektor kopalni wegla do bilansu zloza czy magazynier do ilosci sortow makaronu na skladzie. Tylko ze tu chodzi o zywe organizmy - i naprawde warto o tym pamietac
Krzysiek
to szczegolnego rodzaju zboczenie zawodowe sprawia, ze podchodzi sie do natury mniej wiecej w podobny sposob co dyrektor kopalni wegla do bilansu zloza czy magazynier do ilosci sortow makaronu na skladzie. Tylko ze tu chodzi o zywe organizmy - i naprawde warto o tym pamietac
tu masz rację - ryzyko takiego zboczenia istnieje, przedmiotowe podejście do przyrody obserwuję u wielu botaników. Ale - na szczęście - nie widzę u siebie objawów tej choroby. Ochroniarze są w grupie mniejszego ryzyka. A ja przyrodą zajmuję się nie na zasadzie zbierania znaczków, ale dlatego, że kręci mnie jej ochrona.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum