Wiecie do czego taki zakaz zbioru nasion rodzimych roślin chronionych doprowadzi ano do tego że za jakiś czas wiekszość populacji tych roślin będzie pochodzenia obcego Podejrzewam -ba jestem tego pewien ze niektórych roślin chronionych jest więcej w kolekcjach niż w naturze a poza tym hodowcy produkują nowe rośliny i nasiona a z roślinami w przyrodzie jest róznie dodając do tego niszczenie stanowisk naturalnych sprawa jest oczywista,za jakiś czas rodzime gatunki chronione będa nimi tylko z nazwy bo genom........
_________________ "Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament" .
Rozporządzenie Ministra Środowiska
z dnia 9 lipca 2004 r.
w sprawie gatunków dziko występujących roślin objętych ochroną
(Dz. U. Nr 168, poz. 1764 z dnia 28 lipca 2004 r.)
Poczytajcie sobie ustawę... zakazany jest wwóz, wywóz roślin chronionych i ich nasion oraz pozyskiwanie takowych z natury. Nie wiem czy świadomi tego, że łamiecie prawo, ale tak to już z tym bywa. Istnieje możliwość uzyskania zgody ministra na ewentualne wykonanie, którejś ze wspomnianych czynności, ale trzeba się o nie ubiegać każdorazowo.
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Tylko niech mi ktoś powie jak jest z realizacją tak restrykcyjnego prawa przecie tego prawa nikt nie przestrzega poza tym zastanawia mnie czy aby nasze przepisy są zgodne z przepisami UE Skoro na zachodzie rośliny chronione sa dostepne w handlu widocznie ich prawo musi na to pozwalać
_________________ "Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament" .
Biedny Ogrodnik, jego temat tak bardzo zszedł na offtopic, ale przynajmniej fajny i pouczający.
Atterdagowi już prywatnie napisałem, co sądzę o stosowalności prawa w niektórych kwestiach ochrony przyrody. Natomiast ciągle jestem bardzo za, aby gatunki rodzime, z rodzimym genotypem, były udostępniane powszechnie zainteresowanym hodowcom i ogrodnikom.
Bo to, że mają gdzieś w ogrodzie całą kępę mieczyka dachówkowatego, to fajnie, ale ja go w żaden sposób mieć nie mogę. Mimo, że cisną się już straszliwe w swojej betonowej dziurze, to i tak ich Ci nie dadzą. Ehhh... No co zrobić? Jest w ogrodnictwie jedno bardzo praktyczne powiedzenie, którego jednak tutaj nie napiszę, bo będzie bulwers. Także niczego nie sugeruję, ani proponuję.
Ogrody botaniczne mogłyby się dzielić z chętnymi, bo samo udostępnianie do oglądania, to jednak niewiele. Znam osobę, która kiedyś współpracowała z różnymi ogrodami botanicznymi. Ptyś będzie teraz bardzo uradowany następującymi zdanami.
Jako jedyna w Polsce posiada polski genotyp Primula halleri, po który do tej osoby przyjeżdżają teraz ogrody botaniczne. Także, jak gdzieś ten gatunek w ogrodzie botanicznym jest, to kupiony za ciężkie pieniądze od osoby, którą znam!
Niech mi teraz ktoś zaprzeczy, że Ptyś nie ma słuszności w tym co pisze?
P.S. Chciałem kiedyś kupić tego pierwiosnka od tej osoby, ale po wizycie jakiegoś ogrodu botanicznego, zostały mu jedynie rośliny mateczne. Roślinka kosztowała 20 zł za doniczkę, a wcześniej miał ich na prawdę sporo!
_________________ Pozdrawiam,
Krzysztof Ciesielski
W ogrodkach , ogrodach roi sie od egzotow i roznych odmian ogrodowych , rosliny rodzime zdobyc ciezko , ja przynajmniej takie chce miec i choc dopiero zaczynam to czuje ze mam bardzo pod gorke.
Z wymienionych w tym watku adresow najlepszy to sklep internetowy na Slowacji.
W Polsce mizerota.
A szkoda , wszystkie ogrody zajmuja powierzchnie wiele wieksza niz niejeden Park Narodowy , ich zaleta jest rozproszenie.
Wydaje mi sie , ze moglyby spelniac bardzo wazna role w ochronie naszej rodzimej przyrody , a tak raczej nie jest.
W sztampowym ogrodku z trawniczkiem i thujami trudno doszukiwac sie jakis walorow przyrodniczych.
W dodatku te wszelkie egzoty i odmiany obce naszej florze niejednokrotnie wymykaja sie z ogrodow i zasmiecaja nasza rodzima flore lub co gorsza wypieraja rodzime gatunki.
Apropo uciekania roślin z ogródków, gdyby było rodzimych roślin więcej wśród ogrodowej flory, to ucieczka takich gatunków byłaby błogosławieństwem, a nie przekleństwem.
Najczęściej jest tak, że się wie co się miało, dopiero jak się to straci. Niemcy wiedzą co stracili i teraz żałują. Oby w Polsce nie było podobnie.
Odnośnie linków i kontaktów napiszę Ci prywatnie.
_________________ Pozdrawiam,
Krzysztof Ciesielski
Najgorsze jest to , ze ludzie tworzac ogrody z "nierodzimymi" gatunkami , kierujac sie przy ich zakladaniu tylko i wylacznie jakimis walorami estetycznymi , moda , tym co latwo dostac w centrach ogrodniczych , sadza , sieja nie uwzgledniajac warunkow siedliskowych a potem nawoza , pryskaja chemia ...... masakrujac nie tylko flore ale i faune.
A przeciez podmiejskie ogrody moglyby roic sie od rzadkich gatunkow roslin i drobnych zwierzat , gdyby tylko ........ no wlasnie ..... i tu nie wiem co napisac.
Ekolodzy , przyrodnicy zajmuja sie wieloma rzeczami , niestety mam wrazenie ze temat ogrodow jest zupelnie przez nich zaniedbany.
Ktos kto chce zalozyc ogrod naturalistyczny , przyjazny przyrodzie musi sobie radzic sam.
Informacji w necie , przydatnej literatury , jak na lekarstwo. Z pozyskiwaniem roslin rowniez wiele problemow.
Kowalski , ktory zaklada przydomowy ogrod nie ma zadnej alternatywy dla trawniczka i zywotnikow ...... i nikomu chyba nie zalezy zeby mu ta alternatywe przedstawic.
Przeciwnie , wielu ma interes w tym aby Kowalski mial ogrod w ktorym trzeba nawozic , pryskac , dosadzac , kosic , podlewac .....
Na ogród naturalistyczny potrzeba powierzchni... gleby i horrendalnego doświadczenia przy wyborze gatunków aby prezentował się co najmniej przyzwoicie, a nie jak rabatka z wydzielonymi miejscami na poszczególne gatunki. No i przecież na trawniczku usiądziesz z rodziną, postawisz grilla, żywotnik ładnie pachnieć będzie tedy i rozrywka i mało pracy. Stąd wątpię by aż tyle osób w ogóle szukało takiej możliwości. Owszem może i łąka rajgrasowa ładnie by wyglądała czy okazały szuwar, ale w jednym nie puścisz dzieci by sobie pobiegały, a w drugim dostaniesz komary... no i efekt tratowania będzie bardziej widoczny. Naturalistyczny ogród kiedyś nazywany był parkiem krajobrazowym i jego powierzchnię liczono w hektarach, a nie metrach... stąd w ogródkach dalej będą dominować rabatki, skalniaczki, trawniczki...
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
a nie jak rabatka z wydzielonymi miejscami na poszczególne gatunki.
Mam nadzieję, że to nie była żadna aluzja w moją stronę?
Atterdag napisał/a:
stąd w ogródkach dalej będą dominować rabatki, skalniaczki, trawniczki...
Skalniaczki nie są złe, choć niesamowicie trudno dostać gdziekolwiek rodzime gatunki skalniaków. Takie rośliny jak zarzyczka, zerwa, są czymś prawie nieosiągalnym. A takie jak guryczuszki czy pełnik alpejski są już chyba w ogóle nieosiągalne. A uważam, że skalniak z takich roślin prezentowałby się fantastycznie!
Trzeba powiedzieć sobie szczerze. Za granicą są sklepy hodujące storczyki, u nas takich nie ma, za granicą są sklepy hodujące spore ilości bylin rodzimych, u nas można znaleźć jakieś pojedyncze gatunki.
Zastanawiam się dlaczego np. ogrody botaniczne nie zajmują się udostępnianiem roślin? Dlaczego nie można o coś poprosić, zapłacić i to otrzymać? Tylko w sklepikach przy ogrodach botanicznych można znowu dostać obce gatunki. Myślę, że byłoby to do zrealizowania.
A uwierzcie mi, że gatunki rodzime dobrze zaprezentowane pójdą za wysokie ceny nawet. Ludzie lubią mieczyki, ale jeszcze bardziej lubią te mrozoodporne. Czy ktoś z was widział w Polsce sprzedawanego mieczyka dachówkowatego?
_________________ Pozdrawiam,
Krzysztof Ciesielski
Mam nadzieję, że to nie była żadna aluzja w moją stronę?
Zastanawiam się dlaczego np. ogrody botaniczne nie zajmują się udostępnianiem roślin? Dlaczego nie można o coś poprosić, zapłacić i to otrzymać? Tylko w sklepikach przy ogrodach botanicznych można znowu dostać obce gatunki. Myślę, że byłoby to do zrealizowania.
A uwierzcie mi, że gatunki rodzime dobrze zaprezentowane pójdą za wysokie ceny nawet. Ludzie lubią mieczyki, ale jeszcze bardziej lubią te mrozoodporne. Czy ktoś z was widział w Polsce sprzedawanego mieczyka dachówkowatego?
Oczywiście, że bez aluzji... i taki ogród może być formą ciekawą dla znawcy, tylko forma użytkowa będzie kiepska...
Bo polskie ogrody botaniczne wbrew pozorom tych roślin jakoś szczególnie dużo nie mają, a i owszem gdyby sprzedawały gatunki krajowe to zainteresowanie byłoby mniejsze, ale można by to sobie odbić na koszcie roślinki. Mieczyka dachówkowatego? Raczej na pewno nie... bo wątpię by komuś powiedziała taka osoba, że ma go z nasion... no i jego wymagania są dosyć specyficzne... nie mówiąc o tym iż odpowiada nam dachówkowiec za krzyżowanie się z błotnym... którego już w teorii nie ma... ale i tak znów go poszukam na stanowisku starym w Brzozie.
A i owszem... skalniaki, alpinaria, dobrze prowadzone są naprawdę ciekawe... ale z gatunkami jest problem. Tylko alpejskie są dostępne w kraju... ale też szansa ich ucieczki na niżu jest znikoma...
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Najgorsze jest to , ze ludzie tworzac ogrody z "nierodzimymi" gatunkami , kierujac sie przy ich zakladaniu tylko i wylacznie jakimis walorami estetycznymi
a jeszcze gorsze jest to ze ludzie sadza obce gatunki nie tylko w swoich ogrodach ale np. obok kaplic które znajdują sie w środku lasu... to juz jest tragedia
Na ogród naturalistyczny potrzeba powierzchni... gleby i horrendalnego doświadczenia przy wyborze gatunków aby prezentował się co najmniej przyzwoicie, a nie jak rabatka z wydzielonymi miejscami na poszczególne gatunki. No i przecież na trawniczku usiądziesz z rodziną, postawisz grilla, żywotnik ładnie pachnieć będzie tedy i rozrywka i mało pracy. Stąd wątpię by aż tyle osób w ogóle szukało takiej możliwości. Owszem może i łąka rajgrasowa ładnie by wyglądała czy okazały szuwar, ale w jednym nie puścisz dzieci by sobie pobiegały, a w drugim dostaniesz komary... no i efekt tratowania będzie bardziej widoczny. Naturalistyczny ogród kiedyś nazywany był parkiem krajobrazowym i jego powierzchnię liczono w hektarach, a nie metrach... stąd w ogródkach dalej będą dominować rabatki, skalniaczki, trawniczki...
Nie przekonales mnie.
W jednym sie jednak zgodze .... potrzeba doswiadczenia , wiedzy , ale o tym juz pisalem , marnie z tym.
Trawniczek owszem , ale czy musi byc znowu taki wielki?
Wystarczy zauwazyc jaka popularnoscia ciesza sie obecnie traktorki kosiarki by zdac sobie sprawe ile w naszych ogrodach jest tych trawniczkow.
Zywotniki ladnie pachna? A rodzime gatunki nadajace sie na zywoploty pachna brzydko?
Nie rozumiem dlaczego znalezienie ogrodu bez zywotnika jest takie trudne.
Z szuwarami to juz pojechales
Nie jestem botanikiem ale sklonny jestem postawic teze , iz dla wiekszosci popularnych obecnie roslin ogrodowych mozna by znalezc rodzimy odpowiednik.
A rodzimy na odpowiednim stanowisku znaczy , mniej nawozenia , mniej chemii , mniej pracy ...... zaleta niewatpliwa w dzisiejszych zabieganych czasach
Jest tylko maly problem. Popularnosc takich roslin to czarny scenariusz dla biznesu ogrodniczego.
Atterdag, nie do końca zrozumiałem Twoją wypowiedź odnośnie mieczyka dachówkowatego... Jeszcze raz proszę.
Ja już raz sprzedawałem 2 rozmnożone cebulki na Allegro. Napis: "mrozoodporny mieczyk" i ładne zdjęcie spowodowało, że aukcję wystawiłem o 1 w nocy; budzę się rano, a pieniądze mam już wpłacone na konto. Jakaś Pani kupiła natychmiast 2 cebulki, każda po 15 zł, wiec dałem jej jeszcze 3 małe gratisowe. A uwierz mi, że 15 zł za cebulkę to nie jest tanio!
Mieczyka błotnego wiem gdzie mogę kupić nasiona i cebulki. Nasionom jednak nie ufam, a cebulki są drogie, bo 7 Euro za sztukę!
A i proszę nie przesadzać z tymi wymaganiami. Jak na razie to problem sprawiały mi dwa na kilkadziesiąt gatunków... A mieczyk dachówkowaty wydaje mi się śmieszny w hodowli... Mnoży się świetnie z nasion. Warunek, musi mieć ciągle wilgotne podłoże. To na prawdę nie jest żaden problem.
Ja zgromadziłem już całkiem sporą wiedzę na temat hodowli i rozmnażania rodzimych gatunków. Problem jest tylko z miejscem. Mam go na prawdę malutko i wszystkie siewki muszę oddawać Cioci, bo wiele gatunków mi się mnoży do tego stopnia, że muszę je plewić i wsadzać do doniczek!
A odnośnie zalet. Łech, moim zdaniem same zalety. Ludzie się mnie pytają: "A kto opiekuje się Twoim ogródkiem, jak Ciebie nie ma?" Proste pytanie, prosta odpowiedź: "Nikt" Te gatunki nie wymagają żadnej opieki! Raz dobrze posadzone rosną i mnożą się same.
Powiedzmy sobie szczerze, nasze rodzime gatunki nie są po prostu rozreklamowane w żaden sposób. To też ma znaczenie, bo ludzie nie mają skrupułów i zamiast kupić przylaszczkę za 3 zł w sklepie, wolą ją wykopać z lasu, bo jest za darmo. I niestety tutaj jest problem.
Ale myślę, że aby sprzedać produkt, który jest gatunkiem rodzimym, nie trzeba pisać: "Rodzimy mrozoodporny mieczyk" Wystarczy napisać tak jak ja to zrobiłem. A ewentualnie w opisie dodać notkę o pochodzeniu rośliny.
Atterdag, dzięki za informację o istnieniu mieszańca obu gatunków mieczyków. Będę wiedział co warto starać się wyhodować, jak już będę miał oba. (Mam mieszańca pierwiosnka wyniosłego i bezłodygowego, niechciany, ale jest).
_________________ Pozdrawiam,
Krzysztof Ciesielski
zamiast kupić przylaszczkę za 3 zł w sklepie, wolą ją wykopać z lasu, bo jest za darmo.
...bo zapewne też nie wiedzą jak wiele form barwnych przylaszczki juz uzyskano.... prawie wszystkie kolory tęczy, podobnie jak z zawilcami....
Atterdag - wielohektarowy park w stylu angielskim modny w XIX w to TEŻ ogród naturalistyczny, ale obszar 5 na 5 metrów gdzieś pod drzewem, w cieniu, ze spróchniałym drewnem, mchami, paprociami, też jak najbardziej nim JEST (a przynajmniej byc może... )
naturalistyczny jak sama nazwa mówi to nie naturalny....
P.S.
a w szuwarach dobre tez oczko wodne, idealna wylęgarnia bzykaczy i pułapka na tratujących
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum