na kosztowne i kontrowersyjne reintrodukcje jest zawsze czas, natomiast wiele gatunków ginie tu i teraz i jeśli im sie nie pomoże, to dołącządo mieczyka
Nie wiemy do końca ani czy na pewno wyginął, ani - jeśli tak - to dlaczego. W możu znaków zapytania wszelkie działania na mają mały sens i niewielką szansę powodzenia.
Najpierw należy przywrócic odpowiedni stan siedlisk jego potencjalnego występowania, a dopiero potem można myśleć dalej...
Moze masz rację, ja się aż tak na tym nie znam, ale jakby się okazało że przetsięwzięcie ma szansę na jeskieś powodzenie to ja bym mógł w mojej okolicy się tego podjąć i oczywiście kosić łąkę żeby ochronić przed zarastaniem
Oenanthe napisał/a:
lepiej chronić to, co jeszcze zostało, niż kombinować już utraconymi walorami.
I z tym się zgodze, ale czy w Polsce podejmowane są jakieś próby reintrodukcji roslin (chyba raczej niewiele a szkoda). Wydaje mi się, że botanicy którzy się na tym znają powinni otrzymywać środki z państwa i podejmować takie próby.
_________________ Maciej Szajda
Poznańska Grupa OTOP
www.otop.org.pl
to ja bym mógł w mojej okolicy się tego podjąć i oczywiście kosić łąkę żeby ochronić przed zarastaniem
a masz jakąś własną łąkę bo jak będziesz kosił czyjąś, to może mu się nie spodobać
maciek31-88 napisał/a:
ale czy w Polsce podejmowane są jakieś próby reintrodukcji roslin (chyba raczej niewiele a szkoda). Wydaje mi się, że botanicy którzy się na tym znają powinni otrzymywać środki z państwa i podejmować takie próby.
Otóż w Polsce podejmuje się wiele takich prób (znam osobiście dobrych kilkanaście, a pewnie i kilkadziesiąt tego typu przykładów), zarówno legalnie, jak i nielegalnie, czasem z sensem, a bardzo często bez sensu. Zamiast realnie chronić całe ekosystemy, pakuje się pieniądze w robinie stanowisk gatunków rzadkich, wyglądające jak grządki truskawek
Często wsiedlane są rośliny z populacji pochodzących z odległych częsci kraju (czy nawet Europy ). Na zasadzie: nie było roślinki - to my ją wsadzimy i będzie cacy A efekt ochroniarski jest bardzo mizerny - tworzymy mini "ogrody botaniczne", zamiast chronić faktycznie zanikające siedliska, wraz z całym zespołem związanych z nimi roślin, bezkręgowców, organizmów glebowych... skupiamy się tylko na jakims jednym sztandarowym gatunku, zamiast chronić także to, czego nie zauważamy...
Są przypadki, gdy tego typu introdukcje są jedynym sposobem ochrony. Jest tak np. gdy:
A. gatunek (podgatunek, odmiana) wymiera w całym zasięgu i musimy utworzyć stanowiska zastępcze (np. warzucha polska wprowadzona na źródliska Centurii);
B. chcemy zasilić istniejącą populację - ale wtedy koniecznie rośliny muszą pochodzić z tej konkretnej populacji Czyli np.: bierzemy nasiona, wysadzamy, i gotowe rośliny wprowadzamy na dokładnie to samo stanowisko, zwiększając liczebność zanikającej populacji. Ale nawet w tym przypadku musimy być świadomi, że niechcący możemy wprowadzić, razem z roślinami, jakiegoś pasożyta (grzyba, owada) który zaburzy funkcjonowanie tego ekosystemu a w najgorszym przypadku wykończy gatunek, który chcieliśmy ochronić.
Mieszanie populacji jest niedopuszczalne, poza skrajnie wyjątkowymi przypadkami - np. mamy ostatni okaz jakiejś lokalnej formy (odmiany, podgatunku, czy też po prostu ziolowanej populacji), i jest to okaz np. żeński (u niektórych roślin tak bywa). W takim przypadku moim zdaniem dopuszczalne jest przeniesienie pyłku z najbliższej istniejącej populacji. (wśród zwierząt takim dobrym przykładem jest żubr kaukaski wprowadzony u nas w Bieszczadach, który jest nie-czystej-krwi - z podanego wyżej powodu przekrzyżowano go z żubrem nizinnym, białowieskim) Jednak w takim przypadku należy mimo wszysto zachować (w ogrodzie botanicznym, w hodowli tkankowej) genotyp populacji, którą chcemy zanieczyścić genami z zewnątrz.
Sam maczałem palce w ochronie izolowanego geograficznie stanowiska brzozy niskiej, na którym ostało się zaledwie kilka kęp tego gatunku. Legalnie, za zgoda konserwatora, pobrane zostały końcówki pędów, z których wyhodowano w szkółce sadzonki. Sadzonki te następnie wprowadzone zostały z powrotem na to stanowisko. W ten sposób zwiekszona została liczebność i zmniejszona została szansa wyginięcia gatunku (który i tak rozmnaża się głównie wegetatywnie), a nie zostały wprowadzone geny z zewnątrz.
Antyprzykładem w tej dziedzinie jest dla mnie to, co zrobiono w Kampinoskim PN - olbrzymim kosztem posprowadzano rysie z różnych rejonów Europy (Skandynawia, Białoruś) i przekrzyżowano je, uzyskując międzypopulacyjne (a nawet: między-podgatunkowe) kundle. Te kundle teraz rozchodzą się po Polsce; jest dużaq szansa, że zanieczyściły już genetycznie populację mazursko-podlaską
Nigdy nie lubiłem genetyki, ale widzę zę jest ona bardzo ważna w ochronie przyrody
Szczerze mówiąc nie zdawałem sobie zbytnio wczesniej sprawy jakie to może mieć konsekwencje.
Tak więc jeżeli w pobliżu Środy Wielkopolskiej albo Poznania będą prowadzone jakieś "legalne" projekty reintrodukcji to chętnie bym sie tym zajął (pomógł)
Człowiek uczy się przez całe życie
_________________ Maciej Szajda
Poznańska Grupa OTOP
www.otop.org.pl
http://natura2000.mos.gov...czyk_blotny.pdf
znalazłem gdzie był notowany i jest info., że w okolicach Targowej Górki koło Środy Wielkopolskiej
Tak więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko dokładnie zlokalizować to stanowisko i może akurat
Pojadę tam na początku lipca i dam znać
Być może jest tam nadal i uda się stworzyć rezerwat albo coś podobnego, co ochroni cały ekosystem (jak pisałeś wyżej jest to chyba najlepsza metoda ochrony )
_________________ Maciej Szajda
Poznańska Grupa OTOP
www.otop.org.pl
siedliska, wraz z całym zespołem związanych z nimi roślin, bezkręgowców, organizmów glebowych
nic dodać, nic ująć. W ustach botanika takie slowa budzą podziw
Jakże często można spotkać "klapki na oczy", patrzenie tylko z jednej strony, np na florę, np. na awifaunę, itd... Choć z drugiej strony choć ten jeden jedyny spopularyzowany gatunek pozwala objąć ochroną całość ekosystemu
A co do genów i to się zmienia na szczęście - u mnie np. wprowadzono ochronę ostoi pełników i kosaćców własnie zwracajac uwage na koniecznosć zachowania puli genowej
Z genami to czasem problem.... pominąwszy mieczyka... u mnie w okolicy antropohybrydyzacja siecze wisienkę stepową dając płodne keitry... znaczy kundle....
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Bardziej chyba w Kulinie Nie kojarzę wisienki na Płutowkich chociaż sprawdzę to jeszcze. Chyba jedyna czysta populacja to 25 arowy rezerwacik Tarkowo. W pozostałych trzeba by pousuwać mieszańce i dodać trochę materiału z poza.
Wracając do mieczyka... ktoś się pisze na poszukiwania w nadchodzącą sobotę w okolicach Bydgoszczy?
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
jest trochę mieszańców np. przy ścieżce prowadzącej od asfaltu do rezerwatu
Atterdag napisał/a:
W pozostałych trzeba by pousuwać mieszańce
słusznie
Atterdag napisał/a:
i dodać trochę materiału z poza
a z taką działalnością to bym już uważał - dokładnie w tym temacie wypowiadałem się obszernie wyżej... btw: podczas sesjii Sekcji Geobotanicznej PTB w W-wie 12.05.2007, zagadnienie to (introdukcje) było istotną częścią dyskusji po referatach.
Wiem że trzeba ostrożnie... ale w Tarkowie trzeba i tak zadziałać i albo rozszerzyć rezerwat i usunąć okoliczną tyczkowiznę sosny by dać pole do rozwoju lub przenieść gdzieś część populacji, która tam się kisi...
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Sluchajcie no moi drodzy znalazlem takie fotki : http://botany.cz/cs/gladiolus-imbricatus/ i chodzi mi o pierwsze zdjęcie z tych 4 czy te liście to są od tego mieczyka bo jezeli tak to ten co ja znalazlem mial b malo liści na lodydze i wuglądal mniej wiecej jak ten na 1 zdjątku z tych 2 razem http://botany.cz/cs/gladiolus-palustris/ żadnych szerokich liści tylko takie nieduże wąskie z łodygi i rośliny rosną pojedyńczo- tylko w 1 przypadku widzialem roślinę kwitnąca i juvenilną przy niej
_________________ "Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament" .
Daleki byłbym od szukania sensacji... wszak zawsze mogłeś trafić na... jeszcze rzadszy Gladiolus felicis (perviflorus), który przynajmniej był z Małopolski podawany
Cytat:
W Polsce mieczyk błotny przedstawiony był jako gatunek wymierający
E (Zarzycki, Szeląg 1992), później potraktowany
za wymarły EX i podawany z 16 stanowisk historycznych (Zając,
księdze roślin” jako krytycznie zagrożony (Baryła, Czylok
2001), a aktualnie określony jako wymarzy RE w regionie
Dolnego Śląska (Pender 2003). Ostatnie znane z terenu
Polski stanowiska pochodziły z Dolnego Śląska; w związku
z tym takson ten obecnie należy zaliczyć najprawdopodobniej
do kategorii wymarłych na obszarze Polski EX.
Według podziału na województwa najwięcej stanowisk notowanych
było w województwach: wielkopolskim – 5 (wszystkie
po roku 1900), dolnośląskim 5 (w tym 1 XIX-wieczne), nieco
mniej w kujawsko-pomorskim – 4 (w tym 2 z XIX w.); po 2
stanowiska pochodzą z opolskiego (obydwa sprzed 1900 r.),
pomorskiego i podlaskiego (1+1), natomiast 1 historyczne
stanowisko podawane było z województwa mazowieckiego.
W sumie z terenu Polski notowanych jest 21 stanowisk,
w tym 7 – sprzed 1900 roku, 5 – z okresu 1901–1950, 7
– z okresu 1951–1990 oraz 2 po 1990 roku.
Dodam, że Mieczyk błotny ma w Polsce wschodnią granicę zasięgu... poza izolowanymi stanowiskami na Białorusi i Ukrainie.
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum