piję! (a i owszem ) do określenia "wystarczy mi", abstrahując już czy to Uczelnia czy Instytut
_________________ Tomasz Figarski "P.P.Ps"
"Poza gospodarczym wyrachowaniem leśnik musi mieć także i szerszy, przyrodniczy punkt widzenia; powinien mieć również na względzie wartość materialnie niewymierną, jaką jest piękno i urok lasu..." W. Koehler, 1961.
no to ja prawdę mówiąc już od mlodfych lat mialem pociąg do wszelakich takich spraw ,jak gdzieś bylo jakieś bajoro to bylo pewne ze z kumplami jakieś larwy żóltobrzeżka lapiemy , albojak wodę ze zbiorników w Kazimierzy spuszczali to sie szło ratować małże i raki, do roślinek też mnie ciągło od małego jak bylo w podstawówce doświadczenie z fasolą to ja sobie zołędzia zapodalem i ten mi sie trafil jakiś skaryfikowany bo skielkował,teraz to już spore drzewo jest A dlaczego roślinkami przede wszystkim sie interesie no bo tych jest najwiecej,najwieksza rozmaitość ichyba najwieksza radośc jak sie jakiegoś niespodziewanego delikwenta znajdzie, nie bez znaczenia jest też fakt że florystycznie to spory kawalek kraju jest jeszcze nie do końca przebadany, wiec znalezienie nowego stanowiska jakiejś chronionej roślinki sprawia duża radośc
_________________ "Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament" .
u mnie na początku było w polu zainteresowań wszystko, co żywe, ale już pod koniec podstawówki rośliny przeważyły - i tak zostało. A zaczęło się od mojej mamy (lekarz zresztą, żaden biolog), która mi małemu żaby do ręki dawała, że fajne, żywe, ciekawe...
Przyznam się też, że pomogła fascynacja grzybami - w podstawówce jak miałem możliwość to pędziłem do lasu z koszyczkiem
A że na Mazowszu się kręciłem, gdzie z wodą jest fatalnie, to zafascynowały mnie bagna itp. mokradła - bo takie dzikie... jak pierwszy raz storczyka znalazłem (a był to storczyk szerokolistny, najpospolitszy gatunek , to ekstazę przeżyłem (a było to na Bagnie Całowanie, w Roku Pańskim 1990...)! Podobnie było z pierwszą rosiczką.
Ale przyznam, że i teraz, jak coś naprawdę fajnego znajdę (a wymagania mam znacznie większe ), to ciesze się jak dziecko
Ja pamiętam jak chodziłem z babcią i dziadkiem na łąki porośnięte wiklina, to było przeżycie, pamiętam to jak teraz jak zbierałem czubajki kanie.
Ja po wakacjach uświadomiłem sobie że za dużo biegałem za roślinami chronionymi a nie patrzyłem po "pospoliciuchach" i ich wpływ. Jednak znalazłem nowe stanowisko obrazków plamistych Arum maculatum
Przypomnę tutaj co kiedyś zapodawał namor - bardzo użyteczny dla userów ortograficznie "rozhełstanych" może być pasek Google zainstalowany w przeglądarce. Ma opcję "Check spelling" [ABC check"] - należy tam wybrać język polski do sprawdzania i tralala.
Lukasz nie wszystko naraz ja mam plan taki np.oblukać wszystkie miejsca gdziejest szansa na raryty,potem oblukać to co jeszcze raz trzeba to bylo malo czasu na dokladne sprawdzenie ,a potem to już emerytura chyba Kejbiona muszę trochę zaprząc jak będzie u mnie -może ze 2 miejsca zbadamy,ostatnio nie daje mi spokoju kras w okolicach miejscowości Gratatowice-Sedziejowice-Stawiany-sporo oczek wodnych moze być ciekawie bo podłoze węglanowe
_________________ "Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament" .
Łukasz L. napisał/a:
Jednak znalazłem nowe stanowisko obrazków plamistych Arum maculatum
A nie jezd to tam Calla palustris ?
Jeżeli myślisz że te zdjęcie co wstawiłem na zagadkę to wiem że to czermień błotna i wiem jak wygląda obrazki plamiste. W czerwcu pojade tam jeszcze raz aby popstrykać zdjęcia. I muszę porozmawiać z Botanikami z Opola czy nie znają czasem tego stanowiska. Stanowisko jest blisko Kietlic, pow. prudnicki.
Ja to juz od zawsze zawsze mialam zielono w glowie (dobrze, ze na nie) i chyba tak mi zostanie...
A winne temu geny i srodowisko w jakim sie wychowalam. Juz od dziecka wloczylam sie z tata (jak uroslam, to bez) po gorach, lasach i polach (wlasciwie to powinno byc zagonach i miedzach, zrozumie ten kto hasal po Beskidzie Wyspowym i Gorcach), a ze ptaki mnie wtedy nie interesowaly i z racji lilipuciego wzrostu za duzo nie widzialam, to chcac nie chcac patrzylam pod nogi. I tak "czerwone kulki" z czasem zaczelam nazywac glogiem, "fioletowe dzwonki" goryczka, "duze stokrotki" rumiankiem, a "oset" dziewiecsilem.
Ale to nie bylo jeszcze nic powaznego i pewnie nadal by tak bylo, gdyby nie glupia zachcianka...
Teraz bedzie czesc dla doroslych (pol zartem, pol serio...)
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
Cytat:
...A ja zacząłem hobbistycznie od ptaków...
Tez mnie te ptaszory dopadly, ale tylko jako dodatek do flory (zima w kwiatkach nie da sie za bardzo poszalec...)
Cytat:
... w podstawówce jak miałem możliwość to pędziłem do lasu z koszyczkiem...
Mnie to zostalo do dzis, tylko grzybow coraz mniej w koszyku...tak jakos schodzi w tycm mchu....
Oczywiscie przyroda (polaczona z fotografia) to tylko moje hobby.
zafascynowały mnie bagna itp. mokradła - bo takie dzikie... jak pierwszy raz storczyka znalazłem (a był to storczyk szerokolistny, najpospolitszy gatunek , to ekstazę przeżyłem (a było to na Bagnie Całowanie, w Roku Pańskim 1990...)! Podobnie było z pierwszą rosiczką.
Eech, też pamiętam moją pierwszą rosiczkę na kępie torfu pośrodku Czerwonego Bagna, szedłem do niej z wyrysowaną przez kolegę mapą i zużyłem chyba pół rolki ORWO-wskiego filmu.
A w bagnach coś jest bo choć ja głównie za ptaszkami się oglądam to roślin bagiennych poznałem sporo i słodki zapach bahunu pamiętam do dzisiaj...
Urodziłem się i wychowywałem na wsi w Południowej Wielkopolsce.
Mieszkaliśmy blisko lasu i bywało, że przed lekcjami w szkole biegaliśmy do lasu z rodzeństwem na grzyby. Jednak z tamtego okresu najbardziej pamiętam śpiew kosa
przed zachodem słońca w budzącej się do życia, zielonymi listkami brzezinie.
Za naszym domem na polu stały dwie olbrzymie grusze polne, których gałęzie zwisały do samej ziemi. W tych zwisających gałęziach gnieździły się corocznie gołębie grzywacze,
wyprowadzając często dwa pokolenia młodych. Do dzisiaj pozostała jedna grusza,
bez bocznych konarów /przeszkadzały maszynom/ . Druga grusza w ubiegłym roku uschła z powodu obniżenia się poziomu wód gruntowych.
W dorosłym życiu byłem i jestem związany blisko z przyrodą.
Losy poniosły mnie na Pomorze Zachodnie, w inny przyrodniczo świat, ale nie mniej zajmujący. Np. w 2005 roku znalazłem stanowisko ostnicy.
Kilka fotek tej rzadkiej stepowej trawy zamieściłem na www.zielnik.xt.pl w galerii
rośliny chronione , rzadkie i zagrożone.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum