Cześć,
wiem, że moje pytanie jest bardziej natury ogrodniczej, ale ma też bardzo ważny element przyrodniczy. Mianowicie mam przylaszczkę pospolitą, którą akurat nie jest problem kupić chociażby na Allegro. Przez 2 lata kwitła bardzo pięknym intensywnym kolorem. W tym roku mocno zbladła! Na jednej z aukcji pewna osoba napisała, że aby przylaszczka miała intensywnie wybarwione kwiaty należy je podsypać trochę wapnem/dolomitem. Moja Ciocia tak zrobiła i jej przylaszczki mają nieprzeciętnie intensywne zabarwienie. Jednym słowem cudowne. Ja z moimi nic nie robiłem i wyglądają jak wypłochy, choć kwitną obficie.
I teraz pytanie do was! Z tego co ja wiem, to przylaszczki głównie rosną w buczynach. A buczyny są z reguły lekko kwaśne. W naturze przylaszczki mają intensywne wybarwienie i myślę, że wcale nie dzięki jonom wapna. W takim razie co w naturze odpowiada za ich wybarwienie? Na pewno mogę wywnioskować, że bez odpowiedniego nawożenia w ogrodzie blakną, tak wiec coś w naturze sprawia, że utrzymują swoje cudowne zabarwienie.
Nie chciałbym ich szprychować wapnem. Myślałem raczej o zmiksowaniu opadłych liści buka i tym je nawieźć. Niestety efekty poznam dopiero w przyszłym roku...
_________________ Pozdrawiam,
Krzysztof Ciesielski
Mi przylaszczki kojarzą się raczej z podłożem zasadowym. Najładniejsze przylaszczki oglądałem na Jurze na typowo wapiennym podłożu, a w mojej okolicy gdzie wapienia jest niewiele przylaszczki rosną na glebach wytworzonych z bazaltów czy melafirów, czyli podłożu zasadowym. A żyzne buczyny do kwaśnych siedlisk też nie zależą.
co do koloru przylaszczki - zamiast pisać o odczynie podłoża zwrócę uwagę na coś innego - najładniejsze do zdjęć i najładniej wybarwione sa egzemplarze, które dopiero co rozkwitły może to oczywista oczywistość, ale właśnie tak jest I na pewno przesuszone osobniki też nie wybarwią się ładnie
..a najładniejszy fragmencik przylaszczko-zawilco-miodunko-korokoryczko-kopytnikowy znalazłem kiedyś w remizie na łąkach, kilka dębów z chaszczorami zacieniajacymi ładnie podłoże, jakies kilkaset metrów od lasu.
Czyli jednak przylaszczki lubią podłoże wapienne. Przyznam, że to dla mnie nowość. Jednak musze potraktować je dolomitem. Wielkie dzięki!
Namor, wiem że są przylaszczki różowe i białe, ale sa o wiele rzadsze. Aczkolwiek chcę załatwić sobie różową, bo jest prześliczna. Zostaje mi jeszcze kwestia ich rozmnażania. No bo wiecie, samo posiadanie pewnych roślin to jak dla mnie za mało, bez ich rozmnażania nie mogę nazwać swojej hodowli sukcesem.
_________________ Pozdrawiam,
Krzysztof Ciesielski
az tak daleko nie szedłbym w domysłach, a raczej zgodził się z Namorem - stare lasy liściaste z odpowiednią ilością żyznej próchnicy (Querco-Fagetea) ze względu na małe zwarcie runa w buczynach zazwyczaj tak ładnych łanów nie tworzą
przylaszczki najlepiej wygladaja w ... drągowinach zywy pomnik geniuszu naszych leśników niezatarte ślady dawnych zbrodni
Czarnuszko, powiem Ci, że związek słońca z kolorem rośliny jest mało znaczący... Bo na wiosnę zwykle rosną w pełnym słońcu, bo na drzewie nie ma liści. Potem kiedy przylaszczka posiada liście, to na drzewach też są liście i to one są zacieniane. Natomiast z moich obserwacji wynika, że przylaszczka ma obfitszą kępę kwiatów, kiedy rośnie w większej ilości słońca. I wcale pełne słońce nie pali ich liści. Tak więc rośliny myślę nie są typowo cieniolubne, a jedynie w takich warunkach są zmuszone w naturze do wzrostu.
_________________ Pozdrawiam,
Krzysztof Ciesielski
bardzo ładnie pali zazwyczaj w takich wypadkach na zbyt suchym siedlisku zimozielone zazwyczaj liście nigdy nie potrafia dotrwać do wiosny.
słońce w czasie kwitnienia TAK, ale od maja do jesieni powinny mieć cień ( a tym samym dużą wilgotność powietrza, jak wszystkie rosliny zimozielone i pół-zimozielone)
i nie zmienia tego fakt, ze na wystarczająco wilgotnym podłożu gdzieś tam przetrwają w pełnym słońcu - ciekawe jednak czy się same rozmnożą ?
Cytat:
rośliny myślę nie są typowo cieniolubne, a jedynie w takich warunkach są zmuszone w naturze do wzrostu.
bez jaj. w naturze rosną tam, gdzie są najlepiej przystosowane nikt ich nie zmusza
stare lasy liściaste z odpowiednią ilością żyznej próchnicy (Querco-Fagetea)
w NE Polsce w granicach zasięgu świerka, przylaszczka jest jednym z najpospolitszych gatunków leśnych, rosnącym nie tylko w grądach, ale też w borach mieszanych sosnowo-świerkowo(-dębowych) - a więc żyźniejsze skrzydło Vaccinio-Piceetea Pulsatku. A więc na siedliskach umiarkowanie kwaśnych.
każdy wczesnowiosenny (kwietniowy) wypad na północny-wschód, kojarzy mi się nieodparcie z niebieskimi kwiatami przylaszczek, na tle intensywnie zielonych rokietów (taki borowy mech)
u nas najładniejsze w dąbrowach ( a ściółka tam zapewne własnie kwaśna), mimo, że buczyn pod dostatkiem, borów świerkowych brak to w nich nie widziałem
P.S.
a w Vaccinio - Piceetea to jeszcze mniej ma pełnego słońca. że taki pospoliciak na Suwalszczyźnie nie sądziłem prędzej obstawiałbym Warmię i buczyny wysoczyzny elbląskiej
Na tym zdjęciu i owszem, ale ciocia mi mówiła, że dzień wczesniej były po prostu blade wypłochy. Ciekawe, no nie... Mam zdjęcie z dnia wcześnij, widziałem, że prawie białe niektóre były. Dziwne... Tak po dniu się nagle wybarwiły? Grunt, że kolor wrócił.
_________________ Pozdrawiam,
Krzysztof Ciesielski
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum