Do drobiazgow to ja raczej sie nie zaliczam A ze mi zalezy na tym, aby moze nie jak pod Raclawicami, ale rownie skutecznie na lakach sobie radzic - moge pobrac lekcje pod Krakowem i kontunuowac na bieszczadzkich polanach. Im wiecej doswiadczenia tym lepiej. Mysle ze przy okazji kilku innych smialkow by sie zebralo, a wtedy calkiem spory kawalek mozna by zdzialac.
Krzysiek
ja umiem kosić kosą -może nie aż tak dobrze jak np mój dziadek ale kosić mogę nawet spore kawałki jakby gdzie trza bylo jechać kosić to jak będe mógl to pojadę
_________________ "Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament" .
nettie - ja mam wrazenie, ze Ty wiele rzeczy pojmujesz na zasadzie teoretycznej stad mam pytanie, czy kiedykolwiek cos karczowalas, wycinalas, kosilas lub zajmowalas sie organizowaniem tego typu czynnosci??
Krzysiek
No właśnie ja myślę, że ty to pojmujesz na zasadzie już nie tyle teoretycznej co czysto miejskiej, trzeba trochę jeździć po wsiach to się widzi ludzi z kosami i pokoszone siano. Jak myślisz - kto kosi łąki?
trzeba trochę jeździć po wsiach to się widzi ludzi z kosami i pokoszone siano
gdzie? zwlaszcza w (blizszych) okolicach Krakowa
bywam na wsi pod Krakowiem prawie w kazdy weekend i juz daaawno nie widzialem nikogo z kosa (poza tesciem ale on tak kosi raczej hobbystycznie )
jezeli juz kosza to glownie przydomowe trawniki i nie kosa tylko kosiarkami spalinowymi, a laki to teraz przewaznie albo leza odlogiem i zarastaja albo sa zaorywane (a te nieliczne co sa koszone to wcale nie kosa tylko traktorem )
w gorach jeszcze mozna spotkac kosiarzy tradycyjnych bo tam nie wszedzie sie da wjechac
Ci co jeszcze umieja machac kosa sa, jak zauwazyl Ptys, przewaznie w podeszlym wieku i nie sadze by nalezalo ich angazowac w tak ciezka prace
za mlodu umialem kosic i nawet gdzies w piwnicy lezy stara kosa w spadku po dziadku wiec pewnie bym po (dluzszej) chwili przypominania mogl pomoc w wykoszeniu jakies murawy tylko czy bylaby to akcja oficjalna (z pozwoleniami) czy akcja na dziko w miejscach ktorymi i tak sie nikt nie interesuje?
moze jakby taka akcja sie powiodla znalezliby sie chetni w przyszlosci do odkrzaczenia jakichs gorskich polan bo znam kilka ktore za pare lat przestana byc polanami ?
Ja proponowałbym zacząć od Krakhausu bo to najbliżej... tak aby się wdrożyć do machania kosą i odkrzaczania... ale co za poletko doświadczalne byśmy wzięli?
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Witam - troche sie spiesze, wiec lekko "po lepkach"
Logan napisał/a:
... pewnie bym po (dluzszej) chwili przypominania mogl pomoc w wykoszeniu jakies murawy
- no i widze, ze zaczyna sie robic powaznie! Sila w narodzie tkwi nie od wczoraj, zreszta pamietacie jak jeden Towarzysz mawial, ze "Polak potrafi"???
Logan napisał/a:
znalezliby sie chetni w przyszlosci do odkrzaczenia jakichs gorskich polan bo znam kilka ktore za pare lat przestana byc polanami ?
Jesli tylko rosna na nich storczyki - po to sie chce uczyc kosic
Atterdag napisał/a:
Ja proponowałbym zacząć od Krakhausu... aby się wdrożyć do machania kosą i odkrzaczania... ale co za poletko doświadczalne byśmy wzięli?
- alez mowa byla od poczatku o przedstawionych przez Ciebie lakach, tych na ktorych rosna Dactylorhiza maialis i ich krzyzowki Dactylorhiza x aschersoniana, prawda?
A wszelkiej masci zezwolenia to juz sprawa gospodarzy
Pozdrawiam - Krzysiek
Cóż... na tych akurat będzie trudno bo to teren miasta... które uparło się by łąkę w typie bielawy zalesić jaworem i jesionem. Mowa była o wybranym obiekcie w Krakowie. Na pierwszy ogień jednakże winien iść jak już to Bodzów, który niedługo diabli wezmą z powodu tarniny. Jeżeli chodzi o koszenie to na Kostrzu byłby problem... a na Podgórkach tak na oko to na razie zbyt wiele nie trzeba... chyba, żeby trochę trzciny w lipcu przeciąć...
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
to tym bardziej potwierdza, że w obszarach podmiejskich zarzuca się ten zawód. Ja jeżdżę po Polsce i jest tak jak piszę. Zależy od rejonu. Trzeba więc kosiarzy szukać tam, gdzie jest krajobraz typowo rolniczy a nie wielkomiejski a ci co mieszkają na wsi pracują w miastach a ci co robili w polu są za starzy.
Cytat:
tylko czy bylaby to akcja oficjalna (z pozwoleniami) czy akcja na dziko w miejscach którymi i tak sie nikt nie interesuje?
- nie wiem czy byłoby potrzebne takie zezwolenie ( każdy ma obowiązek chronić przyrodę )
Tu zachodzi przesłanka z art. 125 pkt. 1 Ustawy o ochronie przyrody ( jeżeli teren nie jest już objęty formą ochrony )
Trzeba więc kosiarzy szukać tam, gdzie jest krajobraz typowo rolniczy a nie wielkomiejski a ci co mieszkają na wsi pracują w miastach a ci co robili w polu są za starzy.
pogubilem sie
nie sadze by komus sie chcialo i oplacalo jechac np. 100 km zeby wykosic jakis kseroterm tym bardziej, ze to raczej nie robota na 1-dzien, 1-raz/rok ... chyba, ze stawki bylyby odpowiednio wysokie (tylko kto za to by zaplacil? nie sadze ze np. WKP )
nettie napisał/a:
nie wiem czy byłoby potrzebne takie zezwolenie
zezwolenia zezwoleniami ale na wsi, szczegolnie na poludniu mentalnosc tubylcza jest taka, ze nawet jak sam nie uzytkuje to wejsc na swoja ojcowizne nie da , taka akcja moglaby sie skonczyc ucieczka przed widlami
chyba, ze jest jakis teren ewidentnie zaniedbany, opuszczony gdzie i tak ludzie robia co chca i nikt go nie pilnuje (np. Bodzow-Pychowice ktore to okolice jest ogolnie dostepny i sukcesywnie dewastowany przez roznych quado-crossowcow)
Czy by się chciało komuś jechać zależy od sposobu realizacji - gdyby znaleźć w okolicy kosiarzy i zawieźć ich na miejsce ( zabierając po kolei ) a potem odwieźć - na pewno by się opłacało.
Gwoli scislosci, to mowilem od samego poczatku o KOSZENIU - nie o karczowaniu krzewow, scinaniu drzew czy czymkolwiek w tym stylu, bo tego sie uczyc naprawde nie potrzebuje a i miejsc na tego typu dzialalnosc znam mase. Stad
Atterdag napisał/a:
Na pierwszy ogień jednakże winien iść jak już to Bodzów, który niedługo diabli wezmą z powodu tarniny
- chyba nie dotyczy tematu, bo na tarnine to raczej nie z kosa. Moze powiem w czym rzecz - mam zamiar przeprowadzic w przyszlosci cos w rodzaju eksperymentu. Widzialem w tym roku doline rzeczna, na ktorej stokach byla jedna jedyna uzytkowana laka - i tylko ten fragment juz z daleka wyroznial sie cala gama barw. Caly obszar poza laka to wysokie trawy i niekiedy trzcina, calkowicie jednolita zielen, na ktorej nie kwitly nawet pojedyncze firletki ( o storczykach nie wspominajac ). Chcialbym zaczac kosic taki zarzucony fragment i obserwowac efekty - po jakim czasie i czy w ogole, bogactwo gatunkowe zacznie powracac. Poza tym nie zapominajmy, ze trzeba to co skoszone rowniez wygrabic i zebrac - tak aby nie rozkladalo sie na miejscu.
Krzysiek
P.S.Nettie - zacytowalas moje pytanie, ale nie odpowiedzialas ani na jeden fragment, stad powtorze jeszcze raz: czy kiedykolwiek mialas praktyczna stycznosc z akcja koszenia czy w dalszym ciagu prowadzisz rozwazania teoretyczne???
- chyba nie dotyczy tematu, bo na tarnine to raczej nie z kosa.
Właśnie dotyczy tematu gdyż chodzi w nim głownie o kserotermy
I robisz tutaj błąd notorycznie popełniany... oczywiście, że z KOSĄ! Najpierw z siekierą, a potem z kosą bo samo wycięcie krzewów często jest w stanie zrobić więcej szkody niż pozostawienie obszaru samemu sobie. Jednorazowe akcje bez ciągłego użytkowania nic tu nie dadzą...
...jeżeli chodzi o łąki w Kostrzu czyli te niskie to są one trudno dostępne, wielkoobszarowe i... prowadzony jest na nich szereg badań, a trudno będzie ustalić kto gdzie i po co poletka pozakładał
A pomysł na eksperyment masz dobry... tyle, że trzeba go pomyśleć jako akcję co najmniej 5 letnią... gdyż wtedy możesz zobaczyć pierwsze poważniejsze efekty swojej działalności...
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum