ja kiedys wzialem troche ziemi z kretowek w Skotnikach do kwiatkow ale zle na niej rosly (jak wysychala zamieniala sie prawie w kamien), lepsze okazaly sie rabczanskie mady
Atterdag napisał/a:
Wiesz Logi... ja tam ptactwa za wiele poza pustułką i myszakiem nie widziałem, ani nie słyszałem... ale ty masz większą znajomość tego terenu przeca...
wiekszosc z ptakow o jakich pisalem obserwowalem tam 3-5 lat temu, teraz jest gorzej bo teren zarasta krzakami lub trzcina
Atterdag napisał/a:
ale by musieli jeszcze darń zgryzać coby im 5 postawić
do takiej zagrychy to musialbys TY im postawic z 0,5l / glowe
a nie wystarczyloby tam przepuscic pare grup z botaniki i powiedziec im ze te krzaki sa bardzo rzadkie, zagrozone i ABSOLUTNIE nie wolno ich zbierac (CALYCH) do zielnika ?
Takie właśnie tereny przylegające do miasta powinny być traktowane jako miejsca rekreacji, wypoczynku, kontaktu z przyrodą ( prawo do korzystania z przyrody - ustawowe ) - również jako zieleń ochronna dla ośrodka wielkomiejskiego - wpływ na całeśrdodowisko miasta - myślę, że sporo argumentów przemawia za tym aby cały ten teren objąć ochroną
myślę, że sporo argumentów przemawia za tym aby cały ten teren objąć ochroną
- tak w ogole czy kiedykolwiek zastanawialiscie sie, ze na wszystko potrzebne sa pieniadze???
Mrówek napisał/a:
to się nadaje na użytek ekologiczny, koło mnie są ... Łąki Nowohuckie na łąkach rzadkie gatunki roślin i ptaków...
- i efekt teraz taki, ze tych rzadkich gatunkow to juz chyba nie uswiadczysz, calosc przypomina jedno wielkie trzcinowisko i jak tak dalej pojdzie, to nawet ptaki znikna. Komu na dobre wyszla tego typu "ochrona"????
Krzysiek
P.S.Jakby ktos mial dylemat, proponuje poszukac na terenie lak nowohuckich licznych kiedys storczykow...
- i efekt teraz taki, ze tych rzadkich gatunkow to juz chyba nie uswiadczysz, calosc przypomina jedno wielkie trzcinowisko i jak tak dalej pojdzie, to nawet ptaki znikna. Komu na dobre wyszla tego typu "ochrona"????
Krzysiek
P.S.Jakby ktos mial dylemat, proponuje poszukac na terenie lak nowohuckich licznych kiedys storczykow...
To nie jest argument przeciw ochronie, bo przecież ochroniarze wiedzą, co wymaga ochrony czynnej, a w akcie powołania obszaru chronionego muszą być ustalone sposoby ochrony, więc to raczej brak profesjonalizmu, co też przecież można zmienić - wykosić po prostu, ale może to nawet zostało ustalone, ale się tego nie przestrzega?
Nie wiem, czy opłacenie kosiarza to aż tak duży koszt, przecież to nie wymaga intensywnego koszenia
Sek w tym, ze niekiedy mam wrazenie, ze u nas wytyczanie obszarow ochrony kompletnie nie idzie w parze z mysleniem o jakimkolwiek zarzadzaniu i gospodarowaniu tego typu miejscami - chociazby nawet jesli idzie o zwykle koszenie. To jest jakas paranoja kompletna, skoro sie nie ma najmniejszego zamiaru robic regularnie tego czy owego. Nie kupuje sobie psa, skoro nie mam zamiaru codziennie go karmic i wyprowadzac na spacer. Jest calkiem milo i przyjemnie porobic kilka fotek na super-milych wyjazdach w teren z kumplami, wyslac kilka kartek papieru w postaci wnioskow o ochrone tego czy owego - ale o wiele mniej milo sie robi, jesli trzeba nad czyms takim popracowac a i chetnych na ogol z miejsca brak. Moze zamiast proponowac cokolwiek nowego, warto sie niekiedy rozgladnac wokol, czy aby nie potrzeba w juz istniejacym rezerwacie wolontariuszy do wyciecia kilka krzakow raz na kwartal, wygrabienia scietej trawy w sobote czy wysprzatania odpadkow po niedzielnych turystach??? Niewiele sie w naszych glowach i mentalnosci zmienia, ciagle oczekujemy az zrobi cos za nas "panstwo opiekuncze" bo to jego obowiazek. Tych czasow juz nie ma i nigdy nie powroca - to my jestesmy panstwo, to my jestesmy jego obywatele i od nas zalezy, jak ono bedzie wygladalo. I nie inaczej ma sie calosc w obrebie okolic Krakowa. Bardzo chetnie dowiem sie nie gdzie co fruwa, cwierka czy kwitnie, ale ile kosztuje tydzien pracy pieciu kosiarzy, skoro niektore laki maja naprawde spore powierzchnie. Moze mi ktos wyjasni, gdzie owe kosy sie przechowuje, czym dowozi na miejsce pracy, kto zaplaci za paliwo - itd. itp. bo to jest rzeczywistosc - a nie plywanie w oblokach teorii "jakie co byc wedle ustawy powinno". Pozdrawiam
Krzysiek
W zasadzie, to że miejsce pracy dla kosiarzy jest - powinno cieszyć. Obecnie nagminnie stosuje się spalinowe kosiarki, które robią niepotrzebny hałas, a kilku emerytom raz na rok zapłacić to nie jest wiele. Właśnie chodzi o to - że ochrona przyrody kosztuje. Jeżeli się patrzy na to, czy będą na to pieniądze, to wtedy OP w ogóle zaczyna tracić sens.
Muszą być regulacje, kto ma wykonywać czynną ochronę przyrody na takim terenie - a to musi wiedzieć Wojewódzki Konserwator Przyrody - i proponuję go o to zapytać.
W zasadzie, to że miejsce pracy dla kosiarzy jest - powinno cieszyć. ... a kilku emerytom raz na rok zapłacić to nie jest wiele.
Wow - a gdzie to tak niby jest, ze jacys "emeryci" czekaja na prace w charakterze kosiarzy??? Za kilka lat znalezienie na Dolnym Slasku kogos, kto wie do czego sluzy kosa, bedzie naprawde sukcesem. Nawet juz myslalem, czy nie zaczac rozkrecac interesu na koszeniu uzytkow ekologicznych i rezerwatow, coraz wiecej pieniedzy ma administracja wiec moze kiedys bedzie rowniez miala i na tego typu cele??!
Krzysiek
Poza tym... powstały już takie firmy i póki co wygrywają sporo przetargów na wykaszanie, utrzymanie wypasu, usuwanie drzew i krzewów...
A jeżeli chodzi o zabiegi w rezerwatach... to gdyby nie NGOsy to nikt by tego chyba nie chronił. Bo umówmy się... ale WKP nie może zrobić nic mając środki rzędu 10.000 rocznie...
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Wow - a gdzie to tak niby jest, ze jacys "emeryci" czekaja na prace w charakterze kosiarzy??? Za kilka lat znalezienie na Dolnym Slasku kogos, kto wie do czego sluzy kosa, bedzie naprawde sukcesem. Nawet juz myslalem, czy nie zaczac rozkrecac interesu na koszeniu uzytkow ekologicznych i rezerwatow, coraz wiecej pieniedzy ma administracja wiec moze kiedys bedzie rowniez miala i na tego typu cele??!
Krzysiek
Ludzie ze wsi umieją kosić - szukajcie z znajdziecie. Trzeba jednak wiedzieć gdzie szukać.
Trzeba się przejść do urzędu pracy obejmującego wiele wsi, i dać ogłoszenie na tablicy ( a nie pani za biurkiem )
no nie wiem czy jest tych kosynierów az tylu-porzede wszystkim mają swoje lata- żaden rolnik koszący kosą- nie rzuci w diably gospodarstwa i nie poleci kosić ugorów -ma co innego do roboty-a kasa za to koszenie wcale nie jest duża- to cholernie ciezka robota takie machanie kosą przez pare godzin- wiem bo kosić umiem i jestem chyba jednym z nielicznych ktorzy kosili własnymi rekami nie jakieś chwasty przy plocie ale najprawdziwszą kserotermę do której sie szlo z kosą na ramieniu 45 minut w jedną stronę a potem slońce tak dawalo ze mimo iż było wcześnie rano to sie miało dosyć wszystkiego
_________________ "Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament" .
Rolnicy do koszenia zboża nie używają już przecież kos - tą umiejętniość posiadają raczej ludzie mający mniejsze gospodarstwa, łąkę - zazwyczaj jest jakaś ustalona stawka za koszenie i osoby które to robią, bo przecież siano musi się skądś brać, więc ktoś te łąki kosi i oni na tym zarabiają, ja tu nie widzę problemu
nettie - ja mam wrazenie, ze Ty wiele rzeczy pojmujesz na zasadzie teoretycznej stad mam pytanie, czy kiedykolwiek cos karczowalas, wycinalas, kosilas lub zajmowalas sie organizowaniem tego typu czynnosci??
Krzysiek
Nettie - Krzynianek ma trochę racji... wiem jaki był problem z tym, aby znaleźć rolnika do wypasu. Otrzymałby za darmo stado owiec i miałby tylko wyganiać je na murawę. Na całe kilka powiatów liczba chętnych wyniosła 0.
Z koszeniem też bywa ciężko... ale na to wolontariuszy znaleźć można. Tyle, że większość z nich nigdy w życiu kosy w rękach nie miała...
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Z koszeniem też bywa ciężko... ale na to wolontariuszy znaleźć można. Tyle, że większość z nich nigdy w życiu kosy w rękach nie miała...
-
Sluchaj, czy wy nie macie w planach w tym roku koszenia czegos pod Krakowem? W okolicy konca sierpnia chetnie bym dolaczyl - potrzeba mnie nauczyc tej czynnosci, mowie calkiem serio. Z innymi historiami radze sobie niekiepsko, natomiast kosy w lapach nigdy nie mialem.
Krzysiek
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum