Alcedo, z tego co pamietam :
barszcz przywleczono do Polski ze Związku Radzieckiego jako paszę dla krów, jako
" świetną "zieleninę, ze względu na szybkość z jaką się plenił i ilość ( tania pasza) , ale krowy nie chciały tego w ogóle jeść ...
i tak potem się rozplenił niekontrolowanie!
A jakby go Roundupem sieknąć - ten środek powinien go pięknie wykończyć a dodatkowo to co wsiąka w glebę przestaje działać u mnie wykonczył nawet podagrycznik w ogródku a to chyba najbardziej odporne co rośnie
_________________ "Niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje Parlament" .
Hmmmm.... wiesz, tak dla pewności to bym nie próbował... z resztą nie wątpię, że zrobili co się dało... póki co koszą i zaparzają, ale daje tyle co nic... w sumie to jak to miejsce już parę lat obserwuję to bez efektu i z tendencją wzrostową dla barszczu...
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Latem w mojej okolicy pełno jest barszczu, ale rośnie on tylko w pewnych miejscach mianowicie przy torach kolejowych. Nigdzie indziej go nie spotkałam. Dziadek opowiadał mi o jego toksyczności i zagrożeniach z jego strony. Zawsze ciekawiło mnie co by było gdybym go dotknęła
Barszcz działa silnie uczulająco na słońce. Nabawić byś się mogła silnych poparzeń od promieni ultrafioletowych. Nie polecam zatem
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
niekoniecznie. W Wigierskim PN walczą z nim wszelakimi metodami, ale dziad odrasta. Ciekawostka - jest odporny nawet na "obróbkę termiczną" po spaleniu baldachów nasiona świetnie kiełkują na palenisku
Działa za to zaparzanie w pryzmach... z resztą na jednym ze zdjęć widać taką zafoliowaną stertę. Tylko, że leży ona od hu hu, albo jeszcze dłużej...
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
W dwunastu z 22 małopolskich powiatów stwierdzono występowanie barszczu Sosnowskiego, rośliny niebezpiecznej dla zdrowia, z którą kontakt grozi dotkliwymi oparzeniami.
Obecność barszczu Sosnowskiego stwierdzono w powiatach: wielickim, dąbrowskim, krakowskim, limanowskim, miechowskim, myślenickim, nowosądeckim, tatrzańskim, nowotarskim, olkuskim, tarnowskim i wadowickim - poinformowały służby prasowe wojewody małopolskiego.
Barszcz Sosnowskiego (Heracleum Sosnowski Mandel) wydziela parzącą substancję, której działanie nasila się podczas słonecznej i wilgotnej pogody. Powoduje ona zapalenie skóry, pęcherze, trudno gojące się rany, a także zapalenie spojówek. Roślina ta bywa szczególnie niebezpieczna dla alergików. Może też powodować oparzenia wymion u krów.
Barszcz dotarł do Polski z Kaukazu w latach 70. ub. wieku. Został do nas celowo sprowadzony i miał służyć do produkcji paszy, ponieważ dość szybko przynosił duże plony. Do jego uprawy przystąpiono m.in. na Podhalu, Podkarpaciu oraz na Pogórzu Sudeckim. Okazało się jednak, że roślina nie jest tak bardzo wartościowa jako pasza, a stwarza zagrożenie dla ludzi i zwierząt.
Obecnie barszcz Sosnowskiego występuje w Polsce jako chwast. Rośnie najczęściej na terenach wilgotnych, w pobliżu rzek i strumieni. Problem barszczu powraca niemal każdego roku w okresie upałów.
W tym roku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Krakowie przygotował kilkaset ulotek na temat tej rośliny, powodowanych przez nią zagrożeń oraz sposobów zwalczania. Ulotki trafią do małopolskich gmin i powiatów.
Wygląda niewinnie, a może wywołać groźne zapalenie skóry. Barszcz Sosnowskiego rozrósł się w Minikowie aż na 3 hektarach. I nijak nie można się go pozbyć.
Skąd wzięła się w Minikowie (powiat nakielski) toksyczna roślina? - Sprowadzono ją w latach 70. z byłych kaukaskich republik ZSRR. Miała być z niej robiona pasza dla zwierząt - opowiada Jerzy Niekrasz, dyrektor Rolniczego Zakładu Doświadczalnego w Minikowie. - W tym samym czasie sprowadziła ją większość rolniczych zakładów w kraju. Szybko się okazało, że to niewypał.
- Barszcz nie nadaje się do karmienia na świeżo, bo jest zbyt mokry - tłumaczy Stanisław Ignaczak z Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego. - Poza tym u niektórych zwierząt wywołuje biegunkę. Ale jego największą wadą jest to, że wywołuje groźne poparzenia skóry u ludzi.
Ignaczak na własnej skórze odczuł jego działanie. - Mocno się nim poparzyłem. Rany goiły się przez pół roku. Dobrze, że mam raczej ciemną karnację - dodaje. - Osoby z jasną skórą może spotkać to samo, nawet jeśli nie będą dotykały rośliny.
Uprawa barszczu szybko się w Minikowie skończyła, ale roślina nie tylko nie zniknęła, ale jeszcze się rozrosła. Obecnie pokrywa aż 3 hektary nieużytków. - Próbowaliśmy wszystkiego, ale nie da się tego zniszczyć - mówi Niekrasz. - Przecinanie korzeni powodowało, że wypuszczał nowe pędy. Zwalczanie chemiczne pomogło na miesiąc. Być może ciągłe chemiczne bombardowanie przyniosłoby efekt, ale to ogromne koszty na tak dużej powierzchni. Jedyne, co możemy zrobić, to często ścinać liście. Robimy to 3 razy do roku, dzięki temu roślina nie jest wysoka i się nie rozprzestrzenia.
Problem z barszczem ma nie tylko Minikowo. W Krakowie wydano nawet specjalne ulotki informujące o zagrożeniu. Dyskusja, jak pozbyć się rośliny, toczy się na wielu forach internetowych. - Jej zwalczanie trwa co najmniej 4 lata, ale na tak dużym obszarze jak Minikowo usunięcie barszczu jest praktycznie niemożliwe - mówi Ignaczak. - Na szczęście nie ma zagrożenia, że dotrze do miasta i wyrośnie na naszych podwórkach, bo w Bydgoszczy mamy zbyt suche i mało żyzne gleby.
Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz
_________________ ...Tam, gdzie przedtem w niedostępnych bagnach, kisiały zaraźliwe zgnilizny i jady straszliwe, gdzie w gęstych łozach lęgły się drapieżne wilki (...) tam dziś widać naypyszniejsze łąki i bogate osady przytykaiące do samych brzegów Noteci…
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum