kilka dni temu byłam wiadkiem, jak młoda dziewczyna zaciukała dorodnego zaskrońca szpadlem na swoim ogrodzie, zanim wyleciałam z zaskrońca zostały 3 kawałki, spaytałam: dlaczego? a ona na to, że przecież węże gryz?, więc ja na to, że zaskrońce nie s? jadowite, że podlegaj? ochronie, że maj? MIEJSCE w przyrodzie, nie wydała się przekonana. Ustaliłymy, że jak zobaczy zaskrońca, to go wrzuci do mojego ogródka.
I stwierdzam, że nasz system eduk. to lipa. Bo lekcje przyrody odbywaja sie w salach a powinny w terenie, bo się mówi o stułbiach i chełbiach, tasiemcach i gliĽdzie ludzkiej, a powinnoo być o tym, co nas otacza i o wadze tego nie tylko dla naszego zdrowego funkcjonowania. Tyle.
edit: GTW czuwa Nie wiem czemu ten temat został założony w Ptakach. Pozwoliłam sobie przenieć...
Ustaliłymy, że jak zobaczy zaskrońca, to go wrzuci do mojego ogródka.
to przynajmniej git ze nie okazała sie kolejn? ''twardogłow?'' i co jej zdołała wytłumaczyć...... to juz postęp ze ci zmieniło się w Jej wiadomoci......
Cytat:
i gliĽdzie ludzkiej
...glicie ........
dorota, dzięki za kilejnego choć trochę uwiadomionego....
_________________
bynajmniej nie wody pragnie.... ten, co zanurza sie w bagnie.
Opiekun klienta i doradca d/s inwestycyjnych w Nordea Bank
Niestety tak już jest z wężami że nie ciesz? się one sympati? większoci osób. A że tylko co po niektórzy umiej? odróżnić gatunki jadowite od nieszkodliwych, najgorzej wychodz? na tym te ostatnie Nie wspominam już o tym jaki procent naszego społeczeństwa wie że wszystkie polskie gatunki gadów s? pod ochron? i nie wolno ich zabijać I tak gin? nie tylko żmije ale i zaskrońce, gniewosze a nawet padalce
Bo lekcje przyrody odbywaja sie w salach a powinny w terenie, bo się mówi o stułbiach i chełbiach, tasiemcach i gliĽdzie ludzkiej, a powinnoo być o tym, co nas otacza i o wadze tego nie tylko dla naszego zdrowego funkcjonowania.
Tu się nie zgodze, uczymy się o tym co nas otacza, jest rozpoznawanie wężów, niektórych płazów. Największy nacisk jest kładniony na węże, że nie wolna ich zabijać itp. Co do lekcji terenowych to jest to poprostu niewykonalne z punktu widzenia harmonogramu szkolnego, chyba, że to byłyby 1, 2 lekcje na semestr.
_________________ ceterum censeo Carthaginem esse delendam
to chyba w Twojej szkole Hubert, czego Ci zazdroszcze....
Ja dopiero na studiach spotkalem sie z w miare konkretnym podejsciem do tematu. Walkuja nam gatunki ale niestety nie skupiaja sie na ochronie, a bardziej na budowie i rozroznianiu (a niby ochrona srodowiska )...
Niestety moj uniwersytet jest kiepski w kregowcach i wszyscy to mowia... tu caly czas gada sie o owadach i innych robalach. Na U?u sa sami doktorzy i profesorowie z bezkregowcow... a na zajeciach terenowych dostajemy siatki na muchy i motyle zamiast lornetek...
Coraz bardziej sklaniam sie ku Wroclawiowi i UW z katedra ornitologii
.... ale zboczylem z tematu
Coraz bardziej sklaniam sie ku Wroclawiowi i UW z katedra ornitologii
Ja miałem 2 lata temu też tak? tendencje do tego samego uniwerku i kierunku , mylałem też o UAM w Poznaniu a ostatecznie zdecydowałem się na UKSW i mam teraz za swoje
Co to jest UKSW? Osobicie studiowałem lenictwo na SGGW i chociaż nie pracuję w "zawodzie" to jestem z tego powodu bardzo zadowolony. Studia te daj? olbrzymi ładunek wiedzy przyrodniczej (zoologia, entomologia, botanika, fitosocjologia, ekologia.......). Miałem szczęcie spotkać kilku wspaniałych wykładowców (dr Marek Keller - ornitologia, prof. Leokadia Witkowska-Żuk - botanika i fitosocjologia, niestety nie żyj?ca już dr Dorota Kubowicz - botanika i fizjologia - wspaniały opiekun Koła Naukowego, w tedy jeszcze mgr Taida Tarabuła - ekologia, prof Andrzej Grzywacz - fitopatologia, dr Żybura i prof Bernadzki - hodowla lasu............). Oczywicie jest też bagaż przedmiotów zawodowych, które nie wszystkim się podobaj? (hodowla lasu, użytkowanie lasu, ochrona lasu, gleboznawstwo), ale one również pomagaj? lepiej rozumieć przyrodę, a przede wszystkim ucz? jak mondrze korzystać z "zasobów naturalnych". S? też takie przedmioty jak maszynoznawstwo, inżynieria, ergonomia, które daja sporo wiedzy przydatnej w życiu (polecam zwłaszcza ergonomię).
Lenictwo jest chyba bardziej przyrodniczym kierunkiem studiów niż wszystkie kierunki biologiczne na uniwerystetach razem wzięte.
P.S. Temat chyb trzeba przenić do kuluarów, albo założyć subforum "edukacja".
Dorota poruszyła bardzo istotny temat. Ale odnosi się on nie tylko do gadów, do płazów również i innych zwierz?t. Myslę, że problem jest bardzo ogólny. Może jak sytuacja polityczna w Polsce sie ustabilizuje i więcej miejsca w mediach zajm? tematy ważne dla przyrodników, to napewno będzie to miało większy wpływ na wiadomoć ludzi.
Ja tez planowalem lesnictwo zaczac , na krakowskiej AR... mam tam znajomego wykladowce i wielu znajomych studentow. Tam sie do ptakow podchodzilo na powaznie, wiem bo slyszalem - sa kola naukowe - ornitologiczne tez, bardzo prezne. Zajmuje sie monitoringiem sow i kurakow w Malopolsce...
tylko jeden szkopul uniemozliwil mi start na ta uczelnie - ...
matematuka na egzaminie wstepnym
[ Dodano: 2004-05-25, 12:37 ]
PS czemu nie mielibysmy tu gadac o eduklacji? forum gady jest malo uzywane, mozna by je rozkrecic...
Bo lekcje przyrody odbywaja sie w salach a powinny w terenie, bo się mówi o stułbiach i chełbiach, tasiemcach i gliĽdzie ludzkiej, a powinnoo być o tym, co nas otacza i o wadze tego nie tylko dla naszego zdrowego funkcjonowania.
Tu się nie zgodze, uczymy się o tym co nas otacza, jest rozpoznawanie wężów, niektórych płazów. Największy nacisk jest kładniony na węże, że nie wolna ich zabijać itp. Co do lekcji terenowych to jest to poprostu niewykonalne z punktu widzenia harmonogramu szkolnego, chyba, że to byłyby 1, 2 lekcje na semestr.
Wiele tez zależy od samego wykładowcy, a cilej jego inwencji twórczej. Moja znajoma, zanim poszła na studia doktoranckie, nauczała biologii w podstawówce. Na jednej z lekcji przy okazji omawiania jakiego tematu, chc?c aby dzieci mogły temat lepiej zrozumieć zabrała je w czasie swojej lekcji w teren: okolice szkoły, tak na 20 min. Oczywicie kto j? przyuważył i zrobił jej aferę, że naraza dzieci na niebezpieczeństwo i takie tam głupoty...
I gdzie tu zdrowy rozs?dek, zwłaszcza starszych wykładowców nieprzywykłych do nieco innych form nauczania, tylko w czterech cianach
_________________ _______________________________________
Ku pamięci Winera
Nawi?zuj?c do edukacji:
ja studiuję ochronę rodowiska na SGGW i nie narzekam (w każdym razie niezbyt często), ale może to dlatego, ze teraz wiekszoć zajeć mam na wydziale lenym...
A jeli chodzi o biologię w szkole - oczywicie, że to jak wygl?daj? lekcje zależy od nauczyciela. I to zarówno od tego, jak jest zaangażowany w to, co robi (bo jednak znacznie łatwiej przeprowadzić standardow? lekcję w sali niż wyjć z dziećmi na jak? sensown? wycieczkę), jak również od zainteresowań własnych takiego biologa. Tzn. nie każdy kto skończył biologię jest przyrodnikiem. Znam parę osób z biologii, które przed egzaminem z ekologii jęczały, że pewnie go nie zalicz? i wcale nie dlatego, że miał być jaki szczególnie trudny, tylko po prostu ich to w ogóle nie interesuje i nie maj? o tym bladego pojęcia. Siedz? sobie w laboratoriach i preparuj? szyszynki... nie wyobrażam sobie, żeby kiedykolwiek (jeli przyjdzie im pracować w szkole) umieli wyprowadzić uczniów ze szkoły i pokazać im przyrodę.
Ale się rozpisałam...
Andrzej Felger... niestety juz tam nie pracuje, ale dalej ze studentami jezdzi
Felek to był niesamowity goć. Pamietam bo miałem z nim zajęcia z zoologi własnie za czasów kiedy pracował jeszcze na Katedrze Zoologi WL w Krakowie. Niestety nie zrobił na czas doktoratu czy co takiego.
Ale tak właciwie to krakowski WL też miał poza Felkiem wielu innych wspaniałych wykładówców (przyrodników) Wszystkich na głowę bił jednak dr. Bednarz (botanika) który pokładał tak niestworzon? wiarę w zamiłowanie studentów do przyrody, że u niego egzamin ciężko było nie zdać.
Ja chciałbym również podkrelić to co już napisał Jarek P. ze studiowanie lenictwa to nie tylko łopatologiczne wbijanie do głów ile m3 trzeba pozyskać i w jaki sposób to robić. To również chyba najbardziej pełne poznanie praw rz?dz?cych ekosystemami lenymi. Ja np studiowałem na Wydziale Lenym AR w Krakowie Ochronę Zasobów Lenych, gdzie szczególny nacisk kładziony był na przyrodnicze aspekty lenictwa. Nigdy nie zapomnę wykładów prowadzonych przez prof. Wojewodę (mykologa z PAN) czy prof. Wołoszyna (nietoperze).
[ Dodano: 05 Cze 2004 10:58 pm ]
A wracaj?c po częci do tematu czyli edukacji, bardzo podobało mi się podejcie włanie w Krakowie wykładowców z Katedry Botaniki. Minimum nauki czystej teorii maksimum rozpoznawania gatunków, najpierw na podstawie zbiorów zielnikowych a póĽniej na ćwiczeniach terenowych. Po prostu doszli do wniosku, że to co powinien umieć każdy lenik to przede wszystkim rozpoznawanie tych kilkuset podstawowych gatunków... Żadnych wzorów kwiatowych i tym podobnych rzeczy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum