Byłam z żółwiem u pani weterynarz specjalistki od gadów. Uważa ona że to osobnik po przezimowaniu (bo niej jest zaziębiony). To czteroletnia samica. Rzeczywiście ma awitaminozę, ale genetralnie jest w dobrym stanie i da się bez problemu wyleczyć. Mysle że to jest tez jakiś argument który może dac do myslenia osobom które chcą wypuścic swoich podopiecznych do srodowiska, a których nie obchodzi los rodzimych gatunków - nie robią tym żółwiom dobrze - część nie przeżyje, większość pewnie będzie chora. Może z daleka wyglądają dobrze ale po wzięciu do ręki przez specjaliste okazuje się że mają różne choroby. "Mój" miał tez plamke grzybicy która została wypalona. Pamiętam że żółw czerwonolicy którego złapałam z 10 lat temu miał z kolei zapalenie płuc....
Dzisiaj ciepły i słoneczny dzień we Wro, więc pomyślałem, że żółwiska z fosy pewnie już się gdzieś wygrzewają. I rzeczywiście wylookałem 2 osobniki. Przy okazji pytanko - jeden czerwonolicy miał tylną część karapaksu podgiętą do góry, a drugi nie. Skąd ta różnica
czerwonolicy1.jpg
Plik ściągnięto 16 raz(y) 94.3 KB
czerwonolicy2.jpg
Plik ściągnięto 16 raz(y) 85.36 KB
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
Przy okazji pytanko - jeden czerwonolicy miał tylną część karapaksu podgiętą do góry, a drugi nie. Skąd ta różnica
Zapewne MBD (metaboliczna choroba kości) - najczęściej efekt złego żywienia, niedoboru witamin, braku promieniowania UVB. U żółwi kończy się różnego rodzaju deformacjami pancerza.
"gadzina" z Zalewu Zemborzyckiego przeżyła zimę i dziś korzystała z promieni słonecznych
Joanna: rzeczywiście "ona' - zostalam przeszkolona przez panią weterynarz że takie krótkie ogony mają samice. Ładny, gładki karapaks ma
żółwik.jpg
Plik ściągnięto 14 raz(y) 99.57 KB
_________________ Nie jest dobrze...
To są trudne rzeczy...
Dodaję jednego przedstawiciela rodzaju Pseudemys, ale chyba nie czerwonolicego na Woli. Miał taki jaskrawy czerwonopomarańczowy spód ciała. Na razie nie złapany ale nie powiedziałam ostatniego słowa . Karapaks ze 14 cm, rezolutny i czujny
Takie kolorowe są też Chrysemys picta i nie są zbyt duże. Może to też jakieś takie cuś ?
No wiesz, może najbardziej by pasowało bo z boku głowy miał też czerwonawy pasek. Mignął mi tym czerwonym zadkiem i skoczył do wody. Wtedy dopiero go zauważyłam. Wlazłam za nim ale zwiał na zbyt głeboką wodę. Rano trzeba kiedy gadzina będzie zaspana .
Odnośnie tych żółwi z Arkadii - oba osobniki to żółwie czerwonolice, z tym że jeden ma wyraźnie jaśniejszy pancerz. Dzisiaj miałem okazję obserwować w tym parku wygrzewające się gady.
Dorzucę jeszcze historię sprzed bodaj 2 lat. Miejsce akcji - Kuligów koło Warszawy, starorzecza Bugu, te same okolice, które tak dobrze znają i cenią ornitolodzy pod hasłem "Popowo Kościelne". Złapałem tam dorosłego żółwia czerwonolicego, osobnika najwyraźniej po przejściach. Właściwie nie miał przedniej prawej łapy, a na tylnej prawej miał znaczny, aczkolwiek całkowicie wygojony ubytek tkanki. Kilka płytek plastronu (bodaj ramieniowa, piersiowa i brzuszna strony prawej) było wgnieconych, a na karapaksie z kolei widać było kilka starych, ale wyraźnych zarysowań. Najwyraźniej przeżył bliskie spotkanie z jakimś drapieżnikiem. Nie wiem, czy z ran wylizał się na wolności, ale w sumie dosyć dziwne by było, gdyby ktoś tak okaleczonego żółwia troskliwie pielęgnował do zabliźnienia się ran, po czym wypuścił w najbliższe trzcinowisko... A to by świadczyło, jak wielkie możliwości przystosowawcze ma ten gatunek...
Złapałem tam dorosłego żółwia czerwonolicego, osobnika najwyraźniej po przejściach. Właściwie nie miał przedniej prawej łapy, a na tylnej prawej miał znaczny, aczkolwiek całkowicie wygojony ubytek tkanki.
A co z nim się stało?
Tak generalnie zastanawia mnie to że przecież te żółwie były w masowej sprzedaży w Polsce co najmniej od 30 lat, a kilkanascie lat temu na wolnosci były naprawde rzadkością. Kiedy gadałam z jednym pracownikiem sklepu zoo o "swoim" ostatnio złapanym żółwiu ten wspomniał cos takiego że "a moze zwrócić mu wolność one sobie dobrze radza w naszych warunkach"(oczywiście palęłam mu wykładzik ). Więc moze to chodzi o tzw. ogólną świadomość hodowców - teraz wiedzą że żółwie przeżywają i uważają ich wypuszczenie za dobrą alternatywę. Z drugiej strony tylko na hodowców mozna liczyć jeśli chodzi o oddanie takiego żółwia. Jest taki specjalny dział 'oddam" np. na terrarium com. Nasze Zoo Warszawskie zdecydowanie odmawia ze ponoć maja zakaz przyjmowania zwierząt.
Wroclaw, Pilczyce
jeden zolw wygrzewajacy sie na pniaku przy brzegu stawu, karapaks mial dlugosci 25-30 cm, sporawy dosyc
podobno jest ich w stawie co najmniej dwa osobniki
Joanno,piszesz: "może dac do myslenia osobom które chcą wypuścic swoich podopiecznych do srodowiska, a których nie obchodzi los rodzimych gatunków - nie robią tym żółwiom dobrze - część nie przeżyje, większość pewnie będzie chora." Mi sie wydaje ze niestety i los czerwonolicych ich tez niezbyt obchodzi... wypuszczaja na wolnosc, bo to alternatywa eutanazji takiego zolwia a tak to w ich mniemaniu maja "czyste rece"
_________________ Uniwerek Wrocławski:Biologia specjalizacja Zoologia oraz Geografia z Biologią
w Zalewie Zemborzyckim są cn. 3 osobniki. Dziś 2 sfotografowane, a trzeci zwiał z brzegu jak go próbowałem złapać. Wszystkie wielkie, karapaks cn. 20cm
żółw.jpg
Plik ściągnięto 12 raz(y) 143.55 KB
żółw 2.jpg
Plik ściągnięto 13 raz(y) 95.19 KB
_________________ Nie jest dobrze...
To są trudne rzeczy...
ja jestem hodowcą i miłośnikiem żólwi ale niestety mam 13 lat a to znaczy że rodzice mają nademną kontrole i niemoge brać żółwi
mam 2 samice czerwonolicych może mógł bym sobie wziąć żółwia gdybym go złapał oczywiście niechroniony gatunek
_________________ przyjme zwierzaczki pisać na emaila lukaszwiesek@wp.pl lub gg 11637251
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum