Wysłany: 2004-02-24, 23:18 Zwykli ludzie pomagaja nietoperzom
Uslyszalam przed chwila od kolegi taka oto historie, postanowilam sie nia (za jego zgoda) z wami podzielic. Bardzo podnosi na duchu, jeszce sa dobrzy ludzie na tym marnym swiecie
Adrian napisał/a:
Raz w wakacje dokarmialem jednego takiego malucha ) nie wiem co to bylo, ale zasnal na galezi otwartej. I jak zaczelo slonce prazyc o 12 to zaczal krzyczec wypatrzylem go i akurat jak podeszlem pod drzewo to spad wprost w moje rece. Piszczal i lazil po mojej dloni wiec wsadzilem go do wypatrzonej wczesniej dziupli ) caly dzien lapalem muchy i wazki i na patyku mu dawalem. Zjadal je ) nastepnego dnia go tam juz nie bylo, zapewne odlecial.
Mialem wtedy ???...........z 11 lat.
To bylo nad mozem w Gaskach
Dodam ze byl caly czarny, nieduze uszka, Wogule nie byl duzy, raczej maly
A moze ktos moze zasugerowac gatunek? Karlik?
_________________
Why should I hate you? You're perfect. It's you who should be hating me.
No good deed goes unpunished. [i] Winer [i]
Kessy, karlik jest wielkoci ważki... więc miałby problem ze skonsumowaniem obiadu tej wielkoci
A ja znam zupelnie inna historie mojego znajomego chiropterologa z kola PTOP Salamandra w Olsztynie.
Nietoperze latwo zaobserwowac latem w godzinach 2-3 w nocy. Lubia one wtedy krazyc nad otworem wlotowym do kolonii rozrodczej (moze ze wzgledu na ich intensywne zerowanie i karmienie mlodych). Tworza cos na wzor 'komina'. I wlasnie pewnej nocy moj znajomy mial okazje wejsc w taki oto komin karlikow. W okol latalo mnostwo chrabaczszy majowych - wydawaloby sie duuzzo za duzych ofiar dla karlika - ktorych chitynowe pancerzyki byly rozchrupywane przez karliki
Prawdziwe czy mocno naciagniete?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum