[...]Gdzieś piszą że trzeba jakieś folie zakładać u nas jest to niemożliwe bo musielibyśmy dach zdejmować, takie miejsce raczej niedostępne sobie znalazły.
czy na pewno dobrze doczytałaś folię się zakłada pod miejscami w których przebywają nietoperze aby łatwiej było sprzątać ich odchody (które można po rozcieńczeniu wykorzystać jako bardzo dobry nawóz do kwiatków )
_________________ ogłoszenie:
parkę boćków (którym w głowie prokreacja) do mojej platformy lęgowej przyjmę
stare przysłowie pszczół mówi:
Nie pozwalaj wycinać lasu! Kto wie, może kiedyś będziesz musiał zostać partyzantem!
Witam.Mam podobny problem-W sezonie letnim kolonię lęgową nietoperzy.
Staraliśmy się jesienią dwa lata temu "uszczelnić" dach-jednak to nic nie dało-wiosną znowu przyleciały.Ulokowały si.e w pobliżu kominów-między deskami zewnętrznymi (pod dachówką) ,a wewnętrznym (boazeryjnymi).Są uciążliwe-słychać rychy w nocy (młode?) a do tego ich odchody i mocz są nieprzyjemne.Co zrobić,żeby "zrezygnowały" z mojego "strychu" jako miejsca lęgowego?
Pozdr.R
Witam wszystkich.
Mam ten sam problem co Ryskie. Od pięciu lat borykam się z latającymi sąsiadami. Naprawdę szanuje przyrodę i te (z pewnością miłe) ssaki. Szukałam już rad we wszystkich miejscach które przyszły mi do głowy. Jedyna propozycja to żeby zakryć miejsca wlotu, ale to dość skomplikowane jeśli mamy do czynienia z dachówką a do dachu jest jakieś 25-30m. Nietoperze zajęły już prawie cały dach, dokonały niezłych zniszczeń, z pod dachówki dotarły już na deski sufitu. Innymi słowy - między mną a nietoperzami, ich młodymi i ich odchodami jest tylko deska. Dla mnie nie ma w tym nic fajnego biorąc pod uwagę że mam małe dziecko. Jak ich wyprosić, błagam podpowiedzcie?
Sama tego nie możesz robić - nietoperze są pod ochroną. Powinnaś zwrócić się z tym do Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody.
Zakrywanie miejsc wlotu narazi je na niemożność znalezienia schronienia, ponieważ są przyzwyczajone do tego miejsca, a niektóre nietoperze mogą nie wylatywać codziennie, więc im zablokujesz wyjście. Takimi sytuacjami mogą jedynie zajmować się specjaliści od nietoperzy - chiropterolodzy.
problem nie jest w tym, że między dachówkami a deskami jest przestrzeń 20-30 cm, ale w tym, że Z BOKU są wloty POD dachówki. Jak tam nie byłoby wlotów, przestrzeń mogłaby wynosić nawet 50 albo i 100 cm, i żaden nietoperz by się nie osiedlił. Dach musi być SZCZELNY, tak żeby nikt nie dostał się między jego warstwy. Nietoperzom wystarczy szczelina o szerokości 1 cm, a nie wiem czy karlikom drobnym nie starczyło by i 0,5 cm. Oczywiście nie wolno tego uszczelniać teraz, kiedy pod dachem jest kolonia rozrodcza, ale dopiero na jesieni, kiedy zwierzęta opuszczą swoją kryjówkę, wtedy nie będzie potrzebne zezwolenie.
BTW, na usunięcie kolonii w czasie kiedy ona tam jest (=odłowienie i wypuszczenie w innym miejscu) potrzebna jest zgoda nie Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody ale MINISTRA ŚRODOWISKA.
A teraz co robić:
1. Napisz co to za okolica, jakie miasto najbliżej. Wtedy będzie wiadomo, koło jakiego specjalisty najbliżej masz swój dom
2. Jak znajdziemy specjalistę-chiropterologa, pojedzie tam na interwencję, policzy/oszacuje wielkość kolonii i po pierwsze jaki gatunek nietoperza tam zamieszkał, wtedy będzie mógł ustalić, czego się po tych nietoperzach spodziewać (np. kiedy opuszczą kolonię i na jak daleko, np. karliki większe odlatują na zimę z Polski, nawet do 1900 km na południe i zachód, z kolei mroczki późne mogą ponoć zimowac w tym samym budynku,w którym siedzą latem, z kolei gacki brunatne, nocki Natterera i Brandta nie hibernują na strychu czy w ścianach domów ale w chłodnych, izolowanych od mrozu piwnicach, więc też ich tam zimą nie będzie).
3. Oczywiście jakiekolwiek przenosiny kolonii nie będą możliwe w okresie kiedy w kolonii znajdować się będą nielotne młode (czerwiec-lipiec), zresztą w ogóle tej opcji unikać, lepsze jest uszczelnienie po sezonie
tak więc napisz skąd jesteś, potrzeba specjalisty!
jeszcze jedno - musze Cię uspokoić, ale kolonia nietoperzy praktycznie nie stanowi jakiegokolwiek zagrożenia dla Ciebie lub Twojego dziecka czy rodziny itp., pod warunkiem (ale ścisłym!) że nikt nie będzie próbował łapać tych zwierząt gołymi rękami. Raz że łapanie ich bez zezwolenia ministra jest zabronione, dwa - nawet tak małe zwierzątka (jak każde inne DZIKIE zwierzęta) schwytane mogą się bronić, a nawet ugryźć. Jak wiadomo, konsekwencje ugryzienia przez dzikie zwierzę (od zająca i myszy po łosia) mogą być różne. Odchody nie stanowią żadnego problemu sanitarnego, bo składają się wyłącznie z przemielonych, chitynowych pancerzyków owadów. Tak więc bez paniki, głowa do góry!
a teraz ogólniej w sprawie "nietoperzy jako kłopotliwych sublokatorów". Oczywiście ktoś może nie lubić, bo śmierdzi, bo piski przez ścianę, w końcu jego dom. Stąd jeździ się na interwencje, doradza jak dach uszczelnić i kiedy itp. Ale docelowo "ludzkość jako grupa" musi się pogodzić z tym, że dla części gatunków nietoperzy BUDYNKI SĄ NATURALNYMI KRYJÓWKAMI, bo są to zwierzęta synantropijne. Synantropijne tak jak wróbel, dymówka i oknówka, bocian biały. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie się domagal, żeby ptaki te przeprowadziły się z powrotem do "lasu", z prostej przyczyny - one nie mają gdzie wracać. Niektóre już od neolitu są ściśle związane z budynkami (lub innymi strukturami wznoszonymi przez człowieka) i praktycznie nie gnieżdżą się w innych siedliskach. Próba ich wyparcia z zabudowy skończy się całkowitym, globalnym WYMARCIEM tych gatunków, gdyż - jakiekolwiekby nie były ich pierwotne siedliska - "docierały się" z człowiekiem przez tysiące lat. A ewolucja wstecz nie działa. Tak samo wśród nietoperzy są gatunki, które już są tak ściśle zsynantropizowane (jak mroczek późny czy gacek szary), że albo będą mieszkały w budynkach albo wyginą jako gatunek, przynajmniej w Europie. Inne, bardziej plastyczne - owszem, choć trzeba powiedzieć, że zepsuliśmy im ich pierwotne siedliska (np. stare lasy u karlika większego), to nie ma co się dziwić, że przenoszą się do nas
Witam wszystkich... Trafiłem tutaj w ekstrawagancki sposób, mianowicie szukając w googlach odpowiedzi na frazę 'jak się pozbyć nietoperza'. Mianowicie na strychu, gdzie zazwyczaj wiesza się pranie, pojawiły sie te nieopierzone, acz latające ssaki. Na ubraniach pojawiały się początkowo nieliczne kupki, z czasem jednak rzeczywiście stało się to uciążliwe. Sąsiad mówił, żeby nękać 'gacki' radiem, mówił tez o jakiejś trutce no ale bez przesady. Fanatykiem przyrody nie jestem, ale uznajmy, że preferuję zdrowe podejście do tematu. Dlatego pogooglowałem i znalazłem to forum i sobie ten temat przeczytałem.
Minionej nocy wziąłem aparat no i spędziłem sobie z tymi nietoperzami jakąś godzinę. Starałem się ich zbytnio nie stresować, ale one tez jakoś nie wykazywały nadmiernej obawy na moją obecność. Trochę latały, potem cisza, znowu latały. ja sobie do nich gadałem łąziłem po strychu i co jakiś czas się tym stworzeniom przyglądałem. Posilony lekturą tego tematu jak i innymi danymi z neta stwierdziłem... że to fajne zwierzaki, chcoiaż mało o nich wiem i nie będe jakimś batmanofilem. To jednak są fajne i dośc sympatyczne i postanowiłem, że skoro mają się na jesień wynieść, to dach im będzie użyczony do celów hmmm... macieżyńskich zapewne.
Jako że Admin coś kilka razy prosił o zdjęcia, to dodatkowo wybrałem się z aparatem tej samej nocy i troche im potofowałem. Poniżej efekty. Domyślam się, że powiecie mi co to za neitoperz i czy faktycznie wyniesie się na jesień
Nie sądze, by próbowały zostawac na zimę, bo mój strych jest wręcz zamarznięty w czasie zimy. Uszczelniać go tez mi się jakoś nie chce, bo pod tym dachem to siedzi i dużo ptaków, teraz te nietoperze, a swego czasu na strychu widziałem nawet... wiewiórkę. Jak tam wlazła? Pojęcia nie mam, no ale nic.
To tak w formie przywitania Forumowiczów
Pozdrawiam.
A ja szczerze wątpię Na fotkach są gacki, najprawdopodobniej brunatne (acz wolałbym żeby ktoś potwierdził), a akurat te nietoperze nie bardzo lubią zimować na strychach, zwłaszcza jeśli ZPWC pisze:
ZPWC napisał/a:
bo mój strych jest wręcz zamarznięty w czasie zimy
_________________ Bart Smyk
"Na zielonej trawce
Pasły się pratchawce
Jeden mówi do drugiego:
Pożycz cewki Malpighiego"
nettie, Cześć Byc może i chciałyby zostać, nawet ze względu, ze jest tam duży komin, ale nie ma on dogodnych warunków do tego, by się przy nim grzać. Brak zakamarków, w których byłoby chyba tym stworom ciepło. I tak, jak wspomniałem, i co zauważył claviceps, zima ogólnie przy temperaturach -10st. byłaby dla nich zabójcza akurat na moim stryszku. Więc jesienią adios
Zima byłaby dla nich zabójcza - ale one o tym nie wiedzą co to za miejsce tzn. jaka będzie tam zimą temperatura. I niekoniecznie muszą tam być tylko gacki: ogólnie wygląda mi to na nietoperzową okolicę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum