FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum
Google  

Poprzedni temat «» Następny temat
Działałam instynktownie
Autor Wiadomość
Emilia1982 

Posty: 1
Skąd: Tychy
  Wysłany: 2006-10-18, 14:18   Działałam instynktownie

Zaczne od tego, ze bardzo kocham wszystkie zwierzatka i nie potrafie przejsc obojetnie obok najmniejszego stworka ktore cierpi... ale z nietoperzem jeszcze nigdy nie mialam bliskiego kontaktu do wczoraj...

Gdzies o godzinie 10:00 wyszlam z pieskiem na poranny spacerek i przechodzac z boku mojego bloku uslyszalam jak cos dziwnie, zupelnie dziwnie, syczy nie wiedzialam co jest grane????
rozgladam sie... a tu na ubitym piasku lezy brzuszkiem do gory maly nietoperz, widac bylo ze strasznie biedaczek sie meczyl, skrzydelka mial rozlozone, pyszczek szeroko otwarty, mocno zacisniete oczka i caly byl w piasku lezal tak bez ruchu i czekal na powolna smierc w meczarniach... :sad: :sad: a jak podchodzilam i go delikatnie dotknelam to jeszcze sie dosyc intensywnie ruszal i tak przerazliwie piszczal i syczal, bardzo chcialam mu pomoc, przeciez dzien jest dla nich morderstwem (tylko tyle wiedzialam na ich temat) :/ a on tam lezal i tak bardzo cierpial jak dlugo.. nie wiem;[ i .... nie myslac za dlugo, chcialam jak najszybciej mu pomoc wiem ze kazda kolejna minuta musiala byc dla niego bardzo bolesna, ojj jak mi bylo go szkodazdany byl wylacznie na mnie, i wiedzialam ze jak czegos nie zrobie to nikt mu nie pomoze ....a wiec zostawilam go tam i pobieglam zalatwic karton w ktory bede mogla go wsadzic, troszke sie nameczylam ale udalo sie i nietoperek znalazl sie w pudeleczku... strasznie sie bal, bo jego piskliwy glosik do tej pory mam w glowie. wzielam go w kartoniku i jedynie co moglam zrobic to zanioslam stworka tam gdzie jest najciemniej czyli do piwnicy, polozylam kartonik na rurach pod sufiem wychodzac slyszalam jak jeszcze piszczy, ale w momencie jak zgasilam swiatlo i zapadla przerazajaca ciemnosc to nietoperz zamilkł....bylo ciemno i cichutko juz nikt nie syczal i nie piszczal...... wtedy wiedzialam ze sprawilam mu $*&%)*($ przyjemnosc, a jednoczesnie niesamowicie przyjemnie i milutko mialam w serduszku czulam sie tak, jakby ktos mi bardzo pomogl piekna rzecz, teraz tylko sie martwie, czy starczy mu sil na przezycie i czy da sobie rade?

Boje sie zejsc do piwnicy, bo nie zniose jego widoku jak bedzie martwy :sad: :sad:
Ale jak bedzie taka potrzeba to oczywiste że pójde!
Tylko nie wiem co robic i BARDZO WAS PROSZE O CENNE RADY !!!!!!!
 
 
 
Pełek 
Jakub Pełka


Posty: 2640
Skąd: 50.068N,19.918E
Wysłany: 2006-10-18, 16:20   

Po pierwsze czy zostawiłaś karton otwarty?!
Po drugie czy w piwnicy jest jakieś otwarte okno, przez które mógłby wylecieć?
Po trzecie nie martw się tak bardzo, myśle że nie wszystko stracone. A czasem bywa tak że nietopek spadnie na ziemie i nie moze wystartować. Pewnie tak było i z tym. nie sądze by był tam dłużej niż od dzisiejszej nocy (co też dziwne, bo było już dość zimno), a wiec pewnie mu sie uda przeżyć. ale poczekaj na opinie specjalistow.
_________________
"Those were the days of good hunting and good sleeping" Rudyard Kipling

Przewodnik Beskidzki
 
 
 
Rey 


Posty: 8595
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-10-18, 19:41   

Emilia1982 spróbuj skontaktować się z kimś z listy zamieszczonej w temacie Znalezione nietoperze - co z nimi robić. Tam napewno otrzymasz fachową pomoc.
_________________
Marcin
The Show Must Go On
 
 
 
for 
moderator
Zgórmysyn



Posty: 3555
Skąd: Bochnia
Wysłany: 2006-10-19, 07:38   

pasuje zebys go napoila woda oraz nakarmila lawami macznika - Krotom albo mopek mogliby ci pomoc bo sie na tym znaja.
_________________
 
 
 
krotom 
administrator
ludź od prądu



Posty: 7935
Skąd: Brodnica

Wysłany: 2006-10-19, 07:50   

w temacie który polecił Rey, a konkretnie tutaj jest napisane co należy doraźnie zrobić.

a masz może możliwość wykonaniu mu zdjęcia :?: powiedzielibyśmy Ci co to konkretnie za nietoperze (postaraj się aby fotka byłą wyraźna, w widocznymi szczegółami pyszczka i ucha)
_________________
ogłoszenie:
parkę boćków (którym w głowie prokreacja) do mojej platformy lęgowej przyjmę :!:

stare przysłowie pszczół mówi:
Nie pozwalaj wycinać lasu! Kto wie, może kiedyś będziesz musiał zostać partyzantem!
:cry: Winer'owi... Q pamięci :(
 
 
 
nettie 

Posty: 315
Wysłany: 2006-12-18, 19:09   

Jedna uwaga: nie trzeba było go jednak ani na chwilę zostawiać, bo w międzyczasie mógł go znaleźć pies lub ktoś nieodpowiedzialny, albo jakieś dziecko które by się nim bawiło. W takim przypadku można znaleźć cokolwiek większego, np. kawałek sztywnego papieru, na tyle duży aby nietoperz nie wypadł, zgiąć w pół czy w inny sposób, aby w miarę ograniczyć przestrzeń aby go zabezpieczyć, czy nawet położyć go na jakąś szmatkę czy ewentualnie zdjąć kurtkę i na nią położyć nietoperza.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje mang

oceń stronę w
katalogu molos.pl
oceń stronę w
katalogu przyroda.org