widziałem dziś to doniesienie. Fajne jest zdjęcie. Przedstawia nie występująca nawet w Europie rudawkę Pteropus giganteus, chyba największego nietoperza na świcie. No ale tak czy inaczej-odławiaczu zaszczep sie!
_________________ "Podstawą lasu są drzewa i ściółka, a cała reszta, sarenki, kwiatki, ptaszki, to tylko dekoracja."
Nietoperz znaleziony przy ul. Potulickiej miał wściekliznę. W całej lewobrzeżnej części miasta powiatowy weterynarz ustanowił strefę zagrożenia
- Pod żadnym pozorem nie dotykać martwych czy chorych zwierząt - podkreśla Paweł Jędrzejowski, zastępca powiatowego lekarza weterynarii w Szczecinie. - Obowiązuje nakaz wyprowadzania zwierząt domowych na smyczy. Apelujemy do ludzi o rozwagę.
Dwa tygodnie temu jeden z mieszkańców znalazł przy ul. Potulickiej osłabionego nietoperza. Widząc, że zwierzę potrzebuje pomocy, zabrał je do domu. Próbował karmić, ale nietoperz nie przyjmował pokarmu. Dziwnie też się zachowywał, np. był ruchliwy w ciągu dnia.
Po kilku dniach mężczyzna zgłosił się do miejskiego łowczego.
- Odebraliśmy nietoperza i poddaliśmy go u nas jednodniowej obserwacji - opowiada Ryszard Czeraszkiewicz, miejski łowczy. - To standardowa procedura. Zachowywał się dziwnie. Był nadpobudliwy, nie chciał pić wody i gryzł własne ciało. To nas zaniepokoiło.
Nietoperz zdechł, a łowczy przekazał go do Zakładu Higieny Weterynaryjnej przy ul. Ostrawickiej.
- Zrobiliśmy badania, które wykazały, że nietoperz miał wściekliznę - mówi Paweł Jędrzejowski, zastępca powiatowego lekarza weterynarii w Szczecinie. - By je potwierdzić, wysłaliśmy próbki do ponownego przebadania do laboratorium referencyjnego w Puławach. 25 września powiadomiliśmy prezydenta Szczecina oraz wydział zarządzania kryzysowego i ochrony ludności Urzędu Miasta o wprowadzeniu pięciokilometrowej strefy zagrożenia w Szczecinie.
Miejsce, gdzie znaleziono nietoperza (pas zieleni przy ul. Stoisława, Potulicka), zostało zdezynfekowane. Nie wolno tam wprowadzać zwierząt. Na ulicach miasta stanęły jaskrawopomarańczowe tablice z napisem "Wścieklizna. Obszar zagrożony". Strefa zagrożona obejmuje całe lewobrzeże miasta. Będzie obowiązywać przez trzy miesiące.
- Znaleźliśmy kolejnego martwego nietoperza. Zlecono jego przebadanie - mówi miejski łowczy.
Chory nietoperz należał do gatunku nocków dużych (długość ciała do 8 cm). To rzadkość. Występuje głównie w środkowej i południowej Polsce. Zimuje w jaskiniach, fortach i piwnicach.
Mężczyzna, który opiekował się zwierzęciem, zgłosił się do szpitala na Arkońskiej. Najprawdopodobniej czeka go seria zastrzyków przeciw wściekliźnie.[...]aut. Aleksandra Warska
chyba był kilka innych przypadków, także w Polsce. Niestaty nie mogę powołać się na jakieś publikację ale dobiegły mnie słuchy, ze stwierdzono kiedyś nosicielstwo u któregoś gacka i borowca. W Wielkiej Brytanii prowadzone były badania nad nockami rudym i łydkowłosym, u rudego wykazano znaczącą liczbę nosicielstwa i zachorowań, tak, że bardziej bym sie obawiał tego gatunku niż n.duzego, którego zachorowanie to rzeczywiście w tym przypadku precedens.
Z drugiej strony nikt nei prowadził na dużą skale badań występowania wścieklizny u wszystkich gatunków, nie tylko tych wyższego ryzyka nosicielstwa (np E.serotinus), tak więc nei wiemy jaka częśc populacji nocka dużego choruje na tą chorobę. Może ten przypadek ułatwi (paradoksalnie)zdobycie grantu na takie badania.
_________________ "Podstawą lasu są drzewa i ściółka, a cała reszta, sarenki, kwiatki, ptaszki, to tylko dekoracja."
Trochę się przestraszyłam doniesieniami ze Szczecina, tym bardziej, że jak się okazało, w lipcu we Wrocławiu znaleziono martwego, wściekłego nietoperza. Co prawda z drugiej miasta, niż ten mój, ale...
Profilaktycznie popytałam właściwych sprawie weterynarzy i porozmawiałam z lekarzem zakaźnikiem. Jak nie ugryzie, nie naruszy ciągłości tkanek, nie ma się czego obawiać. Nie kłują 20 razy.
Część Gdyni uznana została za teren zagrożony wścieklizną. Powodem było znalezienie w jednym z biurowców przy ul. Wójta Radtkego nietoperza. Szczegółowe badania wykazały, że ssak był chory na wściekliznę.
Za teren zagrożony uznano obszar: od strony południowej - wzdłuż ul. Wójta Radtkego do placu Konstytucji. Od strony zachodniej - ul. Janka Wiśniewskiego do skrzyżowania z ul. Polską. Od strony północnej - wzdłuż linii kolejowej najbliższej ul. Polskiej. Natomiast od strony wschodniej - wzdłuż ul. Chrzanowskiego, odcinek ul. Węglowej, między ul. Chrzanowskiego do ul. Portowej oraz ul. Portową do skrzyżowania z ul. Wójta Radtkego.
- Osoby, które miały kontakt z zarażonym zwierzęciem, są pod opieką lekarską. Dokonano dezynfekcji pomieszczenia, w którym znaleziono zarażonego nietoperza - informuje Elżbieta Żebrowska, powiatowy lekarz weterynarii w Gdyni. - Nietoperze to ssaki, u których bardzo często stwierdzana jest wścieklizna. Do niedawna sądzono, że 4 proc. populacji tych zwierząt ją przenosi. Obecnie wiadomo, że ponad 50 proc. nietoperzy jest nosicielami tej groźnej choroby. W przypadku znalezienia martwego nietoperza lub innego zwierzęcia na ulicy należy powiadomić natychmiast policję lub Straż Miejską. Kategorycznie nie wolno go dotykać.
Służby miejskie rozwiesiły wczoraj na obszarze uznanym za zagrożony ulotki zawierające obowiązujące zakazy i nakazy, których przestrzeganie strzeże przed niebezpieczeństwem zarażenia.
Zakazy dotyczą m.in. organizowania imprez masowych z udziałem zwierząt. Na terenie zagrożonym wścieklizną psy należy trzymać na uwięzi, a koty w zamknięciu.("Polska Dziennik Bałtycki")
niepotrzebna sensacja jeszcze ludzie zaczną wybijać nietoperze... wiewiórki im nie przeszkadzają stanowią takie samo zagrożenie... a takie są milusiei ciekawe czym zdezynfekowali p/wściekliźnie to pomieszczenie, hm...
Do niedawna sądzono, że 4 proc. populacji tych zwierząt ją przenosi. Obecnie wiadomo, że ponad 50 proc. nietoperzy jest nosicielami tej groźnej choroby.
A są na to jakieś naukowe dowody czy to jak zwykle taka Anas masmedica?
P.S. Wyszperałem sobie mojego posta sprzed roku z innego tematu i pozwolę go sobie zacytować:
Corbie napisał/a:
w ciągu ostatnich 8 lat wściekliznę w Polsce stwierdzono u 52 nietoperzy(!) co stanowi 0,62 % wszystkich przypadków !
Obecnie wiadomo, że ponad 50 proc. nietoperzy jest nosicielami tej groźnej choroby.
Dobrze - Corbie - że to prostujesz, bo powstała by panika w społeczeństwie. Każdy chodził by w hełmie i zbroi, bo nic tak nie działa na wyobraźnię, jak atakujący z powietrza - wściekły nietoperz. To czysty horror.
A z tych 52 nietoperzy u których rozpoznano wściekliznę, to chyba tylko na podstawie obecności ciałek Negriego w mikroskopowym badaniu wycinków z mózgu. Czy materiałem biologicznym, pobranym z tych nietoperzy udało się zakazić zwierzęta laboratoryjne - choć w jednym przypadku? Wg niektórych naukowców - tylko to daje 100% pewność. Oczywiście ostrożności nigdy za wiele.
irbis napisał/a:
Do niedawna sądzono, że 4 proc. populacji tych zwierząt ją przenosi. Obecnie wiadomo, że ponad 50 proc. nietoperzy jest nosicielami tej groźnej choroby.
A są na to jakieś naukowe dowody czy to jak zwykle taka Anas masmedica?
Osobiście wydaje mi się moooocno przesadzone te 50%
Nie wiem skąd takie dane...
Uzyskanie wiarygodnego % nie wiem czy jest możliwe
To, że 50% padłych nietoperzy posiadało wirusa wścieklizny nie oznacza, że połowa żywych nietoperzy jest nosicielami wirusa wścieklizny ....
Zainteresował mnie fakt istnienia wścieklizny u nietoperzy, które nie żywią się krwią innych ssaków. Moje rozterki rozwiał jeden z chiropterologów, który stwierdził, że wszystki nietoperze rodzą się z wirusem, tylko, że nie u wszytkich ujawnia się choroba. Co Wy na to? Wydaje mi się to mało prawdopodobne...
_________________ "Jeśli odnajdziesz 150-letni dąb, otul mgłą na jeszcze tyle lat, a drogowskazy odwróć na ślepe ścieżki i głoś, że ptak drapieżny stanął na czatach" Borys Rusko
Mnie też. Oto wersja z podręcznika wet. z lat 80-tych, 20 wieku, nie wiadomo czy zweryfikowana.
Cytat:
Okazało się, że nosicielem wirusa wścieklizny są także nietoperze owadożerne. Nosicielstwo wirusa w śliniankach i w mózgu klinicznie zdrowych nietoperzy dochodzi do 1%. Łatwo jest wytłumaczyć fakt przenoszenia wścieklizny przez nietoperze ssące krew, jak to ma miejsce w Ameryce Południowej, ale trudniejsze jest wytłumaczenie roli nietoperzy owadożernych w szerzeniu wścieklizny. Przypuszcza się, że nietoperze owadożerne zakażają się za pośrednictwem ich pasożytów zewnętrznych, a szczególnie Gammasus cleopatre oraz chrząszczy - grabarzy (Necrophorus), których larwy żyją w rozkładających się tkankach padłych zwierząt. Jeśli są to tkanki zwierząt padłych wskutek wścieklizny, to wirus dostaje się do larw, a następnie chrząszczy dorosłych, które z kolei latając o zmierzchu, stają się łupem nietoperzy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum