PRZYRODA Strona Główna PRZYRODA
Forum dyskusyjne PRZYRODA to doskonale miejsce do wymiany informacji, poszerzania wiedzy, rozwiazywania problemow i wszystkiego co tylko zwiazane z przyroda i jej ochrona.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Kijanki - ratować?
Autor Wiadomość
zuzulka 


Posty: 138
Wysłany: 2013-07-12, 14:27   Kijanki - ratować?

W wysychającym rowie roi się od kijanek, wiekich, takich po 4cm, nie mają nóżek jeszcze.
jest ich kilkaset. Za kilka dni nie będzie tam wody. Zabrać je w wiadrze gdzieś do jakiegoś stawu? Ile czasu im potrzeba żeby stały się formą dojrzałą?
_________________
Człowiek postępuje rozsądnie wtedy i tylko wtedy, gdy wszystkie inne możliwości zostały już wyczerpane
 
 
Oczko 
moderator
TH NATRIX



Posty: 1303
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2013-07-12, 16:22   Re: Kijanki - ratować?

zuzulka napisał/a:
W wysychającym rowie roi się od kijanek, wiekich, takich po 4cm, nie mają nóżek jeszcze.
jest ich kilkaset. Za kilka dni nie będzie tam wody. Zabrać je w wiadrze gdzieś do jakiegoś stawu? Ile czasu im potrzeba żeby stały się formą dojrzałą?


Gdzie je widziałaś (chodzi mi o region) - może to kijanki np. kumaka górskiego, one maja taką biologię - składają skrzek do mnóstwa kałuż, niewielki procent przeżywa, rozwija się i wychodzi na ląd.

Chociaż 4 cm wydaje mi się zbyt dużo jak na kumaka. Jeśli w pobliżu jest gdzieś zbiornik wodny (najlepiej bezrybny) to możesz je tam przenieść, najlepiej w miejsce gdzie jest duże nasłonecznienie, płytko i w pobliżu są trzciny i roślinność podwodna - będą miały się gdzie schować przed drapieżnikami.

Czas rozwoju kijanki jest różny w zależności od gatunku, wielkości zbiornika w jakim są, jego głębokości, dostawy światła - generalnie potrzebują kilku tygodni na wyjście ze stadium larwalnego.
_________________
GNIEWOSZ POSZUKIWANY! http://www.natrix.org.pl/...sza-plamistego/
------
 
 
zuzulka 


Posty: 138
Wysłany: 2013-07-12, 20:17   

Okolice Warszawy, kijanki naprawdę gigantyczne. Dzisiaj trochę padał deszcz, ale nie wiem czy rów dalej nie wysycha. Jutro sprawdzę. W promieniu kilometra są stawiki-starorzecza, większość pokryta rzęsą - czy tam można wypuścić?
_________________
Człowiek postępuje rozsądnie wtedy i tylko wtedy, gdy wszystkie inne możliwości zostały już wyczerpane
 
 
Oczko 
moderator
TH NATRIX



Posty: 1303
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2013-07-12, 20:23   

zuzulka napisał/a:
Okolice Warszawy, kijanki naprawdę gigantyczne. Dzisiaj trochę padał deszcz, ale nie wiem czy rów dalej nie wysycha. Jutro sprawdzę. W promieniu kilometra są stawiki-starorzecza, większość pokryta rzęsą - czy tam można wypuścić?


Opis zbiorników brzmi OK, jakbyś przy okazji zrobiła im zdjęcia to wrzuć - postaramy się oznaczyć :) Najlepiej zrobić po jednym centralnie od góry, od dołu, z boku i z przodu. I z jakimś przedmiotem dla porównania (linijka, komórka, ręka)
_________________
GNIEWOSZ POSZUKIWANY! http://www.natrix.org.pl/...sza-plamistego/
------
 
 
hmmm182 


Posty: 74
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-07-13, 21:37   

Nie zawsze przenoszenie kijanek do przypadkowego stawu w ktorym woda utrzymuje sie caly rok da korzystny efekt, to zalezy od wymagan danego gatunku, od ph wody, czy w stawie znajduja sie inne gatunki kijanek. Kijanki np ropuchy paskowki gdy znajda sie w takim na pozór idealnym stalym (w dodatku zarosnietym) zbiorniku przestaja rosnac i po jakims czasie gina... Wiec radzilbym znalesc w miare podobny zbiornik do tego w ktorym kijanki sie znajduja obecnie. Z wlasnych obserwacji zauwazylem ze w zbiornikach pokrytych rzesa, kijanki roziwjaja sie duzo wolniej niz w takich naslonecznionych, plytkich i okresowych.
 
 
Oczko 
moderator
TH NATRIX



Posty: 1303
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2013-07-13, 23:54   

hmmm182 napisał/a:
Nie zawsze przenoszenie kijanek do przypadkowego stawu w ktorym woda utrzymuje sie caly rok da korzystny efekt, to zalezy od wymagan danego gatunku, od ph wody, czy w stawie znajduja sie inne gatunki kijanek. Kijanki np ropuchy paskowki gdy znajda sie w takim na pozór idealnym stalym (w dodatku zarosnietym) zbiorniku przestaja rosnac i po jakims czasie gina... Wiec radzilbym znalesc w miare podobny zbiornik do tego w ktorym kijanki sie znajduja obecnie. Z wlasnych obserwacji zauwazylem ze w zbiornikach pokrytych rzesa, kijanki roziwjaja sie duzo wolniej niz w takich naslonecznionych, plytkich i okresowych.


Masz rację (zresztą co do nasłonecznienia i głębokości już wyżej pisałam), ale sądząc z opisu ("za kilka dni w rowie nie będzie wody") lepsze to niż nic.
Zresztą "przypadkowość" stawu jest tu mała, po to pytałam czy są gdzieś blisko zbiorniki, bo odległość (kilometr) wskazuje raczej na to, że płazy po drodze do niego natknęły się na rów i złożyły tam skrzek. Więc to raczej rów jest przypadkowym miejscem zniesienia. Oczywiście mogę się mylić, ale najczęściej tak się właśnie dzieje jak opisałam.
_________________
GNIEWOSZ POSZUKIWANY! http://www.natrix.org.pl/...sza-plamistego/
------
 
 
calamita 

Posty: 81
Skąd: lubelszczyzna
Wysłany: 2013-07-14, 09:52   

hmmm182 napisał/a:
Nie zawsze przenoszenie kijanek do przypadkowego stawu w ktorym woda utrzymuje sie caly rok da korzystny efekt, to zalezy od wymagan danego gatunku, od ph wody, czy w stawie znajduja sie inne gatunki kijanek. Kijanki np ropuchy paskowki gdy znajda sie w takim na pozór idealnym stalym (w dodatku zarosnietym) zbiorniku przestaja rosnac i po jakims czasie gina... Wiec radzilbym znalesc w miare podobny zbiornik do tego w ktorym kijanki sie znajduja obecnie. Z wlasnych obserwacji zauwazylem ze w zbiornikach pokrytych rzesa, kijanki roziwjaja sie duzo wolniej niz w takich naslonecznionych, plytkich i okresowych.

Przenoszę kijanki od kilkunastu lat- głównie żab brunatnych-wiosną i ropuch: paskówek i zielonych(wiosna-lato). Nie zauważyłem, żeby przeniesienie kijanek ropuch z wysychającej kałuży do np. śródpolnego oczka wodnego(woda jest cały rok, roslinność w miarę) jakoś znacząco wpłynęło na jakość rozwoju kijanek. na pewno giną od drapieżników: larwy pływaków żółtobrzeżków, kałużnice, larwy ważek, wreszcie traszek czy nawet kijanek grzebiuszek i ryb, ale nawet jeżeli zginie 70% przeniesionych, to pozostałe 30% bedzie miało szansę. Co do rozwoju jeszcze, to zauważyłem, że w płytkich szybko wysychających miejscach kijanki ropuch przeobrażają się bardzo szybko jak gdyby chciały zdążyć przed wyschnięciem(w tym roku na jednym stanowisku na lubelszczyznie od złożenia skrzeku do wyjścia pierwszych ropuszek na brzeg zajęło im to 25 dni)- dane książkowe mówią od 4 tygodni do 2 miesięcy. Kijanki w głębszych zbiornikach nie muszą się tak spieszyć i przeobrażenie trwa dłużej. Oczywiście nie dotyczyło to wszystkich kijanek z tego stanowiska- większość kijanek bez przenosin wyschła(-by gdyby nie ja). Więc jeżeli tylko ktoś ma czas, chęci i widzi wysychającą wodę, a w niej masę kijanek, to wiadro i sitko w dłoń i do przenoszenia- a żabki i ropuszki odwdzięczą się chociażby zjadając meszki, komary, muchy i inne gryzące tałatajstwo. Nigdy nie badałem ph wody- zawsze przenoszę kijanki do najbliższego zbiornika w którym jest woda.
 
 
Anton3 

Posty: 158
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 2013-07-14, 13:01   

Ja w tym roku po prostu wykopałem dołek w ogrodzie, taki na kilkanaście wiader wody , przykryłem folią, nalałem wody, przyniosłem skrzek i dopiero co wyklute kijanki w wiadrze, z rowu który wysychał i już. Potem tylko dolewałem trochę odstałej wody, donosiłem glony i przykryłem z góry siatka, gdyż na kijanki pololwały sroki.
 
 
zuzulka 


Posty: 138
Wysłany: 2013-07-14, 16:44   

U mnie skończyło się jak u Ciebie, w ogrodowym "oczku wodnym". Zbiornik jest sezonowy, jeszcze nie urządzony. Ale chyba lepsze to niż nic. Przeniosłam część kijanek (jakieś 20 litrów), z czego z 1/4 nie przeżyła. Były już w marnym stanie, gdy je transportowałam. Wiły się w błocie bez wody.
Do rowu z resztą kijanek nalałam wody a dziś w nocy padał deszcz.
Przeprowadzka kijanek była wczoraj. Dzisiaj u mnie pływa już sporo "żabek z ogonkiem", trochę żabek już skacze obok zbiornika.
W rowie część kijanek zginęła, pomimo dolania im wody. Część żyje, te które były w rowie z odrobiną wody. Część jest skaczącymi żabkami. Nie będę już chyba więcej przenosić, raczej doleję im wody dziś wieczorem i jutro - potem wyjeżdżamy. Wydaje mi się, że do przeobrażenia brakuje im dosłownie kilku dni. Jeżeli jutro po południu będzie tam bardzo sucho i będą jeszcze kijanki, to może coś przewiozę.
Kijanki są najprawdopodobniej ropuchami szarymi. Zrobiłam zdjęcia ale kompletnie nie mam na nic czasu, więc dodam później. Była kijanka traszki, ale ona nie przeżyła transportu.
Myślę, że akcja odniosła średni sukces. Liczyłam na to, że więcej płazów przeżyje przeprowadzkę. Z drugiej strony te uratowane by na pewno nie przeżyły bez mojej pomocy.
_________________
Człowiek postępuje rozsądnie wtedy i tylko wtedy, gdy wszystkie inne możliwości zostały już wyczerpane
 
 
Oczko 
moderator
TH NATRIX



Posty: 1303
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2013-07-14, 19:40   

Anton3, zuzulka, jeśli chcecie trzymać kijanki w ogrodzie to musicie być przygotowani na to, że płazy mogą Wam wracać w kolejnych latach. Jednak lepiej jest je w przyszłości do pobliskiego już istniejącego zbiornika przenieść - szkoda Waszego (chwalebnego!) zaangażowania, jeśli mają nie przetrwać - przydomowe oczko nie zapewni im tak dobrych warunków, jak zbiornik, który już od jakiegoś czasu istnieje i w którym na pewno płazy bytują.
zuzulka, tylko larwy płazów bezogonowych nazywane są kijankami - traszkowe to po prostu larwy ;)
_________________
GNIEWOSZ POSZUKIWANY! http://www.natrix.org.pl/...sza-plamistego/
------
 
 
zuzulka 


Posty: 138
Wysłany: 2013-07-15, 12:24   

Dlatego chyba będę musiała przynajmniej wiosną napełniać zbiornik wodą albo w ogóle urządzić na całoroczny. Z drugiej strony kijanki były zabierane ze zbiornika okresowego do okresowego. A odległość w linii prostej 500m.
_________________
Człowiek postępuje rozsądnie wtedy i tylko wtedy, gdy wszystkie inne możliwości zostały już wyczerpane
 
 
Anton3 

Posty: 158
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 2013-07-18, 20:06   

Oczko napisał/a:
Anton3, zuzulka, jeśli chcecie trzymać kijanki w ogrodzie to musicie być przygotowani na to, że płazy mogą Wam wracać w kolejnych latach. Jednak lepiej jest je w przyszłości do pobliskiego już istniejącego zbiornika przenieść - szkoda Waszego (chwalebnego!) zaangażowania, jeśli mają nie przetrwać - przydomowe oczko nie zapewni im tak dobrych warunków, jak zbiornik, który już od jakiegoś czasu istnieje i w którym na pewno płazy bytują

Problem w tym że w mojej wiosce takich naturalnych zbiorników prawie nie ma, teren jest górzysty. Płazy składają skrzek do rowów melioracyjnych, kolein napełnionych woda itp. W takim miejscach najczęściej kijankom nie udaje się rozwinąć. Są jeszcze małe stawki chodowlane ale tam kijanki nie są pożądane przez ich właścicieli, gdyż konkuruja o pokarm z rybami. Właściciele takich zbiorników usuwaja skrzek podbierakami. Czasami jakiś staw przestaje byc użytkowany i staje się dostępny do płazów , ale po paru latach szybko zarasta. Sam bym wykopał taki zbiornik dla płazów, ale do tego potrzebny jest jakis potok, czy silne żródło a takich nie posiadam na moim terenie.
 
 
Oczko 
moderator
TH NATRIX



Posty: 1303
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2013-07-19, 07:20   

Anton3, część gatunków (takich jak np. kumak górski na Podkarpaciu) jest przystosowana do takich warunków - składają po kilka - kilkanaście jaj do każdej koleiny wypełnionej wodą, jaką spotkają. Część wyschnie (nawet duża część), z pozostałych rozwiną się młode osobniki. Taka strategia na przetrwanie.

Co innego, jeśli to kijanki gatunku, który z braku zbiornika złożył jaja do takiego wysychającego rowu czy kałuży - wtedy warto się zaopiekować, chociaż skoro mówisz, że w Twojej okolicy nie ma stałych zbiorników, to raczej nie występują u Ciebie gatunki, które takich zbiorników potrzebują.

Jakie płazy masz u siebie?

PS. W stawach rybnych kijanki często są pokarmem dla ryb, więc płazy też niechętnie składają w takie miejsca skrzek.
_________________
GNIEWOSZ POSZUKIWANY! http://www.natrix.org.pl/...sza-plamistego/
------
 
 
Anton3 

Posty: 158
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 2013-07-20, 13:29   

Cytat:
Jakie płazy masz u siebie?

Żaby trawne (najczęściej spotykam), ropuchy szare i kumaki górskie.
Salamandry w lasach . Rzekotki widywałem w latach 90- tych. Być może są i inne ale ja znawcą nie jestem.

Co do kumaków - kiedyś na polnych gliniastych drogach nie brakowało kolein z wodą, ale nie teraz. Teraz drogi kopane , profilowane spychaczami nie zapewniaja im dogodnych miejsc. Dlatego kumaki widuję w lasach, tam w koleinach po kołach ciągników składają jaja i sukces odniosą wtedy jeśli nie przyjedzie następny ciągnik. Same płazy jak zauważyłem uciekają z kałuży przed nadjeżdżającym traktorem.

Żaby trawne i ropuchy składają skrzek do rowów i tylko w sprzyjających okolicznościach pogodowych kijanki mogą się szczęsliwie rozwinać.
Składają też do małych stawów , obserwowałem w tym roku taki staw, stawik raczej 5 metrów na 10, w środku karpie czy karasie, w wodzie kłębiły się tysiące kijanek. Właściciel skarżył sie, że co by nie wrzucił rybom chleb nie chleb, wrzystko zjedzą kijanki. Sam widziałem jak gromada kijanek kłębiła sie nad zwłokami padłej ryby. Próbowałem pocieszać człowieka , mówiąc ile to ślimaków kiedyś owe kijanki po przeobrażeniu zjedzą w okolicy, jednak z marnym skutkiem,. Stwierdził on że na przyszły rok nie dopuści do takiej sytuacji i wybierze skrzek podbierakiem tak jak to czynia inni.
 
 
PiotrekGuzik 


Posty: 526
Skąd: Krosno/Kraków
Wysłany: 2013-07-20, 15:05   

Przepraszam, że lekko zboczę z tematu, ale sprawa od dłuższego czasu nie daje mi spokoju - kilka lat temu nagle w okolicy mojego rodzinnego domu na obrzeżach Krosna "zniknęły" wszystkie żaby. Wcześniej na co dzień widywałem tam żaby trawne, od czasu do czasu pojawiały się ropucha zielona i ropucha szara, a raz czy dwa trafiła się też paskówka. Co roku podczas czyszczenia wiosna przydomowego oczka wodnego znajdowałem w nim kilkanaście żab trawnych. Którejś wiosny (nie pamiętam już czy to był 2006, 2007, czy może 2008 rok) w oczku wodnym nie pojawiła się ani jedna żaba trawna i od tamtego czasu aż do teraz w promieniu kilometra od domu (a może i więcej) nie widziałem żadnego płaza!

Macie pomysł, co mogło spowodować tak gwałtowną zmianę?

Pozdrawiam
Piotrek Guzik
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



I N F O R M A C J A
Forum Przyroda wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas korzystania z naszych usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, oznacza to, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki

© PRZYRODA.org | Noclegi Świerże Górne, Kozienice, Chinów - wysoki standard, niskie ceny!

phpBB by przemo  
POLECAMY
hwww.lto.org.pl

www.kuling.org.pl

www.kp.org.pl

www.nietoperze.pl



REKLAMA




.